Kap³an przede wszystkim
26 wrzesieñ 2009 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 284
25 rocznica mêczeñskiej ¶mierci ks. Jerzego Popie³uszki (zm. 19 pa¼dziernika 1984r.). Przede wszystkim by³ kap³anem - wiernym swemu powo³aniu, wyznawanym zasadom, sk³adanym przyrzeczeniom. Wiernym do koñca - a¿ do mêczeñskiej ¶mierci.
Powo³anie wzrasta³o w nim przez lata, ale ostateczn± decyzjê podj±³ po maturze. W³a¶nie wtedy, w czerwcu 1965 r., przyjecha³ do Warszawy, by z³o¿yæ dokumenty w seminarium duchownym. Uzasadnienie pro¶by o przyjêcie brzmia³o szczerze, choæ oryginalnie: „Chcê zostaæ ksiêdzem, poniewa¿ mam zami³owanie do tego zawodu”.
To „zami³owanie” ks. Jerzy przejawia³ przez ca³e ¿ycie. Ju¿ w momencie ¶wiêceñ (1972 r.) wymy¶li³ motto swego kap³añstwa: „¿eby siê nie skleszyæ”, a wiêc nie byæ ksiêdzem, który zawsze chodzi w nienagannym stroju, lecz w sercu ma niewiele mi³o¶ci do ludzi. Tej dewizie pozosta³ wierny przez ca³e ¿ycie.
Nie jego czas, tylko Boga
„By³ otwarty, ka¿d± chwilê po¶wiêca³ innym, nie ogranicza³ swej pos³ugi do katechezy i konfesjona³u” – wspomina Józef Oryga, parafianin z Anina, gdzie ks. Jerzy by³ wikariuszem. Kiedy¶ w ¶rodku nocy ks. Popie³uszko zawióz³ do szpitala córkê pañstwa Orygów. Innym razem zabra³ ich na Jasn± Górê, bo bardzo chcieli tam pojechaæ. Taki by³, nie ¿a³owa³ czasu dla ludzi. A oni czuli, ¿e to nie jego czas, tylko Pana Boga. Dlatego w niedziele i ¶wiêta od rana do wieczora odwiedza³ tych, którzy go zapraszali i chcieli mieæ tylko dla siebie. Wiedzieli, ¿e mog± na niego liczyæ. Zarówno jako na cz³owieka, jak i kap³ana. Wielu zreszt± przy nim siê nawróci³o, po latach przyst±pi³o do spowiedzi i Komunii ¶wiêtej. Jedna³ te¿ zwa¶nione ma³¿eñstwa, godzi³ rodziny, m³odym wskazywa³, co w ¿yciu jest wa¿ne. „Towarzyszy³ nam w trudnych ¿yciowych wyborach, pomaga³ rozwi±zywaæ problemy, uczy³ modlitwy i zaufania Bo¿ej Opatrzno¶ci. By³ naszym przyjacielem, ale przede wszystkim duszpasterzem i ksiêdzem” – opowiada Wojciech B±kowski, lekarz, pamiêtaj±cy ks. Jerzego z czasu jego duszpasterstwa przy ko¶ciele ¶w. Anny w Warszawie.
Mi³o¶æ do ludzi przeplata³a siê u ks. Jerzego z mi³o¶ci± do Stwórcy. Chêtnie spotyka³ siê z innymi, pomaga³ im, ale te¿ za nich siê modli³, odprawia³ w ich intencji Msze ¶wiête. Zwyczajem by³o, ¿e ofiarowywa³ Mszê z okazji urodzin lub imienin kogo¶ ze znajomych. Do³±cza³ te¿ w prezencie obrazki religijne z dedykacj± na odwrocie.
¦wiadek, nie teolog
Mi³o¶ci± do Boga i ludzi ks. Jerzy dzieli³ siê tak¿e w ¶rodowisku robotników, których pozna³ podczas strajku Solidarno¶ci w Hucie Warszawa w 1980 r. i z którymi pozosta³ ju¿ do samego koñca. Szybko wszed³ w ich codzienne ¿ycie, prze¿ywa³ z nimi bóle i troski, towarzyszy³ w rozprawach s±dowych, pomaga³ internowanym i ich rodzinom w stanie wojennym, nierozerwalnie wi±¿±c pos³ugê ludzk± z duchow±. Bo zadaniem ksiêdza, jak sam mówi³, jest „byæ z lud¼mi w doli i niedoli”.
„By³ zwyczajny, skromny i ludzki, nie wynosi³ siê, umia³ siê z nami zaprzyja¼niæ” - wspominaj± hutnicy. Nie by³ wielkim teologiem, ale autentycznym ¶wiadkiem. I zarówno robotnicy, jak i ci wszyscy, którzy przybywali na warszawski ¯oliborz na s³ynne w ca³ej Polsce Msze za Ojczyznê, doskonale to wyczuwali. „Doprowadzi³ wtedy wielu do wiary” – mówi Katarzyna Soborak, notariusz w procesie beatyfikacyjnym ks. Popie³uszki. Mia³ w sobie jak±¶ charyzmê, bo zaczê³a siê lawina chrztów, ¶lubów, spowiedzi. „To wspania³e uczucie, kiedy chrzci siê 30-letniego cz³owieka” – zwierza³ siê przyjacio³om ks. Jerzy. Powroty ludzi do Boga i Ko¶cio³a cieszy³y go najbardziej. Bo Pan Bóg by³ dla niego najwa¿niejszy. To Jemu powierza³ ludzkie problemy, dba³ o to, by poza Msz± ¶wiêt± i brewiarzem codziennie znale¼æ czas na osobist± modlitwê. To tak¿e by³ rys jego kap³añstwa. Nie ocenia³, nie potêpia³, przyjmowa³ ludzi takich, jakimi byli, delikatnie podprowadzaj±c do wiary. St±d ludzie tak siê do niego garnêli.
¦wiêty
¯ycie w przyja¼ni z Chrystusem pozwoli³o ks. Jerzemu zachowaæ tê wiê¼ w najtrudniejszej chwili ¿ycia, w momencie ¶mierci. Trzeba bowiem wytrwa³ej modlitwy i wyrzeczeñ, by przej¶æ pomy¶lnie tak ogromn± próbê. Trzeba najpierw okazaæ wierno¶æ w codziennych przeciwno¶ciach, by staæ siê ¶wiêtym.
Milena Kindziuk
Milena Kindziuk jest autork± ksi±¿ek: ¦wiadek prawdy…; Ks. Jerzy Popie³uszko. Prawdziwa historia mêczennika; Ksi±dz Jerzy zwyciê¿a³ dobrem i in.









































Odno¶niki