Konfesjona³y - meble mi³osierdzia
30 lipiec 2007 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 2,303
Nie ma mebla bardziej wytrzyma³ego, odpornego i pojemniejszego ni¿ konfesjona³. Szafy gdañskie w jednym procencie nie dorównuj± pierwszemu lepszemu konfesjona³owi, nawet zwyk³ej "przystawce", wystawianej z komórki przed odpustow± spowiedzi±.Jaki ogrom grzechów, w tym tych o najwiêkszym ciê¿arze gatunkowym, a konfesjona³y jak sta³y, tak stoj±. Co prawda siedzenie mo¿e nieco poskrzypieæ, ale bardziej od ciê¿aru postawnego kanonika ni¿ od wagi grzechów. Jaki ¿r±cy kwas z³o¶ci, nienawi¶ci, k³amliwych plotek, przekleñstw, z³odziejstwa – a drewno konfesjona³ów wszystko to wytrzymuje, jakby by³o z kwasoodpornej stali, co najwy¿ej politura mo¿e byæ trochê starta, ale nie prze¿arta. Konfesjona³y to istne cuda, arcydzie³a. Owszem, arcydzie³a kunsztu artystycznego na pewno – o czym zaraz poni¿ej – ale przede wszystkim to cuda Bo¿ego mi³osierdzia.
Miejsce przebaczenia
To tu, w konfesjonale, skandaliczna, „antywychowawcza” i radykalna nauka Ewangelii o ca³kowitym, bezwarunkowym przebaczeniu przek³ada siê na jêzyk ¿yciowej praktyki. Pok³ócisz siê ¶miertelnie, pope³nisz zbrodniê, zdradzisz – a tu s³yszysz: „Za pokutê proszê… Udzielê Ci teraz rozgrzeszenia…”. Prokurator depce ci po piêtach, wierzyciele chc± ciê rozerwaæ, ¿ona od ciebie odesz³a, a Jezus ustami ksiêdza mówi do ciebie: „I ja odpuszczam tobie grzechy, w imiê Ojca…”. Wystarczy wiara, szczery ¿al, wyznanie win, postanowienie poprawy, modlitwa i… zostajesz u³askawiony. Czy to nie cud?
Oczywi¶cie to tylko pewne uproszczenie. Konfesjona³ to nie jest tylko co¶ na wzór automatu do kawy i coca-coli: wrzuæ monetê, we¼ pokutê. Spowied¼ to dialog mi³o¶ci, bolesnej szczero¶ci, to pochylenie siê nad ludzkim sercem, wymagaj±ce nieraz dok³adniejszego zbadania sumienia, postawienia pytañ, spokojnej rozmowy, by u¶wiadomiæ penitentowi istotê skruchy i mi³osierdzia.
Milczenie konfesjona³u
Gdyby konfesjona³y umia³y mówiæ… Ale nie mog±, podobnie jak spowiednicy. W ci±gu swego d³ugiego ¿ycia nie s³ysza³em, by jaki¶ ksi±dz wyjawi³ tajemnicê spowiedzi. Nawet anonimowo ksiê¿a unikaj± poruszania tematu ludzkich grzechów, a je¶li ju¿ trzeba przeanalizowaæ jak±¶ zasadê moraln± czy spowiedniczy casus, robi siê to z najwiêksz± ostro¿no¶ci± i ogólno¶ci±, by wyeliminowaæ jakiekolwiek skojarzenia. Znam dobrze ksiê¿y, tak¿e od strony sk³onno¶ci do plotkarstwa, ale nie s³ysza³em, by kiedykolwiek plotkowali o cudzych grzechach.
¦wiêty Proboszcz z Ars narazi³ siê na straszne oskar¿enia o rzekome ojcostwo nie¶lubnego dziecka, ale milcza³ na ten temat jak grób. Dopiero jaki¶ konaj±cy rzezimieszek wyzna³ przed sam± ¶mierci±, ¿e to on jest ojcem dziecka i sprawc± plotek, a o wszystkim celowo powiedzia³ na spowiedzi ksiêdzu Vianey’owi, by w ten sposób zamkn±æ mu usta. W takiej sytuacji ksiêdza czeka raczej mêczeñstwo ni¿ zdrada tajemnicy konfesjona³u. Tak zgin±³ ¶w. Jan Nepomucen, który by³ gotów raczej uton±æ w nurtach We³tawy, ni¿ napomkn±æ s³owo o grzechach praskiej królowej.
Mêczeñstwo konfesjona³u
Ale mêczeñstwo konfesjona³u nie wymaga koniecznie umierania. Wystarczy du¿o spowiadaæ. Ojciec Pio spêdzi³ w konfesjonale pewnie z po³owê swego zakonnego ¿ycia, siada³ rano, wychodzi³ nieraz w nocy, skonany, ale nigdy siê nie skar¿y³ na ciê¿ar spowiedzi. Denerwowa³o go tylko, gdy kto¶ do spowiedzi przystêpowa³ lekkomy¶lnie i beztrosko albo ze ¶wiadomym zamiarem zatajenia grzechów – wtedy wpada³ w pasjê: „Chrystus umiera³ za ciebie na krzy¿u, a ty chcesz Go oszukiwaæ?”. Ilu¿ jest takich bezimiennych mêczenników spowiedzi? Mo¿e tak¿e nasz proboszcz?
Po dwóch stronach kratki
Kiedy¶ zna³em konfesjona³ tylko od zewn±trz. W ka¿dy pierwszy pi±tek czeka³em w d³ugiej kolejce do spowiedzi. Ile to by³o nerwów i strachu: czy aby czego¶ nie pomin±³em w rachunku sumienia, czy zapamiêtam co powiedzieæ, a co powie na to ksi±dz? To by³a istna mêka, prawdziwy czy¶ciec, owo czekanie przed spowiedzi±. Potem kilka chwil mroku, szeptu i wstydu, ulga, ¿e wszystko powiedzia³em, ws³uchanie siê w s³owa ksiêdza i zapamiêtanie pokuty. A potem utêsknione s³owa: „i ja odpuszczam tobie grzechy w imiê Ojca i Syna, i Ducha ¦wiêtego, amen”. Jaka ulga!
