G³ogów OnLine - Relikwie Karoliny Kózkówny G³ogów Katolickie forum wielotematyczne Galerie zdjêæ, g³ogów, zdjêcia religijne, zabytki g³ogowa Katalog stron g³ogowa, oraz stron katolickich Publikuj artyku³, dodaj newsa, informacje Download, pliki, muzyka, mp3 Kontakt z redakcj±
G³ogów
23 lipca 2008 |
REGION:   GSL »  Peku »  PWSZ »  DSW »  MOK - Imprezy »  Kino.kom »  DKF Szpula »  Cisi »  Powiat »  TZG »  Twierdza G³ogów »  Wiad. z G³ogowa
WA¯NE:   Drogi Jakuba »  Hospicjum »  Wspó³praca »  Patronat »  YouTube »  Oferty Pracy »  Korepetycje »  Projektowanie stron www
 
                 Widzimy to co wa¿ne, piszemy o tym co niezbêdne!

Jeszcze raz wracam do sprawy Agaty
Pomy¶la³em, ¿e napiszê swój list do Agaty. Po chwili jednak uzna³em, ¿e najpierw powinienem napisaæ do ojca ch³opaka Agaty, czyli do dziadka dziecka tych m³odocianych rodziców.
Cyber-dowody
¯ycie przegra³o, wygra³a "Wyborcza"
Obiad z neurotoksyn
Przemoc in vitro
Przestrzenny nie³ad
¦wiat o nich nie pamiêta³
Wirtualne manipulacje




G³ogów  Relikwie Karoliny Kózkówny
W niedzielê 2.12.2007 w parafii kolegiackiej o godz. 17:00 odbêdzie siê spotkanie modlitewne w obecno¶ci relikwii Karoliny Kózkówny - patronki Katolickiego Stowarzyszenia M³odzie¿y, przygotowane przez KSM dzia³aj±cy w G³ogowie przy parafii kolegiackiej .


Historia ¿ycia i mêczeñskiej ¶mierci b³. Karoliny Kózkówny.

Dom Rodzinny i ¶rodowisko w którym ¿y³a Karolina.


Na lewym brzegu Dunajca, przy starym, wiod±cym z Wo³ynia do Krakowa trakcie, w odleg³o¶ci ok. 20 km na pó³nocny zachód od Tarnowa, le¿y wie¶ Wa³-Ruda - rodzinna wioska Karoliny. Niegdy¶ nale¿a³a do klucza dóbr rad³owskich, które do r. 1782, to jest do chwili przejêcia przez rz±d austriacki, stanowi³y w³asno¶æ biskupów krakowskich.

Mieszkañcy Wa³-Rudy nie nale¿eli do zamo¿nych. Gleba tu by³a piaszczysta, czê¶ciowo podmok³a wskutek blisko¶ci Dunajca i jego dop³ywu Kisieliny. Na wy¿ej po³o¿onych miejscach rozci±ga³y siê pola uprawne - dworskie i ch³opskie; od strony pó³nocno-zachodniej granicê tworzy³y rozleg³e lasy rad³owskie. Najbli¿ej lasu po³o¿ony by³ jeden z czterech przysió³ków Wa³-Rudy - ¦mietana. W przysió³ku tym ¿y³a rodzina Kózków.

Nazwa przysió³ka wywodzi siê prawdopodobnie od nazwiska niejakiego ¦mietañskiego, który, jak informuj± parafialne ksiêgi metrykalne z XVII wieku by³ w³a¶cicielem znajduj±cej siê tam karczmy-zajazdu. Z polecenia w³a¶ciciela dóbr rad³owskich, nadawaniem i wymierzaniem gruntów zajmowa³ siê wspomniany in¿ynier ¦mietañski. W³a¶nie w taki sposób dziadek Karoliny, Stanis³aw Kózka, otrzyma³ "na wieczno¶æ" osiem morgów gruntu.

O Stanis³awie niewiele wiadomo. Z przekazów, g³ównie rodzinnych, wynika, i¿ wraz z ¿on± Katarzyn± z d. Bania, cieszyli siê opini± ludzi pobo¿nych, pracowitych, ¿yj±cych w zgodzie z s±siadami. W¶ród piêciorga dzieci najm³odszy by³ Jan - pó¼niejszy ojciec Karoliny. W 25 roku ¿ycia ¿eni siê z Mari± Borzêck±, córk± zamo¿nej rodziny kmiecej w Wa³-Rudzie. Wydarzenie to na pewno nie by³o czym¶ zwyczajnym, je¶li we¼mie siê pod uwagê, jak wa¿ne przy o¿enku by³y wówczas sprawy materialne. Najwiêkszym bogactwem Jana by³y jego walory osobiste, dostrzegane i oceniane - jak widaæ wysoko - przez otoczenie.

Maria pochodzi³a z rodziny promieniuj±cej religijno¶ci± a tak¿e, rzec by mo¿na, pewn± kultur± na ca³y przysió³ek. Jej ojciec, Tomasz Borzêcki, który podobnie jak Stanis³aw Kózka otrzyma³ "na wieczno¶æ" 9 morgów na ¦mietanie, znany by³ z pobo¿nego ¿ycia. Podobnie jak m±¿ nale¿a³a do Apostolstwa Modlitwy i do ¯ywego Ró¿añca - by³a zelatork±. W ka¿d± niedzielê przed sum± przewodniczy³a w ¶piewie ró¿añca (do ko¶cio³a rodzina Kózków pokonywa³a znaczn± odleg³o¶æ: 7,5 km do Radiowa, za¶ od r. 1912, to jest od czasu utworzenia nowej parafii w Zabawie - 5 km). Ka¿dego roku pielgrzymowa³a "o chlebie i wodzie" do okolicznych sanktuariów maryjnych: Tuchowa i Odporyszowa. By³a 13 razy pieszo w Kalwarii Zebrzydowskiej. Urodzi³a 11 dzieci.

Przez jeden rok po ¶lubie Maria i Jan Kózkowie mieszkali u matki Borzêckiej. Potem przenie¶li siê na w³asne 2-hektarowe gospodarstwo i do w³asnego skromnego domu, wybudowanego z wielkim wysi³kiem i staraniem. Dom by³ drewniany, kryty s³om±, frontem zwrócony ku wschodowi, przegrodzony sieni±. Po lewej stronie by³a izba mieszkalna, po prawej obora dla byd³a. Do domu prowadzi³y jedne drzwi. Wchodzi³o siê najpierw do obory, potem do sieni i dopiero do mieszkania. Na po³udniowej ¶cianie dobudowano komórkê na zbo¿e - na pó³nocnej za¶ pomieszczenie dla konia. W izbie mieszkalnej by³y dwa okna - jedno na ¶cianie frontowej, drugie od po³udnia. Sufit z desek u³o¿onych na belkach. Na ¶rodkowej wyryte litery IHS. ¦ciany lepione glin± i pobielane wapnem. Piec z okapem, dwa ³ó¿ka, stó³, ³awa, ¶wiête obrazy na ¶cianach.

Kózkowie ¿yj± tu wraz z dzieæmi w zgodzie po¶ród nieustannej pracy. Miar± ich pracowito¶ci i troski o przysz³o¶æ dzieci jest powiêkszenie stanu posiadania z 2 do 6 hektarów gruntu. Uci±¿liw± i wyczerpuj±c± pracê os³adza³o wzajemne zrozumienie, wielka mi³o¶æ, cierpliwo¶æ i wytrwa³o¶æ w realizowaniu powziêtych zamierzeñ. Szczególny wp³yw na rodzinê mia³a matka. Starannie przygotowywa³a ka¿de dziecko do spowiedzi i I Komunii ¶w. Piêcioro z nich doprowadzi³a do Komunii ¶w. w Rad³owie, troje w nowym ko¶ciele w Zabawie. Z czasem w nauce katechizmu wyrêczaæ j± zacznie Karolina.

