Niepełnosprawni chcą żyć wśród ludzi
18 sierpień 2010 | Dodał: fredal | Odsłon 591
Głogów. Jeszcze do niedawna uczyli się w Szkole Życia. Dziś niestety nie ma w niej dla nich już miejsca, bowiem ukończyli 24 lata. Skazani są na życie w czterech ścianach. Z takimi problemami boryka się spora grupa osób niepełnosprawnych i ich rodziców. Ci ostatni próbują to zmienić. Na razie bezskutecznie. Anna Magdziaż ma 26 lat.
Od urodzenia cierpi na porażenie mózgowe. Jeździ na wózku. Opiekują się nią rodzice. Dla niej zajęcia w szkole życia były prawdziwym oknem na świat. Okazją nie tylko do nauki, ale także do spotkania z przyjaciółmi. Niestety ukończyła już 24 lata i dłużej uczyć się nie może. W podobnej sytuacji jest wielu innych niepełnosprawnych i ich rodziny. - Dzisiaj nie ma żadnego ośrodka przystosowanego dla tych osób. Czują się więc całkowicie odrzucone i odseparowane od społeczeństwa. Nie mamy żadnej pomocy ze strony władz miasta czy powiatu. Sprawą zainteresował się jednak radny Jeremi Hołownia - powiedział nam Jerzy Bienias, ojciec 27-letniej Ani, również poruszającej się na wózku. Rodzice niepełnosprawnych osób postanowili zjednoczyć siły. Podczas jednego ze spotkań wymyślili, by przynajmniej dwa razy w tygodniu, po południu organizować zajęcia w Szkole Życia. Problemem okazały się jednak pieniądze. - Chodzi o dwadzieścia tysięcy złotych. Moim zdaniem nie jest to ogromna kwota. Tu chodzi przecież o nasze dzieci. W tej chwili są one skazane na siedzenie w domu - mówi Danuta Leszczyńska. Co na to władze miasta i powiatu? Zarząd powiatu stoi na stanowisku, że nie ma możliwości rozwiązania problemu całej grupy. Rodzice niepełnosprawnych osób mogą wnioskować natomiast o indywidualną pomoc. Zdaniem Grzegorza Aryża, w taką pomoc powinien włączyć się także Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Gmina jednak ripostuje - wsparcie osób niepełnosprawnych to zadanie powiatu. Podczas spotkania rodziców z powiatową, społeczną radą do spraw osób niepełnosprawnych, zaproponowano im utworzenie stowarzyszenia, które mogłoby zbierać fundusze i organizować za nie zajęcia dla dzieci. Zdaniem rodziców, nie jest to najlepsze rozwiązanie. Jak twierdzą, cały ich czas zabiera bowiem zajmowanie się przykutymi do wózków podopiecznymi. - Powiat proponuje rozwiązania indywidualne. Ja twierdzę, że można by je było zastosować jedynie wtedy, gdyby problem dotyczył kilku osób. Niestety w Głogowie dotyczy on ponad stu osób. Należy więc zastosować rozwiązania systemowe - mówi radny powiatowy Jeremi Hołownia. Rodzice niepełnosprawnych osób nie składają broni. Zamierzają tematem zainteresować posłankę Ewę Drozd. Wybiorą się też wraz z dziećmi do prezydenta Zubowskiego. (mai)
Radio Elka Głogów








































Odnośniki