Póki my żyjemy

08 października 2007

Autor: Marcin Kopij

Leszek Drankiewicz: Seans miał rozpocząć się o 18:45. Reklamy trwały tak długo, że już powoli szukałem najszybszej drogi do wyjścia z sali. Wreszcie po 25 minutach rozpoczął się film. Powoli się rozkręcał, jakby przygotowywał wszystkich widzów do tego, co miało nastąpić.



Uważałem ten film za przereklamowany, za próbę poruszenia tematu tabu, o którym i tak nikt nie będzie chciał rozmawiać. Aż nagle zorientowałem się, że jestem naocznym świadkiem wydarzenia, które nie zdarza się często w polskim społeczeństwie. Scena końcowa filmu spowodowała we mnie silne uderzenia gorąca. Jakby ktoś dał mi w twarz i czekał na moją reakcję. Po chwili obraz stał się czarny. Muzyka choć mocna, oddawała wszystkie najdelikatniejsze uczucia, które we mnie eksplodowały. Kiedy ustała, pojawiły się napisy, już bez muzyki. Nikt nie podnosił się z siedzeń.

Wszyscy czekali na reakcję drugiej osoby. Widziałem kontem oka, jak sąsiad z boku patrzy na mnie i czeka, by zaraz po mnie „uwolnić się” od tego uczucia. Gdy napisy powoli dobiegały końca, widzowie podnieśli się z miejsc i zaczęli wychodzić, ale co mnie zaskoczyło, nikt nie odezwał się ani słowem. Jakby bał się, że zgwałci tę chwilę i to uczucie, którego nie można było się pozbyć. Wreszcie wyszliśmy przed salę. Głęboki oddech, nareszcie koniec...

Nie jestem recenzentem, nie mam zysków z filmu, nikt mnie nie prosił bym napisał właśnie te słowa. To nie kokieteria, a prawdziwe uczucia, które zostały obudzone, czy może inaczej, zostały stworzone przez obraz, który zobaczyłem. "Katyń”...
  
Zostałem wychowany by wierzyć, że nic nie jest przypadkiem. Wszystko ma swój cel. Nie wierzę, że kilka sytuacji zbiegło się właśnie w jednym, kluczowym dla niektórych momencie. Po pierwsze: powstał obraz, który może poruszyć największych przeciwników zmiany myślenia w Polsce. Myślenia o tym, w jakim to strasznym kraju nam przyszło żyć. Jakie straszne rzeczy dzieją się na naszych oczach i że już zawsze będzie tak samo. Obraz który pokazuje i mówi, a nawet krzyczy: Walcz!!! Nie po to nasi ojcowie przelewali krew, byś Ty siedział w domu i oglądał „M jak Miłość” (nie obrażając osób, które właśnie ten serial oglądają). Po drugie: zbliżają się wybory od których cierpnie skóra. Słyszymy w telewizji jak każdy każdego oskarża, a na partię do której należy, patrzy przez różowe okulary.

Walka o stołek, która przeradza się w kąpanie w odchodach. A co gorsze, osoby które nie kiwnęły palcem by coś zmienić, a zawsze tylko krytykowały i narzekały, teraz mają usprawiedliwienie napisane przez osoby "stojące na świeczniku." Nie pójdą głosować bo to i tak nie ma sensu. Nie ma? W 1940 roku tysiące polskich oficerów oddało swoje życia za wolną Polskę. Za to, byśmy mogli decydować, jakich chcemy zmian. Za to, byśmy budowali nie z cegieł, a z prawdziwych uczuć Polskę, którą pokochamy.      

I po trzecie: (zwracam się do wszystkich osób, które siedzą w domu i krytykują wszystko i wszystkich, które nie znają czasami umiaru jeżeli w grę wchodzi polityka), zaczyna swoją kadencję Parlament Młodzieży Głogowa. Forum wypowiedzi dla młodych osób, chcących zmieniać otaczającą ich rzeczywistość. Nie siedzą w domu, jak ich rówieśnicy. Organizują się, by "coś" zrobić. Mogliby być przykładem dla wielu dorosłych osób.

Kiedy skończył się film, a w sali zapanowała niesamowita cisza, myślałem, że gdyby ktoś zaintonował "Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy..." to cała sala kinowa podchwyciłaby to. To było właśnie to uczucie. Każdy na tej sali, choć w małym stopniu, przejął się losem Polski. Ten film wzbudził w nas uczucie patriotyzmu i nikt nie chciał się odezwać, nikt nie chciał tego przerwać, by jak najdłużej cieszyć się tą chwilą. Bo dzisiaj patriotyzm to "towar" na wyczerpaniu.

(...) "póki my żyjemy..." Czy ta obojętność na to, co się wokół nas dzieje, czy spłycanie wzniosłych rzeczy, pozostałości po naszych ojcach, czy to można nazwać życiem? Wiele osób dzisiaj stara się walczyć, by nasz kraj, a co ważniejsze dla niektórych, by nasze miasto rosło w siłę. Przykładem są właśnie Ci młodzi uczniowie, którzy podejmują się nie łatwego przecież zadania. Uderzmy się w pierś i pomyślmy co zrobiłem by moje miasto było lepsze. Nie mówię o naszym kraju, ale co zrobiłem dla mojego miasta? Nie wliczam w to krytyki i naśmiewania się z innych.

Już niedługo wybory, a wielu z nas nie pójdzie zagłosować. Inni zapomną o tym, jak nasi ojcowie walczyli za wolność, i zagłosują na osoby, które pomagali byśmy nigdy tą wolnością nie mogli się cieszyć. Apeluję do jednych i drugich, zróbcie rachunek sumienia, jeżeli będziecie w stanie pójdźcie na "Katyń," a co najważniejsze, zagłosujcie. Bo o filmie zapomnimy, a będziemy musieli żyć ze świadomością, że nasz patriotyzm, kończy się na znajomości pierwszej zwrotki hymnu.

Leszek Drankiewicz
   

Comments (1)


Głogów OnLine
http://www.malach.org/article.php/poki-my-zyjemy