Pobyt w Koryncie - Drugi List do Tesaloniczan
18 luty 2009 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 483
Nie jeste¶my w stanie stwierdziæ, jaki realny wp³yw na ¿ycie wspólnoty Tesaloniki mia³ Pierwszy List Paw³owy. Mo¿na jednak przypuszczaæ, ¿e nie po³o¿y³ on kresu atmosferze nerwowego oczekiwania na wielkie i tajemnicze wydarzenia, jakie wkrótce mia³y nast±piæ, zw³aszcza na powtórne przyj¶cie Chrystusa. Najprawdopodobniej skutkiem Pierwszego Listu Aposto³a by³o to, ¿e przestano siê niepokoiæ – przynajmniej w jakim¶ stopniu – o los zmar³ych chrze¶cijan, ale jeszcze wiêksz± uwagê zaczêto po¶wiêcaæ paruzji.Niektórzy tamtejsi wierni tak byli ni± przejêci, ¿e zaniedbali wszelk± pracê, oddaj±c siê bezczynno¶ci. Ponadto na zebraniach liturgicznych pojawiali siê ludzie, uwa¿aj±cy samych siebie za proroków, którzy g³osili swoje nauki, niezgodne z tym, co mówi³ Aposto³. Ogólne zamieszanie powiêkszane by³o przez rozpowszechnianie jakiego¶ sfa³szowanego listu Paw³owego, zniekszta³caj±cego jego pouczenia eschatologiczne.
Powiadomiony o tych wszystkich sprawach, zasmucony Pawe³ decyduje siê w kilka miesiêcy po przes³aniu pierwszego pisma, interweniowaæ powtórnie; redaguje i wysy³a Drugi List do Tesaloniczan.
Aposto³ kieruje pod ich adresem s³owa pochwa³y i rado¶ci, i¿ wiara coraz bardziej w¶ród nich wzrasta, a mi³o¶æ coraz wiêcej zespala ich z Chrystusem.
Przechodz±c nastêpnie do spraw, które go niepokoj±, zdecydowanie nakazuje wiernym oddaj±cym siê ¿yciu bezczynnemu zerwaæ z czystym marzycielstwem i wzi±æ pod uwagê realny stan rzeczy. Zachêca ich do pracy i czujno¶ci w ³±czno¶ci z Bogiem. Szerzej ani¿eli w pierwszym li¶cie rozwija naukê o paruzji, wskazuj±c na znaki, które j± poprzedz±. Zanim Chrystus zjawi siê w swej chwale, poprzedzi go powszechne odstêpstwo, przyjdzie wielki przeciwnik Królestwa Chrystusowego i wódz si³ wrogich chrze¶cijañstwu, okre¶lony przez Paw³a jako „cz³owiek grzechu, syn zatracenia” (1 Tes 2, 3).
„Bracia, zawsze winni¶my za was Bogu dziêkowaæ, co jest rzecz± s³uszn±, bo wiara wasza bardzo wzrasta, a mi³o¶æ wzajemna u ka¿dego z was obfituje, i to tak, ¿e my sami w Ko¶cio³ach Bo¿ych chlubimy siê wami z powodu waszej cierpliwo¶ci i wiary we wszystkich waszych prze¶ladowaniach i uciskach, które znosicie” (2 Tes 1, 3-4).
„W sprawie przyj¶cia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia siê wokó³ Niego, prosimy was, bracia, aby¶cie siê nie dali zbyt ³atwo zachwiaæ w waszym rozumieniu ani zastraszyæ b±d¼ przez ducha, b±d¼ przez mowê, b±d¼ przez list, rzekomo od nas pochodz±cy, jakoby ju¿ nastawa³ dzieñ Pañski” (tam¿e, 2, 1-2).
