Na tropach biblijnych tajemnic
04 marzec 2009 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 426
Co ³±czy ¶w. Helenê z Indian± Jones? W jakich okoliczno¶ciach cz³owiek mo¿e siê zamieniæ w s³up soli? Czy Arka Przymierza mo¿e byæ ukryta w Polsce? Co robi³a Agata Christie w mie¶cie Abrahama? Kim by³a ¿ona ¶w. Piotra? Niektórzy twierdz±, ¿e wiele historii opisanych w Biblii jest tylko wytworem ludzkiej wyobra¼ni. Naukowcy staraj± siê dowie¶æ, ¿e wydarzy³y siê naprawdê... nawet te najbardziej fantastyczne.Ze wstêpu:
"Ta ksi±¿ka nie jest prac± naukow±. Profesor Tudor Parfitt z Oksfordu (o którym bedzie tu równie¿ mowa) powiedzia³by o niej:" dziennikarska". Ja okre¶lê j± jako opowie¶æ - popart± uargumentowanymi naukowymi ¼ród³ami- o tym, co ju¿ odkryto i czego wci±¿ siê poszukuje. Jesli kto¶ chia³by w niej znale¼æ historiê o bombie nuklearnej niszcz±cej Sodomê i Gomorê, kosmitach którzy zbudowali Arkê Przymierza lub sensacjach rodem z powie¶ci Dana Browna, z pewno¶ci± dotkliwie siê rozczaruje".
Aleksandra Polewska - autorka
Ksi±¿ka dostêpna w Domu Wydawniczym Rafael, dobrych ksiêgarniach oraz na www.rafael.pl
Format; 130 x 200 mm, s. 192, cena det. 24,90 z³.
¦wiêta o duszy
indiany jones
Szalone marzenie cesarzowej Heleny
Pewnej staruszce przy¶ni³ siê proroczy sen. Dodaæ nale¿y, ¿e ta starsza pani to najpotê¿niejsza kobieta ówczesnego ¶wiata. By³a to bowiem cesarzowa Imperium Rzymskiego. O czym móg³ ¶niæ kto¶, kto wspó³w³ada³ supermocarstwem? O tym, ¿e traci w³adzê? O tym, ¿e wrogowie czyhaj± na jego ¿ycie? O bitwach, które zamierza stoczyæ, czy mo¿e o intrygach, które my¶li uknuæ?
Byæ mo¿e. Jednak cesarzowa tamtej nocy ¶ni³a o czym¶, co nie istnieje w pod¶wiadomo¶ci typowych w³adców. ¦ni najwa¿niejszy sen ¿ycia. Sen-znak, dziêki któremu miliony chrze¶cijan z ca³ego ¶wiata przez tysi±clecia bêd± mogli ogl±daæ grób Chrystusa, drzazgi z Jego krzy¿a, domek ¦wiêtej Rodziny z Nazaretu czy ko¶æ, któr± ¿o³nierze na Kalwarii grali o Jezusow± szatê. Sen, który da pocz±tek narodzinom archeologii biblijnej na kilkana¶cie wieków przed zaistnieniem tej dziedziny jako dyscypliny naukowej.
Sen ¶w. Heleny
Jedno z g³o¶nych p³ócien weneckiego mistrza Veronese’a przedstawia piêkn± monarchiniê w kwiecie wieku, która drzemie, wspieraj±c g³owê na kszta³tnej d³oni. U jej stóp pulchny anio³ek podtrzymuje drewniany krzy¿. Obraz nosi tytu³ Sen ¶w. Heleny i choæ jest niew±tpliwie dzie³em sztuki, przekazuje bardzo zniekszta³cony komunikat.
Po pierwsze, cesarzowa Helena, czyli matka Konstantyna Wielkiego, nie by³a ju¿ m³oda, gdy mia³a ów proroczy sen. Wed³ug zachowanych ¼róde³, ¶ni±c o anio³ach nios±cych w jej kierunku krzy¿, mog³a mieæ ponad 75 lat. Po drugie, w owym ¶nie pojawi³o siê co najmniej dwóch anio³ów bêd±cych istotami doros³ymi, krzy¿ za¶ by³ ¶wietlisty. Po trzecie, choæ o urodzie Heleny kr±¿y³y po Imperium Rzymskim prawdziwe legendy, nie by³a kobiet± tak przerysowanie ³agodn± i mia³k±, jak w malarskiej wizji Veronese’a. Cesarzowa, jak wiele niewiast og³oszonych przez Ko¶ció³ ¶wiêtymi, by³a kobiet± z krwi i ko¶ci, a przy tym z niezwykle ciekaw±, chocia¿ czasem bardzo trudn± histori± ¿ycia.
