'Był mi wzorem, nauczycielem, przyjacielem'

02 kwietnia 2006

Autor: Marcin Kopij

Z księdzem biskupem Albinem Małysiakiem rozmawia Małgorzata Pabis - Ojciec Święty Jan Paweł II dla wielu ludzi był bardzo bliski. Kim był dla Księdza Biskupa? Dla mnie był nie tylko bliski, był mi wzorem, nauczycielem, przyjacielem, z którym przez ponad czterdzieści lat spotykałem się i współpracowałem - dwadzieścia lat w Krakowie, najpierw jako duszpasterz akademicki i proboszcz parafii wielkomiejskiej, a później jako jego biskup współpracownik, sufragan. Bardzo głęboko przeżywałem jego chorobę i odejście...

...Teraz, kiedy jest u Pana w Domu Ojca, niejeden raz po cichutku z nim rozmawiam. Modlę się w jego intencjach, polecam mu też swoje sprawy. A w ogóle gdy sobie przypomnę jego postać, twarz, spojrzenie, to wypełnia me serce radość, choć nie ma go tu. Jestem przekonany, że rychło będzie beatyfikowany, choć przepisy prawa kanonicznego również w odniesieniu do jego osoby muszą być zachowane. Ale nowy papież Benedykt XVI, jako najwyższy prawodawca Kościoła, sześć tygodni po jego śmierci, 13 maja w dzień objawień fatimskich polecił natychmiastowe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Będąc przez wiele lat tak blisko Jana Pawła II, widział jego świętość. Po jego śmierci tak pięknie powiedział, że Jan Paweł II "teraz błogosławi nam z Domu Ojca". Dziś zresztą powszechnie mówi się o jego świętości.

Czego przede wszystkim Ksiądz Biskup nauczył się od Ojca Świętego?

Pogłębiałem swoje życie duchowe. Uczyłem się od Ojca Świętego pobożności, modlitwy, uczyłem się spojrzenia Chrystusowego na wszystko, co mnie otacza. Uczył przede wszystkim życia ascetycznego. Jego pobożność bardzo do mnie przemawiała. Nauczyłem się także wielkiej troski duszpasterskiej o człowieka – tego, że ludzi należy szukać, do należy do nich iść i w miarę swych umiejętności wprowadzać w głębsze życie religijne, wskazywać drogę do świątyni, ukazywać Chrystusa jako kogoś najważniejszego w życiu. Uczyłem się więc od niego duszpasterstwa. Jasnego spojrzenia na świat, na wszystkie sprawy, optymistycznego i radosnego pomimo trudności, jakie się pojawiały.

Jan Paweł II nawet w swoich ostatnich chwilach, kiedy bardzo cierpiał, napisał, że jest zadowolony…

Bardzo to współgra z całym życiem Ojca Świętego. Harmonizuje z jego postawą wobec życia. Zgadza się to z tym wszystkim, co wcześniej czynił. Powiedziałbym nawet, że to jest taka kropka nad "i", nad całą jego wspaniałą działalnością. Takie radosne i pogodne spojrzenie. Święty Paweł pisał: "Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!" (Flp 4,4). To pogodne spojrzenie na świat charakteryzowało Ojca Świętego. Urzekała mnie jego pasja życia. Ojciec Święty ciężko chorował, a bardzo chciał żyć. On chciał żyć, aby nadal pracować, aby się ludziom ukazywać, aby z ludźmi rozmawiać, aby pokazywać im swoją przyjaźń, radość, zaufanie. Niektórzy tak narzekają na podeszły wiek, a on w tych latach działał niemal jak młody człowiek i równocześnie uczył, że życie jest piękne nie tylko wtedy, gdy się jest dzieckiem, młodzieńcem czy osobą dojrzałą, ale życie także wtedy jest piękne, gdy jest się człowiekiem wiekowym, gdy się choruje. I taką naukę daje zgorzkniałemu światu, który chce zabijać i praktycznie zabija ludzi niepełnosprawnych, cierpiących. Tymczasem trzeba ich podnosić na duchu, tłumaczyć im, by swoje cierpienia ofiarowali Bogu, tak jak czynił to Ojciec Święty. Wtedy cierpienie staje się o wiele lżejsze.

