G³ogów OnLine - CalineczkaG³ogówKatolickie forum wielotematyczneGalerie zdjêæ, g³ogów, zdjêcia religijne, zabytki g³ogowaKatalog stron g³ogowa, oraz stron katolickichPublikuj artyku³, dodaj newsa, informacjeDownload, pliki, muzyka, mp3Kontakt z redakcj±

Google
G³ogów
28 sierpnia 2008 |
REGION:   GSL »  Peku »  PWSZ »  DSW »  MOK - Imprezy »  Kino.kom »  DKF Szpula »  Cisi »  Powiat »  TZG »  Twierdza G³ogów »  Wiad. z G³ogowa
WA¯NE:   Drogi Jakuba »  Hospicjum »  Wspó³praca »  Patronat »  YouTube »  Oferty Pracy »  Korepetycje »  Projektowanie stron www

Debiut dziecka w roli przedszkolaka
Pierwsze dni pobytu dziecka w przedszkolu to czas wyzwañ i emocji zarówno dla dziecka jak i jego rodziców, to wa¿ny etap w ich ¿yciu. Do tej nowej sytuacji rodzice musz± przygotowaæ i siebie, i dziecko. Jak ³agodnie przej¶æ przez trudny okres debiutu w roli przedszkolaka radzi dr Teresa Neckar-Ilnicka, pedagog z Dolno¶l±skiej Szko³y Wy¿szej.
Jeszcze raz wracam do sprawy Agaty
Cyber-dowody
¯ycie przegra³o, wygra³a "Wyborcza"
Obiad z neurotoksyn
Przemoc in vitro
Przestrzenny nie³ad
¦wiat o nich nie pamiêta³


Opowiadania
By³a sobie pewnego razu kobieta, która bardzo, bardzo pragnê³a mieæ malutkie dziecko, ale nie wiedzia³a, sk±d je wzi±æ. Posz³a wiêc do starej czarownicy i powiedzia³a jej:

- Pragnê³abym z ca³ego serca mieæ ma³e dziecko, czy mog³aby¶ mi powiedzieæ, sk±d je mogê wzi±æ?
- Znajdziemy na to radê - powiedzia³a czarownica. - Masz tu ziarnko jêczmienia, nie z tego gatunku, który ro¶nie na ch³opskim polu, ani z tego, który jedz± kury. Wsad¼ je do doniczki, zobaczysz, co z tego wyro¶nie!

- Dziêkujê ci - powiedzia³a kobieta i da³a czarownicy dwana¶cie groszy. Potem posz³a do domu, zasadzi³a ziarnko jêczmienia i natychmiast wyrós³ piêkny, du¿y kwiat, który wygl±da³ jak tulipan, ale p³atki mia³ stulone tak, jak gdyby kwiat by³ jeszcze w p±czku.

- Jaki¿ to piêkny kwiat! - powiedzia³a kobieta i poca³owa³a ¶liczne czerwone i ¿ó³te p³atki. I w chwili kiedy sk³ada³a ten poca³unek, rozleg³ siê jak gdyby wystrza³ i kwiat otworzy³ siê od razu. By³ to prawdziwy tulipan, ale w ¶rodku kwiatu siedzia³a na zielonym s³upku maleñka dziewczynka, ¶liczna i delikatna. Mia³a nie wiêcej ni¿ cal wysoko¶ci i dlatego nazwano j± Calineczk±. Piêknie polakierowana ³upina w³oskiego orzecha s³u¿y³a jej za ko³yskê, b³êkitne p³atki fio³ków zastêpowa³y materace, a p³atek ró¿y - ko³drê. Spa³a tam w nocy, a w dzieñ bawi³a siê na stole, gdzie kobieta postawi³a talerz, a naoko³o zrobi³a wianek z kwiatów, których ³odygi le¿a³y w wodzie; po talerzu p³ywa³ wielki p³atek tulipana, a Calineczka mog³a na nim siedzieæ i p³ywaæ z jednego brzegu talerza na drugi, a zamiast wiose³ mia³a dwa bia³e koñskie w³osy. Wygl±da³o to prze¶licznie. Calineczka umia³a tak¿e ¶piewaæ tak piêknie i wdziêcznie jak nikt na ¶wiecie.