„Poza tym, bracia, módlcie siê za nas, aby s³owo Pañskie rozszerza³o siê i rozs³awia³o, podobnie jak jest po¶ród was, aby¶my byli wybawieni od ludzi przewrotnych i z³ych, albowiem nie wszyscy maj± wiarê. (…) Niechaj Pan skieruje serca wasze ku mi³o¶ci Bo¿ej i cierpliwo¶ci Chrystusowej!” (tam¿e, 3, 1-5).
Je¶li chcieliby¶my w kilku s³owach stre¶ciæ g³ówne przes³anie Paw³a, skierowane do Tesaloniczan, mogliby¶my pos³u¿yæ siê bardzo charakterystycznym zdaniem z tego pisma: „Sam za¶ Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umi³owa³ i przez ³askê udzieli³ nam niekoñcz±cego siê pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze” (2, 16-17).
Teologia patrystyczna i duchowo¶ci bêdzie wielokrotnie odwo³ywaæ siê do tego i innych tekstów Aposto³a Paw³a opisuj±cych tzw. pocieszenie serca, po ³ac. consolatio cordis.
Kard. Carlo Maria Martini zauwa¿a: Pocieszenie serca jest pewn± sk³onno¶ci± afektywn± do wiary w Ewangeliê, do zaufania jej nie tylko dlatego, poniewa¿ jest prawdziwa – to, co otrzymujemy dziêki pocieszeniu umys³u – ale równie¿ dlatego, ¿e jest piêkna, ¿e fascynuje, ¿e sprawia przyjemno¶æ. Jest to pewien dar, który dotyka naszych najg³êbszych uczuæ i nape³nia pokojem i rado¶ci± nasz± duszê i kieruje j± ku Bogu. Dziêki pocieszeniu serca mo¿emy pokonaæ niecierpliwo¶æ, frustracjê, rozczarowanie, które gnêbi± nasze serce, kiedy my¶limy, ¿e Pan Bóg opó¼nia realizacjê swoich przyrzeczeñ i wydaje siê bardzo daleki od nas.
Jest to pewna ³aska, która daje si³ê w oczekiwaniu, podtrzymuje wytrwa³o¶æ w trudnych momentach naszego ¿ycia i pomaga patrzeæ z ufno¶ci± na to, co czeka nas po ¶mierci. Wiele razy postrzegamy ¿ycie ludzkie jakby mia³o siê ono koñczyæ wraz ze ¶mierci±, tymczasem nasza wiara mówi nam zupe³nie co¶ innego (por. Notti e giorni del cuore, s. 60-62).
Wierni m³odej wspólnoty w Tesalonice napotykali na ró¿ne trudno¶ci zewnêtrzne i wewnêtrzne. Ale to, co Paw³a najbardziej niepokoi u nich, to fakt, ¿e zachowywali siê jak ludzie nie maj±cy nadziei. Pawe³ doskonale rozumia³, ¿e trudno¶ci dotycz±ce wewnêtrznej struktury wspólnoty, a nawet te, które wi±za³y siê z tymi elementami nauki, jak± im wy³o¿y³, s± do przezwyciê¿enia. Gorzej jest pokonaæ zniechêcenie, smutek, brak entuzjazmu, rozpacz. Wierni Tesaloniki op³akiwali swoich zmar³ych, tak jak to czynili przed przyjêciem wiary, a przecie¿ Aposto³ g³osi³ przede wszystkim zmartwychwstanie Chrystusa, które ju¿ siê dokona³o i które bêdzie naszym udzia³em w przysz³o¶ci.
Consolatio cordis pozwala nam pokonaæ wewnêtrzne ciemno¶ci, kierowaæ wzrok w stronê wielkiego i piêknego Dobra, które na nas oczekuje. Niech prze¿ywany Rok Paw³owy, uwa¿na lektura i medytacja pism Aposto³a, pomog± nam otworzyæ siê w³a¶nie na tak± ³askê, jakiej Bóg pragnie nam udzieliæ w chwilach zniechêcenia.
ks. Waldemar Turek
Radio Watykañskie









































Odno¶niki