Ja chcę pomnik Cesarza!
08 luty 2009 | Dodał: kso | Odsłon 1,499
Kazimierz S. Ożóg: Pewien pan Major, znany ze swojej godnej podziwu fascynacji twierdzą Głogów i wojskowymi aspektami historii miasta zaproponował ostatnio, w chwili uniesienia, przed tłumem uczestników "Zimy w twierdzy" ustawienie w Głogowie nowego pomnika. Otóż, w wizji tej na miejscu pomnika cesarskiego na Wilhelmplatz należałoby ustawić pomnik księcia Bolesława Krzywoustego.Jeden z lokalnych portali internetowych zapisał pomne słowa:
(…) Tutaj, gdzie stał niegdyś konny pomnik niemieckiego cesarza, powinniśmy postawić też polski konny pomnik, ale księcia Bolesława Krzywoustego, który bronił tych ziem przed obcą ekspansją. Miałoby to wymiar szczególnego symbolu. (…)
Blisko trzecią część życia zajmuję się naukowo pomnikami. Przerażają mnie te słowa, jakby żywcem wyjęte z kanonu PRL-owskiej propagandy. Przerażają mnie tego typu pomysły. Zdradzę Państwu dlaczego. Uporządkujmy jednak najpierw fakty.
- Pomnik cesarza Wilhelma I odsłonięto 19 października 1900. Cesarz ten zapisał się niezwykle pozytywnie w pamięci Głogowian - to na jego cześć nowe miasto, powstałe w miejscu wschodnich szańców Twierdzy, nazwano "Miastem Wilhelma" - Wilhelmstadt.
- Zanotujmy proszę ten fakt: postać zasłużona dla miasta. Tego miasta. Cudownym zbiegiem wydarzeń spore części Neuer Stadteil zachowały się do naszych czasów - ekonomik, stara poczta, skwery Umińskiego i Kutzana, PWSZ, kamienica przy Staszica, resztki cmentarza na terenie samochodówki, budynki na terenie bazy PKS...
- Zanotujmy też fakt istotny pewnie dla wielu zwolenników pomysłu pana Majora: Wilhelm I w historiografii polskiej nie zapisał się dobrze. Przecież na czas jego panowania przypada Bismarck, Kulturkampf, wóz Drzymały itd...
- Pomnik Wilhelma usunięto po zdobyciu Glogau przez wojsko sowieckie i przekazanie go administracji polskiej. Podzielił los absolutnej większości niemieckich pomników na "ziemiach odzyskanych". Podobnie jak inne bezcenne zabytki tych ziem, niszczonych tylko dlatego, że były niemieckie.
Dlaczego wspomniałem o propagandzie PRL-owskiej? Dlatego, że uwielbiała ona eksponować w naszej historii antagonizmy polsko-niemieckie, bo przecież znakomicie ilustrowały one wieczną przyjaźń (i sojusz broni) polsko-radziecki. Więc dlatego w panteonie narodowych sław zaistnieć mógł choćby władca dość mizerny, architekt osłabienia kraju w wieku XIII, Bolesław Krzywousty. W końcu pognębił Niemców na Psim Polu (nie wiadomo, czy ta bitwa faktycznie się odbyła) i za jego przewodem wspaniali Głogowianie oparli się cesarzowi, nie wahając się strzelać do swych synów (kto wie, czy tak faktycznie było? Gall lubił fantazjować...) Symbol Dzieci Głogowskich idealnie nadawał się do celów propagandowych lat minionych. Przemilczanie krzywd doznanych na wschodzie zostawiało dziurę w pamięci, którą należało zasypywać miejscami pamięci o martyrologii lat wojny - wszystko jedno, czy współczesnej, czy średniowiecznej. Ważne, że cierpienia były doznawane od „germańców” zza Odry.
Dziś to myślenie wraca. Bolesław Krzywousty ze swoim wiekopomnym wkładem w dzieje miasta już został uczczony w rozpadającej się katiuszy przy zamku. Jeśli komukolwiek marzy się konny pomnik polskiego władcy - to owszem, dlaczego nie? Może w ten sposób upamiętnić Zygmunta Starego, Jagiellona, który w historii miasta zapisał się w sposób znacznie większy i ważniejszy, niż odległy Piast? A może Napoleona? Ale proszę nie ustawiać tego pomnika w tym miejscu! Pomysł lokalizacji dla nowego monumentu jest chyba jeszcze bardziej ohydny, niż sam koncept upamiętniania Bolka (nomen omen). Stawianie pomnika "polskiego" w miejscu "niemieckiego" to przykład prostackiego myślenia, polegającego na symbolicznym zastępowaniu treści niewygodnych, wstydliwych, ideałów "ichnich", treściami "naszymi", prawymi, sprawiedliwymi, dobrymi.
W mym rodzinnym mieście na głównym placu stał w latach 1945-1989 pomnik "Wani". Radzieckiego sołdata. Wykpiwanego i wyśmiewanego. Przedmiotu niezliczonych żartów i wstydu. W 2001 roku grupa żwawych "Piłsudczyków" wymyśliła postawienie na placu pomnika Marszałka. Wybrano miejsce, w którym jeszcze tkwiły fundamenty "bolszewika". (Konserwator nie dał zezwolenia, ale przecież takie inicjatywy są święte i nietykalne, więc pomnik postawiono na folii - budowla tymczasowa.) Dziś konna statua Marszałka jest przedmiotem żartów i kpin. Ludzie pamiętają tryb, w jakim powstała i miejsce, w którym stoi. Wyszło śmiesznie i mało poważnie. Uczucie namacalnej i nachalnej propagandy jest odczuwane. Pomnik jako przebłaganie historii, próba odkupienia. Nie tędy droga. Ktokolwiek postąpi w ten sposób z podestem cokołu pomnika Wilhelma, skaże to miejsce na ironiczne uśmiechy. Bo ludzie wiedzą i pamiętają. Ludzie nie są głupi.
Dziś już nie kręcimy na polityczne zamówienie "Krzyżaków". Widzimy, że warto zasypywać historyczne przepaści, pamiętając o krzywdach nie patrzeć na Niemców jak na gestapowców, na Rosjan jak na funkcjonariuszy NKWD, a na Ukraińców jak na bojówkarzy z Wołynia. Ustawiwszy w miejscu "niemieckiego" "polski" pomnik skazujemy się na sytuację, w której musimy powitać z radością pomnik Bandery w którejś z miejscowości zachodniej Ukrainy ustawiony na cokole pomnika Konstytucji 3 Maja lub jakiegokolwiek innego polskiego pomnika.
I teraz najtrudniejsze. Proszę zaryzykować konstrukcję myślową następującą: zostawiamy podest w spokoju. Przygotowujemy plan odnowienia pomnika Wilhelma. Nie wg starych fotek. To niewykonalne i bezsensowne. Stwórzmy w tym miejscu dzieło będące pamiątką po dawnej historii Miasta, ale w wydaniu nowym - jak kamienice na starym mieście. Przywróćmy pomnik cesarza niedobrego dla Polaków, ale łaskawego dla Głogowa. I wyobraźmy sobie, jakie komentarze to spowoduje. Do tej pory NIKT nie poszedł tą drogą. Zasypywania dawnych ran. Spojrzenia z większego dystansu. Docenienia innych spojrzeń na tę samą historię. Pomyślcie Państwo o tym. Proszę.
Kazimierz S. Ożóg
Prezentowany tekst zaczął się tutaj.








































Odnośniki