
Rok 2008 - 150. rocznica objawieñ. Wywiad z ks. Januszem Malskim, Krajowym Moderatorem Wspólnoty Cichych Pracowników Krzy¿a. - Jest Ksi±dz odpowiedzialny za Wspólnotê Cichych Pracowników Krzy¿a w Polsce, która dzia³a na rzecz chorych i niepe³nosprawnych...
...Jakie znaczenie ma dla Wspólnoty pokuta?
Bardzo siê cieszê, ¿e w swojej encyklice o nadziei Benedykt XVI powraca do dawnej formy pobo¿no¶ci, któr± nazywa ofiar±. W charyzmat Cichych Pracowników Krzy¿a wpisuj± siê w sposób szczególny dwa miejsca maryjne – Lourdes i Fatima, gdzie Maryja zachêca do wspó³odpowiedzialno¶ci za zbawienie ¶wiata. Ta wspó³odpowiedzialno¶æ ma siê wyra¿aæ w modlitwie wstawienniczej oraz w aktach pokutnych. Pierwsze s³owa jednego z objawieñ w Lourdes to potrójne wezwanie do pokuty. Wtedy te¿ mo¿na zauwa¿yæ obecno¶æ gestów pokutnych takich, jak np. ca³owanie ziemi. Dla naszej wspólnoty, jak mówi³ Luigi Novarese, wspólnoty, której cz³onkowie tak mocno wpisani s± w do¶wiadczenie choroby, w³a¶nie prze¿ywane codziennie cierpienie jest form± aktu pokutnego. Ono – czêsto niezawinione, z³±czone z krzy¿em Chrystusa, staje siê form± zado¶æuczynienia za grzechy tych, którzy staj± siê sprawcami bólu.
Sk±d pomys³, by duchowo¶æ ludzi cierpi±cych naznaczyæ duchowo¶ci± maryjn±?
Do¶wiadczenie osobiste pra³ata Novarese, który ju¿ jako dziecko zachorowa³ na nieuleczaln± chorobê, sprawi³o, ¿e bardzo szybko zetkn±³ siê on ze ¶wiatem ludzi cierpi±cych. Jego choroba zmusi³a go bowiem do czêstego przebywania w ró¿nych szpitalach, centrach rehabilitacyjnych i sanatoriach, gdzie mia³ mo¿liwo¶æ obserwowaæ ludzi dotkniêtych ró¿nymi chorobami – ich bunt wobec Boga, z³orzeczenie na los, izolacjê, wewnêtrzne umieranie. Tam te¿ do¶wiadcza³ swojej wielkiej przemiany, która dokonywa³a siê w nim dziêki wspó³pracy z ³ask± Bo¿±, dziêki zawierzeniu swojego ¿ycia Maryi. To zawierzenie zaowocowa³o cudownym uzdrowieniem (17 maja 1931). I tu, wed³ug mnie, tkwi jego wielka intuicja charyzmatyczna – po³±czenie ludzkiej s³abo¶ci, kondycji osoby chorej, cierpi±cej z duchowo¶ci± maryjn± wyp³ywaj±c± z objawieñ.
W czym tkwi sedno duchowej formacji osoby chorej, niepe³nosprawnej?
W sercu Luigiego Novarese mocno zosta³y wyryte s³owa Matki Bo¿ej z Fatimy: „Wiele dusz idzie na wieczne potêpienie, bo nie ma nikogo, kto by siê za nich modli³ i ofiarowa³” oraz s³owa wypowiedziane w Lourdes: „Pokuty, pokuty, pokuty”. Na podstawie tych s³ów u³o¿y³ on dla chorych i niepe³nosprawnych swoisty program formacji i ¿ycia duchowego. Nale¿y pamiêtaæ, ¿e w tamtym czasie, gdy nasz pra³at zaczyna³ swoj± dzia³alno¶æ, niepe³nosprawni byli traktowani jak ludzie nikomu niepotrzebni, spo³ecznie bezu¿yteczni, stanowili swego rodzaju getto – zamkniêty ¶wiat, margines. Ca³a wiêc dzia³alno¶æ pra³ata Novarese mia³a na celu sprawiæ, by osoba chora i niepe³nosprawna poczu³a siê osob± warto¶ciow±, osob± potrzebn± w Ko¶ciele i spo³eczeñstwie, osob± godn± tego, by w pe³ni byæ chrze¶cijaninem, wspó³pracownikiem Maryi. Dzisiaj natomiast wiele jest organizacji, stowarzyszeñ, które dzia³aj± na rzecz niepe³nosprawnych – sportowe, artystyczne, tworzy siê ko³a teatralne, plenery malarskie, stawiaj±c na aktywizacjê kreatywno¶æ.
