Bo¿a cisza
22 luty 2007 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 2,747
Istota ludzka ma dwoje uszu i jedne usta - ka¿dy powinien wiêc mniej mówiæ, a wiêcej s³uchaæ. Pustelnia oczyszcza wiarê w Boga. Niektórzy ojca Janusza Jêdryszka nie rozumieli; s±dzili, ¿e jego wybór ¿ycia pustelniczego jest ucieczk± od problemów codziennej rzeczywisto¶ci.Cisza nie jest milczeniem
Franciszkañski pustelnik zdecydowanym g³osem podkre¶la: - Pustelnia to nie powrót do prymitywizmu. Pustelnia pe³ni rolê uszu. Cisza nie jest milczeniem. Nie ma tu ¶wiat³a, ale jest ciemno¶æ dla oczu, ¿eby wiêcej widzieæ. W pustelni bêdziesz uczy³ siê Boga od samego Pana Boga. Pustelnia jest po to, aby cz³owiek oczy¶ci³ swoj± wiarê. Dzisiejszy cz³owiek, osaczony ca³y czas ha³asem, nie ma miejsca, by znale¼æ ciszê. Papie¿ mówi³ niejednokrotnie do m³odych "Wyp³yñ na g³êbiê!", ale gdzie w naszym Ko¶ciele jest ta g³êbia, skoro wszêdzie - tak¿e w naszych ¶wi±tyniach nie ma tak potrzebnej ciszy. Ko¶cio³y s± przewa¿nie zamkniête, gdy nie ma nabo¿eñstw, wiêc cz³owiek nie ma miejsca na ciszê i kontemplacjê. Dlatego m³odzi do¶æ czêsto ciszy szukaj± w rozmaitych sektach, bo tam obiecuj± im spokój i wyciszenie.
Odbudowa Góry Polanowskiej
Ksi±dz Biskup Ignacy Je¿ ju¿ w 1972 roku, obejmuj±c diecezjê koszaliñsko – ko³obrzesk± marzy³, by na pomorskiej ziemi przywróciæ kult Matki Bo¿ej, który wskutek reformacji zosta³ tutaj zlikwidowany. Najpierw uda³o siê przywróciæ dawna ¶wietno¶æ sanktuarium Matki Bo¿ej Trzykroæ Przedziwnej na Górze Che³mskiej, do której w 1991 roku pielgrzymowa³ Jan Pawe³ II. Potem biskup zachêci³ franciszkañskiego proboszcza w Dar³owie o. Janusza Jêdryszka, by zechcia³ zaj±æ siê odbudow± sakralnego miejsca na ¦wiêtej Górze Polanowskiej. By³ rok 1993.
Wieloletni proboszcz nadmorskiej parafii pojecha³ na Górê Polanowsk±, gdzie na wysoko¶ci 158 m n.p.m. zasta³ w chaszczach fundamenty pocysterskiej kaplicy, która zosta³a zbudowana w XIV wieku przez pelpliñskich zakonników.
Wiadomo, ¿e w kaplicy znajdowa³ siê wizerunek Matki Bo¿ej. Niestety, do dzisiaj siê on nie zachowa³, dlatego nie wiadomo, czy to by³ obraz czy rze¼ba. W pobli¿u by³o te¿ ¼róde³ko z uzdrawiaj±c± wod±, do którego przybywali pielgrzymi, by odzyskaæ zdrowie. To w³a¶nie wtedy powsta³o powiedzenie: "Gêbê masz stale otwart±, jak drzwi w polanowskim ko¶ciele". Tutaj ws³uchiwa³a siê Matka Bo¿a w trudne problemy ówczesnych Pomorzan, tu by³y odpuszczane grzechy bratobójstwa.
Kaplica zosta³a w XVI wieku rozebrana, bo reformatorzy nie akceptowali kultu Matki Jezusa. Wyrzucono cystersów, zagin±³ te¿ wizerunek Bogurodzicy. Ale w sercach mieszkañców Polanowa pozosta³ kult tego cudownego miejsca, dlatego potajemnie, po nocach, wkradali siê na ¦wiêt± Górê i zabierali czê¶ci fundamentu, kamienie do swoich domów, gdzie przechowywano je jak relikwie.
Gdy Polanów zosta³ w³±czony do reaktywowano po wiekach diecezji koszaliñsko – ko³obrzeskiej odt±d w ostatni± niedzielê maja na ¦wiêtej Górze zbierali siê czciciele Matki Bo¿ej i wspólnie modlili, pamiêtaj±c o miejscu ukochanym przez Maryjê.
Kaplica z pustelni±
Za zgod± prze³o¿onego Prowincji Franciszkañskiej w Gdañsku i przy akceptacji biskupa o. Janusz Jêdryszek rozpocz±³ wieloletni± pracê nad odbudow± tego u¶wiêconego mi³o¶ci± do Bogurodzicy miejsca.
W dziejach franciszkanów by³y tzw. eremy, w których pustelniczy ¿ywot wiedli dwaj lub trzej bracia oddaj±cy siê pracy i cichej modlitwie. ¦w. Franciszek mia³ swój erem Carceri na zboczach góry Subasio, w którym przebywa³ po nawróceniu, aby pytaæ Boga o swoje powo³anie. To w³a¶nie ¶wiêty z Asy¿u pozwala³ swoim braciom udawaæ siê na pustelniê, aby po trudach pracy w¶ród ubogich, mogli odrodziæ siê duchowo w ciszy i kontemplacji.
