Depresja wyniszcza cz³owieka po cichu. Ka¿dego roku zbiera ¿niwo w¶ród tysiêcy swoich ofiar. Coraz czê¶ciej - tak¿e w Polsce - na "chorobê duszy” zapadaj± ludzie m³odzi. G³ównych przyczyn takiego stanu rzeczy upatrywaæ mo¿na w kilku ¼ród³ach.
Grzegorza pozna³em na pocz±tku studiów. Sympatyczny, u¶miechniêty, jednocze¶nie niezwykle wywa¿ony w swym postêpowaniu i oszczêdny w s³owie. Swoj± g³ow± do historii wzbudza³ w nas prawdziwy zachwyt. Kiedy kto¶ na stancji potrzebowa³ jakiejkolwiek informacji dotycz±cej minionych wydarzeñ, remedium mog³o byæ tylko jedno – Grzesiek. Na nasze zaczepki, jakoby by³ komputerem w ludzkim ciele, zwyk³ odpowiadaæ, ¿e robi, co naprawdê lubi i jedynie to stanowi tajemnicê jego sukcesu. Czêsto widywali¶my go przesiaduj±cego po nocach w kuchni. Czyta³ swoje ksiêgi wzrokiem ¶widruj±cym tekst niczym wiert³o ¶cianê. S±dzili¶my, ¿e to uwielbia, wiêc zostawiali¶my go wtedy samego. Po cichu opuszczaj±c pomieszczenie, wracali¶my do typowych dla siebie, du¿o lu¼niejszych rozrywek.
- Wiesz, chcia³bym umrzeæ – us³ysza³em kiedy¶ z jego ust. Pu¶ci³em to mimochodem, uznaj±c za efekt zmêczenia kolejn± noc± nauki. Podobnie zrobi³em s³ysz±c to miesi±c pó¼niej… O tym, w jak powa¿nej depresji jest Grzegorz, dowiedzia³em siê dopiero po kilku latach. Spotkali¶my siê przypadkiem na jednej z bocznych uliczek poznañskiej starówki. Pocz±tkowo go nie pozna³em. Jego twarz niczym nie przypomina³a oblicza 23-letniego cz³owieka.
Zryta zmarszczkami, stara. Efekt d³ugotrwa³ej depresji, leczenia ¶rodkami psychotropowymi i ogólnego wyniszczenia organizmu. – Nauka by³a dla mnie wszystkim, bo wszystko inne mnie przera¿a³o. Ba³em siê ¿ycia. „Stary” nienawidzi³ mnie za to, ¿e poszed³em na historiê, a nie na medycynê. Chcia³em mu pokazaæ, ¿e osi±gnê sukces. Stara³em siê, ale przysz³a pierwsza nieudana sesja. Pó¼niej nastêpna. Za³ama³em siê. Dwukrotnie próbowa³em pope³niæ samobójstwo. Wtedy na kilka miesiêcy wsadzili mnie do „psychiatryka”.
Rodzice nie zawsze dorastaj± do swej roli
W depresjê mo¿e popa¶æ ka¿dy. Pomimo tego, ¿e czêsto za ryzyko zachorowania odpowiedzialny jest bezpo¶rednio genotyp cz³owieka. Na stres jeste¶my odporni w ró¿ny sposób, w zale¿no¶ci od grubo¶ci naszego biologicznego „pancerza”. Nikt nie pozostaje jednak ca³kowicie obojêtny na wp³yw otaczaj±cej rzeczywisto¶ci. Ostatnie lata szczególnie obfituj± w historie m³odych osób popadaj±cych w stany depresyjne. Dlaczego tak siê dzieje? - Rodzice nie zawsze dorastaj± do swej roli – mówi mgr Wojciech Lindner, poznañski psycholog i psychoterapeuta. - Przenoszenie swych ambicji na dzieci, jak to by³o w przypadku Grzegorza, rzeczywi¶cie mo¿e byæ problemem.
Co istotne, u podstaw takiego zachowania mog± le¿eæ pozytywne motywacje. Za³ó¿my, ¿e ojciec jest prawnikiem. Posiada w³asn± kancelariê, ma wyrobione nazwisko, pozycjê w tzw. ¶rodowisku. W swój sukces w³o¿y³ wiele wysi³ków i oczywistym wydaje mu siê fakt, ¿e syn powinien doceniæ to i przej±æ firmê. Nie chce mu tym przecie¿ wyrz±dziæ krzywdy. Ale z drugiej strony syn mo¿e mieæ zupe³nie inne plany na ¿ycie. I to powinno zostaæ uszanowane. Kompromisem mo¿e byæ jedynie próba przekazania wizji ojca tak, aby obrazuj±c korzy¶ci p³yn±ce z pod±¿ania wytyczonym przezeñ szlakiem, nie narzuca³ on w³asnego zdania. Wszystko jest kwesti± dialogu, sposobu dotarcia. Swoj± drog± m³odzi zawsze bêd± d±¿yæ do „¶cierania siê”. Rodzice, reprezentuj±c ¶wiat doros³ych, s± za¶ pierwszymi, którzy stoj± na linii frontu.