Dni powszednie u Kózków by³y prawie zawsze takie same. Rodzice wstawali do pracy o godz. 4°°, dzieci o 5°°. W zimie wstawano o godzinê pó¼niej. Rodzice g³o¶no ¶piewali Godzinki, ka¿de z osobna, podczas wype³niania odpowiedniej pos³ugi w gospodarstwie. Dzieci budzi³y siê w czasie tego ¶piewu, my³y siê i ubiera³y. Nastêpnie ca³a rodzina odmawia³a pacierz przed obrazem Naj¶wiêtszego Serca. Po wspólnej modlitwie zasiadano do ¶niadania. Jadano ró¿ne polewki, barszcz, ¿ur z ziemniakami lub chlebem, chleb z mlekiem, a w ¶wiêta nawet kawê i chleb z mas³em albo serem. Dziêki matce, która pochodzi³a z zamo¿nej i kulturalnej rodziny, posi³ki, choæ skromne, przygotowywane by³y z pewn± staranno¶ci±. Po ¶niadaniu rozchodzono siê do zajêæ: do szko³y, do gospodarstwa, "na pañskie".

Po³udniow± por± ca³a rodzina odmawia³a "Anio³ Pañski" i zasiada³a do wspólnego obiadu. Zazwyczaj by³y to ziemniaki z kapust± okraszon± mas³em lub s³onin±, czasem groch, kasze - najczê¶ciej z kukurydzy. W ¶wiêto kluski pszenne albo pierogi z serem. Po obiedzie znów wszyscy powracali do pracy. Kolacjê spo¿ywano zazwyczaj o zmierzchu. Jadano ziemniaki pozosta³e z obiadu i kwa¶ne mleko, kasze na mleku, polewki z ziemniakami albo chlebem. Przed kolacj± odmawiano "Anio³ Pañski" i ¶piewano Wszystkie nasze dzienne sprawy. Do tej wieczornej pie¶ni szczególnie przywi±zany by³ ojciec - mawia³, ¿e po jej od¶piewaniu czuje siê, jak gdyby ju¿ by³ syty. Modlitwê przy posi³ku odmawia³ ojciec, a pod jego nieobecno¶æ matka. Kiedy obydwoje byli poza domem, modlitwom przewodniczy³a Karolina. Modlitwy poranne i wieczorne prowadzi³a zawsze matka.

Niedziele i ¶wiêta obchodzono szczególnie uroczy¶cie. Nie wolno by³o wykonywaæ ¿adnych zbêdnych prac - w sobotê czyszczono buty, sprz±tano gospodarskie obej¶cie, przystrajano kwiatami obrazy. O godz. 8°° wychodzili do ko¶cio³a rodzice a czasem równie¿ Karolina, aby zd±¿yæ na ¶piewanie ró¿añca, które odbywa³o siê zawsze przed sum±. M³odsze dzieci, zazwyczaj z Karolin±, udawa³y siê do ko¶cio³a nieco pó¼niej; zawsze jednak jedno ze starszych dzieci pozostawa³o w domu. Suma by³a jedyn± Msz± ¶w. niedzieln± w ko¶ciele zabawskim, odprawian± o godz. 10°°. W niedziele Wielkiego Postu po sumie rozpoczyna³a siê Droga Krzy¿owa, a po niej Gorzkie ¯ale. Po powrocie z ko¶cio³a i obiedzie wiêkszo¶æ cz³onków rodziny udawa³a siê na nieszpory, pozostali ¶piewali nieszpory w domu. W niedzielne popo³udnia w domu Kózków zbierali siê chêtnie s±siedzi na g³o¶ne czytanie ksi±¿ek i czasopism, na ¶piewanie pie¶ni i wspóln± modlitwê, zw³aszcza w okresie Bo¿ego Narodzenia - przy jedynej w przysió³ku szopce. Z tego powodu dom Kózków otrzyma³ ¿artobliw±, ale jak¿e wiele mówi±c± nazwê "Betlejemki" albo "Jerozolimki".

¦rodowisko religijne przysió³ka w niema³ej mierze by³o odzwierciedleniem ¿ycia religijnego parafii. Przez d³ugi czas, od chwili powstania osiedla Wa³-Rudy, o¶rodkiem ¿ycia duchowego wioski by³ ko¶ció³ i parafia w Rad³owie. Ma³y, zabytkowy ko¶ció³, w którym proboszczem by³ niegdy¶ s³awny Stanis³aw Hozjusz, nie móg³ pomie¶ciæ wszystkich parafian, wiêc w 1910 r. zabrano siê do budowy nowego ko¶cio³a w Zabawie. Ten ko¶ció³ sta³ siê o¶rodkiem nowo powsta³ej parafii, do której przy³±czono wie¶ Wa³-Rudê. W lipcu 1913 r. przyby³ do Zabawy jej pierwszy duszpasterz - ks. W³adys³aw Mendrala. Gorliwo¶æ proboszcza sta³a siê rych³o widoczna w wielu dziedzinach. Pilnie katechizowa³, starannie przygotowywa³ dzieci do I Komunii ¶w., wiele spowiada³. Budzi³ i rozwija³ kult Naj¶wiêtszego Serca Jezusa, nabo¿eñstwo do Naj¶wiêtszej Maryi Panny oraz ¦wiêtych, zw³aszcza ¶w. Stanis³awa Kostki - patrona m³odzie¿y. Szczero¶ci± swych dzia³añ i zatroskaniem o dobro powierzonych mu wiernych zdoby³ sobie uznanie i szacunek ca³ej parafii.

W takim to ¶rodowisku, w religijnej atmosferze Wa³-Rudy, dnia 2 sierpnia 1898 r. przysz³a na ¶wiat Karolina, jako czwarte z kolei dziecko Jana i Marii Kózków. Ochrzczona zosta³a 7 sierpnia w ko¶ciele parafialnym w Rad³owie przez ks. Józefa Olszowskiego, w obecno¶ci rodziców chrzestnych - Jana Kosmana i Karoliny £opuszyñskiej.

Nauka w szkole i dzia³alno¶æ apostolska Karoliny.

Naukê w szkole wiejskiej Karolina rozpoczê³a w 1906 r. By³a to tzw. szko³a czteroklasowa - nauka trwa³a sze¶æ lat. Po jej ukoñczeniu Karolina uczêszcza³a ponadto do tzw. klasy uzupe³niaj±cej, gdzie lekcje odbywa³y siê trzy razy w tygodniu. Szczê¶liwym zbiegiem okoliczno¶ci zachowa³a siê fotografia Karoliny, reprodukowana ze zdjêcia grupowego uczennic i uczniów, wraz z kierownikiem szko³y Fr. Stawiarzem. Na zdjêciu widaæ Karolinê tu¿ obok kierownika, czê¶ciowo zas³oniêt± przez stoj±ce przed ni± kole¿anki. Rysy twarzy wyraziste, twarz harmonijna, raczej pod³u¿na, czo³o wysokie, w³osy bujne, zaczesane g³adko do ty³u. Wspó³cze¶ni jej ¶wiadkowie uzupe³niaj± ten obraz informacj±, ¿e w³osy mia³y odcieñ kasztanowy, jakby nieco rudy; twarz mi³a i poci±gaj±ca, znaczona tu i ówdzie plamkami piegów. Wzrostem i budow± fizyczn± Karolina przewy¿sza³a rówie¶niczki.

