dsc03517
90 rocznica odzyskania niepodleg³o¶ci przez Polskê  W historii ka¿dego narodu s± momenty wznios³e, chwalebne, napawaj±ce dum±, do których jednostki i przedstawiciele tego narodu chêtnie wracaj±. Ale ka¿dy naród ma równie¿ takie chwile czy zdarzenia, które najchêtniej wymaza³by z historii, o których chcia³oby siê zapomnieæ z ró¿nych powodów. I tak chêtnie wracamy do wspania³ych zwyciêstw spod Grunwaldu, Wiednia, Chocimia czy Radzymina. Chcieliby¶my natomiast zapomnieæ o M±twach, ¯ó³tych Wodach, kampanii wrze¶niowej 1939 roku, o kapitulacji Powstania Warszawskiego z 1944 roku...
• Podkop ma³¿eñstwa czy trze¼wo¶æ umys³u?• Nie bêdzie wiêcej dzieci!• Debiut dziecka w roli przedszkolaka• Jeszcze raz wracam do sprawy Agaty• Cyber-dowody• ¯ycie przegra³o, wygra³a "Wyborcza"• Obiad z neurotoksyn
|
 Aby muzyka mia³a g³êbiê, musz± graæ j± ludzie wra¿liwi, którzy co¶ czuj±, którzy chc± co¶ przekazaæ i maj± na tyle opanowany warsztat, by wiarygodnie cokolwiek s³uchaczowi podarowaæ. My chcemy graæ muzykê, w której te dwie p³aszczyzny wystêpuj± obok siebie. - Z zespo³em jazzowym The Conception rozmawia o. Andrzej Bujnowski OP.
Wasi koledzy zarabiaj± pieni±dze, sprzedaj±c piwo w pubach gdzie¶ w Dublinie, a wy wybrali¶cie jazz. To dzi¶ takie romantyczne zajêcie...
Miko³aj Budniak: Wywodzimy siê z ró¿nych ¶rodowisk i ka¿dy z nas kiedy¶ s³ucha³ ró¿nej muzyki. Chodzili¶my do szkó³ muzycznych i naszym sercom bliska jest muzyka klasyczna, ale nadszed³ taki moment, kiedy zaczêli¶my szukaæ czego¶ innego. Droga do jazzu na pewno d³ugo w nas dojrzewa³a. Dlaczego jazz? Bo jest to muzyka, która w moim odczuciu, ma wiele wspólnego z modlitw± spontaniczn±. Wielko¶æ jazzu polega na niepowtarzalno¶ci, improwizacji, spontaniczno¶ci. Liczy siê ta chwila. Wszyscy jeste¶my chrze¶cijanami i wa¿na jest dla nas wiê¼ z Bogiem. Nasza muzyka pozwala nam w jaki¶ szczególny sposób dotykaæ Go tu i teraz. Ona odzwierciedla to, co dzieje siê w naszych sercach i to chcemy Bogu przedstawiæ.
Bartek Pernal: Jazz jest sztuk±. Pisanie i granie muzyki jazzowej to jest akt twórczy. Ka¿dy z nas odkrywaj±c swoje powo³anie, natkn±³ siê jako¶ na to, ¿e chcia³by byæ artyst±. Ka¿dy z nas graj±c jazz, spe³nia siê jako muzyk i jako cz³owiek.
Kto w jazzie Was szczególnie inspiruje?
Bartek: Coltrane, to wielki wzorzec. Na pewno z jego muzyki, z jego kwartetu wyp³ywa bardzo du¿o warto¶ci i elementów, które my w swoim graniu staramy siê przyswajaæ. Je¶li chodzi o muzyczne wzorce, to ogólnie mo¿na powiedzieæ – „mainstream jazz”. Imponuj± nam tacy arty¶ci jak Miles Davis, Billy Harper, czy kwartet Branforda Marsalisa. Inspiruj± nas te¿ nagrania tworzone dla wytwórni ECM. To s± dla nas bardzo wa¿ne wzorce, ale nie chcemy siê zamykaæ i inspiruje nas wiele ró¿nych, nie tylko jazzowych nurtów. Chcieliby¶my, ¿eby w muzyce zespo³u The Conception odbija³y siê nasze fascynacje twórczo¶ci± wielkich artystów.
