G³ogowskie zmartwychwstanie
12 kwiecieñ 2009 | Doda³: kso | Ods³on 631
Kazimierz S. O¿óg: ¦wiêta Wielkiej Nocy w G³ogowie maj± swój wymiar niezwyk³y. Z grubsza rzecz bior±c chodzi o sytuacjê, która mnie nieodmiennie fascynuje, czyli przypadek miasta, które umar³o i od pewnego czasu zmartwychwstaje. Oczywi¶cie, powiedz± liczni, ¿e g³upoty piszê, ¿e G³ogów wcale nie umar³, ¿e przesun±³ swój ¶rodek ciê¿ko¶ci na nowe osiedla. Bo przecie¿ w blokowiskach przy Armii Krajowej, Budowlanych, na Koperniku i „Piastowie” zamieszkali niemal wszyscy mieszkañcy odwiecznego polskiego Grodu.
A guzik. Bo miasto to jego centrum, jego historia. Ratusz i rynek, fara i teatr. Tu to wszystko zniknê³o. Musia³ zmieniæ siê klimat polityczny i gospodarczy, by pod¼wign±æ z niebytu co¶, co jest konieczne. Serce miasta, które napêdza je i ³±czy ludzi. Symbol.
Przy okazji tych ¶wi±t my¶li kr±¿± jednak wokó³ tajemnic wiary. Od wielkiego czwartku równie¿ wokó³ jej kap³anów. I daje siê zauwa¿yæ, ¿e wszystko siê ze sob± ³±czy. W tajemniczy sposób, po raz kolejny. Do G³ogowa wraca godno¶æ kanonika, któr± nasz biskup nada³ Rafa³owi Zendranowi, proboszczowi zaodrzañskiej Kolegiaty. A wiêc co¶, co umar³o, zmartwychwsta³o. Kolejny wa¿ny symbol, piêkny, choæ na pewno ma³o praktyczny, w pewnym sensie.
Ten¿e sam ksi±dz Kanonik, zwraca kolejny raz powszechn± uwagê na swoj± niekonwencjonalno¶æ i mówienie w sposób bliski ludziom. „Bez zmartwychwstania byliby¶my frajerami”. To trafia, to wa¿ne i fajne. Lubiê i szanujê tego cz³owieka, który na tle wiêkszo¶ci kap³anów, jakich dane jest mi znaæ, wypada niezwykle krwi¶cie i kolorowo. Nie jest bezp³ciowy, nie boi siê podejmowania decyzji, bêd±c znakomitym mened¿erem i administratorem jednocze¶nie jest przyjacielem parafian i g³ogowian.
W mie¶cie, które umar³o, a zmartwychwstaje, tytu³ zapomniany odrodzi³ siê, a nosz±cy go od Wielkiego Czwartku kap³an, nape³nia ¿yciem serca, burzy mit kap³ana zasuszonego i ograniczonego. Potrzeba nam, szczególnie w G³ogowie i jego okolicach, wiêcej wizji otwartego Ko¶cio³a, wyobra¼ni duszpasterskiej, otwarto¶ci na ludzi, by kap³ani prowadzili nas dobrze. By¶my chcieli byæ przez nich prowadzonymi. O ile to jeszcze dla kogokolwiek wa¿ne.
Kazimierz S. O¿óg







































Odno¶niki