Pewnej nocy, gdy le¿a³a w swoim ¶licznym ³ó¿eczku, przysz³a wstrêtna ropucha; wskoczy³a przez okno, bo szyba by³a st³uczona. Ropucha by³a brzydka, du¿a i mokra, wskoczy³a na stó³, gdzie Calineczka spa³a pod czerwonym p³atkiem ró¿y.
- Piêkna by³aby z niej ¿ona dla mego syna! - powiedzia³a ropucha, wziê³a skorupê orzecha, gdzie spa³a Calineczka, i razem z ni± zeskoczy³a z okna do ogrodu.
Przep³ywa³a tam szeroka rzeka, brzeg jej by³ bagnisty, tu mieszka³a ropucha ze swoim synem. Och, jaki¿ by³ brzydki i wstrêtny, zupe³nie jak jego matka. "Kwa, kwa, brekekekeks!", to by³o wszystko, co potrafi³ powiedzieæ, kiedy zobaczy³ ¶liczn± maleñk± dziewuszkê w ³upinie orzecha.

- Nie mów tak g³o¶no, bo siê obudzi - powiedzia³a stara ropucha. - I jeszcze nam ucieknie, bo jest lekka jak ³abêdzi puch. Posadzimy j± na rzece, na du¿ym li¶ciu lilii wodnej, tam jej bêdzie dobrze. Ona jest taka lekka i ma³a, ¿e li¶æ ten jest dla niej ca³± wysp±. Stamt±d nam nie ucieknie. A my tymczasem doprowadzimy do porz±dku od¶wiêtn± izbê pod bagnem, gdzie zamieszkacie po ¶lubie.

Na rzece ros³o mnóstwo wodnych lilii z szerokimi li¶æmi, które wygl±da³y, jakby p³ywa³y po wodzie. Li¶æ le¿±cy najdalej by³ najwiêkszy, do niego dop³ynê³a ropucha i postawi³a na nim ³upinê orzecha z Calineczk±. Biedna, ma³a istotka obudzi³a siê wczesnym rankiem i kiedy zobaczy³a, gdzie siê znajduje, zaczê³a gorzko p³akaæ, bo li¶æ otoczony by³ ze wszystkich stron wod± i nie mog³a siê wydostaæ na l±d.

Stara ropucha siedzia³a na dole w bagnie i zdobi³a izbê trzcin± i ¿ó³tymi p³atkami nenufarów; wszystko musia³o byæ piêkne dla nowej synowej; potem podp³ynê³a razem ze swoim wstrêtnym synem do li¶cia, na którym sta³a Calineczka. Chcieli zabraæ jej ¶liczne ³ó¿ko i wstawiæ do pokoju m³odej pary, zanim ona sama siê tam zjawi. Stara ropucha sk³oni³a siê g³êboko w wodzie przed Calineczk± i powiedzia³a:

- Oto widzisz mego syna, zostanie on twoim mê¿em, a zamieszkacie z przepychem na dole, w bagnie!

- Kwa, kwa brekekekeks! - to by³o wszystko, co potrafi³ powiedzieæ syn.
Potem wziêli ¶liczne ma³e ³ó¿eczko i odp³ynêli z nim, a Calineczka siedzia³a sama na zielonym listku i p³aka³a, bo nie chcia³a zamieszkaæ u wstrêtnej ropuchy ani zostaæ ¿on± jej obrzydliwego syna. Ma³e rybki, które p³ywa³y w wodzie, widzia³y ropuchê, s³ysza³y, co mówi³a, i wysunê³y g³owy z wody chc±c obejrzeæ ma³± dziewczynkê. Zachwyci³y siê ni± bardzo i zrobi³o im siê naprawdê ¿al, ¿e bêdzie musia³a zamieszkaæ u wstrêtnej ropuchy. Nie, nigdy, przenigdy! Zebra³y siê pod powierzchni± wody naoko³o zielonej ³odygi z li¶ciem, na którym sta³a, przegryz³y zêbami ³odygê i li¶æ pop³yn±³ z biegiem strumienia, a na nim Calineczka daleko, daleko, tam gdzie ropucha nie mog³a ju¿ jej dogoniæ.

Calineczka przep³ywa³a obok ró¿nych okolic, a ma³e ptaszki siad³y w krzakach, patrzy³y na ni± i ¶piewa³y:

"Jaka¿ to mi³a, ma³a dziewczynka!" Li¶æ razem z ni± p³yn±³ coraz dalej i dalej; w ten oto sposób powêdrowa³a Calineczka za granicê.

