Katalog firm
G³ogówG³ogowianiePublikuj w G³ogowskim serwisieG³ogów - informator miejskiKultura w mie¶cie G³ogówWiara w miescie G³ogówForum g³ogowskieG³ogowska Galeria MediówKatalog og³oszeñ g³ogowskich, sprzedam kupiê, zamieniêBiznes G³ogowski, reklama, firmy G³ogówKontakt
09 luty 2012
Zarejestruj siê! | Zaloguj siê
Radio Rodzina Online

Jestem nieciekawym katolikiem

Nie jest prawd±, ¿e kto¶, kto pracuje w mediach, nie mo¿e my¶leæ inaczej ni¿ w duchu liberalnym - mówi Krzysztof Skórzyñski, reporter TVN, m±¿, ojciec Antka. Rozmawia ks. Dariusz Madejczyk.

 

Koledzy mówi± o Krzysztofie Skórzyñskim: ortodoksyjny katolik.
- Hmm... Ciekawe, kto to powiedzia³? Je¿eli ortodoksyjny znaczy prawowierny, to rzeczywi¶cie jestem ortodoksyjnym katolikiem. Tyle ¿e to nic wiêcej ponad to, ¿e nigdy nie odstawa³em od tego, co nazywamy nauczaniem Ko¶cio³a powszechnego. Raczej mam jaki¶ problem z tymi, którzy krytykuj± pewne posuniêcia. Bo dla mnie wiara polega na zaufaniu do Ko¶cio³a. (...)


Koledzy mówi± o Krzysztofie Skórzyñskim: ortodoksyjny katolik.
- Hmm... Ciekawe, kto to powiedzia³? Je¿eli ortodoksyjny znaczy prawowierny, to rzeczywi¶cie jestem ortodoksyjnym katolikiem. Tyle ¿e to nic wiêcej ponad to, ¿e nigdy nie odstawa³em od tego, co nazywamy nauczaniem Ko¶cio³a powszechnego. Raczej mam jaki¶ problem z tymi, którzy krytykuj± pewne posuniêcia. Bo dla mnie wiara polega na zaufaniu do Ko¶cio³a.


Moi znajomi mówi± czasem, ¿e jestem gotów zmieniæ swoje pogl±dy, gdy je zmieni Ko¶ció³. Nie zawsze, ale tak rzeczywi¶cie bywa. Wiara w Boga jest przecie¿ tak¿e wiar± w Ko¶ció³ i jest zaufaniem do niego.


Je¿eli mówi± o mnie, ¿e jestem katolickim ortodoksem, to pewnie równie¿ dlatego, ¿e w ogóle jestem raczej cz³owiekiem konserwatywnym; takie pogl±dy s± mi bliskie. Zdecydowanie jednak nie lubiê i nie podzielam podzia³u na Ko¶ció³ ³agiewnicki i toruñski.


Je¶li ortodoksyjny znaczy prawowierny, to powiem: Tak, jestem ortodoksyjnym katolikiem. Koniec. Kropka.

Taka postawa w¶ród ludzi mediów nie jest czym¶ powszechnym.
- Powszechnym mo¿e nie, ale te¿ nie nieobecnym. Wiêksza czê¶æ mojej rodziny jest z Podlasia, które s³ynie z konserwatyzmu i konserwatywnego my¶lenia nie tylko o Ko¶ciele i wierze, ale w ogóle o ¿yciu. Tak w³a¶nie patrzymy na rodzinê, na pracê. Moja religijna postawa chyba tak¿e w tym ma swoje korzenie.


Jestem nudnym katolikiem, bo nigdy nie prze¿y³em jakiego¶ zwrotu w ¿yciu, co nazywane jest „nawróceniem”. Nie us³ysza³em ¿adnego g³osu, piorun we mnie nie strzeli³… Moja wiara nie narodzi³a siê przedwczoraj. Nie by³o wielkiego objawienia, nie jestem neofit±, nie przeszed³em wielkiej i symbolicznej pokuty za grzechy przesz³o¶ci. W wierze katolickiej po prostu wyrasta³em. Ca³a moja rodzina zawsze ¿y³a blisko Ko¶cio³a, przeszed³em przez wszystkie mo¿liwe wspólnoty, ¿onê pozna³em na pielgrzymce… Jestem w sumie bardzo nieciekawym katolikiem, absolutnie standardowym. Ci spoza ko¶cio³a powiedz± – „zwyk³y katol”.

