Szko³a Jana Paw³a II
27 styczeñ 2006 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 2,835
W Szkole Jana Paw³a II szukamy idei, my¶li i klimatów, którymi ¿y³ Karol Wojty³a, zanim zosta³ papie¿em. Poznajemy ludzi, którzy wp³ynêli na niego w dzieciñstwie i m³odo¶ci, poetów, bohaterów i ¶wiêtych, kszta³tuj±cych jego wyobra¼niê i ¶wiat modlitwy. Dzi¶ opowie¶æ o ¶w. Stanis³awie, biskupie i mêczenniku. Postaæ tego ¶wiêtego naznaczy³a losy Polski tak mocno, ¿e nie sposób zrozumieæ ani dawnych, ani wspó³czesnych dziejów naszego kraju bez uwzglêdnienia tego, co wydarzy³o siê w Krakowie na Wawelu i na Ska³ce w 1079 r.
kiedy król zabija biskupa
Ta historia wydarzy³a siê niemal tysi±c lat temu: król Boles³aw ¦mia³y zabi³ biskupa krakowskiego, Stanis³awa. Nie wiadomo, czy zrobi³ to osobi¶cie, jak twierdz± niektórzy, czy przez swoich siepaczy, jak mówi± inni, czy sta³o siê to na Wawelu, czy na znajduj±cej siê w pobli¿u Ska³ce. W ogóle w ca³ej tej sprawie, zwanej czêsto "spraw± ¶w. Stanis³awa", jest wiele niewiadomych. Zmagaj± siê z ni± historycy i poeci, a tak¿e wszyscy, którzy chc± zrozumieæ losy Polski. Bo gdyby nie ten biskup-mêczennik, kto wie, jak potoczy³yby siê nasze dzieje…
dwaj przyjaciele
Tajemnica sprzed wieków by³aby mo¿e ³atwiejsza do rozwik³ania, gdyby jej bohaterowie byli lud¼mi ma³ymi i banalnymi. Ale oni obaj byli wielcy. Król Boles³aw ¦mia³y (nazywano go równie¿ Szczodrym) by³ w³adc± wybitnym – tak± opiniê wystawili mu historycy. Wnuk Boles³awa Chrobrego, znakomity wojownik i strateg, przez wiele lat kontrolowa³ Ru¶, Wêgry i Czechy, przyczyniaj±c siê do umocnienia kraju. Koronê zdoby³ jeszcze przed czterdziestk±, zaledwie po kilkunastu latach rz±dów, podczas gdy jego dziad zabiega³ o swoj± a¿ trzydzie¶ci trzy lata. Koronacja ¦mia³ego odby³a siê w Bo¿e Narodzenie 1076 r., trzy lata przed konfliktem z ¶w. Stanis³awem1 .
Biskup Stanis³aw pochodzi³ ze Szczepanowa, wsi po³o¿onej kilkadziesi±t kilometrów od Krakowa, z niezbyt bogatej, ale prawdopodobnie zas³u¿onej dla kraju rodziny rycerskiej. By³ rówie¶nikiem Boles³awa. Zosta³ biskupem w 1072 r., maj±c zaledwie trzydzie¶ci trzy lata. Kronikarze odnotowali, ¿e by³ cz³owiekiem m±drym i wykszta³conym - Jan D³ugosz w swojej "Kronice" wspomina o jego studiach w Pary¿u. Biskupem mianowa³ go sam Boles³aw (wtedy jeszcze ksi±¿ê), bo by³y to czasy, kiedy biskupów mianowa³ w³adca. Dopiero rok pó¼niej pewien mnich z Cluny, o niepozornej posturze ale wielkim duchu, zostanie papie¿em Grzegorzem VII i rozpocznie walkê o prawo do mianowania biskupów. Walka ta znana jest z historii Ko¶cio³a jako "spór o inwestyturê". W tamtej epoce cz³owiek wy¶wiêcony na biskupa stawa³ siê od razu, niejako z urzêdu, wysokim dostojnikiem pañstwowym. Stanis³aw z³o¿y³ wiêc przysiêgê wierno¶ci ksiêciu Boles³awowi, i od tej pory pracowali razem. Niektórzy mówi± nawet o przyja¼ni miêdzy w³adc± a hierarch±. Za namow± biskupa ksi±¿ê popar³ papie¿a Grzegorza VII w sporze o inwestyturê z cesarzem Henrykiem IV, a to zaowocowa³o przybyciem do Polski legatów papieskich, którzy przygotowali koronacjê. Korona dla w³adcy oznacza³a suwerenno¶æ dla pañstwa. Rado¶æ ze zwyciêstwa w s³usznej sprawie zbli¿a ludzi, wiêc opowie¶ci o przyja¼ni króla i biskupa brzmi± prawdopodobnie.
