Czy kocha³em za ma³o?!
05 luty 2009 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 373
Zacznê od pewnej krótkiej historii o amerykañskim ¿o³nierzu, który wraca³ do domu po wojnie w Wietnamie. Z San Francisco zadzwoni³ do swoich rodziców z radosn± wiadomo¶ci±: „Mamo, Tato, wracam do domu, ale chcia³bym prosiæ was o przys³ugê... Mam przyjaciela, którego chcia³bym zabraæ razem ze mn±.” „Oczywi¶cie” odpowiedzieli rodzice „bêdziemy szczê¶liwi mog±c go poznaæ.”„Jest jednak co¶, co powinni¶cie wiedzieæ” kontynuowa³ syn „podczas walki zosta³ on powa¿nie ranny. Nadepn±³ na minê i straci³ rêkê i nogê. Nie ma on siê gdzie podziaæ, wiêc chcê go zabraæ, by zamieszka³ i ¿y³ z nami.” „Przykro mi to s³yszeæ, synu. Mo¿e pomo¿emy mu znale¼æ jakie¶ miejsce do ¿ycia?!” „Nie, mamo i tato, ja chcê by on zosta³ razem z nami.” „Synu,” odpowiedzia³ ojciec „nie wiesz o co prosisz! Kto¶ z takim inwalidztwem by³by wielkim ciê¿arem dla nas. My mamy w³asne ¿ycie i w³asne problemy i nie mo¿emy pozwoliæ sobie na takie dodatkowe trudno¶ci. My¶lê, ¿e powiniene¶ wróciæ do domu i zapomnieæ o tym cz³owieku. On znajdzie swoj± drogê i pomoc dla siebie.” W tym momencie syn odwiesi³ s³uchawkê... Rodzice nic wiêcej od niego nie us³yszeli! Kilka dni pó¼niej, otrzymali telefon od policji San Francisco. Ich syn zmar³ po upadku z wie¿owca – tak im powiedziano. Policja uwa¿a³a, ¿e to samobójstwo. Rodzice z wielkim bólem polecieli do San Francisco i udali siê do kostnicy zidentyfikowaæ cia³o syna. Rozpoznali go, ale odkryli tak¿e co¶, o czym wcze¶niej nie wiedzieli – ich syn mia³ tylko jedn± rêkê i jedn± nogê...
Prawdziwa mi³o¶æ nie jest matematyczn± kalkulacj±: „jak bêdzie lepiej?!” Cz³owiek kocha nie „dlatego, ¿e...”, ale „pomimo, ¿e...”, choæ dzisiaj ¶wiat dooko³a zdaje siê mówiæ nam co¶ zupe³nie innego. I tak „kocham” ciê dlatego, ¿e jeste¶ piêkna i inteligentna; „kocham” ciê, bo ty kochasz mnie; „kocham” dlatego, ¿e dbasz i troszczysz siê o mnie... Zastanawiam siê wiêc, co stanie siê z moj± „mi³o¶ci±”, gdy twoje piêkno zacznie przemijaæ, gdy oka¿esz siê jednak nie a¿ tak m±dra, jak mi siê na pocz±tku zdawa³o; co bêdzie z moj± „mi³o¶ci±” gdy pojawi siê w¶ród nas niezgoda, gdy odkryjê, ¿e nie jeste¶ doskona³a, albo, co gorsza, gdy zachorujesz i to ja bêdê musia³ zadbaæ o ciebie?!