Uroczy, ma³y bia³y motylek kr±¿y³ nad ni± od dawna i w koñcu usiad³ na li¶ciu, gdy¿ Calineczka spodoba³a mu siê niezmiernie; i ona równie¿ by³a bardzo zadowolona, bo ropucha nie mog³a jej ju¿ dogoniæ i tak piêknie by³o tam, gdzie przep³ywa³a; s³oñce ¶wieci³o na wodzie i wygl±da³o jak b³yszcz±ce z³oto. Calineczka wziê³a swój pasek i przywi±za³a jednym koñcem motylka, drugi koniec wst±¿ki przymocowa³a do li¶cia, ruszy³ on teraz o wiele szybciej i ona równie¿, bo przecie¿ sta³a na li¶ciu.

Nagle sfrun±³ wielki chrab±szcz, spostrzeg³ j±, w mgnieniu oka schwyci³ w swe macki smuk³± dziewczynkê i pofrun±³ z ni± na drzewo, a zielony li¶æ p³yn±³ dalej po rzece i motyl równie¿, bo by³ przecie¼ przywi±zany do li¶cia i nie móg³ siê uwolniæ.
Mój Bo¿e, jak bardzo przestraszy³a siê biedna Calineczka, kiedy chrab±szcz usiad³ z ni± na drzewie! Najbardziej martwi³a siê jednak tym, ¿e przywi±za³a motylka, bo przecie¿ je¿eli nie uda mu siê uwolniæ, umrze z g³odu. Ale chrab±szcz nie troszczy³ siê o to wcale. Usadowi³ siê razem z ni± na najwiêkszym zielonym li¶ciu na drzewie, nakarmi³ j± s³odkim kwiatowym sokiem i powiedzia³ jej, ¿e jest urocza, chocia¿ zupe³nie nie przypomina chrab±szcza. Pó¼niej przysz³y z wizyt± wszystkie chrab±szcze mieszkaj±ce na tym samym drzewie; obejrza³y j±; panny chrab±szczówny potrz±sa³y mackami i mówi³y:

"Ona ma tylko dwie nogi, jak¿e to nêdznie wygl±da!

Nie ma macek - mówi³y inne. - Jaka¿ jest cienka w pasie, fe, wygl±da jak cz³owiek! Jaka brzydka!!!" - mówi³y wszystkie chrab±szczówny, a Calineczka by³a przecie¿ taka ¶liczna! Tak te¿ my¶la³ z pocz±tku chrab±szcz, który j± porwa³, ale gdy wszyscy mówili, ¿e jest brzydka, zacz±³ sam w koñcu tak s±dziæ i nie chcia³ jej ju¿ wcale. Niech sobie idzie, dok±d chce. Chrab±szcze sfrunê³y razem z ni± z drzewa i posadzi³y j± na stokrotce; a Calineczka p³aka³a, ¿e chrab±szcz jej nie chce, bo jest taka brzydka, a przecie¿ by³a najmilsz± istot±, jak± mo¿na sobie wyobraziæ, taka delikatna i jasna jak najpiêkniejszy p³atek ró¿y.

