Rekolekcyjne zatrzymanie
14 marzec 2007 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 590
Panie, Bo¿e mój, jam jest osio³ Twój! Z ojcem Henrykiem Ka³u¿± z Nysy, werbist±, o niezwyk³ym czasie rekolekcji rozmawia Micha³ BondyraRekolekcje g³osi ju¿ Ojciec od przesz³o trzydziestu lat. Czy pomimo up³ywu czasu pamiêta jeszcze Ojciec te pierwsze, od których wszystko siê zaczê³o?
- To by³o jeszcze przed ¶wiêceniami kap³añskimi, kiedy ówczesny ojciec prowincja³ Szymañski zwróci³ siê do mnie z pro¶b±: „Heniu, przygotuj sobie rekolekcje dla m³odzie¿y, bo w czasie wakacji siostry el¿bietanki w Nysie bêd± potrzebowa³y rekolekcjonisty". No có¿, s³owo siê rzek³o, nie ma odwrotu. Przygotowywa³em siê, ale wydawa³o mi siê, ¿e to jeszcze nie jest to, co m³odym ludziom nale¿a³oby powiedzieæ. Z wielk± niepewno¶ci± podszed³em do tych ¶wiêtych dni. Przychodzê, a tu masa dziewcz±t! Widz±c je ¶ci¶niête w kaplicy, przerazi³em siê. Co ja im powiem? Wtedy spojrza³em na du¿y krzy¿, który wisia³ w korytarzu, tak jakby zaraz chcia³ spa¶æ na przechodz±cych. Zrozumia³em! To On ma powiedzieæ te rekolekcje i to do Niego przysz³y te radosne dziewczyny. A moje w³asne „ja”? Czym jest w obliczu Jego „Ty”? Pomodli³em siê tylko: Panie, spraw, abym Ci tu niczego nie popsu³. Tamta modlitwa do dzi¶ t³ucze siê po moim sercu...
I przez te wszystkie lata uda³o siê niczego nie popsuæ, co wiêcej, pewnie i wiele naprawiæ. Do czego potrzebny jest zatem ten niezwyk³y czas?
- My¶lê, ¿e potrzebne s± chwile, w których nieco przyhamujemy. Codziennie biegniemy, jakby¶my chcieli dogoniæ albo nasze „wczoraj”, albo nasze „jutro”. Problem w tym, ¿e ucieka nam nasze „dzi¶”. To w³a¶nie wtedy najbardziej ucieka nam ¿ycie. Wiemy o tym, ale wci±¿ nam siê wydaje, ¿e wreszcie z³apiemy swój w³asny cieñ. To nic, ¿e siê to innym nie uda³o i ¿e jest to pogoñ za wiatrem, bo mo¿e uda siê w³a¶nie mnie... W tym „wy¶cigu szczurów” uda siê nam na pewno... zagubiæ siebie, swoj± twarz, sumienie, zasady, tak¿e Boga. Dzi¶ o to szalenie ³atwo. Dlatego mo¿e w³a¶nie s± rekolekcje.
A co w takim razie jest ich istot±?
- By przynajmniej raz w roku lub choæby raz na jaki¶ czas pozwoliæ wypowiedzieæ siê Bogu, ale tak do koñca. Najczê¶ciej bowiem, kiedy On ju¿ w nas zaczyna mówiæ, my szybko koñczymy za Niego. A Jemu nie mo¿na przerywaæ, tylko trzeba Go s³uchaæ. Do tego potrzeba pewnie trochê czasu, zamilkniêcia, wy³±czenia wewnêtrznych „zag³uszaczy”, modlitwy, no i tego, co najwa¿niejsze - szczerej spowiedzi. To nieraz jest trudna „sauna”, niezbêdna jednak do zdrowego egzystowania duszy. Bez niej staniemy siê nieludzko niezno¶ni dla innych, a przede wszystkim dla siebie samych.
My¶lê, ¿e najwa¿niejszym celem rekolekcji jest powrót. A my mamy tak wiele „punktów”, do których musimy wróciæ: Bóg, cz³owiek, sumienie, prawda, uczciwo¶æ, mi³o¶æ i sto piêædziesi±t innych rzeczy. Ka¿dy ma jednak swój ranking najwa¿niejszych „punktów powrotów”.