Miko³aj: Andrzej Cudzich by³ wielkim cz³owiekiem i wielkim artyst±. Pionier w dziedzinie muzyki chrze¶cijañskiej w naszym kraju, by³ wybitnym kontrabasist± jazzowym. Trudno wypowiedzieæ s³owami, ile zrobi³ dla muzyki jazzowej i chrze¶cijañskiej w Polsce. Dla nas jest wzorem – muzyk jazzowy, który poprzez swoj± twórczo¶æ sk³ada³ ¶wiadectwo wiary. Jeste¶my wdziêczni Bogu, ¿e taka sylwetka pojawi³a siê w Polsce i wyznaczy³a pewien kierunek. Trzeba powiedzieæ, ¿e to ma bardzo du¿e znaczenie, bo tak naprawdê – my dziêki temu jeste¶my. Wierzymy, ¿e wstawia siê dzi¶ za nami w niebie. To co mo¿emy zrobiæ, to dziêkowaæ Bogu.
Od kiedy gracie? Jak powsta³ ten zespó³?
Mariusz Smoliñski: Zespó³ powsta³ dwa lata temu, podczas naszych trzyletnich studiów na Uniwersytecie Zielonogórskim. Tam siê spotkali¶my, tam grali¶my wspólnie w big bandzie i tam te¿ narodzi³ siê pomys³, aby pograæ w troszkê mniejszym sk³adzie – na przyk³ad w kwintecie. Wcze¶niej grali¶my w ró¿nych zespo³ach, spotykali¶my siê na ró¿nych warsztatach jazzowych. Niektórzy z nas znaj± siê nawet od siedmiu, o¶miu lat. Wywodzimy siê z gorzowsko-zielonogórskiego ¶rodowiska jazzowego. Teraz kilku z nas zapuszcza korzenie we Wroc³awiu, staramy siê graæ z tutejszymi muzykami.
Miko³aj: Czterej z nas: Mariusz, Bartek, ja i Micha³ spotkali¶my siê wcze¶niej w zespole ewangelizacyjnym. Tam grali¶my inn± muzykê – soul, trochê pop-rock, ale wszystko w klimacie chrze¶cijañskim, zadaniem by³o g³oszenie Chrystusa, Jego Królestwa. W tym zespole razem tworzyli¶my przez oko³o dwa lata. Zespó³ nazywa³ siê The Fruit of The Light. W³a¶nie tam relacje miêdzy nami siê zacie¶ni³y. W trakcie dzia³añ w tej grupie podjêli¶my studia na Uniwersytecie Zielonogórskim. Tam zaczê³a siê zawê¿aæ nasza droga i profil muzyczny.
Wasz zwi±zek ze wspólnot± ewangelizacyjn± wiele wyja¶nia... W zespo³ach ewangelizacyjnych zwykle jest jaka¶ wokalistka, która ¶piewa o Bogu. Czy mo¿na o Nim opowiadaæ nie u¿ywaj±c s³ów, sam± muzyk±?
Bartek: Moim zdaniem, muzyka, jak± jest jazz, ma dwie p³aszczyzny. Jedn± jest sfera czysto muzyczna, czyli d¼wiêki, akordy, indywidualne brzmienie ka¿dego muzyka. Drug± p³aszczyzn± jest sfera duchowa, która nadaje tej pierwszej g³êbiê. Uwa¿am, ¿e skupianie swojej uwagi tylko na d¼wiêkach, czyli granie jazzu, gdzie nie ma tej duchowej g³êbi, sp³yca jego warto¶æ – muzyka wtedy nie ma tajemnicy, przekaz jest ubo¿szy. Aby muzyka mia³a g³êbiê, musz± graæ j± ludzie wra¿liwi, którzy co¶ czuj±, którzy chc± co¶ przekazaæ i maj± na tyle opanowany warsztat, by wiarygodnie cokolwiek s³uchaczowi podarowaæ. My chcemy graæ muzykê, w której te dwie p³aszczyzny wystêpuj± obok siebie. My¶lê, ¿e ka¿dy z nas wierzy, ¿e graj±c to, co gramy, wykonuj±c nasze kompozycje, jeste¶my w stanie co¶ odbiorcy zaproponowaæ, oprócz tylko kilku ³adnych melodii.
