GłogówGłogowianiePublikuj w Głogowskim serwisieGłogów - informator miejskiKultura w mieście GłogówWiara w miescie GłogówForum głogowskieGłogowska Galeria MediówGłogów Video - filmyKatalog ogłoszeń głogowskich, sprzedam kupię, zamienięBiznes Głogowski, reklama, firmy GłogówKontakt
24 maj 2012
Zarejestruj się! | Zaloguj się
Radio Rodzina Online

Świadomość Europejska zrodziła się w pielgrzymowaniu

"(...)świadomość europejska zrodziła się w pielgrzymowaniu". W jednej ze swoich książek, zatytułowanej "Tarasy światła" wrocławski teolog ks. profesor Roman Rogowski zapisał: <<Gdy zgodnie z przekazem biblijnym "Jahwe Bóg wydalił człowieka z ogrodu eden" (Rdz 3,23), wtedy uchodzący z Ogrodu Czterech Rzek człowiek rozpoczął swój tułaczy los: stał się wiecznym wędrowcem, nieustannym pielgrzymem.


Ta pielgrzymka miała postać łuku – wychodząc z Edenu, wychodząc od Boga miał człowiek zatoczyć wielki łuk i powrócić do Niego. Na tę daleką drogę dał Bóg Jahwe człowiekowi dar jak kawałek chleba – nadzieję, zawartą w tej wielkiej, chociaż bardzo tajemniczej obietnicy, zwanej Protoewangelią, czyli Pierwszą Dobrą Nowiną o przyszłym Mesjaszu i Jego Matce (Rdz 3, 15). Tak zaczął się los człowieka – los wiecznego wędrowca, nieustannego pielgrzyma. Symbolem tego losu stała się droga, nazwana przez Semitów "derek", przez Greków "hodos", a przez łacinników "via", sam człowiek natomiast zyskał sobie nazwę "homo viator", "człowiek wędrowiec". Dlatego Dawid mawiał przed obliczem Boga Jahwe: "Jesteśmy pielgrzymami" (gherim) przed Tobą i przybyszami (tosabi), jak byli wszyscy przodkowie nasi’ (1Krn 29,12)>>

Tak oto z perspektyw biblijnej jawi się los człowieka, jako wędrowca, pielgrzyma. Stare Przymierze wielokrotnie ukazuje życie człowieka poprzez obraz drogi, podróży, wędrówki. To w pewnym sensie naturalny stan człowieka wiary – iść... Tak ujęty symbol drogi – trzymając się wskazań Manfreda Lurkera – ma trzy znaczenia:

  1. "(...)określa się tym terminem niezbadane wyroki Boże względem całego świata"

  2. "droga oznacza ponadto w Starym Testamencie po prostu ludzkie postępowanie"

  3. "wreszcie droga oznacza życie ludzkie oparte na przykazaniach Boga"


Oczywiście, pełnię i głębię tego symbolu ukaże swoim świadectwem sam Syn Boży.

Wspomniany autor stwierdza: <<Szczytem biblijnej symboliki drogi są słowa, które Jezus wypowiedział o sobie samym: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem" (J 14,6)>>

To, w oparciu o Pismo Święte, zaledwie naszkicowane tło jest jednak niezbędnym, wręcz fundamentalnym elementem do właściwego rozumienia chrześcijańskiej idei pielgrzymowania oraz jej religijnych, kulturowych, a nawet społeczno – politycznych skutków dla losów Starego Kontynentu.

Podejmowane dziś czasami próby tłumaczenia tego zagadnienia z celowym wyłączeniem z niego wyżej wspomnianego aspektu, dają zawsze nieprawdziwy, fałszywy obraz historii, w tym przypadku nie tylko Kościoła katolickiego, ale i Europy. Polemika na tych stronach z koncepcjami desakralizującymi pielgrzymowanie i redukującymi je do poziomu swego rodzaju wędrówek turystyczno – krajoznawczych, byłaby – proszę mi wierzyć – tylko nie potrzebną stratą czasu i miejsca.