My¶lê, ¿e najwa¿niejszym celem rekolekcji jest powrót. A my mamy tak wiele „punktów”, do których musimy wróciæ: Bóg, cz³owiek, sumienie, prawda, uczciwo¶æ, mi³o¶æ i sto piêædziesi±t innych rzeczy. Ka¿dy ma jednak swój ranking najwa¿niejszych „punktów powrotów”.
Mówi Ojciec o „punktach powrotów”, które dla ka¿dego s± inne. A co jeszcze wspó³czesny cz³owiek mo¿e wynie¶æ z wielkopostnej nauki rekolekcyjnej?
- Przede wszystkim ¶wiadomo¶æ tego, co sam Bóg w swoim Synu chcia³by powiedzieæ drugim. Jak siê tego dowiedzieæ? Pewnie nie ma innej drogi oraz innego sposobu, jak „modlitwa do kwadratu modlitw± innych podparta”. A cz³owiek? My¶lê, ¿e jest wci±¿ taki sam: i wielki, i ma³y; i ¶wiêty, i grzeszny; taki i „do”, i „od” Boga. B³±kaj±cy siê miêdzy skrajno¶ciami, od burty do burty. Poraniony, czêsto w¶ciek³y na siebie i zap³akany z powodu innych. Samotny w t³umie innych samotnych. Cierpi±cy na tysi±ce schorzeñ – w tym g³ównie na „epidemiê braku czasu”. Cz³owiek to przypadek nadaj±cy siê do leczenia, wiêcej, do gwa³townego leczenia!
Co takim ludziom powiedzieæ?
- Pewnie jedno: Cz³owieku, popatrz – Chrystus idzie twoj± drog±. Jest bardzo blisko ciebie. Pewnie bli¿ej, ni¿ my¶lisz. Nie bój siê, On ci niczego nie zabierze. Syn Bo¿y i Syn Cz³owieczy jednocze¶nie - nie cieszy ciê to? Spójrz, nie mia³ ³atwego ¿ycia, ale siê nie cofn±³. Jego celem by³o wybawiæ ciê z ciebie samego. Byæ w niewoli siebie, byæ uzale¿nionym od siebie, byæ ograniczonym sob± - smutne, wprost po¿a³owania godne. Nie wierz wiêc w siebie, bo za chwilê bêdziesz musia³ uwierzyæ we wszystkie swoje klêski i grzechy, a to ju¿ pocz±tek piek³a. Tymczasem tu¿ obok ciebie idzie Ten, który z przekleñstwa krzy¿a uczyni³ rusztowanie mi³o¶ci. Zatrzymaj siê, spójrz Mu w twarz, pozwól, aby On ciê wyzwoli³!
Wracaj±c jednak do samych rekolekcji wielkopostnych. W czym przejawia siê ich duchowa niezwyk³o¶æ?
- Rekolekcje to Tajemnica Zbawienia. To siê nie zmienia. Kalwaria Chrystusa trwa i Kalwaria zbawia. On ni± jest w¶ród nas, Jedyny ¿yj±cy po¶ród umar³ych. Mo¿na godzinami patrzeæ na krzy¿, mo¿na tygodniami chodziæ po Jerozolimie, podziwiaj±c jej wspania³o¶ci tylko po to, by móc komu¶ powiedzieæ: „by³em”, a jednocze¶nie nie czuæ nic wewn±trz. Mo¿na te¿ usi±¶æ pod drzewem, które usch³o, jak moja dusza, i nagle co¶ siê obudzi, rozp³acze, otworzy oczy i powie: Tak dalej byæ nie mo¿e! Wracam, Jezu, do Ciebie, „bo mi bez Ciebie pustyni± ¶wiat” - jak mówi jedna ze ¶l±skich pie¶ni. Duchowo¶æ rekolekcji to Jezusowa obecno¶æ i moja grzeszno¶æ, Jego moc i moja s³abo¶æ, Jego prawda i moje pokrêtne wymigiwania siê. To Jego wolno¶æ i moje zniewolenia, Jego blisko¶æ i moje oddalenia, a miêdzy tym wszystkim Jego mi³o¶æ - uparta, konsekwentna, niezmiernie mi³osierna. Je¶li to nas nie przekonuje do rekolekcji, czyli drogi z Panem, to có¿ innego?
