Kiedy kilkana¶cie lat temu na przej¶ciu granicznym miedzy Austri± a W³ochami pojawi³y siê pierwsze autokary z pielgrzymk± Rodziny Radia Maryja, w³oskie stacje telewizyjne by³y przygotowane. Dziennikarze z kamerami i reporterzy radiowi dostali „przeciek” od s³u¿b granicznych, ¿e dzieje siê co¶ niecodziennego, bo niekoñcz±cy siê sznur autobusów z polskimi pielgrzymami ju¿ kilka godzin wcze¶niej zaszokowa³ celników wje¿d¿aj±c z Czech do Austrii.
Blisko dwadzie¶cia tysiêcy uczestników jednorazowo przekraczaj±cych granicê jako zdyscyplinowana, dobrze organizacyjnie przygotowana spo³eczno¶æ, nawet dla oswojonych z manifestacjami reporterów by³a czym¶ niezwyk³ym. £akome sensacji media relacjonuj±c pielgrzymkê, t³umaczy³y ten fenomen specyficznym polskim katolicyzmem, umi³owaniem Papie¿a Polaka, popularno¶ci±, jak± siê cieszy w naszym kraju.
¯aden z komentatorów nie dostrzeg³, ¿e ma do czynienia z ruchem maj±cym równie¿ swoje spo³eczne oblicze. Marginalizowana i nieobecna w przestrzeni publicznej na co dzieñ wspólnota powiedzia³a ¶wiatu: „Ja jestem! „My jeste¶my!!!” - u¶piony olbrzym da³ o sobie znaæ. O tym, ¿e polskie media nie po¶wiêci³y temu wydarzeniu wiêcej uwagi, nie muszê polskiemu czytelnikowi przypominaæ.
Inicjatywy chrze¶cijañskie czy partyjne?
W zalewie niechêtnych, czêsto wrogich komentarzy opisuj±cych toruñsk± rozg³o¶niê, aspekt spo³eczny pojawia siê rzadko, a je¿eli, to w kontek¶cie zaanga¿owania politycznego. S³uchaczy - Rodzinê Radia Maryja - zazwyczaj przedstawia siê jako rezerwuar elektoratu rozdzierany przez prawicowe partie, którego dysponentem jest „sprytny polityczny gracz” - ojciec dyrektor. Próba upartyjnienia w opisie tej wspólnoty i politycznej interpretacji spo³ecznego ¿ywio³u katolików nie jest tylko publicystycznym uproszczeniem. Dostrzegam tu potworny k³opot, przed jakim stanêli raczej liberalnie i progresistowsko nastawieni ludzie mediów.
Zaanga¿owanie spo³eczne to cecha rozpoznawcza wspó³czesnego spo³eczeñstwa obywatelskiego. Niedo¶cignionym idea³em dla têskni±cych za europejskimi standardami postêpowców jest popularno¶æ NGO (w ¿argonie dziennikarskim: „en-d¿i-ous”), czyli organizacji pozarz±dowych. Spo³eczeñstwo obywatelskie i jego forma aktywno¶ci jako tzw. trzeci sektor kojarzy siê dziennikarzom raczej z ekologami, Zielonymi, stowarzyszeniami feministek czy ró¿nej ma¶ci ruchami na rzecz walki z dyskryminacj±. Dobr± prasê maj± te¿ fundacje, najlepiej z europejsko brzmi±cymi nazwami, np. Fundacja Szumana, Adenauera czy Case. Owszem, dostrzega siê tak¿e wolontariat, ale g³o¶no o nim przy okazji Dnia Uchod¼cy lub wiosennego sprz±tania ¶wiata.
Zaanga¿owanie spo³eczne s³uchaczy Radia Maryja i katolików w ogóle nie mie¶ci siê w tym opisie, najpro¶ciej wiêc uporaæ siê z nim, przypinaj±c ³atkê upolitycznienia - a jak wiadomo polityka raczej jest brudna, a ju¿ na pewno podejrzana.