Duchow± sylwetkê dobrze zdaj± siê odzwierciedlaæ nadawane jej przez otoczenie okre¶lenia: "prawdziwy anio³", "najpobo¿niejsza dziewczyna w parafii", "pierwsza dusza do nieba". Codzienne ¿ycie Karoliny w pe³ni uzasadnia³o powy¿sze okre¶lenia. Bardzo gorliwie uczestniczy³a we Mszy ¶w. i tak d³ugo, jak by³o mo¿liwe, adorowa³a Jezusa w tabernakulum. Mia³a wielkie nabo¿eñstwo do Mêki Pañskiej. Szczególnie w okresie Wielkiego Postu towarzyszy³a Jezusowi Cierpi±cemu, odprawiaj±c Drogê Krzy¿ow±, uczestnicz±c w niedzielnych Gorzkich ¯alach, ofiarowuj±c Zbawicielowi zwi±zane z tym niedogodno¶ci i wyrzeczenia. Naj¶wiêtsze Serce Jezusa czci³a w ka¿dy pierwszy pi±tek miesi±ca, przystêpuj±c do spowiedzi i przyjmuj±c Komuniê ¶w. wynagradzaj±c±. Wobec Naj¶wiêtszej Dziewicy ¿ywi³a dzieciêc± ufno¶æ oraz mi³o¶æ, mawiaj±c o Niej "moja Matka Bo¿a". Codziennie odmawia³a ró¿aniec. Modlitwa ta dostarcza³a jej wiele wewnêtrznej rado¶ci.

Gor±ca mi³o¶æ ku Bogu objawia³a siê w pos³uszeñstwie Bo¿ym przykazaniom. By³a wzorow± uczennic±. Ze szczególnym zami³owaniem uczy³a siê religii. Znajomo¶æ prawd Bo¿ych pog³êbia³a przez czytanie Pisma ¦wiêtego, ¿ywotów ¶wiêtych oraz innych ksi±¿ek i czasopism religijnych. W pracy by³a niestrudzona: "robota pali³a siê jej w rêkach" - mówiono. Pomaga³a rodzicom, pomaga³a s±siadom, g³ównie w pracach polnych, s³u¿y³a rodzeñstwu, miêdzy innymi szyj±c dla nich odzienie. By³a bardzo wra¿liwa na cierpienia drugich, zw³aszcza chorych, którym stara³a siê pomóc na miarê swych mo¿liwo¶ci. Sw± ¿yczliwo¶ci± i dobroci± wprowadza³a w otoczenie du¿o optymizmu i rado¶ci.

Apostolska dzia³alno¶æ Karoliny uzewnêtrznia³a siê w znacznej mierze w dzia³alno¶ci grup parafialnych. By³y to: Apostolstwo Modlitwy, Bractwo Wstrzemiê¼liwo¶ci, ¯ywy Ró¿aniec. We wszystkich by³a jedn± z pierwszych zapisanych osób. Dzia³a³a w nich jako zelatorka b±d¼ te¿ w inny podobny sposób. Dzia³alno¶æ ta musia³a byæ bardzo owocna, skoro proboszcz Zabawy, ks. W³. Mendrala, zapewnia³, ¿e Karolina by³a mu praw± rêk± w organizowaniu ¿ycia parafialnego. Podobn± apostolsk± gorliwo¶æ ujawnia³a w rodzinnym przysió³ku, pomagaj±c swemu wujowi Fr. Borzêckiemu w prowadzeniu wioskowej czytelni.

Tak schematycznie zarysowana postaæ Karoliny, prosta i czytelna, zawiera jednak w sobie pewn± tajemnicê. Otó¿ z jednej strony jej skromne, wiejskie ¿ycie daje siê zamkn±æ w stosunkowo niewielu zdaniach. Z drugiej jednak, zw³aszcza przy bli¿szym zaznajomieniu siê, dostrzega siê u niej wielkie bogactwo ¿ycia religijnego; jakby namacalnie odczuwa siê obecno¶æ ³aski Bo¿ej. Z jednej strony - jak zeznaj± naoczni ¶wiadkowie - jej postêpowanie mie¶ci³o siê w ramach zwyczajnej, choæ gor±cej pobo¿no¶ci wiejskiej. Z drugiej za¶, ci sami ¶wiadkowie, ludzie religijni i trze¼wi, daj± wyraz przekonaniu, i¿ Karolina w swym ¿yciu nie pope³ni³a nawet grzechu lekkiego, a jej cnoty nosi³y znamiê heroiczno¶ci.

Wybuch wojny - opis wydarzeñ 18 listopada 1914 roku.

Wielka zawierucha ¶wiatowa, zapocz±tkowana g³o¶nym zamachem w Sarajewie i wypowiedzeniem wojny przez Austriê dnia 28 lipca 1914 r., rych³o da³a znaæ o sobie w ma³ej, galicyjskiej wiosce Wa³-Ruda. W pierwszej fazie wojny wojska rosyjskie znalaz³y siê na ziemiach zaboru austriackiego. Po zajêciu Tarnowa, dnia 10 listopada, posuwa³y siê na zachód, w ¶lad za wycofuj±cymi siê Austriakami. W kilka dni pó¼niej Rosjanie zajêli Rad³ów i zaraz potem pojawili siê w Zabawie oraz w Wa³-Rudzie. Mieszkañców ogarn±³ przestrach wobec niewiadomej przysz³o¶ci, zw³aszcza ¿e w wiosce pozostali nieliczni mê¿czy¼ni, przewa¿nie za¶ dzieci i kobiety. Te ostatnie najbardziej by³y nara¿one na napa¶ci ze strony zachodz±cych do domów ¿o³nierzy.


Ju¿, w pierwszym dniu pobytu wojsk okupacyjnych jaki¶ ¿o³nierz wszed³ do domu Kózków. Karolina, która siedzia³a wtedy przy maszynie i szy³a, poderwa³a siê natychmiast i wysz³a z izby. ¯o³nierz nie wyrz±dzi³ jednak nikomu ¿adnej krzywdy; poczêstowany jedzeniem odszed³.

Pamiêtny dzieñ 18 listopada by³ drugim dniem pobytu wojsk w Wa³-Rudzie. Rankiem tego dnia Karolina wyrazi³a pragnienie udania siê do ko¶cio³a. "Chcia³abym pój¶æ do ko¶cio³a - mówi³a matce - bo tak siê dzisiaj czego¶ bojê." W ko¶ciele odbywa³a siê nowenna ku czci ¶w. Stanis³awa Kostki. Okaza³o siê, ¿e i matka mia³a jakie¶ niedobre przeczucie. Stanowczo zabroni³a wyj¶cia, uwa¿aj±c, ¿e bêdzie bezpieczniej, je¶li Karolina zostanie w domu, a na nowennê pójdzie ona sama wraz z m³odsz± córk± Teres±. Tak siê te¿ sta³o. Matka uda³a siê do ko¶cio³a, Karolina za¶ pozosta³a w domu razem z ojcem, siostr± Rozali± i maleñkim braciszkiem W³adys³awem, w ko³ysce.