Jeśli zatem przyjrzymy się dziejom chrześcijańskiego pielgrzymowania, to trzeba stwierdzić, że sięga ono swoją genezą do starożytności. Już wtedy bowiem nawiedzano miejsca związane z życiem i działalnością Jezusa Chrystusa. Pobożne przekonanie o szczególnym duchowym znaczeniu bezpośredniego kontaktu z "świętymi miejscami" i "pamiątkami" po Panu, połączone z przystępowaniem do sakramentów, szczerą modlitwą i trudem wędrowania, dość szybko uczyniło z pielgrzymowania jedną z ważniejszych praktyk religijnych chrześcijan. Dalszy rozwój ruchu pielgrzymkowego przyniósł całe znane nam dziś bogactwo pątniczej tradycji, związanej z kultem Matki Bożej i świętych, zawsze dodajmy ukierunkowanym na cześć Boga w Trójcy Jedynego. W tym kontekście nie można nie wspomnieć o tak istotnej dla pielgrzymowania kwestii kultu relikwii, czyli doczesnych szczątek (w tym również przedmiotów) osób uznanych przez Kościół za święte. Wprawdzie zbyt rozwinięta cześć dla relikwii zwłaszcza w okresie średniowiecza doprowadzała nierzadko do: nadużyć, czy wręcz różnorakich oszustw, to jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia to tak częstej dziś krytyki tej praktyki, która przecież przez całe stulecia przynosiła wiele dobrych, pożytecznych owoców.

Z przykrością trzeba skonstatować, że korzenie tej niechęci w dużej mierze tkwią w protestanckim odrzuceniu czci Matki Bożej i świętych oraz w skrajnie modernistycznych ruchach wewnątrz chrześcijaństwa. Sadzę, że miłość braterska wymaga, by przy każdej okazji – również teraz – przypominać, że prawdziwy sens pielgrzymowania, czci Najświętszej Maryi Panny i świętych pańskich oraz relikwii zawsze prowadzi do Boga i On jest jego Jedynym Adresatem. Czy można sobie wyobrazić, by któryś z naszych przodków np. z przed pięciu wieków udawał się do Ziemi Świętej, by oddawać cześć jakimś tylko kamieniom? Czy ryzykowałby – a wtedy tak było – majątek, zdrowie a nawet życie, by zobaczyć tylko jakieś miasto? Czy wędrowałby całymi miesiącami, a nawet latami, pozostawiając swoją rodzinę, by tylko ucałować skrzynkę z kośćmi, jakiegoś człowieka?!

Ten człowiek szedł bo wierzył, bo pragnął ofiarować Bogu swój trud, bo chciał doświadczyć niezwykłej wspólnoty, przeprosić, a często błagać o przebaczenie, dziękować po stokroć za łaski i prosić tak po ludzku prosić, prosić...

Istotę tego, co przyciągało (i przyciąga) rzesze pielgrzymów do sanktuarium w Santiago de Compostela obok Ziemi Świętej i Rzymu najpopularniejszego celu pielgrzymek, trafnie, jak się zdaje zawarł, w takim oto pytaniu – zachęcie Aimeric Picaud, sekretarz papieża Kaliksta II: "Czemu się ociągasz, czcicielu św. Jakuba, wyruszyć w to miejsce, gdzie nie tylko wszystkie nacje i wszelkie mowy się spotykają, ale i wszystkie chóry anielskie, i gdzie odpuszczają się grzechy?" [Za: "Drogami średniowiecznej Europy" A. Olędzka-Frybesowa, Kraków 1997]

Nadzieja, że właśnie w tym, a nie innym miejscu w sposób szczególny sacrum spotyka się z profanum, motywowała tysiące, a nawet miliony wiernych przez wieki do pątniczej wędrówki....

Krytykom tych praktyk polecam refleksje nad swoimi poglądami w obliczu piękna, matczynego ciepła i wielkości Jasnej Góry, niepowtarzalnego świadectwa pobożności pątniczej Composteli, niezachwianego majestatu Rzymu – serca katolickiego Kościoła, czy medycznie niewytłumaczalnych cudów Lourdes... Można dywagować o historii, o naukowych analizach, ale wobec nawróceń, cudownych uzdrowień, porzuconych kul i wózków inwalidzkich, zaleczonych ran, lepiej zamilczeć...