Dok³adnie tym samym tropem pod±¿aj± komentatorzy hiszpañskich mediów, relacjonuj±cy madryck± demonstracjê katolików sprzed miesi±ca. W stolicy Hiszpanii na placu Kolumba 30 grudnia - w ¶wiêto ¦wiêtej Rodziny - mia³a miejsce wielka manifestacja „Na rzecz rodziny chrze¶cijañskiej”. Zorganizowa³a j± sto³eczna archidiecezja we wspó³pracy z hiszpañskimi organizacjami obrony ¿ycia oraz ruchami i stowarzyszeniami ko¶cielnymi. Oko³o pó³tora miliona katolików wysz³o na ulice Madrytu w obronie tradycyjnej rodziny. Rodzice z ma³ymi dzieæmi, czêsto w wózeczkach, dali wyraz swojemu zaniepokojeniu zmianami prawa, nowymi pomys³ami zrównuj±cymi w przywilejach zwi±zki homoseksualne, u³atwieniami w przeprowadzaniu rozwodów i klimatem przyzwolenia dla aborcji.
W relacjach g³ównych mediów pocz±tkowo starano siê pomniejszyæ liczbê uczestników, nastêpnie, kiedy dane szacunkowe policji przedosta³y siê do publicznej wiadomo¶ci, próbowano opisaæ manifestacje jako polityczny atak opozycji na rz±d. To tak¿e okaza³o siê nietrafione, poniewa¿ handlarze gad¿etów i emblematów partii opozycyjnych, zwabieni ³atwym zyskiem, rozstawili stragany, ale siê przeliczyli. Partyjne flagi nie cieszy³y siê zainteresowaniem - demonstranci mieli ze sob± ko¶cielne chor±gwie i baloniki z nazwami swoich stowarzyszeñ i ruchów pro life. By³a to ju¿ trzecia w ostatnich latach potê¿na demonstracja katolików w Hiszpanii.
Czy fakt, ¿e obywatele sk³onni s± po¶wiêciæ niedzielê (wielu manifestantów przyjecha³o setki kilometrów z odleg³ych miast Hiszpanii), to wystarczaj±cy dowód spo³ecznego zaanga¿owania? Czy na tej podstawie mo¿emy mówiæ o katolickim spo³eczeñstwie obywatelskim? Madrycka manifestacja nie mia³a tylko charakteru spotkania modlitewnego, choæ modlitwy tam nie zabrak³o. Obywatele w trosce o wspólnotê i kszta³t ¿ycia publicznego, czyli w trosce o w³asne pañstwo, przybyli, aby wyraziæ swoje zdanie.
Czy silne w Polsce ¶rodowiska katolickie to te¿ spo³eczeñstwo obywatelskie?
Obywatel czy katolik?
Mimo ¿e wspomniana wcze¶niej pielgrzymka Radia Maryja (i wiele nastêpnych) by³y przedsiêwziêciem religijnym i nie mia³y intencji publicznej demonstracji, w zlaicyzowanym ¶wiecie takimi niejako siê stawa³y. Bo prócz wymiaru religijnego, daje tu o sobie znaæ wielki potencja³ spo³eczny. To w³a¶nie w tych ¶rodowiskach, skupionych przy parafialnych ko³ach, rozwija siê ruch samopomocy troszcz±cy siê o starszych, emerytów, niepe³nosprawnych. Wspólnota, prócz modlitewnego krêgu, staje siê grup± wsparcia, wykszta³caj±c naturalny wolontariat, który reaguje na chorobê, samotno¶æ, najpilniejsze potrzeby. Te grupy jednak dalekie s± od popadania w syndrom towarzystwa wzajemnej adoracji. Kiedy trzeba, anga¿uj± siê na zewn±trz.
