Nie potrafi, a i tak jest kochany!
23 wrzesieñ 2009 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 275
Adam Piekarzewski sdb: Po¶ród przeró¿nych niebezpieczeñstw ¿ycia duchowego, jakie na nas czyhaj± wydaje mi siê, ¿e jednym z najgro¼niejszych, a przynajmniej jednym z najbardziej rozpowszechnionych, jest pokusa porównywania... W ostatnim czasie, maj±c piêkn± okazjê spêdzenia kilkunastu dni wakacji z m³odzie¿±, zauwa¿y³em, jak czêsto ta pokusa wkrada siê w ich relacje i ¿e niektórzy (niestety) s± prawdziwymi mistrzami, je¶li chodzi o operowanie zrêczn± sztuk± porównania...
Porównywanie siê z innymi mo¿e przebiegaæ na ró¿nych p³aszczyznach – materialnej, psychologicznej, duchowej… Ta ostatnia p³aszczyzna jest w moim przekonaniu najgro¼niejsza, bo dotyka najbardziej czu³ej cz±stki nas samych. Drug± spraw± „techniczn±”, jak± warto zauwa¿yæ, rozmawiaj±c o porównywaniu, jest sprawa celu i konsekwencji, jakie niesie ze sob± ta pokusa. Bo oto mo¿emy u¿ywaæ porównywania, by dowarto¶ciowaæ siebie samych – jestem lepszy od…, mam przecie¿ wiêcej od…, potrafiê o wiele wiêcej ni¿…, z tylu ludzi tylko ja…, itd. Prosta st±d ju¿ droga do pychy, wynoszenia siê nad innymi i samouwielbienia. Z drugiej strony porównywanie mo¿e prowadziæ do wniosków zgo³a przeciwnych – wszyscy to maj±, tylko nie ja…, jestem gorszy nawet od…, nic mi siê nie udaje i nic nie potrafiê, a inni…, itd. St±d prosta droga do uznania siê za zupe³nie bezwarto¶ciowego, niepotrzebnego, w konsekwencji: niekochanego i niezas³uguj±cego na mi³o¶æ.
Czy pamiêtasz, jak Jezus „rozprawia siê” z pokus± porównywania? Uczniowie zaczynaj± zastanawiaæ siê nad tym, kto z nich jest najwiêkszy. (£k 9, 46) W Ewangelii wg ¶w. Marka czytamy jeszcze wyra¼niej, ¿e nie tylko siê zastanawiali, ale nawet sprzeczali siê ze sob± w tej sprawie. (Mk 9, 34) Jezus stawia przed nimi dziecko… „Kto bowiem w¶ród was wszystkich jest najmniejszy, ten jest wielki” (£k 9, 48) „Je¶li kto¶ chce byæ pierwszy, niech bêdzie ostatni ze wszystkich i s³ug± wszystkich!” (Mk 9, 35) Jezus przewraca ca³e ich my¶lenie, ukazuj±c jednocze¶nie Bo¿e spojrzenie na ka¿dego cz³owieka. W oczach Bo¿ych ka¿dy jest ukochanym dzieckiem: bogaty i biedny, wysoki i niski, ¶lepy i widz±cy, ten, któremu w ¿yciu siê wiedzie i ten, któremu ¶wiat siê posypa³… Ka¿dy jest kochany, bo jest dzieckiem…
Z drugiej strony warto równie¿ zauwa¿yæ swoj± warto¶æ i niepowtarzalno¶æ i dziêkowaæ za ni± Panu. Dziêkowaæ za to, ¿e stworzy³ nas tak ró¿nymi w znaczeniu talentów, zdolno¶ci, jakie otrzymali¶my. Równi, co do mi³o¶ci, a ró¿ni, co do ¿yciowego „startu” i zadañ. Równi, co do celu wêdrówki, a ró¿ni, co do drogi, jak± przychodzi nam pokonywaæ ka¿dego dnia... Przypomina mi siê tutaj przypowie¶æ Jezusa o talentach, a zw³aszcza jej pocz±tek: „Bêdzie te¿ podobnie, jak z cz³owiekiem, który wybiera³ siê w podró¿. Zawo³a³ swoje s³ugi i powierzy³ im swój maj±tek. Jednemu da³ piêæ talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden; ka¿demu