Przez ca³e lato mieszka³a biedna Calineczka sama jedna w du¿ym lesie. Uplot³a sobie ³ó¿ko z traw i powiesi³a pod wielkim li¶ciem szczawiu, aby deszcz na ni± nie pada³; zbiera³a s³odki sok z kwiatów i wypija³a rosê, która co rano l¶ni³a na li¶ciach. Tak przesz³o lato i jesieñ, ale oto przysz³a zima, mro¼na, d³uga zima. Wszystkie ptaki, które tak piêknie dla niej ¶piewa³y, odlecia³y. Drzewa i kwiaty zwiêd³y, wielki szczawiowy li¶æ, pod którym mieszka³a, zwin±³ siê i pozosta³ tylko ¿ó³ty, suchy badyl. Calineczka marz³a straszliwie, bo jej sukienki podar³y siê, a ona sama by³a taka delikatna i taka ma³a. Biedna Calineczka, mog³a zamarzn±æ na ¶mieræ! Zacz±³ padaæ ¶nieg i ka¿dy p³atek ¶niegu, który na ni± pada³, by³ tym, czym dla nas ca³a ³opata ¶niegu, bo my jeste¶my wielcy, a ona mia³a tylko cal d³ugo¶ci. Otuli³a siê zesch³ym listkiem, ale nie ogrza³o jej to wcale; dr¿a³a z zimna. Tu¿ pod lasem, gdzie mieszka³a, znajdowa³ siê du¿y ³an zbo¿a, ale zbo¿a nie by³o ju¿ od dawna, tylko nagie, wysch³e r¿ysko stercza³o na zmarzniêtej ziemi. R¿ysko to wydawa³o siê Calineczce tak du¿e jak olbrzymi las, o, jak¿e dr¿a³a z zimna! Dosz³a wreszcie do mieszkania polnej myszki. Myszka mieszka³a w ma³ej norze pod ¶cierniskiem. By³o tam ciep³o i zacisznie, ca³y pokój zape³niony by³ ziarnami zbo¿a, oprócz pokoju by³a piêkna kuchnia i spi¿arnia. Biedna Calineczka stanê³a w drzwiach jak ma³a ¿ebraczka i poprosi³a o maleñkie ziarnko jêczmienia, bo od dwóch dni nic nie mia³a w ustach.
- Moje ty biedne stworzonko! - powiedzia³a polna mysz, bo w gruncie rzeczy by³a to dobra, stara mysz - wejd¼ do mego ciep³ego pokoju i zjedz ze mn± obiad.

A poniewa¿ Calineczka jej siê spodoba³a, powiedzia³a:

- Mog³aby¶ zostaæ u mnie przez zimê, ale musisz ³adnie, czysto sprz±taæ mój pokój i opowiadaæ mi bajki, bo bardzo bajki lubiê.

Calineczka robi³a wszystko, czego wymaga³a od niej stara mysz polna, i odt±d wiod³o jej siê wcale dobrze.

- Bêdziemy mia³y wkrótce odwiedziny - powiedzia³a mysz polna - mój s±siad ma zwyczaj odwiedzania mnie raz na tydzieñ. Powodzi mu siê jeszcze lepiej ni¿ mnie, ma wielkie salony i nosi piêkne, czarne aksamitne futro. Gdyby chcia³ ciê wzi±æ za ¿onê, mia³aby¶ los zapewniony. Tylko ¿e jest niewidomy. Musisz mu opowiadaæ najpiêkniejsze bajki, jakie znasz!

Ale Calineczka nie mia³a na to ochoty, nie zale¿a³o jej wcale na s±siedzie, gdy¿ by³ to kret. Przyszed³ wreszcie w odwiedziny w swym czarnym aksamitnym futrze. Mysz polna mówi³a, ¿e jest taki bogaty i uczony, i ¿e jego mieszkanie by³o wiêcej ni¿ dwadzie¶cia razy wiêksze od mieszkania myszy; by³ rzeczywi¶cie uczony, ale nie znosi³ s³oñca i piêknych kwiatów, mówi³ o nich ¼le, bo ich nigdy nie widzia³. Calineczka musia³a mu ¶piewaæ i za¶piewa³a: "Leæ, chrab±szczu, leæ" i "Chodzi mniszek po ³±ce!". Wtedy kret zakocha³ siê w niej, zachwycony jej piêknym g³osem, ale nie powiedzia³ nic, bo by³ to ju¿ taki rozwa¿ny jegomo¶æ. Wykopa³ sobie w ziemi d³ugi korytarz, prowadz±cy od jego domu do nory myszy; pozwoli³ Calineczce i myszy spacerowaæ po tym korytarzu, kiedy tylko bêd± chcia³y. Prosi³ je, aby siê nie ba³y martwego ptaka, który le¿y w korytarzu. By³ to ca³y ptak ze skrzyd³ami i z dziobem, umar³ zapewne niedawno i pochowano go w³a¶nie tam, gdzie kret wykopa³ swój korytarz.