Miko³aj: Niektórzy mog± mówiæ, ¿e jazz nie nadaje siê do tego, by nie¶æ warto¶ci chrze¶cijañskie, czêsto uwa¿a siê tê muzykê za „profanum” – z powodu jej pochodzenia. Wywodzi siê ona przecie¿ m.in. z ró¿nego rodzaju klubów, które czêsto nie mog³y siê poszczyciæ najlepsz± opini±. Wszystko dokonuje siê jednak w naszych duszach. Je¶li motywacj± jest to, ¿e chcemy graæ na chwa³ê Pana Boga, nasza muzyka staje siê naprawdê modlitw±. Nieraz tego do¶wiadczamy, czujemy wspólnotê modlitewn± w trakcie grania, wiemy, ¿e my teraz siê modlimy i to jest namacalne.
No tak, ale mogliby¶cie byæ na przyk³ad buddystami. Wasze granie traktowaliby¶cie pewnie podobnie, w duchu modliliby¶cie siê jednak mantrami… Czy jest mo¿liwe, by s³uchacz odbiera³ jednoznacznie Wasze okre¶lone religijne intencje?
Miko³aj: My¶lê, ¿e podaj±c tytu³, dajemy s³uchaczowi pewien klucz, a ca³a reszta jest opowie¶ci± na ten temat. Dla jednych ten klucz mo¿e byæ niejasny, ale je¶li zapamiêtaj± tytu³ p³yty, mo¿e zechc± zbadaæ sprawê... i w koñcu odkryj±, ¿e my chcemy im powiedzieæ o Panu Bogu. Jest to proces. My po prostu siejemy ziarno. W klubach jest te¿ druga grupa odbiorców, którzy bardzo dobrze wiedz±, jak± mamy motywacjê, oni prze¿ywaj± koncerty inaczej – g³êbiej. Czêsto zdarza siê nam te¿ graæ w ko¶cio³ach i tam wszystko jest zupe³nie jasne. Stoimy na ziemi ¶wiêtej i tymi d¼wiêkami uwielbiamy Boga.
Nie my¶leli¶cie nigdy o wokali¶cie, który ¶piewa³by wprost – albo nie – o Bogu? Czy od Waszych pocz±tków skupiacie siê na „czystej formie”, jak± jest muzyka bez s³ów?
Bartek: Tak, to jest chyba spraw± sk³adu... Bo jest jeszcze jedno, o czym warto powiedzieæ. Nie spotkali¶my siê tylko i wy³±cznie na gruncie muzyki, choæ to wa¿ne, oczywi¶cie. Warto wy³apaæ jeszcze co¶ – wiê¼ miêdzy nami. Dzisiaj s± zespo³y, takie sk³ady, w których nieustannie zmieniaj± siê muzycy – chodzi o zagranie koncertu, zarobienie kilku groszy i cze¶æ! My ze sob± chcemy razem graæ, chcemy ze sob± razem pracowaæ. To jest dla nas bardzo wa¿ne, ¿eby RAZEM tworzyæ muzykê. Kwestia sk³adu nie jest przypadkiem – my po prostu trafili¶my na siebie i takie instrumentarium, jakie mamy, to przejaw nie tylko muzycznych zainteresowañ, ale te¿ relacji miêdzy nami. Nie chcieliby¶my na sta³e pracowaæ z kim¶, kto ¶piewa, z wokalist± czy wokalistk± – to na pewno zmieni³oby oblicze i brzmienie naszej muzyki. Chcemy, ¿eby ono siê rozwija³o, ale raczej nie w tê stronê, ¿e przyjdzie kto¶ z zewn±trz i po prostu za¶piewa z nami.
Gdzie mo¿na was us³yszeæ? Chyba nie w wielu ko¶cio³ach, bo o ile wiem, ksiê¿a raczej nie s³uchaj± jazzu...
Mariusz: Zdarza nam siê graæ w ko¶cio³ach. Mamy zaprzyja¼nionego ksiêdza Paw³a Prüffera z Zielonej Góry, który ju¿ kilkakrotnie zaprasza³ nas do siebie. Organizowa³ nam koncerty ze dwa razy równie¿ ksi±dz Marek Koz³owski z Nowej Soli... Grali¶my koncert promuj±cy nasz kr±¿ek w Poznaniu, w £odzi, w Piotrkowie Trybunalskim, w Zielonej Górze, i tu, we Wroc³awiu. Zdarzy³o nam siê zagraæ kilka koncertów w Zakopanem. By³y to koncerty w sk³adzie kwintetowym, w jakim nagrali¶my p³ytê, jak równie¿ koncerty z zaproszonymi go¶æmi – gra³ z nami Piotr Baron, Piotr Wojtasik czy Maciej Sika³a. Przyjêli zaproszenia i zagrali z nami kilka koncertów w Polsce.
