G³ogówG³ogowianiePublikuj w G³ogowskim serwisieG³ogów - informator miejskiKultura w mie¶cie G³ogówWiara w miescie G³ogówForum g³ogowskieG³ogowska Galeria MediówG³ogów Video - filmyKatalog og³oszeñ g³ogowskich, sprzedam kupiê, zamieniêBiznes G³ogowski, reklama, firmy G³ogówKontakt
24 maj 2012
Zarejestruj siê! | Zaloguj siê
Radio Rodzina Online

Robertino - Mi³o¶æ Zbawiaj±ca

Rozpoczynamy Wielki Post, czas który przygotuje nas na najwiêksze ¶wiêta chrze¶cijañstwa. Czas powagi i zadumy, czas pokuty i refleksji nad ¿yciem. W te wielkopostne tygodnie chcia³bym przedstawiæ Czytelnikom i Forumowiczom sylwetkê ch³opca, który w 14. roku ¿ycia zrozumia³ sens Krzy¿a, cierpienia i ¶mierci. ¦wiadomie podajê tylko jego imiê, gdy¿ ojciec Robertina wyda³ dyspozycjê, ¿e wszystkie materia³y dotycz±ce ¿ycia i ¶mierci jego syna mog± byæ ujawnione dopiero po jego ¶mierci. Wybra³em wiêc tylko to, co ma bezpo¶redni zwi±zek z tym okresem roku ko¶cielnego, który w³a¶nie prze¿ywamy. Na pocz±tek artyku³, który ukaza³ siê w Nowym Jorku kilka miesiêcy po zdarzeniu.
A. Orsini

Daj mi punkt oparcia, a uniosê ¶wiat. Tym punktem oparcia jest krzy¿ – napisa³a kiedy¶ Simone Weil. W tej wypowiedzi kobiety-filozofa krzy¿ przestaje byæ czcigodnym znakiem, ¶wiêtym symbolem, lecz nabiera wymiarów kosmicznych. £±czy w sposób rzeczywisty ziemiê z niebem. A je¶li jest znakiem, to ognistym, pulsuj±cym ¿yciem, bolesnym krzykiem mi³o¶ci, z któr± siê nie ¿artuje, je¶li jest znakiem, to bardzo czêsto jest to znak sprzeciwu.

Znak krzy¿a znany by³ ju¿ du¿o wcze¶niej, ale dopiero przez ¶mieræ Zbawiciela zyska³ szczególn± moc i sens. Moc – poniewa¿ ca³a potêga piek³a nie jest w stanie go unicestwiæ; sens – gdy¿ w nim niemo¿liwe staje siê mo¿liwe. Mo¿liwe staje siê na¶ladowanie przez grzesznego cz³owieka samego Boga, który jest Mi³o¶ci±.

W Wielki Pi±tek, we wszystkich naszych ko¶cio³ach bêdziemy adorowali “Drzewo Krzy¿a, na którym zawis³o zbawienie ¶wiata”. Jednak zginanie kolan, gêboki pok³on i poca³unek sk³adany na krzy¿u nic nam nie pomog±, je¿eli sam krzy¿ pozostanie dla nas wy³±cznie ¶wi±tobliwym symbolem, a nie wiecznie krwawi±cym wezwaniem do naprawy ¿ycia i ¶wiêto¶ci. Nie wystarczy zewnêtrznie wyznawaæ znak krzy¿a, trzeba siê wewnêtrznie przepoiæ jego duchem. Chrystus stawia znak swojej mêki w samym centrum wszech¶wiata, nadaje mu rangê wydarzenia kosmicznego, ale jednocze¶nie stawia swój krzy¿ w centrum cz³owieka - dziecka kosmosu. Tylko na trudnej w±skiej drodze krzy¿a cz³owiek mo¿e ocaliæ w³asne cz³owieczeñsto. Jak s³usznie zauwa¿a Cyprian Kamil Norwid w Promethidionie : "Nie za sob± z krzy¿em Zbawiciela, ale za Zbawicielem z krzy¿em swoim, ta jest zasada wszechharmonii spo³ecznej w chrze¶cijañstwie".

Nie sposób oddzieliæ krzy¿a od mi³o¶ci. Tylko w ¶wietle mi³o¶ci mo¿na krzy¿ odgadn±æ i zrozumieæ; tylko krzy¿ mo¿e nauczyæ mi³o¶ci czystej i prawdziwej. My¶l±c o mêce i ¶mierci Chrystusa, my¶limy o Jego mi³o¶ci do ludzi. I s³usznie. To przecie¿ za nich ofiarowa³ siê, "bo sam chcia³". Bêd±c jednocze¶nie i Bogiem i cz³owiekiem, doskonale wyra¿a³ sw± ludzk± wol±, wolê Bo¿±. Z krzy¿a Chrystusowego promieniuje nie tylko mi³o¶æ do grzesznej ludzko¶ci Chrystusa-Boga, lecz tak¿e mi³o¶æ Boga Ojca do ca³ej rodziny ludzkiej. Patrz±c na krzy¿ winni¶my u¶wiadomiæ sobie tak¿e tê ojcowsk± mi³o¶æ, która nie zawaha³a siê po¶wiêciæ w ofierze jedynego i umi³owanego Syna.