S± to bardzo dobre i potrzebne przedsiêwziêcia, ale dostrzec w nich mo¿na równie¿ pewn± tendencjê, d±¿enie do tego, by ca³kowicie wyeliminowaæ ból, cierpienie, samotno¶æ, staro¶æ. W tym te¿ duchu lansowane jest d±¿enie do zaakceptowania eutanazji. Jak jednak uczy nas Ko¶ció³ w osobie papie¿a: „W³a¶nie tam, gdzie ludzie, usi³uj±c unikn±æ wszelkiego cierpienia, staraj± siê uchyliæ od wszystkiego, co mo¿e powodowaæ ból, tam, gdzie chc± zaoszczêdziæ sobie wysi³ku i bólu zwi±zanego z prawd±, mi³o¶ci±, dobrem, staczaj± siê w ¿ycie puste, w którym byæ mo¿e ju¿ prawie nie ma bólu, ale coraz bardziej dominuje mroczne poczucie braku sensu i zagubienia. Nie unikanie cierpienia ani ucieczka od bólu uzdrawia cz³owieka, ale zdolno¶æ jego akceptacji, dojrzewania w nim, prowadzi do odnajdywania sensu przez zjednoczenie z Chrystusem, który cierpia³ z nieskoñczon± mi³o¶ci±”.
Jakie s± powody tych dzisiejszych postaw?
To niezrozumienie jest owocem dzisiejszej mentalno¶ci – zlaicyzowanej, w której nie ma miejsca dla Boga. Zapomina siê, ¿e jakkolwiek Bóg „nie mo¿e cierpieæ, ale mo¿e wspó³cierpieæ” – jak pisa³ ostatnio Benedykt XVI. T³umaczy on dalej: „Cz³owiek jest dla Boga tak bardzo cenny, ¿e On sam sta³ siê cz³owiekiem, aby móc wspó³cierpieæ z cz³owiekiem, w sposób rzeczywisty, w ciele i krwi, jak to nam przedstawia opis Mêki Jezusa. St±d w ka¿de cierpienie ludzkie wszed³ Kto¶, kto je z nami dzieli i znosi; st±d w ka¿dym cierpieniu jest odt±d obecne con-solatio, pocieszenie przez wspó³cierpi±c± mi³o¶æ Boga, i tak wschodzi gwiazda nadziei. Oczywi¶cie w naszych ró¿norakich cierpieniach i próbach stale potrzebujemy tak¿e ma³ych i wiêkszych nadziei – ¿yczliwej wizyty, uzdrowienia ran wewnêtrznych i zewnêtrznych, pozytywnego rozwi±zania kryzysów. W ma³ych próbach te rodzaje nadziei mog± byæ nawet wystarczaj±ce. Jednak w prawdziwie wielkich próbach, w których muszê definitywnie postanowiæ, ¿e przedk³adam prawdê nad dobrobyt, karierê, posiadanie, staje siê niezbêdna pewno¶æ prawdziwej, wielkiej nadziei.
Równie¿ dlatego potrzebujemy ¶wiadków, mêczenników, którzy oddali siê bez reszty, aby przez nich by³o nam pokazane, jak dawaæ siê dzieñ po dniu. Potrzebujemy tego, aby¶my równie¿ w ma³ych codziennych wyborach stawiali wy¿ej dobro ni¿ wygodê – wiedz±c, ¿e w³a¶nie tak prawdziwie prze¿ywamy ¿ycie”. Aby jeszcze bardziej to podkre¶liæ, L. Novarese powo³a³ Centrum Ochotników Cierpienia. Nazwa ta bywa czasem trudna do zaakceptowania – nie oznacza ona jednak, by chorzy i cierpi±cy szukali jaki¶ szczególnych sytuacji, by czyniæ pokutê, do spe³niania tych aktów wystarczy codzienne zmaganie siê z chorob±, z przeciwno¶ciami w³asnego ¿ycia. Ten codzienny trud, ukierunkowany na spotkanie z Bogiem, podjêty ochoczo i z pogod± ducha, mo¿e staæ siê swego rodzaju misj± – chorzy i niepe³nosprawni mog± byæ dziêki temu bardzo przekonuj±cymi ¶wiadkami Chrystusa.
W jaki sposób cierpienie mo¿e staæ siê misj±?
Podczas swojej pierwszej wizyty w ojczy¼nie Jan Pawe³ II powiedzia³ do chorych w krakowskiej bazylice franciszkanów: „Nawrócenie grzeszników idzie poprzez Wasze cierpienie. Jestem o tym najg³êbiej przekonany. Tak jak zbawienie ¶wiata, odkupienie, czyli nawrócenie cz³owieka w ¶wiecie idzie poprzez krzy¿ Chrystusa, tak ci±g³e nawracanie grzeszników w ¶wiecie idzie poprzez Wasz krzy¿, poprzez Wasze cierpienie. To jest ta ewangelia krzy¿a, cierpienia, a zarazem pocieszenia, któr± zawsze Wam g³osi³em”. To zdanie jest najlepszym komentarzem do dzie³a Ochotników Cierpienia. My¶l tê kontynuuje Benedykt XVI. Stoi przed nami zadanie, aby¶my tê prawdê nie tylko przyjmowali w naszym ¿yciu, ale zachêcali tak¿e innych, by w³±czyli siê w dzie³o duchowej troski za Ko¶ció³ poprzez ukazywanie warto¶ci pokuty, jak i zdolno¶ci do ofiarowywania codziennych trudów, k³opotów rodzinnych, które mog± staæ siê zbawczym antidotum na jad grzechu, jad ska¿onej mentalno¶ci.
Kwartalnik Kotwica
nr 35 (I kw.) 2008