Z tak± postaw± chyba nie jest ³atwo odnale¼æ siê w ¶wiecie mediów? Jest to chyba du¿e wyzwanie.
- Bli¿szy jest mi Ko¶ció³, który bardzo mocno stoi na tradycji, ani¿eli ten, który gotów jest implementowaæ sobie wszystko, co jest na zewn±trz, ca³y brud tego ¶wiata… Je¿eli ludzie przychodz± do Ko¶cio³a, to robi± to nie po to, by móc u¿ywaæ prezerwatyw, sypiaæ ze sob± przed ¶lubem, korzystaæ z us³ug prostytutek, bawiæ siê w kasynach czy nadu¿ywaæ alkoholu. To wszystko mo¿na znale¼æ poza Ko¶cio³em. W Ko¶ciele chce siê odnale¼æ to wszystko, czego nie mia³o siê gdzie indziej i chce siê staæ na tym gruncie. Normy musz± byæ jasno wyznaczone i, moim zdaniem, odstêpstwa od nich s± najzwyczajniej niebezpieczne. I dla wiernych, i dla Ko¶cio³a.


My¶lê, ¿e czê¶ci ludzi, którzy pracuj± tutaj, w mediach, dajê szansê spotkania z czym¶ innym. Rodzê w nich jakie¶ zaciekawienie. Wielu zapewne zadaje sobie pytanie, jak to mo¿liwe, ¿e cz³owiek, który pracuje w mediach, w ¶rodowisku, które s³ynie z liberalnych pogl±dów, mo¿e mieæ pogl±dy zupe³nie inne. Zapewniam Ksiêdza i zapewniam wszystkich Czytelników, ¿e mo¿e. Nie jest prawd±, ¿e kto¶, kto pracuje w mediach, nie mo¿e my¶leæ inaczej ni¿ w duchu liberalnym. Ja sobie z tym radzê. I wielu innych te¿. Nie wiem, jak wygl±da to w innych stacjach, u nas ró¿norodno¶æ siê ceni.

Ale zapewne s± tematy, których wola³by Pan nie poruszaæ przed kamer±, nie podejmowaæ ich jako dziennikarz.
- Oczywi¶cie, ¿e tak. S± tematy, które s± mi obce i zwyczajnie ich nie podejmujê. Nie ma problemu z tym, ¿e kto¶ ma inny krêgos³up ni¿ ten mainstreamowy, czyli - mówi±c zwyczajnie - zwi±zany z g³ównym nurtem.


Czê¶æ moich znajomych rzeczywi¶cie dziwi siê mojej, jak to Ksi±dz powiedzia³ wcze¶niej, ortodoksyjno¶ci i przywi±zaniu do Ko¶cio³a; niektórzy czasami delikatnie sobie ¿artuj±, ale bez ¿adnych z³o¶liwo¶ci; s± jednak i tacy, którzy wybrali siê na Mszê, ¿eby sprawdziæ na ¿ywo to, co im Skórzyñski opowiada o ksiê¿ach, Ko¶ciele i wierze, i czy tam jest rzeczywi¶cie tak fajnie, jak mówi.

Dziennikarz, tak w mediach prywatnych, jak i publicznych, staje jednak zawsze wobec konieczno¶ci wykonywania zleceñ, które przychodz± od pracodawcy. Czy mo¿na odmówiæ, gdy temat jest Panu obcy, gdy dotyka ¿ycia Ko¶cio³a, a Pan siê zupe³nie nie zgadza z postawion± tez±?
- Tak. Pracujê w takim miejscu, gdzie ka¿dy z nas mo¿e powiedzieæ: wola³bym tego tematu nie robiæ, bo jest mi obcy, bo go nie czujê lub dlatego, ¿e uwa¿am zupe³nie inaczej. Cz³owiek pracuj±cy w mediach ma przecie¿ tak¿e – podobnie jak ludzie pracuj±cy w wielu innych zawodach - swoje dylematy moralne, którym musi jako¶ sprostaæ. Media na ca³ym ¶wiecie, z natury, s± zawsze bardziej liberalne ni¿ konserwatywne, ale nie znaczy to, i¿ kto¶ o pogl±dach konserwatywnych czy umiarkowanych nie znajdzie tu dla siebie miejsca. Odk±d pracujê w zawodzie, nie pamiêtam takiej sytuacji, by kto¶ próbowa³ z³amaæ mój sposób my¶lenia, moje sumienie czy, id±c jeszcze dalej, wiarê. Takich sytuacji nigdy nie by³o.

Dziennikarz, który otwarcie przyznaje siê do swojej wiary, nie zawsze jest dobrze odbierany przez widzów. Kiedy w Wigiliê Bo¿ego Narodzenia Krzysztof Ziemiec wróci³ do „Wiadomo¶ci” i w ¿yczeniach powiedzia³ o Nowonarodzonym Jezusie, odezwa³y siê g³osy rado¶ci z jego powrotu do zdrowia po ciê¿kim wypadku, ale tak¿e s³owa krytyki…
- Krzysia znam bardzo dobrze. Wiem, co prze¿ywa³ przez pó³tora roku po swoim wypadku. Wiem te¿, jak wa¿na by³a dla niego wiara, jak wa¿ny by³ Ko¶ció³ i jak wielkie by³o wsparcie ze strony ksiê¿y w tych dramatycznych momentach jego ¿ycia. Cz³owiek, który tak wiele prze¿y³, ma podwójny mandat do tego, by o wierze mówiæ g³o¶no. Potrzeba wiele odwagi, by tak szczerze wypowiedzieæ to, co siê czuje. Gdy zadajê sobie pytanie, co ja bym zrobi³ w podobnej sytuacji, odpowiadam: nie wiem. Mam nadziejê, ¿e te¿ potrafi³bym siê zdobyæ na podobn± odwagê.