Kret wzi±³ do pyska kawa³ek próchna, które ¶wieci³o w ciemno¶ciach, szed³ przodem i ¶wieci³ im w d³ugim korytarzu. Gdy przyszli do miejsca, gdzie le¿a³ martwy ptak, kret wpar³ swój szeroki nos w powa³ê i rozrzuca³ ziemiê, dopóki nie zrobi³ du¿ego otworu, przez który prze¶wieca³o ¶wiat³o. Po¶rodku na pod³odze le¿a³a martwa jaskó³ka; piêkne jej skrzyd³a by³y z obu stron przyci¶niête do boków, nogi i g³owa schowane pod pióra; biedny ptak na pewno umar³ z zimna. Calineczce strasznie go by³o ¿al, kocha³a tak bardzo wszystkie ptaszki, które jej tak piêknie ¶piewa³y i æwierka³y, ale kret tr±ci³ ptaka swoj± krótk± nog± i powiedzia³:

- Nie bêdzie ju¿ nigdy ¶piewaæ! Jak¿e godne politowania jest stworzenie, które urodzi³o siê ptakiem! Bogu niech bêd± dziêki, ¿e ¿adne z moich dzieci nie bêdzie ptakiem; taki ptak nie potrafi nic, tylko wo³aæ: "kwiwit", a w zimie musi umieraæ z g³odu!

- Tak, mówi pan jak cz³owiek rozs±dny - odezwa³a siê mysz polna.
- Co przyjdzie ptaszkowi z jego ¶wiergotu, gdy nadchodzi zima? Musi g³odowaæ i marzn±æ. Jednak jest w tym co¶ wznios³ego. Calineczka nie powiedzia³a nic; ale gdy oboje odwrócili siê plecami do ptaka, schyli³a siê, odgarnê³a pióra, które zakrywa³y mu g³owê, i poca³owa³a go w zamkniête oczy. "Mo¿e to on tak latem ¶licznie mi ¶piewa³ - pomy¶la³a. - Ile¿ rado¶ci sprawi³ mi ten kochany, piêkny ptaszek!" Kret zatka³ dziurê, przez któr± prze¶wieca³ jasny dzieñ, i odprowadzi³ panie do domu. Ale w nocy Calineczka nie mog³a spaæ; wsta³a z ³ó¿ka i uplot³a ze s³omy du¿y, ³adny dywan, który zanios³a do korytarza, i przykry³a nim martwego ptaka, potem po obu stronach ptaszka po³o¿y³a miêkk± bawe³nê, znalezion± w pokoju myszy; chcia³a, aby by³ ciep³o przykryty w zimnej ziemi.

- ¯egnaj, ¶liczny ma³y ptaszku! - powiedzia³a. - ¯egnaj, i dziêkujê ci za twój cudny ¶piew w lecie, gdy wszystkie drzewa by³y zielone i s³oñce tak mocno nam ¶wieci³o!
Potem przy³o¿y³a swoj± g³owê do piersi ptaszka, ale nagle przerazi³a siê, bo wydawa³o jej siê, jak gdyby w ¶rodku co¶ puka³o; by³o to serce ptaszka. Nie by³ martwy, tylko skostnia³y z zimna, a teraz ogrza³ siê i powraca³ do ¿ycia. Jesieni± wszystkie jaskó³ki odlatuj± do ciep³ych krajów, ale ta, która siê spó¼ni, marznie, pada na ziemiê i przykrywa j± zimny ¶nieg. Calineczka dr¿a³a na ca³ym ciele, tak bardzo by³a przestraszona; ptak by³ du¿y, bardzo du¿y w porównaniu z ni±, która mia³a tylko cal d³ugo¶ci. Ale zebra³a siê na odwagê, otuli³a mocniej bawe³n± biedn± jaskó³kê, przynios³a miêtowy listek, który jej s³u¿y³ za ko³drê, i przykry³a nim g³owê ptaka. Nastêpnej nocy wy¶liznê³a siê do niego znowu; by³ ¿ywy, ale tak s³aby, ¿e móg³ tylko na chwilê otworzyæ oczy i spojrzeæ na Calineczkê, która sta³a z kawa³kiem próchna w d³oni, bo innej latarni nie mia³a.

- Dziêkujê ci, moje ¶liczne, ma³e dziecko! - powiedzia³a chora jaskó³ka. - Tak siê doskonale ogrza³am. Wkrótce odzyskam si³y i bêdê mog³a lataæ na dworze w ciep³ym blasku s³oñca.

