Papieska homilia z Pasterki
25 grudzieñ 2007 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 527
Benedykt XVI przewodniczy³ 24 grudnia o pó³nocy uroczystej Eucharystii w Bazylice ¶w. Piotra. Wyg³oszona podczas niej homilia by³a medytacj± sceny narodzenia Syna Bo¿ego oraz jej kosmicznego znaczenia. Publikujemy pe³ny tekst tej homilii.Drodzy Bracia i Siostry,
„Nadszed³ dla Maryi czas rozwi±zania. Porodzi³a swego pierworodnego Syna, owinê³a Go w pieluszki i po³o¿y³a w ¿³obie, gdy¿ nie by³o dla nich miejsca w gospodzie”. Te zdania wci±¿ na nowo dotykaj± naszego serca. Nadesz³a chwila, któr± Anio³ zapowiedzia³ w Nazarecie: „porodzisz Syna, któremu nadasz imiê Jezus. Bêdzie On wielki i bêdzie nazwany Synem Najwy¿szego”. Nadesz³a chwila, której Izrael oczekiwa³ od wielu wieków, w¶ród tylu ciemnych godzin – chwila w jakim¶ sensie oczekiwana przez ca³± ludzko¶æ, choæ w sposób jeszcze niejasny: ¿e Bóg siê nami zajmie, ¿e wyjdzie ze swego ukrycia, ¿e ¶wiat dozna uzdrowienia, a On odnowi wszystko.
Mo¿emy wyobraziæ sobie z jak wielkim wewnêtrznym przygotowaniem i mi³o¶ci± Maryja wychodzi³a ku tej godzinie. Krótka wzmianka: „Owinê³a Go w pieluszki” pozwala nam dostrzec co¶ z tej ¶wiêtej rado¶ci i cichej gorliwo¶ci tych przygotowañ. Pieluszki by³y gotowe, aby dziecko mog³o byæ dobrze przyjête. Ale w gospodzie nie ma miejsca. W jaki¶ sposób ludzko¶æ oczekuje Boga i Jego blisko¶ci, jednak kiedy nadchodzi chwila nie znajduje dla Niego miejsca. Jest tak zajêta sama sob±, potrzebuje ca³ego czasu i przestrzeni na sposób tak wymagaj±cy wzglêdem w³asnych spraw, ¿e nie pozostaje nic dla drugiego – dla bli¼niego, ubogiego, dla Boga. Im bardziej ludzie siê bogac±, tym bardziej wype³niaj± wszystko samymi sob±. Tym mniej miejsca zostaje dla drugiego.
¦w. Jan w swojej Ewangelii, wskazuj±c istotê, rozwin±³ krótk± wzmiankê ¶w. £ukasza na temat sytuacji w Betlejem. „Przysz³o do swojej w³asno¶ci, a swoi Go nie przyjêli”. To dotyczy przede wszystkim sytuacji w Betlejem: Syn Dawida przychodzi do swojego miasta, ale musi siê narodziæ w stajni, bowiem nie ma dla Niego miejsca w gospodzie. Nastêpnie dotyczy to Izraela: pos³any przychodzi do swoich, ale nikt Go nie chce. Dotyczy to wreszcie ca³ej ludzko¶ci: ten, przez którego ¶wiat zosta³ stworzony, pierwotne S³owo stwórcze, wkracza w ¶wiat, ale nie zostaje wys³uchane, ani przyjête.
Te s³owa dotycz± ostatecznie nas, ka¿dego z osobna i spo³eczeñstwa jako ca³o¶ci. Czy mamy czas dla bli¼niego, który potrzebuje naszego, mojego s³owa, uczucia? Dla cierpi±cego, który potrzebuje pomocy? Dla wygnañca i uchod¼cy szukaj±cego azylu? Czy mamy czas i miejsce dla Boga? Czy mo¿e on wej¶æ w nasze ¿ycie? Czy znajdzie w nas miejsce, czy te¿ zajêli¶my samymi sob± przestrzenie naszego my¶lenia, dzia³ania, ¿ycia?
Dziêki Bogu, negatywna wiadomo¶æ nie jest jedyn±, ani ostatni±, jak± znajdujemy w Ewangelii. Jak u £ukasza widzimy mi³o¶æ matki Maryi, wierno¶æ ¶w. Józefa, czujno¶æ pasterzy i ich wielk± rado¶æ, a u Mateusza napotykamy wizytê Mêdrców przybywaj±cych z daleka, tak równie¿ Jan mówi nam: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjêli, da³o moc, aby siê stali dzieæmi Bo¿ymi”. S± tacy, którzy Je przyjmuj± i w ten sposób, poczynaj±c od stajni, od zewn±trz, po cichu ro¶nie nowy dom, nowe miasto, nowy ¶wiat. Bo¿onarodzeniowe przes³anie pozwala nam dostrzec ciemno¶ci zamkniêtego ¶wiata i tym samym obja¶nia rzeczywisto¶æ, jak± codziennie widzimy.