Oko³o godziny 9°° nieoczekiwanie wszed³ do domu uzbrojony ¿o³nierz rosyjski. Pó¼niej okaza³o siê, ¿e by³ to ten sam, któremu w s±siedztwie bezpo¶rednio przedtem szczê¶liwie uciek³a napastowana przez niego m³odsza kole¿anka Karoliny, Maria Gulik. Gdy wszed³, Karolina przygotowywa³a akurat ¶niadanie domownikom, ojciec za¶ nosi³ ze stodo³y paszê dla byd³a. Uzbrojony ¿o³nierz (uzbrojenie wed³ug relacji fana Kózki i córki Rozalii sk³ada³o siê z przewieszonego przez ramiê karabinu i czego¶ w rodzaju szabli u boku), rozejrzawszy siê woko³o, zapyta³, gdzie s± wojska austriackie, na co Karolina odpowiedzia³a, ¿e nie wie i natychmiast poleci³a m³odszej siostrze Rozalii przywo³aæ ojca. Przyby³ spiesznie. ¯o³nierz powtórzy³ pytanie, które zreszt± nie mia³o sensu, poniewa¿ o kierunku wycofywania siê Austriaków wiedzieli lepiej ¶cigaj±cy Rosjanie ni¿ przestraszeni mieszkañcy wioski. Us³ysza³ wiêc tak± sam± jak przedtem odpowied¼. Ojciec usi³owa³ jeszcze poczêstowaæ go chlebem, mas³em, ¶mietan±, ale ¿o³dak odtr±ci³ to wszystko.

W tej samej chwili Karolina spróbowa³a wymkn±æ siê z mieszkania. ¯o³nierz jednak zastawi³ wyj¶cie, przytrzymuj±c nadto drzwi klamk±. Chwyciwszy nastêpnie Karolinê za rêkê, kaza³ jej oraz ojcu ubieraæ siê w drogê, rzekomo do komendanta, mówi±c przy tym do Karoliny: "£adna jeste¶, ty mi drogê poka¿esz!" Napadniêci próbowali protestowaæ i t³umaczyæ siê niewiedz±, ale wywo³a³o to tylko wiêksz± w¶ciek³o¶æ ¿o³nierza. Karolina, szarpniêta gwa³townie ku drzwiom, zaledwie mia³a czas po raz ostatni spojrzeæ na obraz Matki Bo¿ej Nieustaj±cej Pomocy, zarzuciæ na siebie kurtkê brata i chusteczkê na g³owê.

Wyszed³szy z domu, ojciec i Karolina skierowali siê ku wsi, w nadziei, ¿e w razie niebezpieczeñstwa ³atwiej tam bêdzie o ratunek. ¯o³nierz jednak rozkaza³ stanowczo: "Idziemy do lasu". Pozostawiona w domu Rozalia wysz³a na dwór, wo³aj±c z p³aczem: "Tato wróæ! Karolino wracaj!" ¯o³nierz odwróci³ siê i pogrozi³ jej piê¶ci±. Wkrótce po wej¶ciu w las, napastnik przy³o¿y³ ojcu lufê karabinu do g³owy, nakazuj±c wróciæ do domu. Ten jednak prosi³ usilnie, aby on sam móg³ i¶æ dalej, za¶ Karolina niechaj wraca do domu. Tak¿e Karolina prosi³a: "Tato, nie odchod¼". Pro¶by na nic siê jednak zda³y i sterroryzowany ojciec, oszo³omiony szybko¶ci± nastêpuj±cych po sobie wydarzeñ, zawróci³, udaj±c siê do swego szwagra Macieja G³owy. Przyszed³szy tam zaledwie móg³ wykrztusiæ, co siê sta³o. Mówi³ niesk³adnie: "W lesie... Karolina... ¿o³nierz". Tymczasem Karolina pozosta³a sam na sam z dzikim i uzbrojonym z³oczyñc±, który przemoc± prowadzi³ j± w g³±b lasu.

¯o³nierz przytrzymywa³ karabin na lewym ramieniu, praw± za¶ rêk± trzyma³ i popycha³ id±c±. W pewnym jednak momencie - dziewczyna wyrwa³a siê i zaczê³a uciekaæ. Ca³e zdarzenie widzia³o dwóch ¶wiadków. Relacja tych ¶wiadków oraz wszystkie inne spowodowa³y wielkie poruszenie we wsi. Proboszcz, ks. W³. Mendrala, uda³ siê natychmiast z protestem do komendy wojsk rosyjskich. Rozpoczêto poszukiwania w lesie. Do poszukiwañ przydzielono kilku ¿o³nierzy. Dowództwo wojskowe przekaza³o - jak zapewniano - meldunki do okolicznych posterunków. Na pró¿no. Poszukiwania nie przynios³y ¿adnego rezultatu.

W domu Kózków tymczasem wszyscy przezywali najczarniejsze chwile. Za ka¿dym skrzypniêciem drzwi podrywano siê ze s³owami: "Karolina wraca". Nie wraca³a. Maria Kózkowa czyni³a wyrzuty mê¿owi, mówi±c, ¿e raczej da³aby siê por±baæ ni¿ mia³aby opu¶ciæ Karolinê. Mieszkañcy wioski nie obwiniali jednak ojca. Znaj±c go wiedzieli, ¿e uczyni³ to w najwy¿szym przera¿eniu, niemal nie zdaj±c sobie sprawy z tego, co siê dzieje. On sam prze¿ywa³ wszystko podwójnie bole¶nie i jakby nie mog±c znale¼æ innego wyt³umaczenia dla zaistnia³ych wydarzeñ, zwyk³ mawiaæ do koñca ¿ycia: "Tak siê sta³o - Bóg tak chcia³".

Po dwóch tygodniach, dnia 4 grudnia, jeden z mieszkañców wioski, Franciszek Szwiec, zbieraj±cy w lesie drwa natkn±³ siê na martwe cia³o Karoliny. Znajdowa³o siê po przeciwnej stronie lasu, a wiêc nie tam, gdzie poszukiwano, ale na trzêsawisku w odleg³o¶ci zaledwie kilkudziesiêciu metrów od otwartego pola. Karolina le¿a³a na wznak, z praw± d³oni± zaci¶niêt±, wspart± na ³okciu drugiej rêki, i skierowan± ku górze.

Lewa rêka, ¶ciskaj±ca chustkê w zaci¶niêtej piê¶ci, le¿a³a na ziemi. Pod g³ow± i barkami znajdowa³a siê ka³u¿a zamarzniêtej i wsi±k³ej w ziemiê krwi. W pewnej odleg³o¶ci znaleziono porzucone, byæ mo¿e dla u³atwienia ucieczki, buty Karoliny, jeszcze dalej kurtkê.

Franciszek Szwiec natychmiast uda³ siê z bolesn± nowin± do domu Kózków. "Córkê wam znalaz³em - rzek³ - le¿y zabita w lesie". Ojciec powtarzaj±c: "Zabita, zabita", zaprz±g³ konia do wozu, aby przywie¼æ martwe cia³o dziewczyny. Powiadomiono tak¿e proboszcza.

Kult i proces beatyfikacyjny Karoliny.

Pogrzeb Karoliny by³ pierwszym przejawem jej kultu. Pomimo trwaj±cych dzia³añ wojennych zgromadzi³o siê ponad 3 tysi±ce wiernych. W wyg³oszonych przemówieniach przewija³ siê motyw chrze¶cijañskiej ¶wiêto¶ci i mêczeñstwa. W ca³ej parafii panowa³o g³êbokie przekonanie o ¶wiêto¶ci ¿ycia Karoliny i o tym, ¿e ¿ycie swe z³o¿y³a w heroicznej obronie czysto¶ci.

