Rêkopis spod desek teatru Gryphiusa
22 luty 2009 | Doda³: kso | Ods³on 1,069
Kazimierz S. O¿óg: Korzystaj±c z okazji, jaka mi siê nadarzy³a – jako uczestnikowi IV G³ogowskiego Dyktanda (nie pytajcie o efekt, nie posz³o najlepiej), by³em go¶ciem piêknego spektaklu w MOK-u. Trzy gorzowskie, znakomite aktorki prezentowa³y Edith Piaf poprzez piêknie ¶piewane songi, wyjête z melodii jej ¿ycia. By³a to uczta dla ducha i ucha, jakiej nie powstydzi³yby siê deski teatrów w wielkich miastach. Przy okazji, kolejny raz, obejrza³em sobie nasz o¶rodek kultury, doceniaj±c znakomit± robotê, jakiej tu dokonano. Pocz±wszy od ¶wietnych foteli, wyg³uszonych ci±gów komunikacyjnych, drzwi, skoñczywszy na perfekcyjnym o¶wietleniu i nag³o¶nieniu. W ma³ym mie¶cie powsta³a znakomita scena, obs³ugiwana przez ludzi, których mam zaszczyt po czê¶ci znaæ, z którymi mia³em – b±d¼ mam – zaszczyt pracowaæ. To miejsce têtni ¿yciem, jest potrzebne. W niczym nie przypomina wielu o¶rodków kultury, które mia³em okazjê widywaæ gdzie indziej.
I wracaj±c po wy¶lizganych chodnikach miasta, poprzez ¿ó³te ¶wiat³a mrugaj±ce, pomy¶la³em o innej scenie G³ogowa. Tej, która marnieje od sze¶ciu z gór± dekad. O g³ogowskim teatrze Gryphiusa. Dlaczegó¿ ten obiekt, podobnie jak fara, wci±¿ czeka na swój dzieñ? Dlaczego z ratusza, po³o¿onego tak blisko, ¿e bli¿ej siê nie da, jest tak daleko do serca kultury Glogau? Czy dlatego, ¿e by³o to serce „bij±ce na niemiecki sposób”? Nie chcia³bym wiedzieæ, ¿e to jest przyczyn±. By³oby to bardzo smutne.
Wci±¿ brak pomys³u – jak w³±czyæ ruiny teatru w ¿yw± tkankê miasta. Jak ruinê zamieniæ w miejsce têtni±ce ¿yciem. Byæ mo¿e marzenia o starym – nowym teatrze blokuje ¶wietny MOK? Wydawaæ by siê mog³o, ¿e maj±c ju¿ jedn±, zrobion± za ogromne prawdopodobnie pieni±dze, scenê, nie warto wk³adaæ pieniêdzy w drug±? ¯e miejsce to lepiej by siê sprawdzi³o jako bank? Albo kolejny sklep z kozaczkami i torebkami obwieszonymi cekinami?
Codziennie, przemierzaj±c ulicê Grodzk±, ciarki przechodz± mi po plecach, gdy depczê odlewy g³ogowskich monet, wmontowane w chodnik. Te ciarki bior± siê z przekonania, ¿e skopano znakomity pomys³, ¿e co¶, co mia³o byæ hitem promocyjnym Miasta, zamieni³o siê w tani± reklamê jednego z banków. Gdy upadnie, bêdzie to co prawda historyczna ciekawostka. Ale mia³em nadziejê, gdy o pomy¶le us³ysza³em, ¿e obejdzie siê bez takiego nachalnego public-placementu. ¯e miasto zrobi co¶ fajnego samodzielnie. Maj±c pod bokiem hutê metali kolorowych postawiono jednak na tanie ¿eliwo, które po kilku tygodniach zaczê³o rdzewieæ i pewien smutny pan musia³ je impregnowaæ jak±¶ t³ust± substancj±, po której ¶lizga³y siê z rado¶ci± dzieci.
Wiêc bojê siê, chyba nie bez podstaw, ¿e z Teatrem Gryphiusa bêdzie podobnie. Wybrane zostanie rozwi±zanie najtañsze. Bêdzie kolejna trwa³a ruina, chyba ¿e jaki¶ bank przedstawi atrakcyjn± ofertê, w której Glogau bêdzie ju¿ miastem absolutnie bankowym, w którym pieni±dze s± wszêdzie. (A mo¿e nie – i b³ogos³awiæ bêdê kryzys?)
Ten smutny gmach to jeden z najwa¿niejszych symboli G³ogowa i dawnego Glogau. Trzeba jednak rozumieæ zjawisko teatrów offowych, trzeba mieæ w g³owie i w pamiêci miejsca, w których dzieje siê tak wiele w tej tematyce – Wroc³aw, Warszawê, Londyn, Nowy Jork. Trzeba przestaæ siê ograniczaæ za¶ciankowo¶ci± z domu wynoszon±. Jeste¶my centrum ¶wiata. To tu stoi nasz omphalos. To tu jest pêpek i ¶rodek Ziemi. Ta perspektywa powinna g³ogowianom, a zw³aszcza ich rz±dcom, towarzyszyæ codziennie.