Sługa Boży Ojciec Święty Jan Paweł II, przez swój długi, ale jakże dla nas krótki pontyfikat, dał idei pielgrzymowania jedyne w swoim rodzaju świadectwo. Świadectwo globalne. Papież – pielgrzym, to dziś bodaj najczęściej używane określenie jego osoby obok przymiotnika "wielki".

Dla naszych dzisiejszych rozważań szczególne znaczenie ma zwłaszcza jego słynny Akt Europejski z Santiago de Compostela z 9 listopada1982. W dokumencie tym czytamy miedzy innymi:

<<(...)Począwszy od XI i XII wieku, za sprawą mnichów z Cluny, wierni ze wszystkich stron Europy coraz liczniej i coraz częściej przybywali do grobu świętego Jakuba, przedłużając aż do miejsca uważanego wówczas za finis terrae ową sławną "drogę do Santiago", wzdłuż której już wcześniej pielgrzymowali Hiszpanie, znajdując na trasie nocleg i opiekę ze strony takich wzorowych sprawców miłosierdzia jak święty Domingo de la Colzada i święty Juan Ortega, czy też w miejscach takich jak sanktuarium Virgen del Camino.

Tu przybywali z Francji, z Włoch, z Europy Środkowej, z krajów nordyckich i z narodów słowiańskich chrześcijanie wszelkich stanów: od królów aż po najskromniejszych wieśniaków, chrześcijanie wszelkich poziomów duchowych: od świętych, jak Franciszek z Asyżu czy Brygida Szwedzka (nie mówiąc o tylu innych świętych hiszpańskich), aż po publicznych grzeszników czyniących pokutę.

Cała Europa odnalazła się wokół tej "pamiątki" świętego Jakuba, w tych samych wiekach, w których budowała się jako kontynent jednorodny i zjednoczony duchowo. Dlatego to sam Goethe stwierdzi, że świadomość europejska zrodziła się w pielgrzymowaniu.>>


Ileż do dziś wypowiedziano słów na temat integracji starego kontynentu.

Ileż to padło definicji co Europą jest, a co nie...

Gdzie się zaczyna, a gdzie się kończy.

Ileż debat o fundamencie na którym powinna być budowana nowoczesna Europa...

Jakże mało w tym wszystkim było i wciąż jest papieskiego nauczania...

Nakreślona przez Papieża – Polaka wizja Europy i jej dziejów, była i jest trudna – żeby nie stwierdzić, że dla części Europejczyków, wręcz nie możliwa – do przyjęcia, zwłaszcza w wpływowych kręgach opiniotwórczych Starego Kontynentu, związanych najogólniej rzecz biorąc z tradycją oświeceniową.

Pytanie o świadomość europejską, to nie jest wbrew pozorom, wydumana kwestia akademicka, albo niewiele znaczące zagadnienie społeczno – kulturowe, czy polityczne. To dziś tak na prawdę na nowo stawiane pytanie o naszą tożsamość. To również pytanie o przyszłość Starego Kontynentu, który już przecież kiedyś poznał, co to znaczy wspólnota i jedność.

Ks. prof. Jan Krucina wskazuje: "Tylko przypomnienie tego, jak powstała wspólna świadomość europejska może obudzić dzisiaj podłoże religijnych i etycznych postaw, zachowań, które ongiś spajały kontynent europejski. Dokąd sięgają duchowe, etyczne korzenie Europy? Dopiero w konsekwencji tego dochodzenia rodzi się pytanie, czy po siedemdziesięciu latach marksistowsko – leninowskiego panowania na Wschodzie oraz po sekularystycznych prądach na Zachodzie istnieje możliwość odnalezienia bądź ożywienia owych korzeni – owych fundamentów jedności Europy."

W świetle cytowanego wcześniej Aktu Europejskiego Jan Pawła II z Santiago de Compostela, pielgrzymowanie do grobu św. Jakuba, ale i pielgrzymowanie jako takie, staje się jednym z istotnych czynników współtworzących imponujący gmach europejskiej cywilizacji.