Z biegiem miesiêcy i lat, pomimo nieszczê¶æ straszliwej wojny, pomimo czasowego wysiedlenia ludno¶ci i trudnych chwil powojennych, osoba Karoliny nie odchodzi³a w niepamiêæ. W kilka miesiêcy po bolesnych wydarzeniach, na miejscu odnalezienia cia³a postawiono wysoki krzy¿ z figurk± Zbawiciela oraz tablicê marmurow± u stóp tego krzy¿a z napisem: "Ku pamiêci szesnastoletniej Karoliny Kózkównej zamordowanej 18 listopada 1914 r." Poni¿ej unieszczono nastêpuj±cy wiersz:

"Kiedy naje¼d¼cy, jak wzburzona fala, Jej wie¶ zalali, w las uprowadzona Zginê³a z rêki dzikiego Moskala Po krwawej walce ¶miertelnie raniona. Dro¿sz± ni¿ ¿ycie by³a dla niej cnota, Gdy w jej obronie stoczy³a bój z wrogiem. Milsz± ¶mieræ sroga ni¿ grzechu sromota, Wiêc mêczennic± stanê³a przed Bogiem".

Karolina pocz±tkowo z woli biskupa L. Wa³êgi pochowana zosta³a na cmentarz przyko¶cielny, gdzie postawiono figurê Naj¶wiêtszej Maryi Niepokalanej, z napisami upamiêtniaj±cymi wydarzenie. U góry czytamy: "B³ogos³awieni czystego serca, albowiem oni Boga ogl±daæ bêd±"; za¶ nieco ni¿ej: "Tu spoczywa ¶p. Karolina Kózka, mêczennica z ostatniej wojny ¶wiatowej, ur. 2 VIII 1898 - zamordowana 18 XI 1914 r.".

Po prawej stronie postumentu: "Duszo dziewicza, przed tronem Boga pro¶ za nami i wypraszaj nam wiêcej takich dusz niewinnych". Po lewej stronie: "Kochanej córce postawili rodzice".

W trzeci± rocznicê ¶mierci ekshumowano cia³o Karoliny, umieszczono je w metalowej trumnie i przeniesiono z cmentarza grzebalnego na cmentarz przyko¶cielny. Uroczysto¶ci przeniesienia przewodniczy³ biskup L. Wa³êga. W wyg³oszonym wówczas przemówieniu zaznaczy³, i¿ nie przyby³, aby kanonizowaæ Karolinê, poniewa¿ tego dokonaæ mo¿e jedynie odpowiednia w³adza ko¶cielna, lecz aby cnocie oddaæ cze¶æ.

Proces beatyfikacyjny odk³adany by³ z roku na rok. Powodem by³y wojny, trudne czasy powojenne, powodem by³y te¿ czêste zmiany wzglêdnie vacat na stolicy biskupiej, a wreszcie nowe, pal±ce problemy, którym Ko¶ció³ tarnowski musia³ stawiaæ czo³a. Niemniej ju¿ w r. 1949 biskup Jan Stêpa mianowa³ Postulatora i Wicepostulatora sprawy. Niestety, ciê¿ka choroba a potem ¶mieræ Biskupa uniemo¿liwi³y podjêcie prac w tym kierunku. W rezultacie wszystkie etapy prowadzenia spraw, pocz±wszy od otwarcia w 1965 r. procesu informacyjnego, przypad³y biskupowi tarnowskiemu Jerzemu Ablewiczowi.

W Li¶cie postulacyjnym do Kongregacji pisa³ miêdzy innymi: "Biskup jest stró¿em po¶miertnej chwa³y tych, którzy za ¿ycia dali przyk³ad szczególnej mi³o¶ci Boga. ¦wiadom tego obowi±zku, a tak¿e id±c za g³osem kap³anów i wiernego ludu, postanowi³em wszcz±æ proces informacyjny dla wyniesienia na o³tarze S³. Bo¿ej Karoliny Kózka, która dnia 18 listopada 1914 r., w siedemnastym roku ¿ycia, ponios³a ¶mieræ mêczeñsk±, w obronie dziewictwa i czysto¶ci, w wiosce Wa³-Ruda, parafia obecnie Zabawa, diecezja tarnowska w Polsce".

Biskup jest stró¿em..."

Im wiêcej ta misja wymaga trudu i ofiary, tym rado¶niejsza mo¿e byæ ¶wiadomo¶æ, ¿e oto w pamiêci wiernego ludu nie zagin± ci, "którzy za ¿ycia dali przyk³ad szczególnej mi³o¶ci Boga". Dnia 30 czerwca 1986 r., w obecno¶ci Ojca ¦wiêtego Jana Paw³a II, zosta³ promulgowany "Dekret o mêczeñstwie S³ugi Bo¿ej Karoliny Kózkówny", otwieraj±cy drogê do jej beatyfikacji.

Dnia 10 czerwca 1987 roku podczas mszy ¶w. na tarnowskich B³oniach, Ojciec ¦wiêty Jan Pawe³ II og³osi³ Karolinê Kózkówn± - b³ogos³awion±.





ks. Zbigniew Kobus Kult relikwii ¶wiêtych.
S³owem ³ac. reliquiae; gr. leipsana, ¶w. Ambro¿y (IV w.) okre¶la³ szcz±tki, resztki zmar³ego cia³a, czê¶ci zewnêtrzne jako ochrona, zbroja duszy, zachowane na zmartwychwstanie. Wyra¿enie "relikwie ¶wiêtych" dookre¶li³ Sobór Trydencki. Relikwie ¶wiêtych to przede wszystkim cia³a - lub ich znaczne czê¶ci - tych, którzy dziêki heroicznej ¶wiêto¶ci ¿ycia, przebywaj±c obecnie w ojczy¼nie niebieskiej, byli na ziemi najwspanialszymi cz³onkami Mistycznego Cia³a Chrystusa i ¿yw± ¶wi±tyni± Ducha ¦wiêtego (por. 1 Kor 3,16; 6,19; 2 Kor 6,16)


Ks. Zbigniew Kobus
Kult relikwii ¶wiêtych
Kult relikwii stanowi jeden z g³ównych przejawów pobo¿no¶ci chrze¶cijañskiej. Jednak¿e w teologii jest okre¶lany jako wzglêdny, czyli skierowany ku osobom ¶wiêtym, z którymi relikwie s± zwi±zane i jako taki nie stanowi koniecznego warunku czci ¶wiêtych. Najnowszy katechizm Ko¶cio³a nie wspomina o relikwiach 1. Istnieje do¶æ s³ynne powiedzenie: "Je¶li brakuje ¿ywych ¶wiêtych, to trzeba czciæ relikwie".
1. Relikwie cielesnym ¶ladem ¶wiêtych
S³owem ³ac. reliquiae; gr. leipsana, ¶w. Ambro¿y (IV w.) okre¶la³ szcz±tki, resztki zmar³ego cia³a, czê¶ci zewnêtrzne jako ochrona, zbroja duszy, zachowane na zmartwychwstanie. Wyra¿enie "relikwie ¶wiêtych" dookre¶li³ Sobór Trydencki. Relikwie ¶wiêtych to przede wszystkim cia³a - lub ich znaczne czê¶ci - tych, którzy dziêki heroicznej ¶wiêto¶ci ¿ycia, przebywaj±c obecnie w ojczy¼nie niebieskiej, byli na ziemi najwspanialszymi cz³onkami Mistycznego Cia³a Chrystusa i ¿yw± ¶wi±tyni± Ducha ¦wiêtego (por. 1 Kor 3,16; 6,19; 2 Kor 6,16) 2. Nieco szerzej "relikwiami s± równie¿ przedmioty nale¿±ce do ¶wiêtych, jak sprzêty, ubrania i rêkopisy, przedmioty otarte o ich cia³a lub ich groby, oleje, lniane p³ótna (brandea), a tak¿e czczone ich wizerunki" 3. Do tego typu relikwii po¶rednich nale¿± eulogie (gr. b³ogos³awieñstwo). Mianem tym okre¶lano ró¿ne u¶wiêcone pami±tki z pielgrzymek, takie jak medaliony, pektora³y oraz terakotowe ampu³ki z odrobin± wody ze ¼róde³ lub rzeki Jordan, okruch po¶wiêcanej ziemi ze ¶wiêtych miejsc 4.