Ale oznacza to równie¿, ¿e Bóg nie pozwala siê zamkn±æ na zewn±trz. Znajduje jakie¶ miejsce, choæby w stajni. Istniej± ludzie, którzy widz± ¶wiat³o i je przekazuj±. Poprzez s³owo Ewangelii Anio³ mówi tak¿e do nas, a w ¶wiêtej liturgii ¶wiat³o Odkupiciela wkracza w nasze ¿ycie. Je¶li jeste¶my pasterzami albo mêdrcami – ¶wiat³o i jego przes³anie wzywaj± nas do wyruszenia w drogê, do wyj¶cia z zamkniêcia swych pragnieñ i korzy¶ci, aby pój¶æ na spotkanie Pana i oddaæ Mu pok³on. Czcimy Go otwieraj±c ¶wiat na prawdê, na dobro, na Chrystusa, na s³u¿bê ludziom zepchniêtym na margines, w których On nas oczekuje.
W niektórych przedstawieniach Bo¿ego Narodzenia z prze³omu ¶redniowiecza i epoki nowo¿ytnej stajenka jawi siê jako popadaj±cy w ruinê pa³ac. Da siê jeszcze rozpoznaæ miniony splendor, który obecnie podupad³. Mury s± zniszczone i tak powsta³a w³a¶nie stajenka. Ta interpretacja, choæ nie posiada³a ¿adnych historycznych podstaw, w swej wymowie metaforycznej wyra¿a co¶ z prawdy ukrytej w tajemnicy Bo¿ego Narodzenia. Tron Dawidowy, któremu przyrzeczono wiekuiste trwanie, opustosza³. Obcy panuj± w Ziemi ¦wiêtej. Józef, potomek Dawida, jest zwyk³ym rzemie¶lnikiem. Pa³ac sta³ siê sza³asem. Sam Dawid rozpoczyna³ jako pasterz.
Gdy Samuel szuka³ go dla namaszczenia, wydawa³o siê niemo¿liwe i wewnêtrznie sprzeczne by taki pastuszek móg³ staæ siê nosicielem obietnicy Izraela. W stajence betlejemskiej, w³a¶nie tam gdzie by³ punkt wyj¶cia, na nowo i w odmienny sposób bierze pocz±tek dawidowy majestat królewski – w tym Dzieci±tku spowitym w pieluszki i z³o¿onym w ¿³obie. Nowym tronem, z którego ów Dawid przyci±gnie ¶wiat do siebie, jest Krzy¿. Nowy tron, Krzy¿, odpowiada nowemu pocz±tkowi w stajence. Ale w³a¶nie w ten sposób budowany jest prawdziwy pa³ac dawidowy, prawdziwy majestat królewski. Ten nowy pa³ac jest tak ró¿ny od wyobra¿enia, jakie ludzie maj± o pa³acu i w³adzy królewskiej. Jest to wspólnota tych, którzy pozwalaj± siê przyci±gn±æ mi³o¶ci Chrystusa i wraz z Nim staj± siê jednym cia³em, now± ludzko¶ci±. W³adza p³yn±ca z Krzy¿a, moc udzielaj±cej siê dobroci – oto prawdziwy majestat królewski. Stajenka zamienia siê w pa³ac. Wychodz±c od tego pocz±tku Jezus buduje now±, wielk± wspólnotê, której s³owa kluczowe wy¶piewuj± anio³owie w chwili Jego narodzin: Chwa³a Bogu na wysoko¶ciach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania – ludziom, którzy przekazuj±c mu sw± wolê staj± siê lud¼mi bo¿ymi, nowymi lud¼mi, nowym ¶wiatem.
Grzegorz z Nyssy w swoich homiliach na Bo¿e Narodzenie, rozwin±³ tê wizjê wychodz±c od orêdzia Ewangelii ¶w. Jana: S³owo zamieszka³o miêdzy nami - dos³ownie rozbi³o namiot w¶ród nas. Grzegorz stosuje s³owo „namiot” do namiotu naszego cia³a, wys³u¿onego i s³abego; wystawionego zewsz±d na ból i cierpienie. Stosuje je tak¿e do ca³ego wszech¶wiata, rozdartego i zniekszta³conego przez grzech. Co by powiedzia³ widz±c warunki, w jakich dzi¶ znajduje siê ziemia z powodu nadu¿ycia energii i ich egoistycznego wykorzystania bez jakichkolwiek skrupu³ów? Anzelm z Canterbury w sposób niemal proroczy opisa³ pewnego razu to, co dzi¶ dostrzegamy w ¶wiecie zanieczyszczonym i zagro¿onym w swej przysz³o¶ci. „Albowiem stworzenie jakby obumar³o wtedy, gdy utraci³o wrodzon± mu w³a¶ciwo¶æ poddawania siê i s³u¿enia tym, którzy wielbi± Boga. A w tym celu wszystkie rzeczy zosta³y stworzone. Lecz zosta³y one zniewolone i skalane przez tych, którzy k³aniaj± siê bo¿kom. A przecie¿ nie po to zosta³y stworzone”. W ten sposób, wed³ug wizji Grzegorza, w przes³aniu Bo¿ego Narodzenia stajenka oznacza uci¶nion± ziemiê. Chrystus nie buduje jakiegokolwiek pa³acu. Przyszed³ On, aby przywróciæ stworzeniu, wszech¶wiatowi jego godno¶æ.