Równie¿ dzi¶ franciszkanie odczuwaj± potrzebê pustelniczego wyciszenia siê, kontemplacji, nawi±zania silniejszych wiêzi z Ojcem Niebieskim. Osiem lat temu Kapitu³a Generalna Zakonu uchwali³a, aby w ka¿dej prowincji i kustodii powsta³a przynajmniej jedna pustelnia. W tym duchu tworzy³ j± latami o. Janusz.
Ju¿ w roku 1999 - w czasie pielgrzymki Ojca ¦wiêtego Jana Paw³a II do Pelplina - zosta³ po¶wiêcony kamieñ wêgielny pod pustelniê, pochodz±cy z pelpliñskiej katedry, a obecnie wmurowany w zewnêtrzn± ¶cianê kaplicy. Do pustelni na ¦wiêt± Górê Polanowsk± prowadzi ¶ródle¶ny trakt, przy którym postawiono dwadzie¶cia kapliczek Tajemnic Ró¿añca ¦wiêtego. Ich fundatorami s± liczni p±tnicy i czciciele Matki Bo¿ej Bramy Nieba, bo pod takim wezwaniem jest kaplica wraz z pustelni±.
Ekumeniczna i stale otwarta
W przepiêknej kaplicy pustelni zosta³ umieszczona ikona Matki Boskiej Bramy Niebios, której orygina³ znajduje siê na greckiej górze Athos. Kopiê ikony dla polanowskiej pustelni wykona³ Teodor Dimczewski, bu³garski malarz, zamieszka³y w S³awnie. Po¶wiêci³ j± prawos³awny arcybiskup wroc³awsko – szczeciñski Jeremiasz, który z³o¿y³ swój wpis do ksiêgi pami±tkowej pustelni: "W¶ród ludu prawos³awnego opowiada siê, ¿e zmar³ych ludzi ¶wiêtych wprowadza do raju ¶wiêty Piotr Aposto³, ale grzeszników wprowadza sama Bogurodzica. W tej nadziei ¿yjemy. Wstawiennictwo Jej pozwala na przezwyciê¿enie tego co dzieli; jest Ona bowiem bez reszty oddana s³u¿bie swojemu Synowi".
Pó³mrok dla oczu i cisza dla uszu
O. Janusz w swej samotni zdany jest na pomoc Bo¿±. Czas ma wype³niony modlitwami, rozwa¿aniami i prac± fizyczn±. Wszystko musi przygotowaæ sobie sam wraz z bratem zakonnym, który po zakoñczeniu misyjnej s³u¿by w Afryce postanowi³ zamieszkaæ wraz z nim w polanowskiej pustelni. Nie ma tu pr±du ani telefonu, bo – jak twierdzi o. Janusz – ma tu byæ pó³mrok dla oczu i cisza dla uszu. Te proste warunki ¿ycia pozwalaj± na umiejêtne korzystanie z tego, co daje Bóg.
O drugiej w nocy, kiedy wszyscy ¶pi±, w polanowskiej pustelni trwa godzinna modlitwa, najpierw brewiarzowa, a potem adoracyjna. O godzinie szóstej zaczyna siê jutrznia, a potem o. Janusz sprawuje Naj¶wiêtsz± Ofiarê. Wreszcie ¶niadanie i praca a¿ do godziny 12, kiedy to przychodzi czas na Anio³ Pañski. Potem jest obiad, po 14 rozpoczyna siê praca na terenie pustelni, a o godzinie 18 odmawiany jest Ró¿aniec, nastêpnie jest kolacja i wreszcie o godz. 21 – kompleta.
Poznaæ siebie w ciszy
- Wspó³czesny cz³owiek nie potrafi pozostaæ sam ani d³ugo milczeæ – stwierdza pustelnik. – Boi siê, ¿e milczenie mo¿e zdemaskowaæ jego duchow± pustkê i nêkaj±c± go nudê. Dopiero w samotno¶ci cz³owiek jest w stanie poznaæ siebie. W milczeniu mo¿emy te¿ zauwa¿yæ ludzkie z³o, braki, po¿±dania, a nawet niszcz±c± dzia³alno¶æ demonów. A tego najbardziej siê lêkamy. Nie umiej±c milczeæ, nie potrafimy równie¿ s³uchaæ. Wszyscy chc± nieustannie mówiæ, a nikt nie chce s³uchaæ. Potok zbêdnych s³ów zalewa nas na ulicy, w pracy, w szkole, na uczelni, z g³o¶ników radiowych i telewizorów. Bywa, ¿e mówimy w tym samym jêzyku, ale siê nie rozumiemy.
Jest tak dlatego, ¿e nie ma podstawowego warunku porozumienia, którym jest s³uchanie. Do tego potrzebna jest cisza, ale my siê jej boimy. Istota ludzka ma dwoje uszu i jedne usta - ka¿dy powinien wiêc mniej mówiæ, a wiêcej s³uchaæ. W naszych umys³ach i duszach jest tyle rozgardiaszu i ha³asu, ¿e nie s³ychaæ ani bli¼niego ani g³osu Bo¿ego. Dlatego potrzebne s± pustelnie, w których mo¿na nauczyæ siê milczeæ i s³uchaæ. Bêdzie ich coraz wiêcej.

Na fotografii:
Widok na franciszkañsk± pustelniê na Górze Polanowskiej
Przewodnik Katolicki nr 8 2007 r.









































Odno¶niki