Oooo! Mi³o s³yszeæ, ¿e grali z Wami... Ale podobnych ludzi nie ma chyba w Waszym krêgu wielu?
Bartek: W ogóle ¶rodowisko jazzowe w Polsce jest ma³e. Na warsztatach czy konkursach spotykamy ci±gle te same osoby. W Polsce s± tylko trzy uczelnie wy¿sze, gdzie mo¿na uczyæ siê jazzu. Limit miejsc jest na nich bardzo ograniczony i m³odych graj±cych muzykê jazzow± nie jest zbyt du¿o. Zawê¿aj±c to ¶rodowisko do osób wierz±cych i tych, którzy swoje religijne przes³anie w miarê czytelnie definiuj±, obawiam siê, ¿e w skali kraju jest ich garstka. Ale cieszymy siê, ¿e na nasze zaproszenie tak optymistycznie reaguj± na przyk³ad ci wymienieni wspaniali polscy jazzmani. My¶lê, ¿e mogê zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e w jakim¶ sensie identyfikuj± siê z przes³aniem tej muzyki, skoro z nami graj±.
Te¿ tak s±dzê. Mam tu przed sob± Wasz± debiutanck± p³ytê. Powiedzcie, jak ona powstawa³a i czy od pocz±tku by³a w zamy¶le – religijna?
Miko³aj: Koncepcja p³yty rodzi³a siê w sposób naturalny. Z rozmys³em wybierali¶my utwory, tak by stanowi³y ca³o¶æ. Niektóre z nich maj± jasne i klarowne tytu³y nawi±zuj±ce do tre¶ci religijnych. Kiedy ju¿ zebrali¶my i nagrali¶my ten materia³, nie musieli¶my siê d³ugo zastanawiaæ nad tytu³em, bo jednomy¶lnie przyjêli¶my, ¿e p³yta bêdzie zatytu³owana „Pascha” – w³a¶nie od jednej kompozycji. Wszyscy w grupie próbujemy modliæ siê t± muzyk±. Ta p³yta jest naszym ¶wiadectwem. Ju¿ sama ok³adka ma wprowadzaæ w tê przedziwn± przestrzeñ wiary – tytu³ oraz naszkicowany most symbolizuj±cy krzy¿ Chrystusa, który ³±czy nas z Bogiem. Ka¿dy, kto chce, mo¿e dzi¶ za po¶rednictwem Jezusa przyj¶æ do Boga.
Bartek: W 2005 wygrali¶my sesjê nagraniow±, by³ to dla nas powa¿ny bodziec. Zaczêli¶my my¶leæ o naszej pierwszej p³ycie. Mieli¶my ju¿ wcze¶niej swoje kompozycje, które grali¶my na koncertach, z czasem przybywa³o nowych utworów, by³o wiele prób i te utwory nabiera³y konkretnego kszta³tu. Praca w studio to dla nas nowe, wielkie i emocjonuj±ce do¶wiadczenie. Nikt z nas nie nagrywa³ wcze¶niej muzyki w tak profesjonalnych warunkach. Studio Radia Gdañsk ma opiniê bardzo dobrego. Materia³ wydali¶my sami, w³asnym sumptem, dziêki wsparciu ró¿nych osób i instytucji. Cieszymy siê tym, ¿e mo¿e ona dzisiaj trafiaæ do r±k ludzi, którzy przychodz± do nas po koncertach i mówi±, ¿e nasza muzyka siê podoba i chcieliby mieæ j± w domu.
Jak poleciliby¶cie tê p³ytê naszym Czytelnikom?
Bartek: Na pewno warto przyj¶æ na nasz koncert, bo on pokazuje, co gramy i jaka jest muzyka na kr±¿ku. A co mo¿na powiedzieæ o p³ycie? No, kurczê... Ciê¿ko nam – jako muzykom, którzy na niej graj± – reklamowaæ j± i mówiæ o niej w superlatywach. Kto¶ z zewn±trz oceni³by to bardziej obiektywnie. Na pewno jest to p³yta dla osób, które lubi± muzykê jazzow±, w której nie ma elektroniki, tylko po prostu jest „jazz ¶rodka” – mainstream.
Ja tej p³yty s³ucham od trzech tygodni i trudno mi siê z ni± rozstaæ, wiêc z czystym sumieniem mogê powiedzieæ – warto j± mieæ i polubiæ!
www.ruah.pl
| 04 marca 2008 |
|