Kiedy runê³o niebo...
30 styczeñ 2006 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 826
¯ycie, choæ piêkne, takie kruche jest.Zrozumia³ to ten, co otar³ siê o ¶mieræ.
Zespó³ Golden Life po tragicznym po¿arze w Gdañsku.
Kiedy studiowa³em zarz±dzanie antykryzysowe, prowadz±cy wyk³ady genera³ Wolanin z PSP powiedzia³, ¿e ka¿da katastrofa jest kar± natury za arogancjê cz³owieka i zawsze, kiedy analizuje siê katastrofê prêdzej, czy pó¼niej dochodzi siê do ludzkiego b³êdu, którego unikniêcie pozwoli³oby albo unikn±æ ca³kowicie, albo zmniejszyæ rozmiary tragedii.
Grzech pychy. Arogancja. Pewno¶æ siebie i tego, ¿e "przecie¿ mnie nic siê nie stanie". ¯±dza zysku nawet kosztem obni¿enia norm. Lekcewa¿enie ostrze¿eñ. To tylko niektóre grzechy tych, którzy bêd± musieli spojrzeæ w twarz ofiarom i odpowiedzieæ na pytanie, dlaczego.
W minutê zginê³o wiêcej ludzi, ni¿ w ci±gu miesi±ca powodzi.
Dlaczego?
Zastanówmy siê, co mog³o siê wydarzyæ?
Co siê stanie, kiedy bêdziecie jednocze¶nie pompowaæ balon, a od zewn±trz naciskaæ go? Co siê stanie, je¶li poszycie balonu bêdzie wykonane ze sparcia³ej gumy, która straci³a swoj± elastyczno¶æ i sta³a siê krucha? A co siê stanie, je¶li dodatkowo nak³ujecie taki balon szpilk±?
Wyobra¼cie sobie namiot. Ale nie taki zwyk³y namiot p³ócienny, ale gigantyczny namiot z betonu rozpiêtego na stalowym rusztowaniu. Takim namiotem z betonu by³a zawalona hala na pograniczu Chorzowa i Katowic.
A co siê dzieje z materi± pod wp³ywem mrozu? Po pierwsze kurczy siê, po drugie staje siê krucha. Pod wp³ywem mrozu stalowe d¼wigary sta³y siê sztywne, a jednocze¶nie skurczy³y siê, co spowodowa³o napiêcie betonowej pow³oki. Jednocze¶nie to samo sta³o siê z betonow± pow³ok±: skurczy³a siê i sta³a krucha. Ju¿ to samo mog³oby wystarczyæ, ¿eby dach zacz±³ pêkaæ i kruszyæ siê ludziom na g³owy. Szczególnie w sobotnie popo³udnie, kiedy wraz z zachodem s³oñca temperatura spad³a gwa³townie.
Tu doszed³ jednak drugi czynnik: ciep³o wewn±trz hali. Z jednej strony ciep³e powietrze rozszerzaj±c siê cisnê³o na ¶ciany konstrukcji, w tym na strop jak powietrze w pompowanym balonie. Z drugiej podgrzewany od rana sufit sta³ siê bardziej elastyczny i zacz±³ siê rozszerzaæ. Co siê stanie, je¶li materiê z jednej strony bêdziemy podgrzewaæ, a z drugiej ch³odziæ? Czê¶æ podgrzewana rozszerzy siê, a ch³odzona skurczy. W efekcie ca³o¶æ wygnie siê wypuk³o¶ci± w stronê ciep³a. Dach hali zacz±³ siê wyginaæ tak, ¿e nie podparte niczym jego czê¶ci zaczê³y siê wybrzuszaæ do wewn±trz hali. Na strop od ¶rodka dzia³aj± w tym momencie trzy wzajemnie sprzeczne si³y: ci¶nienie ciep³ego powietrza wypycha go do góry, jednocze¶nie si³a wyzwolona podgrzewaniem od ¶rodka i ch³odzeniem na zewn±trz wciska strop do hali. Do tego dochodzi zwyk³a grawitacja. Nawet gdyby p³yta dachu nie by³a napiêta do granic wytrzyma³o¶ci i krucha, si³y te mog³yby ju¿ spowodowaæ katastrofê.
