On taki był...
30 marzec 2006 | Dodał: Admin - Malach | Odsłon 1,211
ks. Karolu Wojtyle – Janie Pawle II z prof. Krystyną Jelonek-Litewką rozmawiała Sylwia Palka - Kiedyś Pani tata przyprowadził do domu ks. Karola Wojtyłę… -To była późniejsza sprawa. Osobiście spotkałam ks. Karola Wojtyłę dopiero po maturze, ale słyszałam o nim wcześniej. Tatuś o swoich ukochanych uczniach zawsze opowiadał i znaliśmy ich... A czego uczył?
Uczył historii i dodatkowo matematyki – brakowało mu godzin do etatu. We wszystkich opracowaniach, w których się o tym wspomina, podają, że był nauczycielem matematyki, a naprawdę był historykiem. Wybrał zawód nauczyciela, zrobił doktorat. Uczył w różnych szkołach, także w Wadowicach, gdzie trafił w roku szkolnym 1931/1932.
I jego uczniem był Karol Wojtyła…
Karol Wojtyła był młodziutkim uczniem, dopiero co zmarła jego mama. Bardzo się zaprzyjaźnili – taka przyjaźń pomiędzy nauczycielem i uczniem. Po raz pierwszy spotkali się w kościele: tatuś chodził codziennie, a on służył do mszy. Potem tatuś „podpadł” w szkole: był wierzący, codziennie na mszy, a i my chodziliśmy do kościoła… Dostał opinię z kuratorium, że fideistycznie wychowuje młodzież, w związku z tym nie nadaje się… i stracił pracę.
Przez to stracił kontakt z Karolem Wojtyłą?
Wtedy nie mogli się spotykać. Dostał pracę w Skawinie, i to tylko i wyłącznie w bibliotece. Byliśmy więc poza Krakowem. Późniejszy Ojciec Święty też – bo był i w Niegowici, i w Rzymie, gdzie studiował. Ponownie spotkali się w Krakowie, dopiero gdy ja kończyłam maturę – w 1957 roku.
Jak doszło do tego spotkania?
Szłam po maturze z tatą ulicą Stolarską. Niby spotkaliśmy go tak przypadkiem, a interesował się wszystkim. Był bardzo serdeczny. Uśmiechnięty. Miał dobre oczy. Od razu zapytał, co będę robiła po maturze. Później nawet załatwił mi mieszkanie. Zostałam też wraz z siostrami wciągnięta do grupy akademickiej.
Czy kardynał Wojtyła uczestniczył czasem w spotkaniach akademickich?
Jak najbardziej. Spotykaliśmy się tam, gdzie dziś jest księgarnia św. Stanisława. Wtedy były tam garaże… Rozmawialiśmy, dyskutowaliśmy. Głosił nam rekolekcje. Przychodził na wszystkie uroczystości, spotkania opłatkowe albo z okazji świąt wielkanocnych. Zawsze był otwarty, chętnie się z nami spotykał.
Poznawał Panią?
Tak. Kiedyś nawet spytał: „A choinkę będziecie mieć dużą?”. On taki właśnie był, i to dla wszystkich, nie tylko wobec tych, których dobrze znał.
Człowiek głębokiej modlitwy, a jednocześnie ogromnej troski o szarą rzeczywistość, o codzienne potrzeby…
Tak, stracił mamę, potem brata, ojca. Pomagali mu różni ludzie. Doznał wiele dobroci od innych i sam dawał ją innym. Zresztą taki był zawsze. Uczniowie przychodzili tam, gdzie mieszkał mój ojciec, a Karol Wojtyła pomagał im – tak właśnie „po uczniowsku”. Lubił angażować się w różne kółka – tatuś założył kółko abstynenckie, a on został prezesem. Ta więź była bardzo żywa. Utrzymywali bardzo serdeczny kontakt aż do śmierci mojego taty w 1985 roku. Do końca korespondowali.
Jak Pani tata przyjął wiadomość, że jego uczeń został papieżem?
Był ogromnie wzruszony; już ciężko chory, właściwie nie wychodził z domu, tylko słuchaliśmy radia, oczywiście Wolnej Europy. Pracowałam wtedy w Archiwum. Przygotowywaliśmy wielką wystawę. Jak dowiedziałam się, pobiegłam szybko do domu i szukaliśmy na falach… Przy całym zagłuszaniu przewijało się tylko: „Wojtyła, Wojtyła”. Była ogromna radość, ogromne szczęście. I żal, że odchodzi.