I wtedy, tylko wtedy, narodz± siê pomys³y. Na nowy ko¶ció³ farny, który ko¶cio³em nie bêdzie. Na nowy teatr, który oby sta³ siê na powrót teatrem. Miejscem spotkañ, miejscem, w które z rado¶ci± (choæby z powodu geograficznej blisko¶ci do PWSZ-tu) wsi±kn± studenci i nape³ni± go ¿yciem. G³ogów zas³uguje na to. Naprawdê.
I wracaj±c po wy¶lizganych chodnikach miasta, poprzez ¿ó³te ¶wiat³a mrugaj±ce, pomy¶la³em o innej scenie G³ogowa. Tej, która marnieje od sze¶ciu z gór± dekad. O g³ogowskim teatrze Gryphiusa. Dlaczegó¿ ten obiekt, podobnie jak fara, wci±¿ czeka na swój dzieñ? Dlaczego z ratusza, po³o¿onego tak blisko, ¿e bli¿ej siê nie da, jest tak daleko do serca kultury Glogau? Czy dlatego, ¿e by³o to serce „bij±ce na niemiecki sposób”? Nie chcia³bym wiedzieæ, ¿e to jest przyczyn±. By³oby to bardzo smutne.
Wci±¿ brak pomys³u – jak w³±czyæ ruiny teatru w ¿yw± tkankê miasta. Jak ruinê zamieniæ w miejsce têtni±ce ¿yciem. Byæ mo¿e marzenia o starym – nowym teatrze blokuje ¶wietny MOK? Wydawaæ by siê mog³o, ¿e maj±c ju¿ jedn±, zrobion± za ogromne prawdopodobnie pieni±dze, scenê, nie warto wk³adaæ pieniêdzy w drug±? ¯e miejsce to lepiej by siê sprawdzi³o jako bank? Albo kolejny sklep z kozaczkami i torebkami obwieszonymi cekinami?
Codziennie, przemierzaj±c ulicê Grodzk±, ciarki przechodz± mi po plecach, gdy depczê odlewy g³ogowskich monet, wmontowane w chodnik. Te ciarki bior± siê z przekonania, ¿e skopano znakomity pomys³, ¿e co¶, co mia³o byæ hitem promocyjnym Miasta, zamieni³o siê w tani± reklamê jednego z banków. Gdy upadnie, bêdzie to co prawda historyczna ciekawostka. Ale mia³em nadziejê, gdy o pomy¶le us³ysza³em, ¿e obejdzie siê bez takiego nachalnego public-placementu. ¯e miasto zrobi co¶ fajnego samodzielnie. Maj±c pod bokiem hutê metali kolorowych postawiono jednak na tanie ¿eliwo, które po kilku tygodniach zaczê³o rdzewieæ i pewien smutny pan musia³ je impregnowaæ jak±¶ t³ust± substancj±, po której ¶lizga³y siê z rado¶ci± dzieci.
Wiêc bojê siê, chyba nie bez podstaw, ¿e z Teatrem Gryphiusa bêdzie podobnie. Wybrane zostanie rozwi±zanie najtañsze. Bêdzie kolejna trwa³a ruina, chyba ¿e jaki¶ bank przedstawi atrakcyjn± ofertê, w której Glogau bêdzie ju¿ miastem absolutnie bankowym, w którym pieni±dze s± wszêdzie. (A mo¿e nie – i b³ogos³awiæ bêdê kryzys?)
Ten smutny gmach to jeden z najwa¿niejszych symboli G³ogowa i dawnego Glogau. Trzeba jednak rozumieæ zjawisko teatrów offowych, trzeba mieæ w g³owie i w pamiêci miejsca, w których dzieje siê tak wiele w tej tematyce – Wroc³aw, Warszawê, Londyn, Nowy Jork. Trzeba przestaæ siê ograniczaæ za¶ciankowo¶ci± z domu wynoszon±. Jeste¶my centrum ¶wiata. To tu stoi nasz omphalos. To tu jest pêpek i ¶rodek Ziemi. Ta perspektywa powinna g³ogowianom, a zw³aszcza ich rz±dcom, towarzyszyæ codziennie.
I wtedy, tylko wtedy, narodz± siê pomys³y. Na nowy ko¶ció³ farny, który ko¶cio³em nie bêdzie. Na nowy teatr, który oby sta³ siê na powrót teatrem. Miejscem spotkañ, miejscem, w które z rado¶ci± (choæby z powodu geograficznej blisko¶ci do PWSZ-tu) wsi±kn± studenci i nape³ni± go ¿yciem. G³ogów zas³uguje na to. Naprawdê.
Kazimierz S. O¿óg








































Odno¶niki