Na to na³o¿y³ siê trzeci czynnik: ¶nieg. Pó³ metra ¶niegu le¿±cego na dachu. ¦niegu czê¶ciowo zlodowacia³ego, co ¶wiadczy o tym, ¿e le¿a³ tam ju¿ od jakiego¶ czasu podczas imprez w hali pod wp³ywem ciep³a podtapia³ siê, a potem na mrozie z powrotem zamarza³ staj±c siê coraz ciê¿szym. Wed³ug fachowców ta ilo¶æ ¶niegu mog³a daæ nacisk 350 kg na metr kwadratowy. Tylko, ¿e kiedy pod wp³ywem ciep³a lód zaczyna³ topnieæ, ciê¿ar wzrasta³. Lód jest l¿ejszy od wody, a ta najwiêksz± masê ma przy temperaurze +4 stopni. Warto o tym pamiêtaæ, bo pod wp³ywem ciep³a z hali, której trwa³a impreza rós³ nacisk wody z topniej±cego lodu i ¶niegu na dach. Wody, która przy samym dachu mog³a mieæ te +4 stonie Celsjusza. W dodatku nacisk ten trwa³ i wzrasta³ ju¿ od pewnego czasu, okresowo wahaj±c siê w górê i w dó³ w zale¿no¶ci, czy w ¶rodu by³a impreza, czy nie. Znów tylko ten czynnik, pomijaj±c pozosta³e móg³by spowodowaæ naruszenie trwa³o¶ci konstrukcji i katastrofê.
Mówimy o odkszta³ceniach liczonych w milimetrach. Ale przy tak sztywnym materiale jak beton u³amek milimetra ma znaczenie.
Có¿ wiêc sta³o siê w Chorzowie?
W hali targowej spotka³y siê wszystkie trzy czynniki.
Kiedy¶, pracuj±c w gazecie, przez sze¶æ lat opisywa³em katastrofy. Nauczy³em siê wtedy jednej zasady: ka¿da katastrofa jest z³o¿eniem kilku sytuacji, z których ka¿da mo¿e spowodowaæ tragediê, ale jednocze¶nie ka¿da z osobna jest do usuniêcia. Z³o¿enie wszystkich elementów razem powoduje, ¿e w³adzê przejmuje fizyka i cz³owiek nie ma nic do powiedzenia.
Na naprê¿ony do granic wytrzyma³o¶ci, a w dodatku skrusza³y dach zaczê³y oddzia³ywaæ ró¿ne si³y:
- ci¶nienie ciep³ego powietrza wypychaj±ca p³ytê dachow± na zewn±trz,
- si³y termiczne wpychaj±ce p³ytê dachow± do ¶rodka,
- rosn±cy ciê¿ar ¶niegu, lodu i coraz wiêkszej ilo¶ci wody o najwiêkszej mo¿liwej gêsto¶ci.
Ciep³e powietrze op³ynê³o wybrzuszenia spowodowane wyginaniem dachu i zaczê³o cisn±æ na zewnêtrzne krawêdzie p³yt dachowych wspomagaj±c tworzenie wybrzuszonych do ¶rodka niecek. Jednocze¶nie woda z topniej±cego ¶niegu sp³ywa w dó³ tych¿e niecek wzmagaj±c nacisk i powoduj±c dalsze wybrzuszenie. Zaczyna siê makabryczna wspó³praca: im mocniej p³yta wybrzusza siê w dó³, tym wiêcej wody sp³ywa do niecki, co powoduje, ¿e p³yta bardziej siê wybrzusza. Im bardziej zimno na zewn±trz i im cieplej w ¶rodku (a grzano od rana), tym bardziej p³yta siê wybrzusza. Katastrofa jest kwesti± czasu.