wed³ug jego zdolno¶ci.” (Mt 25, 14-15) Cz³owiek rozdzielaj±cy pomiêdzy s³ugi swój maj±tek symbolizuje Boga, który rozdziela dary, charyzmaty, zadania i misje wszystkim ludziom „wed³ug ich zdolno¶ci”. Czasem przy czytaniu tej przypowie¶ci mo¿e pojawiæ siê pytanie: ile w³a¶ciwie ja sam otrzyma³em talentów?! Czy jestem s³ug± pierwszym, drugim, czy tym trzecim? Wa¿niejsze jednak wydaje siê zapytaæ siebie nie ile, ale jak je wykorzystujê, jak je rozwijam? Bo kiedy Pan znów przybêdzie „rozliczy siê ze swymi s³ugami”. (por. Mt 25, 19)
Pokusa porównywania siê z innymi zabiera niepotrzebnie czas, który mo¿emy wykorzystaæ nie na roztrz±sanie w którym miejscu w szeregu jeste¶my, ale jak to miejsce najlepiej wykorzystaæ... Przed pokus± porównywania najlepiej chyba chroni modlitwa dziêkczynna! Modlitwa, w której szczerze dziêkujê Panu za wszystkie dary i talenty, jakimi mnie obdarowa³, ale jeszcze bardziej dziêkujê za moje ¿yciowe nieudolno¶ci, pora¿ki i beztalencie... Czy mo¿na tak siê modliæ?!
Ja sam nie umiem je¼dziæ na nartach i ³y¿wach i chwa³a Panu za to! Nie mam g³owy do interesów i matematyki i chwa³a Panu za to! Nie potrafiê te¿ grac w pi³kê no¿n± i zawsze dru¿yna w której gram przegrywa i chwa³a Panu! Wielu jeszcze innych rzeczy nie potrafiê i w wielu jestem s³aby, ale to czego nie potrafiê oddajê Jezusowi i mówiê: Chwa³a Ci, Jezu, za to, czego nie potrafiê i za to co mi nie wychodzi... bo mo¿e gdyby to mi wychodzi³o, by³bym kiepski w wielu innych rzeczach...
Takim stworzy³ mnie Bóg - wraz z moimi ograniczeniami i pewnym moim beztalenciem... I za to te¿ powinienem go chwaliæ i Mu dziêkowaæ. Bóg mnie stworzy³, by mnie kochaæ... Nie powiedzia³ kiedy¶: "Stwórzmy go, bo mi siê przyda do tego, czy tamtego." On stworzy³ mnie bezinteresownie i chce bardzo, bym to wiedzia³ i w to wierzy³. Dlatego w³a¶nie nie jestem robotem do zadañ specjalnych - nie posiadam wszystkich zdolno¶ci, nie znam wszystkich jêzyków ¶wiata. Jestem s³aby i wielu rzeczy nie umiem, ale to, co umiem staram siê pomna¿aæ i wykorzystywaæ na chwa³ê Pana.
Mo¿esz my¶leæ wiêc, ¿e w swoim ¿yciu ju¿ naprawdê do niczego siê nie nadajesz... Ale wtedy przypomnij sobie, ¿e z pewno¶ci± nadajesz siê do jednego - do bycia kochanym. Bóg, który Ciê stworzy³, jako ukochanego, jedynego syna i najukochañsz±, jedyn± córkê chce Ciebie kochaæ - pozwól Mu na to! Mo¿e rzeczywi¶cie nie masz takich zdolno¶ci, talentów, jak inni... Mo¿e rzeczywi¶cie jeste¶ ¿yciow± fajt³ap± i masz dwie lewe rêce... Mo¿e ludzie siê z Ciebie ¶miej± i mówi±, ¿e nic dobrego z Ciebie nie bêdzie... Bóg i tak Ciê kocha, bo jeste¶ JEGO dzieckiem! I tak to ju¿ pozostanie - nawet jak bêdziesz mia³ 80 lat - On zawsze bêdzie na Ciebie patrza³ jak na ma³e dziecko i tak samo bêdzie Ciê kocha³... A kiedy przyjdzie na to czas, On sam wykorzysta nawet Twoje beztalencie i zamieni je w wielkie dobro!
Adam Piekarzewski sdb








































Odno¶niki