¦wiat chrze¶cijañski – choæ wyra¼nie tego nie docenia – zawdziêcza tej Helenie bardzo wiele. To pod jej wp³ywem Konstantyn Wielki wyda³ s³ynny Edykt Mediolañski og³aszaj±cy wolno¶æ wyznania w Imperium, a co za tym sz³o – koniec okrutnych prze¶ladowañ wspólnot chrze¶cijañskich i mo¿liwo¶æ swobodnej ewangelizacji. Helenie zawdziêczamy równie¿ precyzyjne zlokalizowanie miejsc zwi±zanych z ¿yciem Chrystusa, z których pierwszym by³o wzgórze Golgoty. ¦mia³o mo¿na zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e matka Konstantyna sta³a siê tak¿e matk± archeologii biblijnej, a mo¿e nawet archeologii w ogóle. Choæ nie jest patronk± archeologów, a zaledwie kustoszy Ziemi ¦wiêtej, to w³a¶nie ona pierwsza zorganizowa³a poszukiwania –zwane dzi¶ archeologicznymi – na tak powa¿n± skalê. W dodatku zrobi³a to na kilkana¶cie stuleci przed narodzinami archeologii jako dyscypliny naukowej.
Pochodnia archeologów
Byæ mo¿e nie przypadkowo rodzice – dzi¶ powiedzieliby¶my restauratorzy – nazwali j± Helen±. To stworzone przez staro¿ytnych Greków imiê oznacza pochodniê. A cesarzowa, niczym prawdziwa pochodnia, rozproszy³a mrok otaczaj±cy martw± materiê bêd±c± ¶wiadkiem najwiêkszych wydarzeñ historii zbawienia.
Przez ca³e stulecia opisywano ¶wiêtych w taki sposób, jakby chciano czytelników zniechêciæ do ¶wiêto¶ci. Osoby wyniesione na o³tarze wydawa³y siê na stronicach swych biografii ca³kowicie odarte z osobowo¶ci. Trudno polubiæ bohatera ksi±¿ki, który jest s³odki jak tani cukierek, a jeszcze trudniej siê z nim uto¿samiaæ. Tymczasem ka¿dy ze ¶wiêtych Ko¶cio³a by³ wyj±tkow± postaci±. Niepowtarzalne kompilacje cech charakteru (zarówno zalet, jak i wad) oraz faktów z ¿ycia zawsze czyni³y z osób kanonizowanych pasjonuj±ce osobowo¶ci.
Tak by³o równie¿ z cesarzow± Helen± – ¶wiêt± o duszy Indiany Jonesa. Nim Veronese namalowa³ Sen ¶w. Heleny, wielu innych – w tym tak¿e anonimowych artystów – uczyni³o z niej bohaterkê swych dzie³. Z t± ró¿nic±, ¿e o ile u Veronese’a Helenie brakuje wyra¼nie charakteru, o tyle u mistrzów z Konstantynopola cesarzowa wygl±da niczym terminator. Nigdy nie dowiemy siê, jaka by³a naprawdê, ale zachowane teksty ¼ród³owe pozwalaj± dokonaæ pewnej rekonstrukcji jej cech.
Ekscentryczna staruszka?
Gdy Helenie przy¶ni³y siê anio³y, które nios³y w jej stronê ¶wietlisty krucyfiks, od wielu lat by³a ju¿ chrze¶cijank±. Od bardzo dawna wci±¿ nurtowa³o j± pytanie, co zrobiono z krzy¿em, na którym umar³ Jezus. Cesarzowa uzna³a wiêc ten sen za znak od Boga, ¿e powinna wyruszyæ na poszukiwania go. Byæ mo¿e czu³a siê jak mêdrcy ze Wschodu, którzy zobaczyli na niebie d³ugo wyczekiwan± gwiazdê?
