GłogówGłogowianiePublikuj w Głogowskim serwisieGłogów - informator miejskiKultura w mieście GłogówWiara w miescie GłogówForum głogowskieGłogowska Galeria MediówGłogów Video - filmyKatalog ogłoszeń głogowskich, sprzedam kupię, zamienięBiznes Głogowski, reklama, firmy GłogówKontakt
23 maj 2012
Zarejestruj się! | Zaloguj się
Radio Rodzina Online

Modlić się tańcem

Taniec liturgiczny oficjalnie został zatwierdzony przez Watykan w 1988 roku w „Rzymsko-zairskim rytuale mszy świętej”. W Afryce już małe dziecko, naśladując rodziców, uczy się rytmicznie poruszać. We wspólnym tańcu, we wspólnej pieśni, we wspólnym korowodzie, przez klaskanie w dłonie i granie na bębnach Afrykanin dociera do głębi własnego bytu.


z ks. Zbigniewem Kierpcem SCJ, misjonarzem w Kongu, o życiu religijnym i modlitwie Afrykańczyków rozmawia redakcja „Czasu Serca”

Afrykańczycy są bardzo religijni…
W Afryce nie ma ludzi niewierzących. Dla przeciętnego Afrykańczyka istnienie Pana Boga jest czymś równie oczywistym jak wdychane powietrze czy wschód słońca. Całe stworzenie chwali swego Pana i Stwórcę. Dla ludzi, którzy żyją blisko natury, przeczenie Boskiemu istnieniu jest niedorzeczne i absurdalne. Afrykańczycy nie mają trudności z pojęciem Pana Boga jako niewidzianego Ducha, który przenika i ożywia wszelkie stworzenie.

Pan Bóg jest jednak na tyle niezależny i suwerenny w swych decyzjach, że przeciętny człowiek nie może wpłynąć na zmianę Jego wyroków. Nic dziwnego, że prośby, ofiary czy też magiczne zaklęcia Afrykańczyków są zwrócone nie do Pana Boga, lecz do zmarłych przodków lub innych sił duchowych (witalnych), których świat jest pełny. Dochodzą one do głosu zwłaszcza nocą. Są to duchy, dobre lub złe, i to one decydują o życiu człowieka, dlatego trzeba zabiegać o ich względy i bronić się przed ich gniewem.

Zadanie misjonarza nie polega na przekonywaniu Afrykańczyków o istnieniu Pana Boga, lecz na głoszeniu Dobrej Nowiny o zbawieniu, które dokonało się przez Jezusa Chrystusa.

Jak modlą się Afrykańczycy? Czy tak jak Europejczycy?
W Afryce mówi się: „Wy, biali, macie zegarki, a my, czarni, mamy czas”. Moim zdaniem, to powiedzenie znakomicie oddaje różnice w mentalności między białym i czarnym kontynentem.

My, Europejczycy, jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłego spoglądania na zegarek. Jeśli msza święta lub kazanie przedłuży się o kilka minut, można wyczuć zniecierpliwienie wśród wiernych. Niektórzy nerwowo spoglądają na zegarek, dając tym samym kaznodziei znak, aby już kończył.
W Afryce jest zupełnie inaczej. Msza święta to wielkie wydarzenie, które może trwać kilka godzin i nikt nie okaże znużenia czy zniecierpliwienia. Wszyscy uczestniczą w liturgii aż do końca.

W Kongu liturgię organizuje i przeżywa cała wspólnota parafialna. Na mszy świętej nie ma organów, są za to bębny, nie ma organistów, lecz kilkunastoosobowe chórki, które prowadzą śpiew, a cały kościół im wtóruje. Wierni śpiewają, kołyszą się i tańczą, rytmicznie klaszczą w dłonie i spontanicznie reagują podczas kazań. Afrykańczycy modlą się nie tylko ustami, lecz także całym swoim ciałem. Taniec i śpiew wyrażają afrykańską duszę – bez nich liturgia wydaje się martwa, skostniała i niezrozumiała.

Czy można się modlić tańcem?
Oczywiście, że tak! Taniec religijny nie jest zjawiskiem nowym, jego ślady możemy znaleźć już w Starym Testamencie. Wystarczy przywołać scenę procesyjnego wprowadzenia Arki Przymierza do miasta Dawidowego – Jerozolimy. Widzimy tam samego króla Dawida tańczącego przed Arką. Co ciekawe, królowa Mikal, córka Saula, która obserwowała tę scenę z okna pałacu, wzgardziła Dawidem, uważając, że takie zachowanie uwłacza jego godności królewskiej. Nie od dziś więc taniec religijny budzi mieszane uczucia, a czasem wywołuje zgorszenie.