Dostêpne badania historyczne pierwsze przejawy kultu relikwii wi±¿± z rozpowszechnionym w ¶wiecie staro¿ytnym kultem zmar³ych. Tradycja biblijna przekaza³a nam, ¿e groby patriarchów Abrahama, Izaaka czy Jakuba w dolinie Hebronu, grób Racheli w pobli¿u Betlejem czy Dawida w Jerozolimie otaczano szczególnym szacunkiem. Podobnie równie¿ Ko¶ció³ w pierwszych wiekach uwa¿a³, ¿e grób ka¿dego chrze¶cijanina jest jego "mieszkaniem". Jakoby na przechowanie cz³owiek po ¶mierci zosta³ jedynie z³o¿ony do grobu, aby móg³ o¿yæ na dzieñ zmartwychwstania cia³a na koñcu czasów. Mówi±c o relikwiach w kontek¶cie biblijnym, trzeba wspomnieæ o p³aszczu Eliasza, którym Elizeusz uderzy³ wody, a one rozdzieli³y siê w obydwie strony (2 Krl 2,14). W staro¿ytno¶ci istnia³o przekonanie, ¿e w relikwiach kryje siê moc cz³owieka. Ewangelista Mateusz mówi o dotkniêciu siê frêdzli p³aszcza Jezusa przez kobietê, która od dwunastu lat cierpia³a na krwotok (Mt 9,20). ¦wiadectwa wiary pierwszych chrze¶cijan mówi±, ¿e uzdrawia³ nawet padaj±cy cieñ przechodz±cego Piotra (Dz 5,15; 19,12). Apokaliptyczna wizja Janowa wspomina o cia³ach zabitych znajduj±cych siê pod o³tarzem: "ujrza³em pod o³tarzem dusze zabitych dla S³owa Bo¿ego i dla ¶wiadectwa, jakie mieli" (Ap 6,9). Tekst ten zainspirowa³ chrze¶cijan do umieszczania cz±stek cia³a mêczenników w mensie o³tarza. Przeniesienie relikwii i z³o¿enie ich pod o³tarzem by³o najstarsz± form± kanonizacji 5.
2. Elewacja relikwii ¶wiêtych
Aby nadaæ znamiona czci publicznej oddawanej jakiemu¶ s³udze Bo¿emu, od VII stulecia biskupi dokonywali obrzêdu zwanego elewacj± (³ac. elevatio). Elewacja polega³a na podniesieniu ¶miertelnych szcz±tków z dotychczasowego miejsca ich spoczynku i z³o¿enia ich w miejscu godniejszym. Tym miejscem godniejszym by³ przede wszystkim ko¶ció³, w pobli¿u o³tarza. Na terenach Galii i Germanii w latach 481-750 F. Genshof doliczy³ siê ponad 350 takich elewacji. W czasach karoliñskich synody stara³y siê elewacje uj±æ w normy prawne. W ten sposób do kultu ¶wiêtych wprowadzano pewn± kontrolê i refleksjê. W ten sposób w latach 751-1000 liczba elewacji wyra¼nie zmala³a 6.
3. Translacja relikwii ¶wiêtych
Inn± form± kultu relikwii by³y translacje (³ac. translatio, gr. anakoimide). Nazwa okre¶la³a najpierw samo przeniesienie czy przetransportowanie cia³a ¶wiêtego na inne miejsce. Pó¼niej s³owa translatio u¿ywano w odniesieniu do opisu tego przeniesienia, któremu zazwyczaj towarzyszy³o wiele cudownych wydarzeñ 7. Nie chodzi tu jednak o te przeniesienia, które - choæ rzadko - mia³y miejsce w czasach wielkich prze¶ladowañ. Przenoszono wówczas do Rzymu lub do innego miasta cia³o ¶wiêtego, który zgin±³ lub zmar³ z wycieñczenia na zes³aniu. Do¶æ d³ugo innych translacji nie dokonywano, bo prawo rzymskie surowo ich zabrania³o. Za ¶wiêtokradztwo i profanacjê uchodzi³o w Rzymie naruszenie cia³a zmar³ego, nawet zabranie z grobu choæby najmniejszej cz±stki. W niektórych przypadkach Ko¶ció³ rzymski ustrzeg³ siê tych zjawisk a¿ do VIII wieku.

Pierwszych translacji dokonywano na Wschodzie. Niema³± rolê odegra³y tu ambicje cesarzy dotycz±ce nowej stolicy, rywalizuj±cej z Rzymem. Ju¿ w 356 r. przewieziono nad Bosfor do Bizancjum relikwie ¶w. Tymoteusza, a w roku nastêpnym relikwie Andrzeja Aposto³a i £ukasza Ewangelisty. Znacznie pó¼niej liczne translacje pojawi³y siê w Rzymie. Tutaj zawa¿y³y najazdy barbarzyñców i zniszczenia, jakich dokonywali Goci w 537 r. Król Lombardii Astolf dopu¶ci³ siê kradzie¿y relikwii na rzecz ko¶cio³ów Pawii, a to zdecydowa³o, ¿e papie¿ Pawe³ I przeniós³ do Bazylik w obrêbie murów wiele znakomitych relikwii, dot±d spoczywaj±cych w katakumbach 8. Jeszcze pó¼niej s³ynna sta³a siê translacja cia³a ¶w. Benedykta, które podstêpem z Monte Ciasno przewieziono do Fleury. Wiemy te¿, ¿e w IX stuleciu diakon Deusdona, który by³ stró¿em cmentarza przy via Labicana, ze sprzeda¿y relikwii uczyni³ sobie ¼ród³o du¿ych zysków.

W tej samej epoce z powodu najazdu Normanów wielu translacji dokonano na pó³nocy. Podobne motywy wp³ynê³y na potajemne sprowadzenie z ma³oazjatyckiej Miry relikwii ¶w. Miko³aja, którego po dzi¶ dzieñ czci siê we w³oskim Bari. Pó¼niej jeszcze na mno¿enie translacji i prawdziwy handel relikwiami wp³ynê³y wyprawy krzy¿owe. Jedn± z najs³ynniejszych w ¶redniowieczu by³a translacja "relikwii Trzech Króli" z Mediolanu do Kolonii. Dodajmy, ¿e niepokoj±ce by³y wtedy wie¶ci o tym, ¿e Czesi wywie¼li do Pragi i O³omuñca relikwie ¶w. Wojciecha oraz relikwie Piêciu Braci Mêczenników 9. Natomiast translacja ¶w. Floriana na podkrakowski Kleparz owiana zosta³a piêkn± legend±. Wszelkie translacje podporz±dkowano pó¼niej surowym przepisom kanonicznym 10. Do najbardziej uroczystych nale¿y triumfalna translacja z Rzymu do Warszawy relikwii ¶w. Andrzeja Boboli, która odby³a siê w 1938 r. Jako ciekawostkê dodajmy, ¿e cia³o ¶wiêtego w latach 1922 - 1924 znajdowa³o siê w Moskwie 11. Do ostatnich uroczystych translacji, która odby³a siê w 1989 r., nale¿y przewiezienie z Rzymu do Pniew relikwii ¶w. Urszuli Ledóchowskiej.
4. Inwencja relikwii
Odkrycia relikwii ¶wiêtych, których miejsca spoczynku dot±d nie znano, nazywano ³ac. inventio, gr. heuresis. Inwencj± objêto tak¿e odkrycie relikwii w szerszym tego s³owa znaczeniu, a mianowicie narzêdzi Mêki Pañskiej. Inwencji dokonywano zazwyczaj dziêki "objawieniom" 12. ¦wiêty zjawia³ siê wybrañcowi w czasie snu. Pierwszych inwencji chrze¶cijañskich dokonano za papie¿a Damazego (+ 380). Nasili³y siê one wyra¼nie w drugiej po³owie IV stulecia. Kr±¿y³y wie¶ci o tym, ¿e cesarzowa Helena odnalaz³a narzêdzia Mêki Pañskiej. Inwencjê mêczenników Gerwazego i Protazego zawdziêczamy ¶w. Ambro¿emu. Z³otym wiekiem inwencji sta³y siê nastêpnie V i VI stulecie. W Jerozolimie w 415 r. "objawienie" pozwoli³o na odkrycie relikwii ¶w. Szczepana, Nikodema i Gamaliela. Domniemane relikwie Jana Chrzciciela spali³ Julian Odstêpca, ale potem trzykrotnie odnajdywano jego g³owê. Bardzo du¿o takich inwencji odnotowa³ Grzegorz z Tours.