Wyobra¼my sobie, ¿e Helena wsta³a rano i przy ¶niadaniu opowiedzia³a ów sen Konstantynowi, oznajmiaj±c, i¿ potrzebuje statku, by dop³yn±æ nim do Palestyny, ludzi, którzy jej pomog± w poszukiwaniach, i pieniêdzy na ca³± ekspedycjê. Jak móg³ na to zareagowaæ jej syn?
Konstantyn nie by³ wówczas chrze¶cijaninem. Ochrzci³ siê dopiero na ³o¿u ¶mierci. Choæ ceni³ uczciwo¶æ chrze¶cijan tak bardzo, ¿e obsadzi³ nimi najwy¿sze stanowiska w pañstwie, najprawdopodobniej nie wierzy³ w zmartwychwstanie syna cie¶li z Nazaretu. Wiedzia³ doskonale, jak wa¿ny dla jego matki by³ ten cz³owiek, a tak¿e krzy¿, na którym umar³. Mia³a sen, który wed³ug niego móg³ nic nie znaczyæ. Taki sen móg³ przy¶niæ siê ka¿demu. Przecie¿ je¶li intensywnie my¶li siê o czym¶, je¶li co¶ g³êboko siê prze¿ywa, bardzo czêsto tak¿e siê o tym ¶ni.
Najprawdopodobniej Konstantyn nie dopatrywa³ siê we ¶nie o ¶wietlistym krzy¿u ¿adnego znaku. Niew±tpliwie widzia³ w nim jedynie prost± konsekwencjê kultu, którym matka na co dzieñ go otacza³a. Tymczasem ta zbli¿aj±ca siê do osiemdziesi±tki kobieta chcia³a wyruszyæ w bardzo niebezpieczn± dla jej zdrowia i ¿ycia podró¿. Chcia³a odnale¼æ przedmiot, który prawdopodobnie od dawna ju¿ nie istnia³, co wiêcej, nie by³o wiadomo, co siê z nim sta³o i gdzie go szukaæ. W dodatku on, cesarz, mia³ daæ na tê szaleñcz± eskapadê pieni±dze z cesarskiej kasy. A je¶li matka oszala³a?
Gdzie koñczy siê szaleñstwo, a zaczyna g³upota?
Helena nie by³a kobiet±, której woda sodowa uderzy³a do g³owy, gdy na³o¿ono jej na g³owê cesarski diadem. Nie mia³a te¿ nic z dewotki. Wiedzia³a, ¿e dla chrze¶cijanki najwa¿niejsze jest to, by byæ dla ¶wiata widzialnym znakiem zmartwychwstania. Zdawa³a sobie sprawê, ¿e relikwie s± kwesti± drugorzêdn±. Nie mog³a jednak przestaæ my¶leæ o zaginionym przed blisko trzema wiekami niezwyk³ym drzewie. Nie trudno sobie wyobraziæ, ¿e prosi³a Boga, by zrobi³ co¶ z tym jej pragnieniem. „Je¶li jeste¶ autorem tego pragnienia, pomó¿ mi je zrealizowaæ, a je¶li nie, uwolnij mnie od niego” – tak w³a¶nie mog³a siê modliæ.
Mija³y lata. Helena starza³a siê, traci³a si³y, byæ mo¿e chorowa³a, a Bóg zdawa³ siê nie s³yszeæ jej pro¶by. A¿ do tamtej nocy. Mo¿liwe, ¿e cesarzowa mia³a chwile zw±tpienia co do pochodzenia snu. Czy by³ on odpowiedzi± Boga na jej d³ugoletnie modlitwy?
Jako prawdziwa chrze¶cijanka zapewne pamiêta³a, ¿e gdy Abraham wyrusza³ w nieznane z Ur, by³ mniej wiêcej w jej wieku. Byæ mo¿e jego historia dodawa³a odwagi cesarzowej Helenie. Byæ mo¿e tak jak on zastanawia³a siê, gdzie w jej przypadku koñczy siê szaleñstwo wiary, a zaczyna g³upota. Helena w momencie wyprawy mia³a jednak co¶ wiêcej ni¿ Abraham. On szed³ w nieznane, natomiast cesarzowa w trakcie swego niezwyk³ego ¿ycia widzia³a ju¿ spektakularne cuda.