Taniec liturgiczny oficjalnie został zatwierdzony przez Watykan w 1988 roku w „Rzymsko-zairskim rytuale mszy świętej”. W Afryce już małe dziecko, naśladując rodziców, uczy się rytmicznie poruszać. We wspólnym tańcu, we wspólnej pieśni, we wspólnym korowodzie, przez klaskanie w dłonie i granie na bębnach Afrykanin dociera do głębi własnego bytu. Gdy tańczy, wtedy czuje, że jest bliżej Boga. Nic więc dziwnego, że bez bębnów i tańca trudno byłoby sobie dzisiaj wyobrazić liturgię Czarnej Afryki!

W jakich sytuacjach Afrykańczycy przychodzą do misjonarza z prośbą o modlitwę?
Pod tym względem moi parafianie z Afryki niewiele się różnią od chrześcijan na całym świecie. „Gdy trwoga, to do Boga”, jak mówi polskie przysłowie! Najczęściej przychodzą na misję prosić o modlitwę w trudnej sytuacji życiowej, z którą sami nie potrafią sobie poradzić, jak choroba dziecka, śmierć bliskiej osoby, konflikt rodzinny, lęk przed gniewem przodków czy złymi duchami, itd. Afrykańczycy zdają sobie sprawę ze szczególnej mocy i skuteczności kapłańskiego błogosławieństwa. Przychodzą do mnie z prośbą o błogosławieństwo dla nowo narodzonego dziecka czy poświęcenie nowo wybudowanego domu. Innym razem przynoszą na misję płody ziemi (ananasy, kukurydzę, orzeszki ziemne, liście manioku), prosząc o modlitwę i błogosławieństwo dla rodziny, aby ich praca przyniosła owoce i nie musieli cierpieć głodu. Kiedyś po skończonej mszy świętej rodzice przyprowadzili do mnie chore na padaczkę dziecko, twierdząc, że jest opętane przez złego ducha. Prosili, abym włożył na nie ręce i dokonał egzorcyzmów.

Zdarzają się jednak prośby świadczące o magicznym traktowaniu sakramentów czy modlitwy. Pewnego razu przyszła do mnie grupka przerażonych ludzi z prośbą, abym jak najszybciej udał się z nimi do zmarłego z „ostatnim” namaszczeniem. Po krótkiej rozmowie dowiedziałem się, że w czasie „matangi”, czyli całonocnego czuwania przy ciele zmarłego, nieboszczyk nagle przebudził się na oczach zgromadzonej rodziny. Przerażeni i zaszokowani bliscy przybiegli na misję prosić, abym namaścił zmarłego świętymi olejami, ułatwiając mu w ten sposób spokojne odejście do krainy przodków.

W jaki sposób Afrykańczycy oddają cześć Matce Bożej? Czy znają modlitwę różańcową?
Matka Boża jest patronką misji w Basoko, w której przyszło mi pracować przez ostatnie 10 lat. Różaniec jest tam bardzo popularny i poszukiwany. Nie każdy jednak może pozwolić sobie na jego kupno, gdyż jest stosunkowo drogi i trudno dostępny w afrykańskim buszu. Dzieci, które przyjmują chrzest i przystępują do Pierwszej Komunii Świętej, otrzymują od nas w prezencie różaniec.

Istnieje bardzo liczna grupa apostolska tzw. Legion Maryi. Skupia ona zarówno mężczyzn, jak i kobiety, którzy regularnie modlą się na różańcu i szerzą kult Matki Bożej. W naszej parafii Legion Maryi liczy ponad 600 osób. Jego członkowie są bardzo dynamiczni i można ich spotkać w każdej z 92 kaplic dojazdowych, które należą do naszej misji. W maju przed grotą Matki Bożej organizujemy specjalne nabożeństwa. Modlitwa różańcowa jest przeplatana śpiewem pieśni maryjnych, któremu towarzyszy klaskanie w dłonie i rytmiczny taniec.

Trzeba jednak pamiętać, że katolicy z Konga żyją obok licznej grupy protestantów, którzy nie uznają kultu Matki Bożej. Natomiast wyznawcy różnego rodzaju sekt, mnożących się jak grzyby po deszczu, otwarcie walczą z modlitwą różańcową. Niektórzy nowo zwerbowanym adeptom każą podeptać różaniec na znak zerwania z Kościołem. Jedną z ofiar takich ataków jest gipsowa figurka św. Bernadety z naszej groty przedstawiającej objawienie w Lourdes. Pod osłoną nocy nieznany sprawca utrącił jej ręce i złamał gipsowy nos.