Gdy na pocz±tku lat 90. w Polsce toczy³a siê batalia o prawn± gwarancjê dla poczêtego ¿ycia, to w³a¶nie te ¶rodowiska by³y widoczne w pikietach przed klinikami aborcyjnymi i w marszach pod Sejm. Potem te same kobiety z ró¿añcami w rêkach pojawi³y siê w akcjach protestacyjnych przeciwko emisji szkaluj±cego kap³anów filmu „Ksi±dz”. W latach 2003-2004 na tych ludzi mo¿na by³o liczyæ, gdy trzeba by³o zbieraæ podpisy pod spo³ecznym projektem ustawy ograniczaj±cej przemoc w mediach (oko³o 200 tysiêcy zebranych podpisów), a potem pod kolejnym dotycz±cym przywrócenia funduszu alimentacyjnego.
„Moherowe berety” swoim bezinteresownym zaanga¿owaniem wyprzedzi³y dzia³aczy ¶wieckich fundacji i stowarzyszeñ jak¿e czêsto pod³±czonych do bud¿etu samorz±du lub ci±gn±cych ¶rodki z ró¿nych pañstwowych i europejskich „grantów”. W przeciwieñstwie do nich te skromnie ¿yj±ce panie wspiera³y niejednokrotnie wdowim groszem ró¿ne spo³eczne inicjatywy.
W³a¶nie w tych wspólnotach wytworzy³ siê swoisty alternatywny obieg kultury. W parafialnych salkach i ¶wietlicach maj± miejsce koncerty, odczyty, prelekcje. To w tych ¶rodowiskach odbywa siê kolporta¿ wydawnictw. Prostacki medialny opis socjologiczny zaanga¿owanych ¶rodowisk katolickich eksponuje czêsto jako argument maj±cy umniejszyæ spo³eczne znaczenie, to ¿e tzw. Moher to babcie, elektorat gorzej wykszta³cony, wiejski i ma³omiasteczkowy.
Moher to potêga
Pomijaj±c dyskryminuj±cy aspekt takiego opisu, jest on tyle „rasistowski”, co nieprawdziwy. No bo czym wyt³umaczyæ fakt, ¿e na wiêkszo¶ci odbywaj±cych siê w europejskich miastach, od Lizbony do Budapesztu, ¦wiatowych Dniach M³odzie¿y i sylwestrowych spotkaniach wspólnoty Taizé, zazwyczaj najliczniejsz± grupê stanowi± m³odzi Polacy. Owszem, jad±, ¿eby siê modliæ, spotkaæ z rówie¶nikami z innych krajów, czêsto prze¿yæ przygodê. Trudno w tym dopatrywaæ siê jakiej¶ specjalnej spo³ecznej aktywno¶ci czy obywatelskiej postawy. Ale znów analizuj±c motywy m³odzie¿y anga¿uj±cej siê np. w wolontariat hospicyjny, zdecydowana wiêkszo¶æ podaje motywacje religijne, deklaruj±c przynale¿no¶æ do katolickich ruchów i wspólnot formacyjnych.
Spo³eczny i obywatelsko korzystny wymiar polskiego katolicyzmu opisywa³a nie¿yj±ca ju¿ Wis³a Sura¿ska. Wywodz±ca siê z lewicy solidarno¶ciowej profesor socjologii, sama niezwi±zana z Ko¶cio³em, po wielu latach pracy na uniwersytetach amerykañskich i w³oskich wróci³a do Polski, uruchamiaj±c Centrum Badañ Regionalnych. W swoich pracach wskazywa³a, jak znacz±cy wp³yw maj± postawy religijne rodziny, np. na wyniki m³odzie¿y w ogólnopolskich testach gimnazjalnych. W regionach, gdzie ¿yj± ludzie bardziej religijni, uczniowie gimnazjum lepiej radz± sobie z testami.