Kopciuszek z Drepanum
Helena przysz³a na ¶wiat oko³o 250 roku (wed³ug niektórych historyków oko³o 248 roku) w miejscowo¶ci Drepanum w Bitynii (dzisiejsza Turcja). Wywodzi³a siê z najni¿szych warstw rzymskiego spo³eczeñstwa, a jej ojciec by³ w³a¶cicielem gospody dla podró¿nych, choæ zachowa³y siê te¿ ¼ród³a mówi±ce, i¿ by³ po prostu szynkarzem. Gdy rodzice nadawali córce imiona Julia Flavia Helena, nie mogli nawet podejrzewaæ, ¿e dziêki niej zostan± dziadkami wielkiego, rzymskiego cesarza, a on na cze¶æ matki zmieni nazwê ich prowincjonalnego Drepanum na Helenopolis.
Mija³y lata. Pewnego dnia do ober¿y zawita³ m³ody oficer imieniem Konstancjusz, który pochodzi³ z terenów dzisiejszej Serbii. Piêkna Helena zauroczy³a go do tego stopnia, ¿e postanowi³ j± po¶lubiæ. Tyle, ¿e ze wzglêdu na ró¿nice w pochodzeniu spo³ecznym mogli zawrzeæ tylko czê¶ciowe ma³¿eñstwo. Wyjechali razem do Naissus, rodzinnej miejscowo¶æ Konstancjusza. Tam 27 lutego 273 roku przyszed³ na ¶wiat Konstantyn.
W tym czasie wydarzenia polityczne w Cesarstwie Rzymskim nastêpowa³y po sobie jak w kalejdoskopie. Po cesarzu Aurelianie obj±³ tron Tacyt, po nim Probus, a po ¶miertelnym zamachu na niego – Marek Aureliusz Karus. Ten ostatni oko³o 281 roku postanowi³ mianowaæ mê¿a Heleny namiestnikiem nadadriatyckiej Dalmacji. To by³ pierwszy cud: kelnerka (a mo¿e kucharka?) z biednej gospody zosta³a ¿on± namiestnika. Ca³a rodzina zamieszka³a w stolicy prowincji – Salonie, gdzie Helena prze¿y³a okres prawdziwej sielanki.
Dioklecjan ¿±da rozwodu
W 285 roku w³adzê przej±³ Dioklecjan i wprowadzi³ nowy system rz±dów. Uzna³, ¿e jedna osoba nie jest w stanie sprawnie w³adaæ tak potê¿nym cesarstwem. Mianowa³ wiêc cezarem Waleriusza Maksymiana, sam natomiast og³osi³ siê augustem, przybieraj±c tytu³ „Jovius” od potê¿niejszego boga Jowisza. Krótko potem tak¿e Maksymian uzyska³ tytu³ augusta i Imperium Rzymskim w³ada³o ju¿ dwóch wspó³cesarzy. Jednak to rozwi±za³o problem tylko po³owicznie. Dioklecjan zdecydowa³ siê wiêc powo³aæ do wspó³w³adzy dwóch m³odych dowódców. Jednym z nich zosta³ Konstancjusz, namiestnik Dalmacji. Ten bieg wydarzeñ wprawi³ zapewne Helenê w jeszcze wiêksze zdumienie.
Propozycja cesarza Dioklecjana sta³a siê wkrótce przyczyn± dramatycznych wyborów, które na zawsze zaci±¿y³y nie tylko na szczê¶ciu rodziny Heleny, ale równie¿ na jej przysz³o¶ci, jak i dorastaj±cego Konstantyna. Dioklecjan za¿±da³, by Konstancjusz rozsta³ siê z Helen± i po¶lubi³ Teodorê – pasierbicê wspó³cesarza Maksymiana. Decyzja ta by³a niezwykle trudna dla namiestnika Dalmacji, jednak ze wzglêdu na racjê stanu i dobro cesarstwa porzuci³ ¿onê. By³a to dla niej wielka tragedia. Jednak na tym siê nie skoñczy³o. Dioklecjan rozkaza³ te¿, by m³odziutki Konstantyn przyby³ na jego dwór i sta³ siê zak³adnikiem lojalno¶ci i wierno¶ci swego ojca. Helena, choæ mia³a zapewniony byt, zosta³a zupe³nie sama.
