BÓG W STUDNI
11 listopad 2005 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 1,613
Gromada Cyganów zatrzyma³a siê kiedy¶ przy studni pewnej wiejskiej zagrody. Obserwowa³ ich z zaciekawieniem piêcioletni ch³opiec, który wyszed³ z domu na podwórze. Jego wzrok przyci±ga³ szczególnie jeden Cygan, ros³y mê¿czyzna, który w³a¶nie wyci±gn±³ ze studni wiadro wody i sta³ z szeroko rozstawionymi nogami, pij±c ³apczywie. Strumyczek wody sp³ywa³ po jego gêstej, krótkiej, ogni¶cie rudej brodzie, a silne rêce unosi³y ciê¿kie, drewniane wiadro, tak jakby to by³a ma³a fili¿anka.
Skoñczywszy piæ, wyj±³ kolorow± chustkê i otar³ sobie twarz. Potem pochyli³ siê i zajrza³ w g³±b studni. Zaciekawiony ch³opiec podszed³ do niego i wspi±³ siê na palce, staraj±c siê dostrzec to, na co patrzy³ Cygan.
Olbrzym dostrzeg³ ch³opca i z u¶miechem podniós³ go do góry.
- Czy wiesz, kto tam jest? - zapyta³. Dziecko potrz±snê³o przecz±co g³ow±.
- Tam jest Bóg - powiedzia³ Cygan. - Popatrz! - doda³ i przytrzyma³ ch³opca nad studni±.
W dole, w wodzie l¶ni±cej jak lustro, dziecko zobaczy³o swoje odbicie.
- Ale¿ to jestem ja!
- W³a¶nie! zawo³a³ Cygan, delikatnie stawiaj±c ch³opca na ziemi. - Teraz wiesz, gdzie jest Bóg.
Nie potrafiê konstruowaæ nowych wspania³ych rzeczy, takich jak na przyk³ad samoloty, poruszaj±ce siê na srebrnych skrzyd³ach. Lecz dzisiaj, o brzasku, pomy¶la³em sobie o czym¶ cudownym i moje zniszczone ubranie sta³o siê nagle piêkne, b³yszcz±ce w blasku ¶wiat³a, sp³ywaj±cego z nieba. My¶l by³a taka: ¿e w mojej d³oni jest ukryty tajemny plan, a moja rêka jest wielka, ogromna, na miarê tego planu. Czu³em te¿, ¿e Bóg, obecny jest we mnie i zna moj± tajemnicê, a ja znam zamiar, który On chce zrealizowaæ dla ¶wiata za po¶rednictwem mojej d³oni.
----------------------------
Autor nieznany.








































Odno¶niki