Nawiązywanie dziś do wspaniałej, wielowiekowej tradycji pątniczych wędrówek i praktykowanie pielgrzymowania jest więc w jakimś sensie również działaniem kulturotwórczym i faktycznie jednoczącym. Nie polityczne zabiegi, podpisane traktaty, czy umowy, teoretyczne konstrukcje, czy filozoficzne koncepcje, ale właśnie ludzki pot, kurz drogi, zmęczenie, gest życzliwości, modlitwa i trud ducha i ciała tworzy prawdziwe oblicze wspólnej Europy. Świadomość europejska zrodziła się w pocie i kurzu, a nie na salonach i łamach gazet; w wierności Prawdzie, a nie takim czy innym ludzkim wizjom...

Odwracanie się krajów europejskich od Chrystusa i Jego nauki skutkowało największymi tragediami w dziejach. Bezbożność była i głupia i straszna. Aż trudno w to czasem uwierzyć... Oto jak pisze o tym Michał Klizma:

<<W styczniu 1923 r. w klubie garnizonu moskiewskiego, w obecności Lwa Trockiego i Anatolija Łunaczarskiego, odbył się sąd nad Panem Bogiem. Podsądny nie stawił się osobiście więc został skazany na śmierć zaocznie. Zdjęcia rozstrzeliwanego Chrystusa obiegły cały świat w latach 30. Pluton egzekucyjny w Madrycie – na rozkaz władz republikańskich – wypalił salwę do rozkładającego ręce w geście miłości wielkiego posągu Chrystusa. 5 marca 1937 r. sekretarz generalny Kominternu Jose Diaz oświadczył triumfalnie: "Hiszpania znacznie prześcignęła Sowiety w walce z Kościołem. W jej częściach, które są w naszych rękach, Kościół przestał już istnieć." Podczas wojny domowej w Hiszpanii republikanie zgładzili w egzekucjach i torturach 6.832 osoby duchowne (12 proc. duchowieństwa hiszpańskiego) oraz zniszczyli 20.000 świątyń katolickich, czyli połowę istniejących w kraju. Tysiące kościołów i cmentarzy profanowano, otwierano grobowce, wywlekano zwłoki, układano je w pozycjach kopulacyjnych lub urządzano bluźniercze procesje, a nawet grano w futbol czaszkami świętych. Na całym terytorium opanowany przez republikanów obowiązywał – pod groźbą kary śmierci – zakaz wykonywania posługi kapłańskiej.>>

Te zwłaszcza mało znane w naszym kraju fakty z dziejów państwa którego patronem jest św. Jakub Starszy Apostoł, są jedną z niestety licznych przestróg jakie pozostawiło ubiegłe stulecie, następnym pokoleniom. Europa bywa bowiem barbarzyńska... Niestety.

Katolik – Europejczyk w czasach nam współczesnych nie został bynajmniej zwolniony od dawania publicznego świadectwa swojej wierze i przynależności do wspólnoty Kościoła. Często jednakże spotyka się z opiniami jakoby jego wiara była tylko – jak to bywa ujmowane w eufemistyczny sposób – jego "prywatna sprawą". A rolę Kościoła w historii Starego Kontynentu próbuje się redukować i deformować. Najbardziej pożałowania godnym przejawem tego typu antykatolickiej presji, jest propagandowy, karykaturalny obraz złożony z haseł typu: "krucjaty", "inkwizycja" czy "wieki ciemne". Ale to zupełnie osobny temat...

Niemniej warto zapamiętać, jak pisze ks. prof. J. Krucina, iż: "Już Pius XII stwierdzał, że chrześcijaństwo najgłębiej uformowało duszę narodów europejskich, zaś według Pawła VI tradycja chrześcijańska z gruntu należy do Europy."