Do dzi¶ nie wiadomo, czy to kronikarzom umkn±³ moment chrztu wielkiej ¶wiêtej, czy te¿ mówi±ce o tym ¼ród³a zaginê³y w mroku dziejów. Pojawiaj± siê g³osy, wedle których nasza bohaterka zosta³a w³±czona do wspólnoty Ko¶cio³a miêdzy 311 a 315 rokiem. Nawet je¶li to prawda, nadal nie wiemy, kiedy po raz pierwszy spotka³a chrze¶cijan.
Mo¿na chyba domniemywaæ, ¿e to w³a¶nie w najczarniejszym dla siebie okresie Helena zetknê³a siê po raz pierwszy z wyznawcami Chrystusa. Byæ mo¿e, szukaj±c odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak wielka niesprawiedliwo¶æ spotka³a w³a¶nie j±, przysz³a cesarzowa trafi³a do jednej z chrze¶cijañskich wspólnot. Dla chrze¶cijan historia ¿ycia cz³owieka by³a zawsze ¶wiêta i nieprzypadkowa, niezale¿nie od tego, ile cierpienia w sobie zawiera³a. Byæ mo¿e to w³a¶nie bracia z chrze¶cijañskich krêgów byli jej jedyn± rodzin± w latach opuszczenia i poni¿enia. Niewykluczone, ¿e to w³a¶nie oni pomogli jej uwierzyæ, i¿ po cierpieniu –czêsto nazywanym przez nich krzy¿em – zawsze przychodzi zmartwychwstanie.
Zmartwychwstanie
Zmartwychwstanie przysz³o, choæ pewnie Helena dawno ju¿ przesta³a na nie czekaæ. I to by³ drugi cud. Oko³o 305 roku Konstancjusz zmar³, a armia okrzyknê³a augustem jego pierworodnego syna Konstantyna. Ten za¶ postanowi³ wynagrodziæ ukochanej matce niemal 20 lat roz³±ki. Zabra³ j± do siebie, obsypa³ honorami, a na koniec og³osi³ cesarzow±. W 325 roku, krótko po tym, jak Konstantyn zosta³ oficjalnym jedynow³adc± Imperium Rzymskiego, rola polityczna Heleny zosta³a jeszcze bardziej podkre¶lona, poniewa¿ nada³ jej tytu³ augusty, czyli najwy¿szy z mo¿liwych w cesarstwie.
Konstantyn zawsze bardzo liczy³ siê ze zdaniem matki, wiêc si³± rzeczy mia³a ona spory wp³yw na rz±dzenie pañstwem. Syn odda³ jej do dyspozycji skarbiec cesarski, wiêc dziêki temu wspomaga³a biednych, uwalnia³a wiê¼niów, pomaga³a wygnañcom w powrocie do ojczyzny i opiekowa³a siê sierotami.
W kronikach zapisano, ¿e podró¿ do Ziemi ¦wiêtej Helena odbywa³a czê¶ciowo drog± l±dow±, a czê¶ciowo morsk±. Wyruszy³a z Nikodemii po³o¿onej w dzisiejszej pó³nocno-zachodniej Turcji. Wszêdzie, gdzie tylko siê zatrzymywa³a, hojnie obsypywa³a podarunkami tubylców, uwalnia³a jeñców, nadawa³a wolno¶æ niewolnikom, wygnañcom pozwala³a na powrót do ojczystego kraju.
Wielu historyków traktuje ten fakt jako rozmy¶ln± manifestacjê dobroczynno¶ci maj±c± na celu zjednanie Konstantynowi sympatii poddanych, a co za tym sz³o, integracjê spo³eczno¶ci ró¿nych prowincji Imperium. Nale¿y jednak pamiêtaæ, ¿e Helena jako chrze¶cijanka musia³a byæ ¶wiadoma, i¿ – jak mawiali wielcy ¶wiêci – ja³mu¿na i post to skrzyd³a, które modlitwê unosz± do nieba. A cesarzowa mia³a siê o co modliæ. Z pewno¶ci± powierza³a Bogu sw± podró¿ do Palestyny. Le¿a³a jej na sercu tak¿e inna sprawa. Jaki¶ czas wcze¶niej Konstantyn na skutek dramatycznych nieporozumieñ i intryg wyda³ wyrok ¶mierci na swoj± ¿onê i syna. Gdy po ich ¶mierci cesarz pozna³ prawdê, do koñca ¿ycia nie móg³ wybaczyæ sobie nieodwracalnych skutków swej porywczo¶ci.