Jak to się stało, że dostąpiliście Państwo takiego zaszczytu: zawieraliście związek małżeński w obecności przyszłego papieża?
Karol Wojtyła obiecał tatusiowi, że wszystkim jego dzieciom pobłogosławi. Pierwsza była moja siostra w 1964 roku, potem druga – w 1968, no i ja – w 1974 roku. Chciałam koniecznie brać ślub na Wawelu, przy krzyżu św. Jadwigi. Mój przyszły mąż poszedł do ks. kardynała i powiedział o Wawelu, a on się zgodził. Nawet się ucieszył. Kamień spadł mi z serca.
Kult św. Jadwigi był przecież bardzo bliski kardynałowi Wojtyle, Pani również – to musiało go ucieszyć…
Gdy miałam 4 lata, byłam bardzo ciężko chora, niemal umierająca, bo lekarka pomyliła się i dała mi leki dla dorosłych. Rodzice oddali mnie w opiekę św. Jadwigi; mówili potem, że ona mnie ocaliła. Miałam przeświadczenie, że ona mnie uratowała. Zawsze ją czciłam i cieszyłam się, że Jan Paweł II beatyfikował i kanonizował Jadwigę.
Czy pamięta Pani ks. kardynała Wojtyłę z uroczystości swojego ślubu?
Mam zdjęcia. Ponieważ przyjaźnił się z moim tatą, znał mnie, a mojego męża – jako ministranta, dlatego w kazaniu mówił o tych rodzinnych więzach. Mąż odczytał je z taśmy, spisał. Kopię zaniosłam do kurii…
Ma Pani wiele pamiątek związanych z Ojcem Świętym. Jak było z listami, z kartkami świątecznymi? Czy były one bardzo osobiste?
Odpowiadał na każdy list. Ksiądz Dziwisz przekazywał korespondencję. Ostatnie życzenia otrzymaliśmy na Boże Narodzenie 2004 roku. Mam karteczki adresowane jeszcze do tatusia.
Dyskutował on z Ojcem Świętym na różne tematy – tatuś pisał dłuższe listy, a Ojciec Święty krótkie odpowiedzi.
Posiada Pani dużo zdjęć z kardynałem Wojtyłą. Które z nich uważa Pani za szczególnie ważne?
Zdjęcie zrobione w górach, w Zakopanem 8 września 1967 roku. Był to dzień, kiedy do Krakowa przyjechał de Gaulle i władze chciały, by kardynał Wojtyła przyjął go na Wawelu. Nie pozwoliły jednakże spotkać się prezydentowi Francji z prymasem Wyszyńskim w Warszawie. W związku z tym kardynał Wojtyła postanowił opuścić Kraków i pojechać na imieniny swojego chorego przyjaciela, ks. Jaworskiego, do Zakopanego. Razem z nim do pojechał ks. Macharski, wtedy rektor seminarium. W 2004 roku byłam w archiwum w Paryżu i widziałam list napisany przez kardynała Wojtyłę, w którym podawał powody swojej nieobecności w Krakowie w dniu wizyty prezydenta Francji.
Kiedy odchodził Jan Paweł II, kardynał Jaworski był przy nim …
Kardynał Jaworski zawsze był serdecznym przyjacielem Jana Pawła II. To była wielka przyjaźń, serdeczna – przez jakiś czas mieszkał też w kurii krakowskiej. I tak to trwało…
Czy chciałaby Pani, by beatyfikacja i kanonizacja Jana Pawła II były przyspieszone?
Myślę, że odpowiedzialni za proces beatyfikacyjny będą chcieli załatwić wszystko zgodnie z obowiązującymi zasadami, nie będą czynić specjalnych wyjątków, ale pewnie będą się starali, by to rzeczywiście odbyło szybko, choć mają ogrom materiału do zbadania.
Na koniec osobiste pytanie: modli się Pani za Jana Pawła II czy do niego?
Do niego. Zdecydowanie do.
Dziękuję za rozmowę.
Czas Serca









































Odnośniki