Przestrzenny nie³ad
04 maj 2008 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 736
Mimo ³agodnej zimy akurat tego dnia by³o minus 15”. Nie wystraszy³o to na mieszkañców Zalesia. Od rana nadci±gali pojedynczo i w grupach na Górki Szymona. W ci±gu kilkudziesiêciu minut nad rzek± Jeziork±, na niewielkich piaszczystych wzniesieniach, sta³o ju¿ oko³o dwóch tysiêcy protestuj±cych.W rekach trzymali transparenty, niektórzy powyci±gali narodowe flagi. Dwie emerytki przynios³y bia³o-¿ó³t± chor±giew papiesk±, a m³odzi, jak na rasowych eko-protestach tañcz± z gwizdkami i bêbnami. Trochê dalej matki z wózkami utrzymuj± bezpieczn± odleg³o¶æ aby ha³a¶liwa grupa nie wystraszy³a dzieci. Naprzeciw barakowóz, spychacz i rozpoczêty wykop, odgrodzony na prêdce bia³o-czerwon± ta¶m±. Tablica ostrzega: Teren budowy - wstêp surowo wzbroniony! Miêdzy manifestantami, a budow± uwijaj± siê radni wiedz±c, ¿e to ostatnia szansa zachowania twarzy w tym kompromituj±cym samorz±d konflikcie.
Korzystaj± z obecno¶ci kamer ¿eby wyg³osiæ buñczuczne deklaracje - zreszt± zupe³nie sprzeczne z dotychczasowymi ich decyzjami. Skala protestu, determinacja mieszkañców, a przede wszystkim obecno¶æ mediów, dokona³a czarodziejskiej przemiany. Na Górkach Szymona - w unikalnych krajobrazie, nie wyrosn± pensjonaty. Pozwolenie na budowê zostaje uchylone. A przecie¿ sprawa wydawa³a siê prosta. Budowa nie mia³a niezbêdnych opinii, planowana by³a z pogwa³ceniem lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego, przepisów dotycz±cych ochrony krajobrazu i wbrew zdrowemu rozs±dkowi. Mimo to samorz±d do spó³ki z inwestorem potrafi³ tak kreatywnie zinterpretowaæ zapisy, ¿e mo¿na by³o rozpocz±æ budowê. Towarzystwo Przyjació³ Zalesia Dolnego - organizator protestu, na szczê¶cie nie doceni³ kreatywno¶ci i mieszkañcy w³asnym cia³em obronili fragment unikalnego, krajobrazu.
Ten przyk³ad jest niestety wyj±tkiem od ponurej regu³y. Polskie miasta i tereny podmiejskie sta³y siê ³upem deweloperów. A ci zachowuj± siê jak na terenie podbitym. Proceder jest mo¿liwy bo samorz±dy nie maj± wizji rozwoju miast i osiedli. S³owo urbanistyka radnym prêdzej ju¿ kojarzy siê z urologi± ni¿ z planowaniem. Tereny zabudowuje siê tak, by zmaksymalizowaæ zyskowno¶æ inwestycji. Nie tylko ignoruj±c walory krajobrazowe, ale nie zostawiaj±c miejsca na drogi dojazdy, trasy szybkiego ruchu. Decyzje samorz±dowców, urzêdników i lokalnych polityków wygl±daj± jakby podejmowane by³y z my¶l± o zyskach inwestorów, a nie w trosce o interes publiczny. Powszechny jest brak starañ o harmonijny rozwój miasta, o przestrzeñ wspóln±, o miejsca dostêpne dla mieszkañców, rekreacjê, tereny zielone, infrastrukturê sportow±.
W efekcie Polska jest jednym z najbardziej zdewastowanych urbanistycznie krajów UE. Najbrzydszych i najbardziej chaotycznie zabudowanych. Podmiejskie osiedla przypominaj± latynoskie fawele. Kiedy¶ pola uprawne i ogrody, decyzjami spolegliwych samorz±dowców, przemianowane zostaj± na tereny budowlane. Tam gdzie by³y pola truskawek powstaj± szeregowe domki, a w nie, bez sk³adu powtykano jakie¶ wielkie bloki i strze¿one mini kondominia. Entuzjazm budowania nie idzie w parze z elementarn± wizj± rozwoju osiedla i lokalnej infrastruktury. W efekcie dró¿ka dojazdowa do truskawkowego pola zachowuj±c swoj± dawn± szeroko¶æ pokrywana jest tylko asfaltem, a po obu stronach t³ocz± siê nowe domy. Ka¿dy inny. Radosna twórczo¶æ i szlachetny polski indywidualizm, sprawia ¿e spaceruj±c (z nara¿eniem ¿ycia - bo nikt nie pomy¶la³ o chodnikach), mijamy „zamki Gargamela”, pokryte plastikowym seitingiem kanadyjskie osiedla, dworki, domy z bali i bunkry z pustaków. Rano w godzinach wyjazdu do pracy i szkó³, korki tworz± siê ju¿ za bram±, a oczekuj±cy na wyjazd w ciasnych uliczkach, oszukani przez zaradnych radnych i deweloperów, mieszkañcy modl± siê ¿eby nigdy nie trzeba by³o wzywaæ karetki pogotowia. W tych warunkach - nie dojedzie. W wielu podmiejskich osiedlach w razie po¿aru, interwencja stra¿aków mo¿liwa bêdzie chyba tylko z powietrza.
Nieprawid³owo¶ci w urbanistyce jak w soczewce skupiaj± wiêkszo¶æ patologii ostatnich kilkunastu lat. To kolejny dowód na s³abo¶æ instytucji pañstwa. Trudno w to uwierzyæ ale ponad 90% obszarów kraju, do dzi¶ nie ma planów zagospodarowania przestrzennego. Umo¿liwia to gigantyczne nadu¿ycia i korupcjê, bo pozwolenia na budowê wydaj± urzêdnicy w oparciu o niejasne kryteria. Nie bez kozery dwie g³o¶ne prowokacje CBA: historia pos³anki PO Beaty Sawickiej i odrolnienie ziemi na Mazurach, dotyczy³y w³a¶nie relacji polityk - deweloper. Sprawa jest powa¿na bo konsekwencje odczuwamy wszyscy. Realizowane inwestycje, na pokolenia zdeterminuj± charakter i kszta³t naszych miast i osiedli. Popsuto ju¿ bardzo wiele. Zafundowano nam ¿ycie w paskudnym otoczeniu. Odpowiedzialno¶æ za ten stan ponosz± solidarnie politycy i samorz±dowcy. Dzi¶ pod pretekstem walki z biurokracja w tzw. komisji Palikota przygotowywane s± projekty uproszczenia przepisów. Czy przepisy organizuj±ce ³ad przestrzenny, wp³ywaj±ce na jako¶æ ¿ycia naszego, naszych dzieci i wnuków, zostan± „uproszczone” w interesie obywateli czy w³a¶nie deweloperów? Oka¿e siê ju¿ wkrótce. KONIEC
Jan Pospieszalski
Przewodnik Katolicki nr 18/2008 r.









































Odno¶niki