¦mieræ ukrzy¿owaniom
Cesarstwem w³ada³ wprawdzie Konstantyn, ale ducha jego matki Heleny dawa³o siê odczuæ w najrozmaitszych jego zarz±dzeniach. Jednak w tym wypadku nie mo¿emy mówiæ, ¿e matka trzyma³a go pod cesarskim pantoflem. O dziwo, ten osobliwy tandem wspó³w³adców owocowa³ rewolucyjnymi – w jak najlepszym tego s³owa znaczeniu – aktami prawnymi. Wszystkie mia³y swoje ¼ród³a w Ewangelii. Warto wymieniæ niektóre z nich: zakaz wykonywania kary ¶mierci przez ukrzy¿owanie, opieka nad sierotami i wdowami, ustanowienie dla chrze¶cijan niedzieli jako dnia wolnego od pracy, zwolnienie kap³anów chrze¶cijañskich od podatków i s³u¿by wojskowej, zakaz znêcania siê nad niewolnikami czy organizowania walk gladiatorów.
Najwa¿niejszy jednak akt, którego wspó³twórczyni± z pewno¶ci± by³a Helena, to wspomniany ju¿ Edykt Mediolañski mówi±cy o wolno¶ci religijnej. Dokument ten zmieni³ na dwa tysi±clecia oblicze Europy, a po dobie wielkich odkryæ geograficznych równie¿ kolonizowanego przez Europejczyków ¶wiata.
Trzeci cud
W ten sposób wrócili¶my do wielkiego marzenia cesarzowej o odnalezieniu krzy¿a ¶wiêtego. Mo¿liwe, i¿ do¶wiadczenie tego, ¿e cierpienie rzeczywi¶cie mo¿e okazaæ siê w ¿yciu cz³owieka krzy¿em chwalebnym, inspirowa³o cesarzow± do poszukiwañ. Byæ mo¿e chcia³a odnale¼æ drzewo zbawienia po to, by przypomina³o innym zgnêbionym na duchu, ¿e wszystko, co ich zabija, zosta³o na nim zniszczone, i jest dla nich umocnieniem?
¦wiêty Ambro¿y zanotowa³, ¿e Helena nie mog³a znie¶æ faktu, i¿ ona zasiada na tronie otoczona przepychem, a krzy¿ Pana le¿y gdzie¶ zagrzebany w prochu. Byæ mo¿e zdawa³a sobie sprawê z tego, ¿e nie zosta³a w³adczyni± przez przypadek? Mo¿e czu³a, ¿e ma do spe³nienia jak±¶ misjê? Tego dzi¶ nie dojdziemy.
Wiemy natomiast, ¿e cesarzowa wyruszy³a do Palestyny w 326 roku (choæ pewne ¼ród³a mówi±, ¿e rok wcze¶niej). Wiemy, ¿e mia³a wówczas blisko 80 lat i by³a ca³kowicie ¶wiadoma szaleñstwa, którego siê podejmuje. Wiemy, ¿e wszystko wskazywa³o na to, i¿ jej ekspedycja zakoñczy siê pora¿k±. Wiemy jednak tak¿e, ¿e w Jerozolimie uczestniczy³a w kolejnym cudzie i ¿e dziêki niej – podró¿uj±c dzi¶ po Izraelu – mo¿emy ogl±daæ miejsca zwi±zane z ¿yciem Chrystusa. To ona je odnalaz³a, zabezpieczy³a, a z pomoc± Konstantyna ufundowa³a wiele bazylik w miejscach bêd±cych sceneri± najwa¿niejszych wydarzeñ historii zbawienia.