O rekolekcjach mówi Ojciec z pasj± cz³owieka g³êboko prze¿ywaj±cego ka¿de z nich jak co¶ jedynego, niepowtarzalnego. Czym zatem jest ten niezwyk³y czas dla Ojca, czyli osoby, która g³osi je innym?
- Zanim rekolekcje bêd± dla innych, najpierw musz± byæ moje. Nie jestem lepszy - przeciwnie, czêsto mówiê Jezusowi razem ze ¶w. Piotrem: „Wyjd¼ ode mnie Panie, bom jest cz³owiek grzeszny”. Do¶wiadczam tego na ka¿dym kroku. Za psalmist± muszê powiedzieæ: „mój grzech waruje u moich stóp”. Kiedy czyszczê rano dolne i górne uzêbienie, to czasem mówiê Jezusowi: „Panie, Bo¿e mój, jam jest osio³ Twój!", a do siebie: „Heniu¶, ³obuz jeste¶, wiêc siê bierz za siebie i nawracaj siê, bo wcale nie jest rzecz± pewn±, ¿e wieczorem we¼miesz tê sam± szczoteczkê do rêki”.
Có¿ to znaczy siê nawróciæ? My¶la³em ju¿ nad tym wiele razy i tak jako¶ mi wysz³o, ¿e nawróciæ siê to stan±æ bli¿ej, choæ trochê bli¿ej i Boga, i cz³owieka. Stan±æ tak, by cz³owiekowi nigdy nie przys³oniæ Bo¿ego s³oñca. O to te¿ siê czêsto modlê, bo te¿ i ³atwo o takie „dziwactwo” w ¿yciu. Takie samozbawienie, próbê zast±pienia sob± Boga. Takie rekolekcje by³yby najsmutniejsze z mo¿liwych, a przecie¿ to w³a¶nie ten czas mia³ byæ pe³nym koszem rado¶ci, s³owa pociechy, ³aski. Dla mnie ka¿de rekolekcje, i te g³oszone, i te s³uchane, to do¶wiadczenie Boga i do¶wiadczenie ca³ego cz³owieka. A czy¿ mo¿e byæ co¶ piêkniejszego?
Có¿ to znaczy siê nawróciæ? My¶la³em ju¿ nad tym wiele razy i tak jako¶ mi wysz³o, ¿e nawróciæ siê to stan±æ bli¿ej, choæ trochê bli¿ej i Boga, i cz³owieka. Stan±æ tak, by cz³owiekowi nigdy nie przys³oniæ Bo¿ego s³oñca. O to te¿ siê czêsto modlê, bo te¿ i ³atwo o takie „dziwactwo” w ¿yciu. Takie samozbawienie, próbê zast±pienia sob± Boga. Takie rekolekcje by³yby najsmutniejsze z mo¿liwych, a przecie¿ to w³a¶nie ten czas mia³ byæ pe³nym koszem rado¶ci, s³owa pociechy, ³aski. Dla mnie ka¿de rekolekcje, i te g³oszone, i te s³uchane, to do¶wiadczenie Boga i do¶wiadczenie ca³ego cz³owieka. A czy¿ mo¿e byæ co¶ piêkniejszego?
Modlitwa ojca Henryka
Bo¿e, co¶ bliski a niewidzialny,
otwarty a nie wch³aniaj±cy,
obecny a nie odczuwalny,
kochaj±cy...
Pomó¿ wróciæ
pozwól zobaczyæ na nowo Twoj± twarz
w twarzach ludzi,
nie pozwól drapaæ chmur nosem
czy zadart± g³ow±,
spraw - niech siê w nas znowu serce obudzi!
Amen.
Przewodnik Katolicki nr 10 2007 r.








































Odno¶niki