- Ach! - powiedzia³a Calineczka - na dworze jest tak zimno, ¶nieg i mróz. Le¿ w twoim ciep³ym ³ó¿ku, bêdê ciê pielêgnowa³a! Przynios³a jaskó³ce wody w p³atku kwiatka, jaskó³ka wypi³a wodê i opowiedzia³a jej, jak to zrani³a sobie skrzyde³ko o ciernisty krzak i nie mog³a z tego powodu tak prêdko fruwaæ jak inne jaskó³ki, które odlecia³y daleko, daleko, do ciep³ych krajów. Upad³a na ziemiê, ale potem nie wie ju¿ nic, co siê z ni± dzia³o i jak siê tu znalaz³a.

Przez ca³± zimê zosta³a jaskó³ka pod ziemi±, a Calineczka by³a dla niej dobra i kocha³a j± bardzo; ani kret, ani mysz polna nie mieli o tym pojêcia, bo nie lubili przecie¿ biednej, ubogiej jaskó³ki. Natychmiast gdy przysz³a wiosna i s³oñce ogrza³o ziemiê, jaskó³ka powiedzia³a Calineczce: "do widzenia" i otworzy³a dziurê zrobion± przez kreta w górze. S³oñce tak piêknie ¶wieci³o i jaskó³ka spyta³a dziewczynkê, czy nie chcia³aby z ni± polecieæ, mog³aby siedzieæ na jej grzbiecie, polecia³aby daleko, do zielonego lasu. Ale Calineczka wiedzia³a, ¿e stara mysz polna zmartwi³aby siê, gdyby j± w ten sposób porzuci³a.

- Nie, nie mogê - powiedzia³a.- B±d¼ zdrowa, moja dobra, ¶liczna dziewczynko! - po¿egna³a j± jaskó³ka i polecia³a ku s³oñcu. Calineczka patrzy³a na ni± i oczy jej nape³ni³y siê ³zami, bo bardzo kocha³a jaskó³kê.

- Kwiwit!kwit! - ¶piewa³ ptaszek i pofrun±³ do zielonego lasu. Ale Calineczka by³a bardzo smutna. Nie mog³a wyj¶æ na ciep³e s³oñce; zbo¿e, które by³o zasiane dooko³a domu polnej myszki, wyros³o tak wysoko, ¿e dla biednej, ma³ej Calineczki by³ to du¿y, gêsty las, mia³a przecie¿ tylko cal wzrostu.

- Latem musisz sobie uszyæ wyprawê - powiedzia³a do niej mysz polna, bo w³a¶nie s±siad, nudny kret w czarnym futrze, poprosi³ o jej rêkê.

- Musisz mieæ suknie i bieliznê, aby¶ mia³a w czym chodziæ i w czym spaæ, kiedy bêdziesz ¿on± kreta.

Calineczka musia³a krêciæ wrzeciono, a mysz polna wynajê³a cztery paj±ki, które dzieñ i noc przêd³y i tka³y. Co wieczór odwiedza³ j± kret i mówi³ bez przerwy o tym, ¿e kiedy siê skoñczy lato, s³oñce przestanie tak grzaæ - bo teraz spala ziemiê na kamieñ - wiêc kiedy przejdzie lato, wyprawi± sobie wesele. Ale dziewczynka nie by³a wcale zadowolona, bo nie znosi³a nudnego kreta. Co rano, kiedy s³oñce wschodzi³o, i co wieczór, kiedy zachodzi³o, wymyka³a siê za drzwi, i kiedy wiatr rozwiewa³ k³os zbo¿a, tak ¿e mog³a widzieæ b³êkit nieba, my¶la³a o tym, jak piêknie i jasno jest na ¶wiecie i jak bardzo by chcia³a zobaczyæ jaskó³kê; ale jaskó³ka nigdy nie wraca³a; na pewno by³a daleko w piêknym, zielonym lesie.

Kiedy nadesz³a jesieñ, wyprawa Calineczki by³a skoñczona. -

Za cztery tygodnie bêdziesz mia³a wesele - powiedzia³a do niej mysz polna. Ale Calineczka zaczê³a p³akaæ i powiedzia³a, ¿e nie chce i¶æ za m±¿ za nudnego kreta.
- G³upstwo - powiedzia³a mysz polna - nie upieraj siê, bo ciê ugryzê moimi bia³ymi zêbami. Bêdziesz mia³a takiego piêknego mê¿a. Nawet królowa nie ma takiego piêknego czarnego futra. Ma on dobrze zaopatrzon± kuchniê i piwnicê. Powinna¶ Bogu dziêkowaæ za takiego mê¿a.