Oczywiście, nie wszyscy potrafią się modlić na różańcu. Niektórzy traktują go jako swoisty talizman, chroniący przed nieszczęściem. Takie osoby ostentacyjnie noszą różaniec na szyi lub owijają go wokół nadgarstka.

Pamiętam, że pewnego razu przyszła do mnie starsza kobieta z prośbą o poświęcenie różańca. Widząc, że różaniec jest już dość mocno zużyty, spytałem, czy nie był poświęcony przez innego misjonarza. Kobieta przytaknęła. Zaintrygowany spytałem, dlaczego chce, abym go na nowo poświęcił. W odpowiedzi usłyszałem, że kilka dni temu przyszła do niej z wizytą sąsiadka. Po wspólnej modlitwie kobieta stwierdziła, że różaniec jej gościa „utracił moc” i trzeba go na nowo poświęcić. Starałem się wytłumaczyć mojej parafiance, że moc modlitwy pochodzi od Pana Boga i zależy od naszej wiary, a różaniec jest tylko narzędziem modlitwy, nie zaś magicznym przedmiotem. Kobieta słuchała bez przekonania. Na odchodne podarowałem jej nowy różaniec z „nowym” błogosławieństwem.

Czego my, Europejczycy, możemy się nauczyć od Afrykańczyków?
Przede wszystkim żywego i spontanicznego wyrażania uczuć religijnych. Oczywiście, nie chodzi o to, abyśmy zaczęli tańczyć w kościele, to bowiem wydaje się zupełnie obce naszej kulturze. Chodzi jednak o to, aby nie chować się po kątach, gdzieś za filarem, lecz aby aktywnie i radośnie uczestniczyć w liturgii Kościoła – angażować się duszą i ciałem w modlitwę i śpiew oraz odważnie i z przekonaniem czynić znaki religijne, bez wstydu i zażenowania.

W Afryce poważnym problemem w szerzeniu Ewangelii jest analfabetyzm. Brakuje książek i czasopism religijnych. Pismo Święte jest zbyt drogie dla przeciętnego chrześcijanina. Mimo tych trudności Afrykańczycy wsłuchują się w Ewangelię. Nawet w najbardziej zagubionej wiosce w buszu ludzie czytają i dyskutują na temat Pisma Świętego, często też są zmuszeni prowadzić zażarte polemiki z przeciwnikami naszej wiary. W Polsce Pismo Święte możemy znaleźć w każdym katolickim domu, rzadko jednak staje się ono przedmiotem osobistej czy wspólnotowej lektury. Moim zdaniem, również pod tym względem wiele możemy się nauczyć od naszych braci i sióstr z Czarnego Lądu.

Przybysza z Polski uderza ogromne zaangażowanie świeckich w życie i misję Kościoła w Afryce. Moja parafia, która rozciąga się na przestrzeni 160 km2 zamieszkanych przez 140 tys. osób, ma 92 kaplice w buszu, 30 szkół katolickich, 3 przychodnie zdrowia i ośrodek dla niepełnosprawnych, jest odsługiwana przez 3(!) księży misjonarzy. Bez udziału ogromnej rzeszy świeckich katechetów, nauczycieli, pielęgniarek oraz licznych grup apostolskich nasza misja nie byłaby w stanie normalnie funkcjonować! Zaangażowanie osób świeckich jest cechą charakterystyczną afrykańskiego Kościoła, której my, Polacy, możemy mu pozazdrościć.

Dziękuję za rozmowę.














CZAS SERCA wrzesień - październik
Reklama w Malachu głogowskim serwisie informacyjnym Dom Mody Szyk - Garnitury, moda, głogów

REKLAMA
Informator Duszpasterski to bezpłatny dwutygodnik, który jest dostępny w głogowskich Parafiach - Domy energooszczędne
- Domki Pobierowo

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

LINKI Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych linków

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

Brak nowych mediów

Brak nowych komentarzy

Katalog ogłoszeń Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych ogłoszeń
Głogów Towarzystwo Ziemi GłogowskiejGóryMuzeum Archeologiczno - Historyczne w GłogowieApostolatCzas Serca - Wydawnictwo DehonNiecodziennik BibliotecznyOpokaRadio Elka GłogówRadio WatykańskieRuah