Kocham Głogów cz. 2

25 września 2007

Autor: kso

Kazimierz S. Ożóg: Kafel. Płytki. Cegła. Kostka granitowa. Stara zaprawa. Jaszczurka. Krawężnik. Metalowy pręt. Przedzieram się przez Głogów wyrzucony na hałdę za ratuszem. Wielka betoniarka jest myta przez swojego kierowcę. Pracują maszyny, docinane są belki, równo kładzione pustaki. W słońcu jesiennym drzemią cegły na ścianki działowe. Pęcznieją dumnie styropiany, które w swoim czasie zatrzymają ciepło.



Te dwa Miasta – zniszczone i odbudowywane – istnieją obok siebie. Na sobie. Głogów zapomniany, ten zniszczony, często bezmyślnie i bezsensownie, po wojnie, już chyba przestał się gniewać. Przedawniono dawne zbrodnie. Zasnął, choć rozrywany koparkami, łopatami archeologów, szalunkami do wylewanych fundamentów okładany. Jest cisza i spokój.

Na nim wyrasta Głogów nowy. Jakże szybko, prawda? Kolorowe elewacje kamieniczek, niczym wyjęte z renesansowego poczucia koniecznej jaskrawości, uporządkowane stoją dostojnie wzdłuż siatki ulic, ułożonych w starych ciągach. Kolumna, dach z miedzi, wazon, wykusz – jakże piękne materii skomplikowanie. Gdzieś w tle czai się kicz, tandeta, ale jest też obecne to prastare pragnienie. By dom był piękny, dostojniejszy i okazalszy, niż dom sąsiada. Na dole sklep, na górze sypialnia. Średniowieczny Głogowianin poczułby się całkiem swojsko.

I gdy zapada zmrok, tak samo jak w dzień, patrzą na siebie Dwie Wieże. Oświetlone i majestatyczne. Żelbetowy słup wieży ratuszowej i kikut Świętego Mikołaja. Wbite w niebo. Pomniki tego, co odrodzone i tego, co śpi. Przemykamy raz ciszej, raz głośniej. Ale miasto, które pod nami, zbudzi się w końcu.

Wsłuchajmy się w jego spokojny oddech. Najlepiej między dzwonami o 21 (ratusz, Boże Ciało, kolegiata). Oddychajmy wraz z nim...

Kazimierz S. Ożóg

Comments (0)


Głogów OnLine
http://www.malach.org/article.php/kocham-glogow-2