Kluczem do rozumienia tej zale¿no¶ci jest silna rodzina, której spoiwem jest zakorzenienie w tradycyjnej polskiej religijno¶ci. W obserwacjach pedagogów wszelkie dysfunkcje rodziny uwidaczniaj± siê najwcze¶niej w gorszych wynikach dzieci i m³odzie¿y w nauce. Inna obserwowana przez socjologów charakterystyczna zale¿no¶æ: matka po rozwodzie, z wy¿szym wykszta³ceniem, pracuj±ca, niepraktykuj±ca, samotnie wychowuj±ca syna i wiêksza w tej grupie czêstotliwo¶æ popadania syna w kolizje z prawem, uzale¿nienie od alkoholu czy ¶rodków odurzaj±cych.
Interesuj±ce s± równie¿ obserwacje urodzeñ pozama³¿eñskich. Dane pokazuj± znaczne rozbie¿no¶ci w udziale procentowym na terenie kraju. W województwach pó³nocno-zachodnich, lubuskim i w ³ódzkim odnotowano ponad 25 proc., a nawet 33 proc. (zachodniopomorskie) urodzeñ dzieci poza ma³¿eñstwem. Na Podkarpaciu, w Ma³opolsce, na Podlasiu jest tylko 7 do 9 proc.
Czy katolicyzm siê pañstwu op³aca?
Te znaczne rozbie¿no¶ci pokrywaj± siê z map± pokazuj±c± udzia³ w niedzielnej Mszy ¶w. W zachodniopomorskim i ³ódzkim wska¼nik uczêszczania do ko¶cio³a jest najni¿szy, na Podkarpaciu i w Ma³opolsce - coroczne statystyki odnotowuj± najwiêkszy udzia³ wiernych w niedzielnych Mszach. O po¿ytkach spo³ecznych wynikaj±cych z trwa³o¶ci rodziny i lepszym przygotowaniu w pe³nej rodzinie m³odego cz³owieka do pe³nienia spo³ecznych ról nie trzeba chyba nikogo przekonywaæ.
Ale czy potrzeba specjalnych fakultetów z socjologii lub psychologii spo³ecznej, aby dostrzec opisywane wy¿ej proste zale¿no¶ci? Wystarczy udzia³ w niedzielnej wieczornej Eucharystii np. w warszawskim klasztorze oo. Dominikanów na S³u¿ewie. Og³oszenia parafialne tylko w jednej trzeciej dotycz± spraw duszpasterskich, a reszta to wyraz spo³ecznej aktywno¶ci parafian. Informacje o pracach grupy charytatywnej nastêpuj± po zaproszeniu na spektakl amatorskiej grupy teatralnej, by potem mówiæ o wyje¼dzie integracyjnym dla m³odzie¿y i pracowni poradnictwa rodzinnego. Nastêpnie dowiadujemy siê, co nowego w ¶wietlicy Caritas, podany jest te¿ termin spotkañ AA. Na koniec wszystkich zaprasza siê na kolejny wyk³ad z cyklu dawne malarstwo bizantyjskie.
Du¿e parafie pe³ni± dzi¶ czêsto w osiedlach funkcje centrów wolontariatu, a tak¿e o¶rodków kultury. Choæby taki drobny przyk³ad - wraz z przemianami ustrojowymi upad³y du¿e zak³adowe orkiestry dête, ale ma³e parafialne orkiestry przetrwa³y. Ten obywatelski aspekt polskiego katolicyzmu, korzystne propañstwowe postawy parafian, przez wielu polskich socjologów s± niedostrzegalne. Wra¿liwo¶æ ukszta³towanych pod okiem marksistowskiej profesorskiej kadry ekspertów od spo³eczeñstwa nie pozwala dostrzec prostych zale¿no¶ci. Brak tej refleksji to nie tylko kwestia wra¿liwo¶ci. To problem rzetelno¶ci naukowca i etosu inteligencji.
Ale kto dzi¶ chce o tym pamiêtaæ?
Jan Pospieszalski
Przewodnik Katolicki nr 5/2008 r.