Najs³ynniejsz± inwencjê relikwii ¶w. Urszuli i jej towarzyszek odnotowa³ niejaki Klamancjusz. Miêdzy innymi relikwie ¶wiêtej Urszuli i jej towarzyszek znajduj± siê po dzi¶ dzieñ w ko¶ciele seminaryjnym w L±dzie nad Wart±. Z inwencj± relikwii ¶w. Urszuli w historii konkurowa³a inwencja relikwii ¶w. Jakuba Aposto³a, do którego po dzi¶ dzieñ odbywaj± siê pielgrzymki. Niektóre inwencje znajdowa³y nawet swoje echo w zapisach martyrologicznych.
5. Kult relikwii zast±pi³ kult ¶wiêtych
Szczególny rozwój kultu ¶wiêtych dokona³ siê w wiekach ¶rednich. W pierwszych wiekach ¶redniowiecza kult relikwii ¶wiêtych rozwin±³ siê szczególnie na Wschodzie. Na Zachodzie w pierwszym etapie kult relikwii z ³atwo¶ci± przyj±³ siê w Mediolanie. Jego rozwojowi sprzyja³y bardzo czêsto trudne warunki ¿ycia, epidemie, najazdy barbarzyñskich ludów. Ludno¶æ ¶redniowiecza szuka³a obroñców, chcia³a zapewniæ sobie ochronê przed ró¿nymi nieszczê¶ciami i chorobami. Bóg niejednokrotnie wydawa³ siê dalekim, surowym i potê¿nym w³adc±. W tej sytuacji zrodzi³ siê "popyt" na relikwie. Niemal ka¿da miejscowo¶æ zabiega³a o jakie¶ relikwie. Spowodowa³o to ich dzielenie i poszukiwanie nowych. Wzros³o znaczenie miejsc, które cieszy³y siê posiadaniem cia³a mêczennika. Z czasem kult relikwii wyrazi³ siê tak¿e w nadawaniu poszczególnym ¶wiêtym odpowiednich "specjalno¶ci" 13. Sprzyja³ temu rozwój licznych bractw religijnych i cechów rzemie¶lniczych, które chcia³y posiadaæ swojego patrona. Sprawia³o to, ¿e z kultem ³±czono potrzebê pewnej "dotykalno¶ci", cielesnego ¶ladu ¶wiêtego.

Kultura gotyku pozostawi³a po sobie groby ¶wiêtych z oszklonymi okienkami, które ukazuj± relikwie, a wcze¶niej by³y zamurowane. Pojawi³y siê relikwiarze przeznaczone nie tylko do ogl±dania, ale tak¿e do dotykania, zw³aszcza poprzez ich ca³owanie. By³y one wykonywane ze szlachetnych metali, z ko¶ci s³oniowej, szk³a, ozdabiane czêsto drogimi kamieniami. W ci±gu wieków przybiera³y formê ampu³ki, krzy¿a, monstrancji, ostensorium, hermy (czyli relikwiarza w kszta³cie popiersia), pacyfika³u, stauroteki (czyli w formie srebrnej kasety z wysuwanym wiekiem, pod którym umieszczone s± relikwie) 14.

Nadzwyczajne znaczenie relikwii mo¿na z ca³± pewno¶ci± odnotowaæ w okresie wypraw krzy¿owych, a wiêc w XI i XII w. oraz w pó¼nym ¶redniowieczu. Epoka ta pozostawi³a po sobie wiele relikwii nie tyle "osobowych", co "przedmiotowych". W ten sposób kult relikwii zast±pi³ kult ¶wiêtych. To oddalenie siê od ¼ród³a ¶wiêto¶ci - od samego Chrystusa, sprawi³o w ¶redniowieczu, ¿e kult ¶wiêtych relikwii dozna³ swego rodzaju przeakcentowania, a nawet przewarto¶ciowania 15. Krytyka Marcina Lutra (XVI w.) by³a w tej materii po czê¶ci s³uszna, gdy¿ historia pó¼nego ¶redniowiecza dostarcza nam wystarczaj±co du¿o dowodów owych nieprawid³owo¶ci.

Ustalenia Soboru Trydenckiego (1545-1563) uchwalone na 25. sesji w dniach 3-4 grudnia 1563 r. znacznie uporz±dkowa³y ca³± materiê zwi±zan± z kultem relikwii. Postanowienia soborowe potwierdzi³y, ¿e cze¶æ okazywana relikwiom mêczenników i innych ¶wiêtych jest uprawniona. Byli oni bowiem za ¿ycia ¿ywymi cz³onkami Cia³a Chrystusowego i ¶wi±tyni± Ducha ¦wiêtego. Ta cze¶æ przysparza wiernym wielorakich dóbr duchowych. Sobór Trydencki odrzuca³ zdecydowanie protestanckie tendencje eliminuj±ce kult relikwii.
6. Odnowiona warto¶æ relikwii
Konstytucja o liturgii ¶wiêtej Soboru Watykañskiego II (1963) "potwierdza tradycjê Ko¶cio³a, w której oddaje cze¶æ ¶wiêtym oraz otacza szacunkiem ich autentyczne relikwie i wizerunki" 16.

Odnowiony Msza³ Rzymski potwierdza warto¶æ relikwii, gdy mówi: "Nale¿y zachowaæ zwyczaj sk³adania pod o³tarzem po¶wiêconym relikwii ¶wiêtych, chocia¿by nie byli mêczennikami" 17. Relikwie umieszczone pod o³tarzem wskazuj±, ¿e ofiara cz³onków Cia³a Chrystusa bierze pocz±tek i znaczenie z ofiary G³owy tego Cia³a 18, a tak¿e "s± symbolicznym wyrazem komunii ca³ego Ko¶cio³a w jedynej Ofierze Chrystusa. Ko¶cio³a powo³anego do dawania ¶wiadectwa, nawet za cenê w³asnej krwi, wierno¶ci swemu Oblubieñcowi i Panu" 19.