Z mojego Ojca promieniowa³a mi³o¶æ, wobec której nie mo¿na byæ obojêtnym – pisa³ 13-letni Robertino w wypracowaniu szkolnym na temat ojcostwa. - Jego rêce s± pe³ne ciep³ej dobroci, która rozlewa siê na mnie i na ludzi, którzy z nim siê stykaj±. Potrafi dostrzegaæ urok niepozornych. Dopiero patrz±c na mojego ojca mogê rozumieæ czym jest mi³o¶æ Boga Ojca.

Robertino by³ W³ochem. Urodzi³ siê w roku 1977. Matka zmar³a kilka dni po urodzeniu ch³opca. Dorasta³ we W³oszech, w Niemczech, w Ameryce - wszêdzie tam, gdzie losy rzuca³y jego ojca. Pozwoli³o mu to zdobyæ bardzo szerokie horyzonty my¶lowe, otwarto¶æ na ludzi ró¿nych narodowo¶ci, ras i kultur. By³ ch³opcem nad wiek rozwiniêtym i inteligentnym. Posiada³ ogromne mo¿liwo¶ci percepcyjne. Szybko i ³atwo przyswaja³ nowe tre¶ci nie tylko w szkole lecz tak¿e w licznych kontaktach z doros³ymi, tak¿e w naszej redakcji. Rozleg³e zainteresowania sprawia³y, ¿e z upodobaniem zbli¿a³ siê do ludzi wykszta³conych, od których czerpa³ wiedzê, któr± nastêpnie przy pomocy ojca, profesora uniwersyteckiego, przetwarza³ w jednolity system warto¶ci. Te cechy umys³owo¶ci sprawia³y, ¿e charakter mia³ nie³atwy i by³ ch³opcem raczej trudnym do prowadzenia. Ustêpuj±c ojcu lub nauczycielom, chcia³ byæ przekonany o tym, ¿e to oni, a nie on maj± racjê, ¿±da³ logicznych argumentów. Kiedy ich zabrak³o, lub nie by³y dla niego w pe³ni przekonuj±ce, ustêpowa³, ale nigdy nie omieszka³ podkre¶liæ, ¿e czyni to z konieczno¶ci lub mi³o¶ci. W stosunku do rówie¶ników by³ mi³y, uczynny i serdeczny, ale i tu dawa³ o sobie znaæ jego trudny charakter. Przerastaj±c ich intelektem, czêsto nie potrafi³ siê zdobyæ na pokorê umys³u. By³ urodzonym przywódc± grupy rówie¶niczej, ale to przywództwo zbyt czêsto ³±czy³ z surowym os±dem, a nawet potêpieniem i odrzuceniem.

Zdawa³ sobie doskonale sprawê ze swoich wad, nad którymi ubolewa³. Stale zagro¿ony pych±, któr± wytyka³ mu ojciec, podj±³ w wieku 11. lat systematyczn± pracê nad sob±. Codziennie wieczorem robi³ szczegó³owy rachunek sumienia, notuj±c w specjalnym notesiku wszelkie uchybienia w stosunku do innych. Mi³o¶æ do Boga nie jest uczuciowym dr¿eniem serca, lecz wyra¿a siê w mi³o¶ci do drugiego cz³owieka. Bêdê kocha³ tych, których mi kochaæ najtrudniej - zanotowa³ w dzienniczku na zakoñczenie rekolekcji wielkopostnych w roku 1990.

Pó³tora roku pó¼niej wzi±³ udzia³ w specjalnym przygotowaniu do ¦wiatowego Dnia M³odzie¿y z udzia³em Jana Paw³a II na Jasnej Górze. Animator grupy, do której nale¿a³ wspomina, ¿e górowa³ nad innymi uczestnikami duchem modlitwy, skupienia, pos³uszeñstwa i samodyscypliny. A kiedy samodzielnie przygotowa³ rozwa¿ania ró¿añcowe, choæ by³ najm³odszym uczestnikiem rekolekcji, m³odzie¿ uzna³a w nim swego rodzaju duchowego przywódcê.