To dzie³o w³a¶nie w Bo¿ym Narodzeniu bierze swój pocz±tek i raduje anio³ów. Ziemi przywrócony jest ³ad w³a¶nie przez fakt, ¿e zostaje otwarta na Boga, odzyskuj±c swe prawdziwe ¶wiat³o. We wspó³brzmieniu woli ludzkiej i boskiej, w zjednoczeniu tego co wysokie i niskie, odzyskuje ona swe piêkno i godno¶æ. W ten sposób Bo¿e Narodzenie jest ¶wiêtem odnowionego stworzenia. Wychodz±c od tego kontekstu Ojcowie Ko¶cio³a interpretuj± ¶piew anio³ów w tê ¶wiêt± noc nastêpuj±co: jest to wyraz rado¶ci z faktu, ¿e to, co wysokie i niskie, niebo i ziemia, ponownie s± zjednoczone; ¿e cz³owiek znów jest zjednoczony z Bogiem. Wg Ojców Ko¶cio³a w bo¿onarodzeniowy ¶piew anio³ów wpisany jest wspólny z nimi ¶piew ludzi. W ten sposób piêkno wszech¶wiata wyra¿a siê w piêknie pie¶ni uwielbienia. ¦piew liturgiczny wci±¿, zdaniem Ojców Ko¶cio³a, zachowuje szczególn± godno¶æ ze wzglêdu na fakt, ¿e jest to wspólne ¶piewanie z chórami anio³ów. To spotkanie z Jezusem Chrystusem uzdalnia nas do s³yszenia ¶piewu anio³ów, tworz±c w ten sposób prawdziw± muzykê, zanikaj±c±, gdy tracimy owo wspó³-brzmienie i wspó³-odczuwanie.
W stajence betlejemskiej niebo ³±czy siê z ziemi±. Niebo przyby³o na ziemiê. St±d wychodzi ¶wiat³o na wszystkie czasy. Dlatego tam wybucha rado¶æ; dlatego tam rodzi siê ¶piew. Na zakoñczenie naszego bo¿onarodzeniowego spotkania chcia³bym przytoczyæ niezwyk³e s³owa ¶w. Augustyna. Interpretuj±c wezwanie z Modlitwy Pañskiej „Ojcze nasz, który¶ jest w niebie” zadaje on pytanie: „Co to jest niebo? Gdzie jest niebo?” I daje zaskakuj±c± odpowied¼: „który¶ jest w niebie - to znaczy w ¶wiêtych i sprawiedliwych”. Owszem, niebiosa to najwy¿sze cia³a wszech¶wiata.
Tym niemniej s± to cia³a, które nie mog± nie zajmowaæ jakiego¶ miejsca. Je¶li jednak uwa¿a³oby siê, ¿e mieszkaniem Boga by³yby niebiosa jako najwy¿sze rejony ¶wiata, to ptaki by³yby szczê¶liwsze od nas, jako ¿yj±ce bli¿ej Boga. Jednak nie napisano „Pan jest blisko tych, którzy mieszkaj± na górach i wy¿ynach”, ale „Pan jest blisko skruszonych w sercu” – wyra¿enie, które odnosi siê do pokory. I tak jak grzesznik nazywany jest ziemi±, tak sprawiedliwy przeciwnie – mo¿e zostaæ nazwany niebem. Niebo nie nale¿y do geografii przestrzeni, ale do geografii serca. Serce Bo¿e w tê ¶wiêt± noc zni¿y³o siê a¿ do stajenki: pokora Boga jest niebem. Wychodz±c jej naprzeciw – dotykamy nieba. Wówczas nowa staje siê tak¿e ziemia. Z pokor± pasterzy ruszajmy w drogê, w tê ¶wiêt± noc, ku Dzieci±tku w stajence. Dotknijmy pokory Boga, Serca Bo¿ego! Wtedy Jego rado¶æ nas dotknie i rozja¶ni ¶wiat. Amen.
t³um. rv
Radio Watykañskie









































Odno¶niki