Ten szczególny związek katolicyzmu z dziejami starego kontynentu, tak oto charakteryzowany jest przez Pawła Milcarka:

<<Sojusz chrześcijaństwa i Europy zawiązał się przede wszystkim w sercach tych dzieci Kościoła które były zrazem Europejczykami. Był to sojusz nie tylko cywilizacyjny, ale wręcz moralny. Tego sojuszu chciał oczywiście także Kościół, który jednak zawsze zachowywał przeświadczenie o tym, że wchodzi w życie Europy jako reprezentant tego, co Boże i wieczne, a więc wyższe niż to, co ludzkie i doczesne. Stąd pochodziła ta wspaniała nuta niezależności i poczucia siły, która mieli wielcy i święci papieże – jak np. św. Grzegorz VII, Bonifacy VIII, Innocenty III, albo św. Pius V – gdy w imię "Matki i Mistrzyni" przyszło im mierzyć się myślą i wolą z możnymi panami Europy.>>

W tak nakreślonym kontekście historycznym nie można w tym miejscu nie odwołać się do przywoływanego już tu Aktu Europejskiego, gdzie Jan Paweł II, stwierdza, że to właśnie:

"Pielgrzymki do Santiago były jednym z przemożnych czynników, jakie sprzyjały wzajemnemu zrozumieniu tak różnych ludów europejskich, jak ludy romańskie, germańskie, celtyckie, anglosaskie i słowiańskie. Pielgrzymowanie zbliżało, umożliwiało kontakt i jednoczyło ludy, do których z upływem wieków docierało przepowiadanie świadków Chrystusa i które przyjmowały Ewangelię, a równocześnie - można powiedzieć - kształtowały się jako ludy i narody."

Można by rzec, że pojęcie Europejczyk bardziej, niż do kategorii geopolitycznych odnosi się do stanu ducha, czy kondycji umysłu. Trzeba nam o tym wszystkim pamiętać, gdy wędrujemy do źródła w Jakubowie, czy gdy zmierzamy na grodowieckie wzgórze. Gdy dane jest nam klęczeć w kaplicy jasnogórskiej, czy w gnieźnieńskiej katedrze. Gdy podróżujemy do Stolicy Apostolskiej lub wyruszamy do Ziemi Świętej...

Tak gdy w niedzielę wychodzimy do naszego parafialnego kościoła, jak i wtedy gdy wstępujemy na europejski pątniczy "Szlak św. Jakuba". Jesteśmy tu tylko i pielgrzymami. Jak podkreśla przywoływany przeze mnie na początku ks. prof. Roman Rogowski:

<<(...) przyjdzie czas, gdy pielgrzym już nie wejdzie do swojego domu, ale do domu Ojca, o którym mówił sam Jezus: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. A gdy odejdę i przygotuje wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę”(J 14, 2-4). Jest to najdłuższa droga, która zaczyna się tu i w tej chwili, a kończy się w domu Ojca. Wszystkie drogi na ziemi są jej symbolem i znakiem.>>


Obyśmy wszyscy spotkali się w domu Ojca!

Św. Jakubie Apostole – prowadź !

Waldemar Hass

Powyższy tekst, składa się z fragmentów wykładu, wygłoszonego przez autora na konferencji popularno – naukowej: „Z Jakubowa do Santiago de Compostela...”, która została zorganizowana z okazji otwarcia pierwszego w Polsce odcinka europejskiego „Szlaku św. Jakuba”. Konferencja ta miała miejsce w Domu „Uzdrowienie chorych – im. Jana Pawła II” Cichych Pracowników Krzyża w Głogowie, w AD 2005.

Reklama w Malachu głogowskim serwisie informacyjnym Dom Mody Szyk - Garnitury, moda, głogów

REKLAMA
Informator Duszpasterski to bezpłatny dwutygodnik, który jest dostępny w głogowskich Parafiach - Domy energooszczędne
- Domki Pobierowo

ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

LINKI Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych linków

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

Brak nowych mediów

Brak nowych komentarzy

Katalog ogłoszeń Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych ogłoszeń
Głogów Towarzystwo Ziemi GłogowskiejGóryMuzeum Archeologiczno - Historyczne w GłogowieApostolatCzas Serca - Wydawnictwo DehonNiecodziennik BibliotecznyOpokaRadio Elka GłogówRadio WatykańskieRuah