I oto mia³o siê odbyæ wesele. Przyszed³ kret, aby zabraæ Calineczkê, mia³a z nim mieszkaæ g³êboko pod ziemi± i nigdy nie wychodziæ na ciep³e s³oneczko, bo kret nie znosi³ s³oñca. Biedne dziecko by³o bardzo zmartwione, musia³a siê po¿egnaæ z jasnym s³oñcem, w które mog³a przecie¿ patrzeæ stoj±c przed drzwiami mieszkania polnej myszy.

- ¯egnaj, jasne s³oñce! - powiedzia³a dziewczynka, wyci±gnê³a do góry ramiona i oddali³a siê trochê od mieszkania polnej myszy. Zbo¿e by³o z¿ête i stercza³y tylko suche badyle. - ¯egnaj, ¿egnaj! - powtórzy³a i objê³a swoim delikatnym ramieniem ma³y, czerwony kwiatek, który tam rós³. - Pozdrów ode mnie kochan± jaskó³kê, je¿eli j± zobaczysz!

- Kwiwit! kwiwit! - rozleg³o siê nad jej g³ówk±, obejrza³a siê, by³a to jaskó³ka, która w³a¶nie nad ni± przelatywa³a. Gdy tylko zobaczy³a Calineczkê, bardzo siê ucieszy³a; dziewczynka opowiedzia³a jej, jak niechêtnie wychodzi za m±¿ za brzydkiego kreta, i ¿e bêdzie musia³a mieszkaæ g³êboko pod ziemi±, gdzie nigdy nie ¶wieci s³oñce. Nie mog³a siê powstrzymaæ od p³aczu.

- Teraz nadchodzi ch³odna zima - powiedzia³a jaskó³ka. - Lecê daleko st±d, do ciep³ych krajów, czy chcesz polecieæ ze mn±? Mog³aby¶ usi±¶æ na moim grzbiecie, przywi±¿ siê tylko mocno paskiem, wtedy odlecimy daleko od wstrêtnego kreta i jego ciemnej nory, daleko nad górami, do ciep³ych krajów, gdzie s³oñce piêkniej ¶wieci ni¿ tutaj, gdzie jest zawsze lato i gdzie rosn± cudne kwiaty. Leæ tylko ze mn±, ma³a kochana Calineczko, która uratowa³a¶ mi ¿ycie, kiedy le¿a³am zmarzniêta w ciemnej piwnicy.

- Tak, polecê z tob± - powiedzia³a Calineczka i usadowi³a siê na grzbiecie jaskó³ki, nogi opar³a na rozpostartych skrzyd³ach i przywi±za³a siê paskiem do najmocniejszego pióra jaskó³ki, a jaskó³ka polecia³a wysoko w powietrze nad lasami i morzem, wysoko nad wielkimi górami, gdzie zawsze le¿y ¶nieg. Calineczka marz³a w zimnym powietrzu, ale wtedy wtula³a siê w ciep³e pierze ptaka i wysuwa³a tylko g³ówkê, aby podziwiaæ z góry wszystkie piêkno¶ci..

Przylecia³y do ciep³ych krajów. S³oñce ¶wieci³o tam o wiele ja¶niej ni¿ tu; niebo by³o dwa razy tak wysokie, a na wzgórzach i p³otkach ros³y najpiêkniejsze jasne i ciemne winogrona, a na drzewach wisia³y cytryny i pomarañcze; pachnia³y mirty i miêta, a po drogach biega³y ¶liczne dzieci i bawi³y siê du¿ymi, barwnymi motylami. Pod wspania³ymi, zielonymi drzewami na brzegu b³êkitnego morza sta³ l¶ni±co bia³y, staro¿ytny zamek z marmuru, winoro¶le piê³y siê wzd³u¿ wysokich kolumn, na górze by³o wiele gniazd jaskó³czych, a w jednym z nich mieszka³a jaskó³ka, która przylecia³a z Calineczk±.

- Tu jest mój dom - powiedzia³a jaskó³ka. - Ale ty musisz sobie wyszukaæ jeden z tych piêknych kwiatów, które rosn± tam na dole, umieszczê ciê tam i bêdzie ci tak dobrze, jak tylko mo¿na sobie wymarzyæ.

