Głogów OnLine - Byłem na placu Świętego Piotra, gdy umierał PapieżGłogówKatolickie forum wielotematyczneGalerie zdjęć, głogów, zdjęcia religijne, zabytki głogowaKatalog stron głogowa, oraz stron katolickichPublikuj artykuł, dodaj newsa, informacjeDownload, pliki, muzyka, mp3Kontakt z redakcją

Google
Głogów
19 listopada 2008 |
REGION:   GSL »  Peku »  PWSZ »  DSW »  MOK - Imprezy »  Kino.kom »  DKF Szpula »  Cisi »  Powiat »  TZG »  Twierdza Głogów »  Wiad. z Głogowa
WAŻNE:   Drogi Jakuba »  Hospicjum »  Współpraca »  Patronat »  YouTube »  Oferty Pracy »  Korepetycje »  Projektowanie stron www

image008

90 rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę
W historii każdego narodu są momenty wzniosłe, chwalebne, napawające dumą, do których jednostki i przedstawiciele tego narodu chętnie wracają. Ale każdy naród ma również takie chwile czy zdarzenia, które najchętniej wymazałby z historii, o których chciałoby się zapomnieć z różnych powodów. I tak chętnie wracamy do wspaniałych zwycięstw spod Grunwaldu, Wiednia, Chocimia czy Radzymina. Chcielibyśmy natomiast zapomnieć o Mątwach, Żółtych Wodach, kampanii wrześniowej 1939 roku, o kapitulacji Powstania Warszawskiego z 1944 roku...
Podkop małżeństwa czy trzeźwość umysłu?
Nie będzie więcej dzieci!
Debiut dziecka w roli przedszkolaka
Jeszcze raz wracam do sprawy Agaty
Cyber-dowody
Życie przegrało, wygrała "Wyborcza"
Obiad z neurotoksyn


Drugiego kwietnia 2005 roku uczestniczyłem w modlitewnym czuwaniu na placu św. Piotra. Był on nieomal szczelnie wypełniony. Najwięcej ludzi znajdowało się w tej części, gdzie było najbliżej do papieskich okien. Młodzi siedzieli na wybrukowanej kostką płycie. Dyskutowali lub odmawiali różaniec. Inni spacerowali lub stali. W rękach trzymali zapalone świece. Wydawało się, że oto większość z nich odnalazła na nowo praktykę chrześcijańskich rodzin czuwania przy łożu umierającego.
Spotkaliśmy się wszyscy nie po to, by przeżyć tanie wzruszenie, ale by trwać przy tym, w którego oczach każdy z nas był dobry; który w każdym widział Chrystusa. Nie było zatem atmosfery pikniku czy szukania sensacji. Wydaje mi się, że większość miała świadomość doniosłości chwili. Nawet dziennikarze i fotoreporterzy pozostali na zewnątrz ogromnego placu, aby nie przeszkadzać, nie rozpraszać, nie wykorzystywać do celów reklamowych duchowych przeżyć zgromadzonych ludzi.

Tak samo jak dzień wcześniej odmawialiśmy różaniec, który został zakończony Litanią do Najświętszej Maryi Panny. Na jej zakończenie, a była wtedy godzina 21.37, zapaliło się światło w papieskich apartamentach. Zgromadzeni na placu ludzie, kierowani intuicją, zaczęli z pewnym niepokojem oczekiwać na komunikat. Minęło około dziesięciu minut. Przed fronton Bazyliki św. Piotra wyszła grupa kardynałów, biskupów i księży. Kiedy jeden z kardynałów publicznie ogłosił śmierć Ojca Świętego Jana Pawła II, plac na kilkanaście sekund zamilkł, a potem rozległy się brawa. Nie odebrałem tego źle. Zrodziło się uczucie, że pożegnałem kogoś ważnego w moim życiu, ale kogo jeszcze spotkam. Te "rzymskie brawa" w moim odczuciu były brawami dla Bożego atlety, który dokończył wspaniały bieg i dotarł do celu, do mety. Pojawiła się też wdzięczność Bogu Ojcu za osobę Jana Pawła II. Chyba nie tylko w moim sercu było wtedy obecne uczucie zazdrości, że Jan Paweł II już jest tam, w Domu Ojca, już wszedł do przygotowanego mu mieszkania.

Grupa Polaków obecnych na placu św. Piotra, jednocząc się we wspólnym bólu, utworzyła modlitewny krąg. A było nas tam kilkaset osób. Około północy zaczęliśmy na głos odmawiać po polsku różaniec przeplatany polskimi pieśniami, szczególnie "Barką". Wszyscy mieli oczy pełne łez, a gardła ściśnięte tak bardzo, że trudno było powtarzać słowa modlitwy i pieśni. Nad nami dumnie powiewała biało-czerwona flaga; symbol jedności serc i myśli - jedności z Ojczyzną.

Wielu, także i ja, opuszczało to święte miejsce późno w nocy z przekonaniem, płynącym z wiary, że jeszcze się spotkamy z Janem Pawłem II. Ludzie różnych narodowości, obecni wtedy w Rzymie, wyrażali głębokie przeświadczenie, że zmarły Jan Paweł II żyje.

ks. Jacek Szczygieł SCJ
(Stadniki)

Głogów: czytaj więcej | 01 kwietnia 2006 |  

Opcje Artykułu

Wyślij Znajomemu
Wersja Do Wydruku
Byłem na placu Świętego Piotra, gdy umierał Papież | 1 komentarzy | Załóż Konto
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Wszystkie wpisy niezgodne z regulaminem (kliknij by przeczytać) będą usuwane bez podawania przyczyny.
Byłem na placu Świętego Piotra, gdy umierał Papież
Autor: Anonymous dnia02 kwietnia 2006
Bóg także pozwolił mi być wśród rzeszy ludzi zgromadzonych na placu św. Piotra w Wiecznym Mieście w dniu pogrzebu Jana Pawła II. to był cud albowiem o godzinie 8.00 mówiono że wejścia na plac watykanu nie ma, a okazało się inaczej. przybywając z polskimi pielgrzymami jako diakon udało nam się wejść w bliski prezbiterium sektor by móc przeżywać ogromny smutek i żal po utracie Apostoła Narodów. dla mnie tymbardziej było to ogromne doświadczenie wiary, doświadczenie pojednania, doświadczenie ludzkiej solidarności i życzliwości, które wreszcie doszły do głosu.
w tym czasie pierwszej rocznicy kiedy znów wszyscy przemawiamy ludzkim głosem, płaczem, pozytywnymi emocjami życzyłbym sobie by taka była nasza ludzka - osadzona we wszechświecie - rzeczywistość. na zawsze.
Pax. Shalom. Pace. Peace. Pokój.
prezbiter diecezji zielonogórsko-gorzowskiej


Projektowanie stron www
WOJOWNICY NASZYCH CZASÓW
REKLAMA
Głogów, Meble
Biuro regionalne Oriflame w Głogowie
Internet Głogów, stały dostęp do Internetu
Głogów Biznes
Głogów: Fotografia cyfrowa, reklama, poligrafia, sitodruk
Hosting
Malach » Zasady zam. tekstów » Kalendarz » FAQ » Wymiana banerami » Chcesz mieć własną stronę? Kliknij! » Sponsorzy
Copyright © 2007 Malach | Design: Greenart
Index galeri | Index strony | StatIndex | Protected by BOWI Group
statystyki www stat.plGłogów