Muszê przyznaæ, ¿e spowiada³em i spowiada³em siê w ró¿nych miejscach: na pieszej pielgrzymce id±c skrajem asfaltowej szosy kilkadziesi±t kroków za grup±, w autobusie w drodze do Lichenia, przy szpitalnym ³ó¿ku, pod parasolem w zagajniku na polach lednickich, na taboretach, kanapach i fotelach u chorych, odwiedzanych w pierwsze pi±tki miesi±ca, w biurze parafialnym na kilka minut przed liturgi± Wielkiego Pi±tku… Tak¿e na przystawianych konfesjona³ach w czasie odpustów lub spowiedzi rekolekcyjnych, w t³oku i po¶piechu. I nie mogê powiedzieæ, ¿e miejsce nie odgrywa roli, ¿e siê nie liczy.
W wielkim, zabytkowym konfesjonale, wy¶cie³anym aksamitem, przez fantazyjnie rze¼bione, rokokowe kratki, spowiada siê jednak inaczej. Artyzm konfesjona³u pomaga w skupieniu, dodaje odwagi. Tu spowied¼ ma swoj± oprawê i ramy, sprzyjaj±ce powadze wyznania, nauki i rozgrzeszenia, choæ ostatecznie skrucha i tak powstaje w sercu penitenta, a pouczenie rodzi siê z natchnienia Ducha ¦wiêtego. Ale mo¿e i Duch ¦wiêty równie¿ bardziej lubi takie szacowne meble, ³atwiej trafia ze sw± ³ask± do serca i sumienia grzesznika? A jaki to cudowny widok i nagroda dla ksiêdza, gdy po d³ugiej, trudnej spowiedzi, widzi przez kratki, jak penitent lekko wstaje i z rado¶ci± spieszy, by przyj±æ Komuniê ¶w.
W sanktuariach konfesjona³y stoj± nie tylko w ko¶ciele, ale tak¿e na specjalnych kru¿gankach. Pod d³ugim dachem, okalaj±cym czworobok klasztornego dziedziñca, stoj± ustawione jeden za drugim, ca³ymi dziesi±tkami. W uroczysto¶ci i odpusty ustawiaj± siê przed nimi d³ugie kolejki penitentów, podobnie jak w czasie rekolekcji parafialnych czy przed ¦wiêtami, w Adwencie i Wielkim Po¶cie. To chyba jeszcze ostatnie kolejki, jakie mo¿na zaobserwowaæ w dzisiejszej Polsce. Kiedy¶ by³ to normalny obraz: do ka¿dego rze¼nika, spo¿ywczego czy gospodarstwa domowego kilometrowe kolejki ustawia³y siê ju¿ poprzedniego dnia przed zapowiedzian± dostaw±, ale kto to jeszcze pamiêta… Dzi¶ wszêdzie jest szybko, tylko do rozgrzeszenia trzeba cierpliwie poczekaæ. Mo¿e tak powinno byæ?
Bij±ce konfesjona³y
Zdarza siê, ¿e konfesjona³ jest niebezpieczny i „bije”: nieraz przystawiane w czasie masowych spowiedzi prowizoryczne klêczniko-kratki s± w±skie, niestabilne i chybotliwe. Ka¿dy, kto klêka, nieraz z wielkim impetem, obci±¿ony brzemieniem grzechów, powoduje gwa³towne wahniêcie i biedny ksi±dz dostaje w czo³o kratk±, choæ czasami jest to po¿yteczne. Bywa bowiem, ¿e d³ugotrwa³e spowiedzi w dusznym ko¶ciele i szeptane do ucha s³owa, dzia³aj± trochê usypiaj±co. Ksiêdzu zaczyna siê lekko kiwaæ g³owa, myl± siê s³owa, przed oczami roj± siê jakie¶ nieprawdopodobne obrazy – wtedy takie „walniêcie” kratk± orze¼wia lepiej ni¿ spacer na mro¼nym powietrzu. Aczkolwiek jedna rundka wokó³ ko¶cio³a podczas adwentowej spowiedzi te¿ robi na senno¶æ bardzo dobrze.
Zapamiêta³em te¿ obraz, który przej±³ mnie zgroz±: w jednym z sanktuariów, w kru¿gankach, w k±cie, sta³ ca³kiem przyzwoity, ale bardzo zakurzony, od dawna nieu¿ywany konfesjona³. By³o w nim jakie¶ wiadro, zwiniêty chodnik i kilka innych rupieci. Podobno na Zachodzie konfesjona³ów w ko¶cio³ach w ogóle ju¿ nie ma. Ten obrazek z polskiego podwórka przej±³ mnie trwog±, bo wyobrazi³em sobie, ¿e i u nas kiedy¶ konfesjona³y mog± staæ siê zbêdne, a przynajmniej rzadko u¿ywane. Na razie taka perspektywa wydaje siê do¶æ nieprawdopodobna, zw³aszcza w nawale przed¶wi±tecznych pokutnych kolejek, ale w przysz³o¶ci…? Dlatego róbmy wszyscy jak najlepszy u¿ytek z konfesjona³ów, a wtedy przetrwaj± i bêd± ci±gle potrzebne.
Ks. Mariusz Pohl
Przewodnik Katolicki nr 30 2007 r.









































Odno¶niki