Z kultem relikwii ¶wiêtych poza wybitnie liturgicznym ³±cz± siê liczne formy pobo¿no¶ci ludowej. Dzi¶ mo¿na zaryzykowaæ stwierdzenie, ¿e wierni kochaj± relikwie. Dobrze zorganizowane duszpasterstwo odnosz±ce siê do czci relikwii powinno:
- upewniæ siê o ich autentyczno¶ci; je¶li w tym wzglêdzie wystêpuje w±tpliwo¶æ, relikwie takie w sposób roztropny powinny byæ wy³±czone z oddawania im czci 20;
- zapobiegaæ przesadnemu dzieleniu relikwii, sprzeciwiaj±cemu siê godno¶ci cia³a ludzkiego. Normy liturgiczne nakazuj± bowiem, aby relikwie by³y "Takiej wielko¶ci, by mo¿na by³o siê upewniæ, ¿e s± czê¶ciami cia³a ludzkiego" 21;
- napominaæ wiernych, by nie ulegali manii kolekcjonowania relikwii; w przesz³o¶ci mia³o to czasem op³akane konsekwencje;
- czuwaæ nad tym, aby unikano wszelkiego oszustwa i ró¿nego rodzaju pok±tnego handlu 22 oraz wszystkich zabobonnych dewiacji.

Ró¿ne formy ludowej czci dla relikwii ¶wiêtych, takie jak: uca³owanie relikwii, zdobienie ich ¶wiat³ami i kwiatami, udzielanie nimi b³ogos³awieñstwa, noszenie ich w procesji, nie wykluczaj±c zwyczaju zanoszenia ich do chorych, by duchowo wesprzeæ i umocniæ ich b³aganie o uzdrowienie, powinny byæ praktykowane z wielk± godno¶ci± i wynikaæ z prawdziwej wiary. W ka¿dym przypadku nale¿y unikaæ wystawienia relikwii ¶wiêtych na o³tarzu, bo jest on zarezerwowany dla Cia³a i Krwi Króla mêczenników 23.
7. Relikwie - specyficzny znak
Cz³owiekowi wierz±cemu relikwie pozwalaj± przekroczyæ próg ¶wiata widzialnego, dotkn±æ wiecznego. Zmar³y, uznany za ¶wiêtego, przestaje byæ umar³ym. W swoich relikwiach ¿yje on nadal. Zostaje w³±czony w osobiste ¿ycie zwyk³ego cz³owieka, który oczekuje od niego wstawiennictwa, po¶rednictwa czy jakiejkolwiek pomocy, doczesnej i nadprzyrodzonej.

Jeste¶my istotami stworzonymi z ducha, duszy i cia³a. Warto¶ci wy¿sze czêsto poznajemy zmys³ami. Tu mie¶ci siê tak¿e odpowied¼ na pytanie dotycz±ce relikwii. Dotyczy ono fundamentalnego pytania: co pozostaje po cz³owieku, który by³ i ¿y³ w¶ród nas? Tylko wspomnienie? Same ko¶ci? Chodzi o co¶ wiêcej! Dotykamy tu pytania o "¿ycie po ¿yciu". Nie dziwimy siê, zatem je¶li wierz±cy cz³owiek chce jakoby "dotkn±æ", "zobaczyæ" heroicznego na¶ladowcê Chrystusa, który nieprzeciêtnie na¶ladowa³ swojego Mistrza i równie heroicznie s³u¿y³ swoim bli¼nim. Ca³owanie relikwii, ich dotykanie czy ogl±danie, ich bezpo¶rednia fizyczna blisko¶æ staje siê jakby "pasem transmisyjnym" u³atwiaj±cym przekazanie danemu ¶wiêtemu osobistych pró¶b i trosk. Poprzez relikwie cz³owiek wierz±cy chcia³by nawi±zaæ bardziej osobisty kontakt ze ¶wiêtymi czy wrêcz z samym Chrystusem. Plastycznym i wymownym przyk³adem takiego my¶lenia i postawy jest fakt, ¿e liczne w wielkich miastach ko¶cio³y stara³y siê wyró¿niæ pozyskiwaniem relikwii 24.

Wa¿nym fenomenem bezpo¶rednio zwi±zanym z kultem relikwii jest g³êboka wiara w orêdownictwo, czyli szczególnie okre¶lony rodzaj pomocy, zarówno duchowej jak i "materialnej", jak± wierz±cy cz³owiek pragnie wyprosiæ czy wymodliæ przy grobie czy relikwiach danego ¶wiêtego. Z czasem o owe orêdownictwo zwracano siê do ¶wiêtego bez po¶rednictwa w postaci ogl±dania czy dotykania jego relikwii. W ten sposób wizerunki ¶wiêtych zast±pi³y relikwie. Przypisywanie za¶ okre¶lonemu ¶wiêtemu specyficznej pomocy czy orêdownictwa zawsze nawi±zuje do charakterystycznej cechy czy faktu z ¿ycia danego ¶wiêtego.

Pomy³k±, wrêcz zaprzeczeniem kultu relikwii by³oby zatrzymywanie siê jedynie na materialnym wymiarze relikwii, czy choæby na widoku nawet najpiêkniejszego i najstarszego relikwiarza. Wszelkie relikwie w ostateczno¶ci musz± prowadziæ do pra¼ród³a ¶wiêto¶ci, do wzorca ¶wiêto¶ci, czyli do samego Jezusa Chrystusa. Ko¶ció³ chce g³osiæ misterium paschalne Chrystusa, które zrealizowa³o siê w ¿yciu ¶wiêtych. ¦wiêci odzwierciedlaj± misterium paschalne, jego odcienie, walkê i transformacjê ¿ycia. Sprawowanie misterium paschalnego Chrystusa, które zrealizowa³o siê w ¿yciu ¶wiêtych jest podstaw± ich kultu. Misterium paschalne Chrystusa jest tre¶ci± ¿ycia Ko¶cio³a. Inaczej relikwie utraci³yby swój w³a¶ciwy i ich naturalny sens i przeznaczenie. W sensie liturgicznym warto zawsze przypominaæ, ¿e liturgia jest nie tylko s³owem, ale tak¿e znakiem, znakiem przypominaj±cym, znakiem uobecniaj±cym i znakiem zapowiadaj±cym. I taka te¿ jest rola relikwii - jako specyficznego znaku.

Patronka Katolickiego Stowarzyszenia M³odzie¿y


"Zasadniczym celem Stowarzyszenia jest
kszta³towanie dojrza³ych chrze¶cijan
oraz aktywne uczestnictwo we wspólnocie i misji Ko¶cio³a
przez szerzenie i upowszechnianie katolickich warto¶ci i zasad
we wszystkich dziedzinach ¿ycia,
zw³aszcza spo³ecznego i kulturalnego."


Wiêcej na ten temat:



G³ogów: czytaj wiêcej | 01 grudnia 2007 |  

Opcje Artyku³u

Wy¶lij Znajomemu
Wersja Do Wydruku
Relikwie Karoliny Kózkówny | 0 komentarzy | Za³ó¿ Konto
Komentarze nale¿± do osób, które je zamie¶ci³y. Nie bierzemy odpowiedzialno¶ci za ich tre¶æ.
Wszystkie wpisy niezgodne z regulaminem (kliknij by przeczytaæ) bêd± usuwane bez podawania przyczyny.

WOJOWNICY NASZYCH CZASÓW
Projektowanie stron www

REKLAMA
G³ogów, Meble
Biuro regionalne Oriflame w G³ogowie
G³ogów Malach » Zasady zam. tekstów » Kalendarz » FAQ » Wymiana banerami » Chcesz mieæ w³asn± stronê? Kliknij! » Sponsorzy
G³ogówCopyright © 2007 Malach | Design: Greenart
Index galeri | Index strony | StatIndex | Protected by BOWI Group
statystyki www stat.plG³ogów