17.15 konstrukcja dachu nie wytrzymuje i pêka. Betonowe p³yty spadaj± ludziom na g³owy. Wyj¶cia ewakuacyjne s± zamkniête. Kto¶ dzwoni z komórki po pomoc...
Resztê znamy.
A gdzie by³ Bóg?
Pozostaje pytanie, dlaczego? Je¶li Bóg jest dobry, to czemu pozwoli³ na tak± tragediê? Co spowodowa³o, ¿e dopu¶ci³ do tego? Czemu nic nie zrobi³?
Nic?
Od pocz±tku stycznia dostajemy sygna³y, ¿e pod naciskiem ¶niegu wal± siê budynki. Rz±d wyda³ zarz±dzenie, ¿eby od¶nie¿yæ dachy. Zdrowy rozs±dek ka¿e zastanowiæ siê nad skutkami zaniedbañ.
I co? I nic. Nawet gdyby przed odpowiedzialnymi za to lud¼mi stan±³ anio³ i powiedzia³: we¼ siê do cholery za ³opatê i od¶nie¿ dach, to i tak nic by oni nie zrobili.
Bóg nie zwalnia nas z odpowiedzialno¶ci za to, co robimy i czego nie robimy. Wiêcej, daj±c na wolno¶æ, tej odpowiedzialno¶ci od nas ¿±da i wymaga.
A wiêc, dlaczego? Bo komu¶ zabrak³o wyobra¼ni. Bo dla kogo¶ wa¿niejsze by³y pieni±dze. Bo kto¶ sam siebie uzna³ za Boga decyduj±cego, co jest s³uszne, a co nie.
Dlatego.
Bóg nie ka¿e budowaæ na polderach przeciwpowodziowych. Bóg nie ka¿e „oszczêdzaæ” na materia³ach budowlanych i ludzkim ¿yciu. Bóg nie zabrania zrzuciæ ¶niegu z dachu.
Bóg nie odpowiada za ludzkie b³êdy.
Pozostaje dziêkowaæ Bogu za to, ¿e do katastrofy nie dosz³o w miejscu mniej na ni± przygotowanym, ni¿ ¦l±sk.
Tragedia wydarzy³a siê tam, gdzie:
- istnieje dobrze zorganizowana sieæ ratownicza,
- na miejscu s± ratownicy górniczy umiej±cy wydobywaæ ludzi spod zwa³ów gruzu,
- w pobli¿u s± specjalistyczne ekipy GOPR, TOPR i PSP wyszkolone do szukania ludzi w jaskiniach i zawalonych budynkach oraz ekipy ze specjalnie szolonymi psami,
- na miejscu jest du¿o specjalistycznych szpitali.
Gdyby to samo wydarzy³o siê w Rzeszowie, czy Bia³ymstoku ofiar mog³oby byæ wiêcej, choæ mieszkañcy tych miast i ich s³u¿by ratownicze dzia³aliby z takim samym po¶wiêceniem i profesjonalizmem.
Czy w tym wszystkim macza³ palce szatan? Niew±tpliwie tak. Bo to on odpowiada za za¶lepienie ludzi arogancj±, pych±, ¿±dz± pieniêdzy, lekcewa¿eniem ¿ycia innych. On odpowiada za nieodpowiedzialno¶æ.
A Bóg musia³ nami potrz±sn±æ, ¿eby¶my wreszcie wziêli sobie do serca, ¿e ¿adne pieni±dze nie s± warte ludzkiego ¿ycia i spokoju sumienia, a przy tym zrozumieli, ¿e tam gdzie chodzi o ¿ycie nie ma "potem". Dotyczy to tak¿e ¿ycia wiecznego.
Maciej Pasternak
Podano za: www.kosciol.pl









































Odno¶niki