Wyroczni± zostaæ ³atwo
Wkraczaj±cym w ¶wiat m³odym ludziom brakuje autorytetów – twierdzi Bernadeta Nale¼niak, psycholog kliniczny. Zapracowanym doros³ym, którzy nie po¶wiêcaj± dzieciom wystarczaj±cej ilo¶ci czasu, z pewno¶ci± do rangi autorytetu aspirowaæ trudno. Czêsto problemem jest panuj±ca w domu „wolna amerykanka”; brak wyra¼nych regu³ okre¶laj±cych zakres praw i obowi±zków. Brak zasad. Efektem jest chaos, który nie sprzyja stabilno¶ci psychicznej i wprowadza w ¿ycie kolejnych frustratów, chwiejnych i podatnych na za³amania z racji ka¿dego niepowodzenia. Skoro nie da siê wyhodowaæ ro¶liny dostatecznie jej nie pielêgnuj±c, tym bardziej nierealne staje siê wychowanie dziecka bez po¶wiêcenia mu odpowiedniej ilo¶ci czasu.
W obliczu niemocy w relacji dziecko – rodzic, m³odzi szukaj± pomocy gdzie indziej. A dzi¶ bardzo ³atwo zostaæ wyroczni± w kwestiach ¿ycia. Niestety, na krótk± metê. „Autorytety” zmieniaj± siê niemal z ka¿dym kolejnym wej¶ciem na stronê internetow± czy w³±czeniem telewizora. M³odzie¿ widzi idoli, którzy funkcjonuj± niczym kameleony. W jednej chwili ¶wiêci, za moment staj± siê skandalistami. Walka o s³awê i pieni±dze dopuszcza wiele chwytów. Jak to jednak wyja¶niæ dzieciom, które w gwiazdach popkultury upatruj± mentorów znaj±cych rozwi±zanie wszystkich ich k³opotów?
Pêdem do za³amania
Nie zawsze za stanami depresyjnymi m³odych stoj± rodzice. Do ich powstania w du¿ej mierze przyczynia siê promowany przez media styl ¿ycia czy obowi±zuj±ce trendy. Postêpuj±cy kryzys w tej kwestii da³o siê zauwa¿yæ ju¿ na pocz±tku lat 90. XX w. Kapitalizm wnosz±c wiele dobrego, jednocze¶nie o 180° zmieni³ dotychczasow± sytuacjê. Doro¶li poczuli siê jak dzieci wrzucone do zupe³nie nowej rzeczywisto¶ci. Do¶wiadczenie dla m³odych, którym w jednej chwili zabrak³o przewodnika po tym nieznanym ¶wiecie, musia³o byæ jeszcze mocniejsze. £atwiejszy dostêp do u¿ywek, prawdziwy wysyp komputerów, zachodnich ciuchów i innych zdobyczy kapitalizmu przyt³oczy³ ich niczym lawina.
Ch³opcy zamarzyli o drogich samochodach, dziewczyny o wygl±dzie top-modelek. Efekt: coraz wiêkszy odsetek ch³opaków szukaj±cych ratunku w narkotykach i m³odych kobiet choruj±cych na anoreksjê czy bulimiê. – W o¶rodku prowadzimy 10-tygodniowe turnusy terapii. Jeste¶my nastawieni na przyjêcie osób z ró¿nymi problemami natury psychicznej, niemniej najczê¶ciej trafiaj± tu dziewczyny z zaburzeniami jedzenia – mówi o swej pracy w klinice psychiatrii dzieci i m³odzie¿y mgr Lindner. I rzeczywi¶cie, jak wskazuj± psycholodzy zarówno negowanie swojej fizyczno¶ci, jak i warto¶ci w sferze mentalnej jest jedn± z najczêstszych przyczyn popadania w d³ugotrwa³y, chorobliwy stan przygnêbienia.
Przemiany ostatnich lat, w³±czaj±c w to równie¿ wej¶cie do Unii Europejskiej nie pozostaj± bez wp³ywu na zachowania studentów. Wiêksze mo¿liwo¶ci rozwoju spo³eczno-zawodowego poza granicami Polski przymuszaj± do inwestowania w naukê jêzyków obcych, równoleg³e studia na kilku kierunkach i podporz±dkowanie swojego ¿ycia budowaniu przysz³ej kariery. Nie ma tu ju¿ miejsca na zabawê, beztroskie podej¶cie do nauki i my¶lenie w kategoriach: „Jako¶ to bêdzie...”.
Dzisiejsi studenci staj± siê projektantami swego ¿ycia zawodowego w sposób nieuwzglêdniaj±cy potkniêæ. Planuj± karierê na kilkana¶cie lat naprzód, próbuj±c czêsto pogodziæ edukacjê z prowadzeniem w³asnej firmy. D±¿± do realizacji za³o¿eñ „po trupach”, nie zauwa¿aj±c czêsto, ¿e najwiêksz± ofiar± w³asnych ambicji staj± siê oni sami. Jedno potkniêcie przetrwa ka¿dy. Drugie mo¿e te¿. Ale nie ma ludzi z ¿elaza. A nawa³ stresów, nieunikniony przecie¿, gdy stawia siê za cel pogodzenie nauki, sta³ej pracy i ¿ycia osobistego, z pewno¶ci± nie sprzyja stabilizacji emocjonalnej.
Czy depresji mo¿na unikn±æ? – W wielu przypadkach jeste¶my w stanie zminimalizowaæ ryzyko pojawienia siê choroby. Jej przyczyn mo¿e byæ wiele. Wa¿ne jednak, by zawsze mierzyæ swe si³y na zamiary. Nie próbowaæ zag³uszyæ jednego problemu innym. I wbrew presji otoczenia, realizowaæ tylko te wzorce, które uznamy za dobre, warto¶ciowe i nasze.
Krzysztof Mielnik - Ko¶miderski
Przewodnik Katolicki nr 5/2008 r.