Tej odwagi naprawdê potrzeba, czego dowodem niech bêdzie krytyka, która spad³a na Krzy¶ka. Nie mo¿emy jednak doprowadziæ do takiej paranoi, jaka jest we Francji, gdzie zabrania siê nosiæ burek kobietom muzu³mañskim i gdzie Ko¶ció³ katolicki musi stawaæ w ich obronie.

Na ok³adce pierwszego wielkopostnego wydania „Przewodnika Katolickiego” znalaz³y siê s³owa: „Wielki Post – czas dla wiary”. Czy z Pan punktu widzenia jest to rzeczywi¶cie czas dla wiary?
- Tak w Wielkim Po¶cie, jak i w Adwencie przypominam sobie trzy razy bardziej ni¿ w ci±gu roku, ¿e jestem katolikiem. Tak± mobilizacj± s± choæby zobowi±zania, których nie ma na co dzieñ. Kiedy¶ w jednym z programów w Religia.tv skrytykowa³em ksi±¿kê o rekolekcjach w weekend, bo s±dz±, ¿e nie o to chodzi, by co¶ szybko za³atwiæ, np. poczytaæ pó³ godziny jakie¶ rozwa¿anie.


Potrzebujemy takiego czasu, jak Wielki Post, kiedy naprawdê co¶ trzeba z siebie daæ. Musi byæ taki wyj±tkowy czas, kiedy bêdziemy bardziej zdyscyplinowani. Zreszt± tej duchowej dyscypliny w ogóle potrzebujemy. U mnie w domu tak± osob±, która o tym przypomina, jest moja ¿ona. Jak ju¿ mi siê nic nie chce i jestem strasznie zmêczony, w³a¶nie ¿ona bierze sprawy w swoje rêce i mówi: klêkaj, jest wieczór, musisz siê jeszcze pomodliæ, a potem k³adziemy siê spaæ. W Wielkim Po¶cie jest jeszcze bardziej bezwzglêdna ni¿ zwykle.

Co mo¿emy zrobiæ, by dobrze – albo jak to lubiê mówiæ: twórczo – prze¿yæ Wielki Post? S³ysza³em kiedy¶, ¿e benedyktyni na pocz±tku Wielkiego Postu wynosz± z celi wszystko, co zgromadzili przez ca³y rok, a potem wnosz± z powrotem tylko to, co jest rzeczywi¶cie niezbêdne…
- Kiedy¶ banalne wydawa³o mi siê stwierdzenie, ¿e w Wielkim Po¶cie nie chodzê na imprezy i nie pijê alkoholu. Ale z drugiej strony muszê przyznaæ, ¿e w dzisiejszym ¶wiecie bywa to du¿ym wyrzeczeniem.


Na pewno nie mogê mówiæ o zatrzymaniu i wyciszeniu. W mediach, tak jest ka¿dego roku, jest to czas najgorêtszy. Miêdzy Nowym Rokiem a wakacjami, np. w polityce, dzieje siê zawsze najwiêcej. Nie ma czasu, ¿eby siê zatrzymaæ. Dlatego trzeba znale¼æ czas, by siê st±d po prostu wyrwaæ. W tym roku mamy ze znajomymi taki pomys³, by gdzie¶ wyjechaæ na rekolekcje wielkopostne. Chcemy wzi±æ urlop i spêdziæ kilka dni z dala od codziennych spraw. Musimy znale¼æ czas, by z tej celi wynie¶æ rzeczy niepotrzebne, a zostawiæ tylko to, co jest naprawdê istotne.


Takie 3-4 dni staram siê zawsze wygospodarowaæ, bo w pracy, któr± mam, nie ma na co dzieñ czasu na zatrzymanie. Gdy jednak uda siê z tej codzienno¶ci wyrwaæ, jest ju¿ tylko Rodzina i Pan Bóg.

 

Przewodnik Katolicki nr 11/2010

g³ogów

Reklama w Malachu g³ogowskim serwisie informacyjnym

REKLAMA
Informator Duszpasterski to bezp³atny dwutygodnik, który jest dostêpny w g³ogowskich Parafiach - Domy energooszczêdne
- Domki Pobierowo
G³ogów Towarzystwo Ziemi G³ogowskiejGóryMuzeum Archeologiczno - Historyczne w G³ogowieApostolatCzas Serca - Wydawnictwo DehonNiecodziennik BibliotecznyOpokaRadio Elka G³ogówRadio WatykañskieRuah