Z±b ¶w. Piotra
Odnalezienie krzy¿a ¶wiêtego by³o najbardziej spektakularnym odkryciem Heleny i najwyra¼niej – zreszt± z ca³kiem zrozumia³ych powodów – przyæmi³o odnalezienie przez ni± innych cennych relikwii. Jak podaj± ¼ród³a, cesarzowa przywioz³a tak¿e z Jerozolimy szcz±tki trzech królów. Zabra³a je ze sob± do Rzymu. Po latach Konstantyn umie¶ci³ je w s³ynnej, wzniesionej przez siebie ¶wi±tyni ¦wiêtej M±dro¶ci w Konstantynopolu. W ¶redniowieczu trafi³y one dziêki Fryderykowi Barbarossie do katedry w Kolonii i pozostaj± tam do dzi¶. Cesarzowa ocali³a od zniszczenia i zapomnienia równie¿ koronê cierniow±, któr± ¿o³nierze w³o¿yli na g³owê Jezusowi, gwo¼dzie, którymi przybito Go do krzy¿a, i s³ynn± tablicê z napisem „INRI”, zwan± Titulus Crucis.
Innymi relikwiami przywiezionymi do Europy przez Helenê by³y sanda³y ¶w. Andrzeja Aposto³a, z±b ¶w. Piotra oraz tunika Chrystusa zwana ¶wiêt± szat±. To w³a¶nie o ni± ¿o³nierze rzymscy rzucali ko¶ci na Golgocie (cesarzowa tak¿e jedn± z nich zabra³a z Palestyny). Owa tunika sta³a siê w latach czterdziestych minionego wieku g³ówn± bohaterk± ¶wiatowego bestselleru Szata Lloyda C. Douglasa. Helena przywioz³a z Jerozolimy równie¿ nó¿, którym Chrystus mia³ - rozdzielaæ chleb w czasie ostatniej wieczerzy. Te wszystkie relikwie przechowywane s± do dzi¶ w katedrze ¶w. Piotra w Trewirze, która niegdy¶ by³a jednym z pa³aców ¶wiêtej cesarzowej.
W trewirskiej ¶wi±tyni znajduj± siê tak¿e szcz±tki ¶w. Macieja, które znalaz³y siê tam równie¿ dziêki matce Konstantyna. Natomiast do rzymskiej bazyliki na Lateranie za jej spraw± trafi³y schody, po których mia³ st±paæ Jezus prowadzony do Pi³ata na przes³uchanie. Istniej± ¼ród³a, które wspominaj± tak¿e o tym, i¿ cesarzowej uda³o siê odnale¼æ niewielki zbiór ikon malowanych przez ¶w. £ukasza Ewangelistê, ale do tego w±tku wrócimy w jednym z kolejnych rozdzia³ów.
Nikodemia – pocz±tek i koniec
Kroniki donosz±, ¿e ¶wiêta cesarzowa zmar³a 18 sierpnia 328 roku w Nikodemii. Warto zauwa¿yæ, ¿e dwa lata wcze¶niej rozpoczê³a siê w tym miejscu jej podró¿ do Ziemi ¦wiêtej. Cesarzowa Helena opu¶ci³a Rzym tylko dwa razy. Po raz pierwszy, gdy jecha³a do Palestyny. Drugi raz wyjecha³a z Wiecznego Miasta, by wzi±æ udzia³ w ceremoniach z okazji za³o¿enia Konstantynopola, maj±cego staæ siê wkrótce now± stolic± Imperium Rzymskiego. Nie do¿y³a jednak tej uroczysto¶ci. Cesarzow±, która jeszcze dwa lata wcze¶niej pokonywa³a tysi±ce kilometrów w poszukiwaniu ¶ladów Chrystusa, zabi³y trudy podró¿y.
Relikwie Heleny spoczywa³y do 840 roku w mauzoleum w Rzymie. Pó¼niej czê¶æ z nich - przeniesiono do rzymskiego ko¶cio³a Santa Maria in Ara Coeli, a czê¶æ przewieziono do Szampanii, do opactwa de Hautvillers. Po rewolucji francuskiej trafi³y do paryskiego ko¶cio³a St. Leu.








































Odno¶niki