6 sierpnia 1991 roku Robertino wraz ze sw± grup± uda³ siê na wieczorny spacer. Poszli do lasu. W pewnym momencie dostrzegli w oddali ogieñ. Pali³ siê domek letniskowy. Ch³opcy rzucili siê do gaszenia, kiedy z domu dobieg³ ich p³acz dziecka. P³omienie uniemo¿liwia³y wej¶cie do ¶rodka. Wówczas Robertino, znalaz³ wolne od ognia okienko do piwnicy i wszed³ przez nie do ¶rodka. W domu by³ 4-letni ch³opiec, którego rodzice zostawili ¶pi±cego i udali siê w odwiedziny do przyjació³ z s±siedztwa. Ma³y by³ w szoku. Nie pozwala³ do siebie podej¶æ. A czas nagli³. P³omienie objê³y strop, gro¿±c zawaleniem. Wreszcie Robertowi uda³o siê chwyciæ ch³opca i owiniêtego w koce wyrzuciæ przez okno. Odwrót by³ ju¿ odciêty, a zw³oka spowodowana przestrachem dziecka, skoñczy³a siê tragedi±.

Stra¿acy, którzy tymczasem przybyli do po¿aru, wydobyli spod p³on±cej belki ciê¿ko poparzonego ch³opca. Robertino ¿y³ jeszcze i natychmiast zosta³ przewieziony do szpitala. Tam sprawa sta³a siê zupe³nie jasna. Mia³ spalone 80 procent powierzchni cia³a. Rêce, którymi próbowa³ odrzuciæ przygniataj±c± go belkê by³y niemal zwêglone. 'Bêdzie mia³ szczê¶cie, je¶li przed ¶mierci± nie odzyska przytomno¶ci" - orzekli lekarze.

Nastêpnego dnia, o godzinie 5. rano odzyska³ ¶wiadomo¶æ. Siedz±cego przy jego ³ó¿ku ksiêdza (opiekuna grupy) spyta³, czy nic siê nie sta³o dziecku, które wyrzuci³ przez okno. Mówienie sprawia³o mu ból, wiêc ksi±dz radzi³, by le¿a³ spokojnie, to szybciej wyzdrowieje. Robertino u¶miechn±³ siê. Tak lekarze mówi± do ciê¿ko chorych. Niech im ojciec nie wierzy. Ja nied³ugo umrê… Chcia³bym umrzeæ w pi±tek, jak Pan Jezus… To jeszcze d³ugo, ale wytrzymam…

Wiele razy traci³ przytomno¶æ i wiele razy j± odzyskiwa³. Mimo podawanych ¶rodków przeciwbólowych cierpia³ strasznie, ale wobec otoczenia stara³ siê zachowaæ spokój i pogodê. W ostatnim li¶cie do ojca poleci³ napisaæ: Nie ma Ciê przy mnie, Tatusiu. To dobrze. Mówi³e¶, ¿e je¿eli bêdê w ¿yciu cierpia³, to nie powinienem dzieliæ siê cierpieniem z tymi, których kocham… Mówi³e¶ te¿, ¿e trzeba zawsze cierpieæ godnie. Staram siê teraz o to, ale gdyby¶ przyjecha³, to nie ud¼wign±³ bym swojego i Twojego cierpienia. I przesta³ bym cierpieæ godnie. Jak bym Ciê zobaczy³, na pewno bym p³aka³.

W przeddzieñ ¶mierci kaza³ sobie podaæ krzy¿, z którym nie rozsta³ siê ju¿ do koñca. Le¿a³ z przykniêtymi oczami, a jego usta porusza³y siê w niemej modlitwie. Potem znów podyktowa³ kolejny fragment listu do ojca: Dziêki Ci za to, ¿e da³e¶ mi ¿ycie i wychowanie. Dziêkujê Ci, ¿e po ¶mierci mamusi nie odda³e¶ mnie do domu dziecka. To Ty nauczy³e¶ mnie wszystkiego, co by³o w moim ¿yciu najwa¿niejsze. Dziêkujê Ci za to, ¿e da³e¶ mi wiarê, ¿e nauczy³e¶ mnie kochaæ Boga ponad wszystko, co istnieje. Uczy³e¶ mnie jak kochaæ ludzi, zw³aszcza tych najbiedniejszych i skrzywdzonych.