- To cudownie - powiedzia³a Calineczka i klasnê³a w ma³e r±czki. A le¿a³a tam du¿a, bia³a kolumna z marmuru; rozpad³a siê ona kiedy¶ na trzy kawa³ki, miêdzy którymi kwit³y najpiêkniejsze, wielki, bia³e kwiaty. Jaskó³ka zni¿y³a siê i posadzi³a Calineczkê na jednym z szerokich p³atków. Co za niespodzianka! W ¶rodku kwiatu siedzia³ maleñki cz³owieczek, tak bia³y i przezroczysty, jak gdyby by³ zrobiony ze szk³a; na g³owie mia³ piêkn± z³ot± koronê, a z ramion wyrasta³y mu cudne, jasne skrzyd³a, a nie by³ wcale wiêkszy od Calineczki. By³ to duszek kwiatów. W ka¿dym kwiecie mieszka³ taki maleñki pan albo maleñka pani, ale ten królowa³ nad wszystkimi.

- Bo¿e, jaki¿ on piêkny! - szepnê³a Calineczka do jaskó³ki. Ma³y ksi±¿ê przestraszy³ siê bardzo jaskó³ki, bo w porównaniu z nim by³a olbrzymim ptakiem, ale kiedy zobaczy³ Calineczkê, ucieszy³ siê, by³a to najpiêkniejsza dziewczynka, jak± kiedykolwiek widzia³. Zdj±³ wiêc z g³owy koronê, w³o¿y³ j± Calineczce i spyta³ j±, jak siê nazywa i czy chce zostaæ jego ¿on± i królow± wszystkich kwiatów. To by³ rzeczywi¶cie zupe³nie inny m±¿ ni¿ syn ropuchy i kret w czarnym aksamitnym futrze. I dlatego Calineczka odpowiedzia³a piêknemu ksiêciu: "Tak". Z ka¿dego kwiatu wysz³a pani lub pan i byli tacy ¶liczni, ¿e a¿ przyjemnie by³o patrzeæ; ka¿dy przyniós³ Calineczce jaki¶ podarunek, ale najpiêkniejsze ze wszystkiego by³y dwa piêkne skrzyd³a du¿ej, bia³ej muchy; skrzyd³a te przytwierdzono jej do pleców i teraz mog³a fruwaæ z kwiatka na kwiatek. By³a to wielka przyjemno¶æ, a jaskó³ka siedzia³a na górze w swoim gnie¼dzie i ¶piewa³a im, bo bardzo kocha³a Calineczkê i niechêtnie siê z ni± roz³±cza³a.

- Nie powinna¶ siê nazywaæ Calineczk± - powiedzia³ do niej duszek kwiatów. - To brzydkie imiê, a ty jeste¶ taka ³adna. Bêdziemy ciê nazywali Maja.

- B±d¼ zdrowa, b±d¼ zdrowa! - zawo³a³a jaskó³ka i odlecia³a z ciep³ych krajów w dalek± drogê do Danii. Tam uwi³a sobie ma³e gniazdko nad oknem, gdzie mieszka³ pan, który umie opowiadaæ ba¶nie. ¦piewa³a mu: "Kwiwit, kwiwit!", i st±d ta ca³a historia.

Hans Christian Andersen

G³ogów: czytaj wiêcej | 01 stycznia 2006 |  

Opcje Artyku³u

Wy¶lij Znajomemu
Wersja Do Wydruku
Calineczka | 0 komentarzy | Za³ó¿ Konto
Komentarze nale¿± do osób, które je zamie¶ci³y. Nie bierzemy odpowiedzialno¶ci za ich tre¶æ.
Wszystkie wpisy niezgodne z regulaminem (kliknij by przeczytaæ) bêd± usuwane bez podawania przyczyny.


Projektowanie stron www
WOJOWNICY NASZYCH CZASÓW
REKLAMA
G³ogów, Meble
Biuro regionalne Oriflame w G³ogowie
Internet G³ogów, sta³y dostêp do Internetu
G³ogów Biznes
G³ogów: Fotografia cyfrowa, reklama, poligrafia, sitodruk
Hosting
Malach » Zasady zam. tekstów » Kalendarz » FAQ » Wymiana banerami » Chcesz mieæ w³asn± stronê? Kliknij! » Sponsorzy
Copyright © 2007 Malach | Design: Greenart
Index galeri | Index strony | StatIndex | Protected by BOWI Group
statystyki www stat.plG³ogów