Te same, lub podobne pytania, stawiam sobie wtedy, gdy uczestniczê (ostatnio coraz czê¶ciej) w dyskusjach z m³odzie¿± na tematy dzisiaj „gor±ce”: aborcji, eutanazji, godno¶ci ¿ycia... Czujê wtedy, ¿e poprzez ludzi popieraj±cych „proste i ³atwe” rozwi±zania przemawia czêsto jedynie ta „dlatego, ¿e...” mi³o¶æ i jej argumenty. To one w³a¶nie stanowi± podstawê do obrony stanowiska cz³owieka, który chêtnie zajmie miejsce Boga: zabijajmy, bo to my mamy prawo decydowaæ kto ma ¿yæ, a kto nie... Jak groch o ¶cianê odbijaj± siê od nich argumenty prawdziwej mi³o¶ci, która nie wstydzi siê cierpienia, ale przez cierpienie siê uszlachetnia: kochajmy te dzieci, pomimo, ¿e s± chore; pomimo, ¿e nie s± „chciane” (przez Boga zawsze s±!); pomimo, ¿e „zrujnuj± nam ¿ycie i karierê” ( nie chcia³bym us³yszeæ tego od w³asnej mamy…). Nie chcê wytaczaæ tutaj argumentów przeciw „cywilizacji ¶mierci”, która zaczyna nas obejmowaæ swoimi ciemnymi ramionami… Chcê raczej pokazaæ co¶, co powinni¶my pouk³adaæ w naszym sercu jeszcze przed rozpoczêciem jakiejkolwiek dyskusji o aborcji, eutanazji, czy innych wspó³czesnych, moralnych problemach… Tym „czym¶” jest nasze pojêcie mi³o¶ci, nasze rozumienie „dobra” i nasze spojrzenie na drugiego cz³owieka… Je¶li to bêdzie w³a¶ciwe, nasza ocena i decyzjê pozostan± zgodne z wol± Bo¿±.
W pa¼dzierniku 2008 roku, a wiêc ca³kiem niedawno, powsta³ projekt w sercach kilku salezjanów, pracuj±cych i studiuj±cych w Jerozolimie: „zebraæ” w jeden g³os ludzi m³odych, którzy w tym ¶wiecie z odwag± broni± godno¶ci ludzkiego ¿ycia od poczêcia do naturalnej ¶mierci… Zebraæ w jedn± wspólnotê m³odzie¿, która ma w³a¶ciwie ukszta³towane serce, gotowe do mi³o¶ci, by przemieniaæ ¶wiat wed³ug warto¶ci Ewangelii… Tak zrodzi³ siê Apostolat „M³odzi dla ¿ycia” (ang. „Youth For Life”), który chce zrzeszaæ m³odych ludzi z ró¿nych czê¶ci ¶wiata, by wspólnie broniæ ¿ycia i modliæ siê za ¿ycie. Rozpoczêli¶my od trzech krajów: Polski, USA i W³och… Kilka tygodni pó¼niej do³±czy³a do nas równie¿ Etiopia, Izrael, Francja, Brazylia, Hiszpania, Meksyk. Trwaj± prace, by rozpocz±æ dzie³o Apostolatu w kolejnych krajach.
Je¶li chodzi o dzia³alno¶æ wspólnoty, to w szczegó³ach znajdziecie wszystko na naszej stronie internetowej: www.youthfl.org, na któr± serdecznie zapraszam. Tam te¿ znajduj± siê informacje, jak do nas do³±czyæ... Bycie w Apostolacie to przede wszystkim ¶wiadectwo wiary oraz wspania³a przygoda poznania nowych przyjació³ z innych zak±tków ¶wiata. To tak¿e osobista modlitwa „Duchowej Adopcji” i modlitwa wspólna, któr± organizujemy „od czasu do czasu” za po¶rednictwem Internetu.
Je¶li wiêc jeste¶ m³ody duchem!
Je¶li uwa¿asz, ¿e cz³owiek ma prawo do ¿ycia od poczêcia do naturalnej ¶mierci i na dodatek nie boisz siê do tego przyznaæ…
Je¶li wierzysz, ¿e we wspólnocie si³a i ¿e razem mo¿na wiêcej…
Je¶li chcesz modliæ siê razem z nami, o to, by ludzie szanowali dar ¿ycia…
Do³±cz do nas!
Adam Piekarzewski sdb
(salezjanin, studiuj±cy i pracuj±cy w Jerozolimie.
Koordynator Apostolatu „Youth for life” na Polskê.)









































Odno¶niki