By³ pi±tek 9 sierpnia. Robertino wyrazi³ ostatni± wolê, by zosta³ pochowany przy matce oraz by po ¶mierci oddzielono mu serce i przekazano ojcu. A kiedy ojciec siê spotka z tatusiem - mówi³ do swego opiekuna - to niech ojciec mu powie jak go kocha³em i jak bêdê go kocha³ w niebie. Do rodziców za¶ ch³opca, któremu ocali³ ¿ycie powiedzia³: ¯ycie Patryka nale¿y teraz trochê i do mnie. Mo¿e bêdzie misjonarzem, bo ja… ju¿ nie bêdê…

O godzinie 9:40 rozpoczê³a siê agonia. Robertino odmawia przyjêcia ¶rodków znieczulaj±cych. Pragnie umieraæ zupe³nie ¶wiadomie. W li¶cie do ojca ka¿e napisaæ: Teraz muszê odej¶æ, Tatusiu, ale nie na d³ugo. A mo¿e nawet bêdê móg³ byæ bli¿ej Ciebie ni¿ wtedy, kiedy mieszka³em w Rzymie, a Ty przez jaki¶ czas w Monachium. Moja gwiazdka nie zga¶nie. Bêdzie mruga³a do Ciebie, kiedy spojrzysz w niebo. Jestem pewny, ¿e pozostanê w Twoim sercu i w Twoich my¶lach. Bêdê szele¶ci³ w Twoich papierach i Twoich ksi±¿kach, dymem ofiarnym sp³ynê z Twoich modlitw, bêdê rozbrzmiewa³ w Twoim ¶miechu, bêdê siê tuli³ do Ciebie w zimowe wieczory i budzi³ Ciê s³oñcem poranka. Znajdziesz mnie w u¶miechu dobrych ludzi i w dotyku dzieciêcych r±k. Bezdomnym psem przypadnê do Twoich stóp i g³odnymi kotami otrê siê o Twoje kochane rêce. A na koñcu przyjdê i poca³unkami zamknê Ci oczy i wtedy bêdziemy ju¿ zawsze razem. Powiedz, czy to nie wspania³e tak têskniæ za sob±, by siê spotkaæ na zawsze? /…/ Duch mój klêka przed Tob± i prosi Ciê o ostatnie b³ogos³awieñstwo. Jeszcze raz ca³ujê Twoje ojcowskie d³onie. Nie mówiê Ci, ¿egnaj Tatusiu. Mówiê: do zobaczenia w niebie! Marana tha - Przyjd¼, Panie Jezu!

W ostatnich s³owach listu Robertina, w obliczu zbli¿aj±cej siê nieuchronnie ¶mierci rozbrzmiewa nadzieja ¿ycia wiecznego i zmartwychwstania. Tak silna wiara i nadzieja mo¿e p³yn±æ tylko z Chrystusowego krzy¿a. Tak rozbrzmiewa mi³o¶æ zbawiaj±ca cz³owieka. Mi³o¶æ wyzwalaj±ca od lêku ¶mierci, od rozpaczy i niepewno¶ci. Ten sam akcent wiary i nadziei na ¿ycie wieczne znajdujemy w ostatnich s³owach Robertina.

Jest godzina 10:15. Ch³opiec z trudem ju¿ oddycha. Kap³an zbli¿a krzy¿ do jego spieczonych ust. Przepraszam wszystkich - mówi Robertino - Do zobaczenia w niebie! Tatusiu… nie p³acz… pomy¶l, ¿e wyjecha³em do Australii…

Kiedy w Wielkim Tygodniu stajemy w obliczu ¶mierci Syna Bo¿ego, nie sposób nie u¶wiadomiæ sobie jedynej konieczno¶ci i jedynej pewno¶ci ludzkiej egzystencji, jak± jest ¶mieræ. W ¿yciu wiary ¶mieræ nie jest zaprzeczeniem ¿ycia, nie jest spadaniem w niebyt. ¦mieræ wierz±cego opromieniona jest nadziej± zmartwychwstania do ¿ycia wiecznego. Po Wielkim Pi±tku nieuchronnie nadchodzi Wielka Niedziela. Ale na tak± pewno¶æ w godzinie ¶mierci zas³ugujemy ¿yciem skierowanym ku Bogu, który jest Bogiem ¿ywych, a nie umar³ych.


Maria B³oniarz
Reklama w Malachu g³ogowskim serwisie informacyjnym Dom Mody Szyk - Garnitury, moda, g³ogów

REKLAMA
Informator Duszpasterski to bezp³atny dwutygodnik, który jest dostêpny w g³ogowskich Parafiach - Domy energooszczêdne
- Domki Pobierowo

ARTYKU£Y

Brak nowych artyku³ów

LINKI Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych linków

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

Brak nowych mediów

Brak nowych komentarzy

Katalog og³oszeñ Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych og³oszeñ
G³ogów Towarzystwo Ziemi G³ogowskiejGóryMuzeum Archeologiczno - Historyczne w G³ogowieApostolatCzas Serca - Wydawnictwo DehonNiecodziennik BibliotecznyOpokaRadio Elka G³ogówRadio WatykañskieRuah