Ojciec Święty całe swoje życie zawierzył Maryi – "Totus Tuus". Także w wielkim cierpieniu uciekał się do Niej…

Taka była postawa życiowa Ojca Świętego. Trudno być dobrym człowiekiem, katolikiem, wierzącym, nie widząc obok Chrystusa Maryi. Przecież Ona jest nadzwyczajną postacią w dziejach ludzkości, albowiem jest Matką Boga-Człowieka. Kiedy więc spojrzy się ze zdrowym rozsądkiem na Jezusa i Maryję, to rodzi się w sercu kult Maryi. Tak powinno być: do Jezusa idzie się przez Maryję. Ona jest Jego Matką, a jako Jego Matka jest naszą Matką. Matkę trzeba kochać, szanować i uciekać się do niej, jej zawierzać życie. Tak czynił Jan Paweł II, który zawsze będzie papieżem maryjnym, będzie tym, który różnym odłamom protestantyzmu przypominał niezwykłą postać Matki Bożej Rodzicielki.

Księże Biskupie, wszyscy podkreślają wielki pokój Ojca Świętego. Skąd on się brał w tak wielkim cierpieniu?

Ten pokój wynikał z jego głębokiego życia wewnętrznego, życia ascetycznego, często mistycznego. Ten pokój wynikał z wielkiej wiary, że Bóg jest Ojcem, z tego, że obok Chrystusa jest Matka, jest Opiekunka. Czymś nawet dziwnym byłoby, gdyby Papież nie był spokojny w cierpieniu, nie miał tej radości. Przecież całe życie ufał swojemu Bogu, także wtedy gdy już do Niego zdążał. Przecież powiadał: "Nie lękajcie się", "Otwórzcie drzwi Chrystusowi". To więc jest zupełnie logiczne i naturalne, że był pogodny, radosny. Był przekonany, że wejdzie do Niebieskiego Mieszkania.

Jak Ksiądz Biskup podsumowałby ponad 26-letni pontyfikat Jana Pawła II? Co było w nim najważniejsze?

Moim zdaniem było to wołanie do ludzi, aby wierzyli w Boga, by nie zatracali wiary. Głosił prawdy teologiczne, mówił, jaki jest Bóg, ale równocześnie jacy my powinniśmy być w odniesieniu do Boga, jakie mamy obowiązki. Przypominał Dekalog, konieczność życia zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej. Dostrzegał także błędy Kościoła. Papież bronił pokrzywdzonych. Wzywał ludzi do tego, by byli dobrzy. Jeszcze w ostatnich dniach pontyfikatu głosił całemu światu wspaniałe rekolekcje, w których wzięło udział wiele milionów ludzi…

Papież Jan Paweł II wniósł wielkie światło w historię naszej Ojczyzny. Z biegiem czasu zapewne będziemy jeszcze bardziej z niego dumni, będziemy się nim cieszyć; mile i z radością go wspominać. Będzie nas pokrzepiała myśl, że żyliśmy w czasach wielkiego Polaka, czyniącego tak wiele dla naszej Ojczyzny i całego świata. Dziś chętnie wspominamy na przykład króla Jana III Sobieskiego, który ocalił chrześcijańską Europę przed islamem. Z satysfakcją przywołujemy postać św. Jadwigi, królowej wawelskiej, która drogą pokoju, ofiarą swego serca, lecz bez rozlewu krwi wprowadziła swój kraj do rodziny ludów chrześcijańskich. My i następne pokolenia z wielką wdzięcznością będziemy wspominać Jana Pawła II.

Dziękuję za rozmowę

Comments (0)


Głogów OnLine
http://www.malach.org/article.php/byl-mi-wzorem