konflikt
Ale przyja¼ñ szybko siê skoñczy³a, a przyczyn± by³a wojna. Chocia¿ nie tylko wojna, bo i charakter króla odegra³ tu znaczn± rolê. ¦redniowieczni kronikarze, zarówno ci przychylni w³adcy, jak i ci przychylni biskupowi, wspominaj± o trudnym i porywczym charakterze Boles³awa. Potrafi³ byæ okrutny, nigdy nie darowa³ zniewagi, a sukcesy spowodowa³y, ¿e sta³ siê pyszny i zadufany w sobie. Mimo tych wad, byæ mo¿e uda³oby mu siê dokoñczyæ budowê silnego pañstwa (by³ rzeczywi¶cie utalentowany), gdyby nie ostatnia wyprawa na Ru¶: d³uga i niezbyt szczê¶liwa.
W historii Europy zdarza³y siê wojny trwaj±ce wiele lat, trzydzie¶ci albo i sto, ale w czasach Boles³awa ¦mia³ego o tak d³ugich wojnach nie mog³o byæ mowy. Nikogo nie by³o na nie staæ. To by³y w³a¶ciwie nie wojny, ale wyprawy wojenne i trwa³y dwa, trzy miesi±ce, czasem trochê d³u¿ej. Najpierw by³o poparcie dla którego¶ w³adcy czy pomoc w osadzeniu na tronie a potem rabunek przeciwników, wziêcie jeñców i odwrót. Wyprawa na Ru¶ nie do¶æ, ¿e trwa³a ponad rok, to jeszcze nie przynios³a oczekiwanych rezultatów. Przychylny Boles³awowi kandydat do kijowskiego tronu niespodziewanie zmar³, a w³adzê obj±³ jego m³odszy brat, niezbyt ¿yczliwy Polakom. Król, mo¿e pierwszy raz w ¿yciu, nie odniós³ sukcesu, choæ nie mo¿na te¿ powiedzieæ, ¿e poniós³ druzgoc±c± klêskê. Ale jego rycerze mieli do¶æ oddalenia od domu i zaczêli dezerterowaæ. Ponadto z kraju dochodzi³y wie¶ci o spiskuj±cych przeciwnikach Boles³awa. To by³o bolesne do¶wiadczenie dla w³adcy, który nie umia³ przegrywaæ. Wed³ug Wincentego Kad³ubka, król po powrocie zacz±³ siê m¶ciæ. M¶ci³ siê na uciekinierach i na tych, których podejrzewa³ o spiskowanie. M¶ci³ siê na ¿onach, które nie pozosta³y wierne mê¿om przebywaj±cym na wojnie i na dzieciach narodzonych w wyniku niewierno¶ci. I nawet je¶li nie by³y to mordy masowe, musia³y robiæ na wszystkich ogromne wra¿enie. W kraju podniós³ siê lament. Biskup Stanis³aw zareagowa³ sprzeciwem wobec ksiêcia. Wed³ug niego zachowanie Boles³awa by³o niegodne chrze¶cijanina – szczególnie odra¿aj±ce by³o zabijanie dzieci. Gdy sprzeciw nie pomóg³, biskup ob³o¿y³ króla ekskomunik± i wyprowadzi³ siê z Wawelu na Ska³kê. Uzna³, ¿e nie mo¿e pod dachem cz³owieka splamionego krwi± i wykluczonego z Ko¶cio³a, sprawowaæ sakramentów. Wszyscy poddani mieli teraz prawo odmówiæ królowi pos³uszeñstwa.
królewska korona u stóp biskupa
Stanis³aw Wyspiañski w rapsodzie pt. "Boles³aw ¦mia³y" tak opisuje procesjê, która przyby³a, aby wypowiedzieæ królowi pos³uszeñstwo:
"Nikt nie ¶mia³ oczu podnie¶æ, wszyscy w lêku,
i ten korowód mnichów, co przyklêka
z zapalonymi gromnicami w rêku,
i dzwony, ¶piewem g³uszone bez d¼wiêku,
i lud, któremu z ¿alu serce pêka;
i wszyscy kl±twie rzekli: niech siê stanie,
i potêpiali moje królowanie.
(…)
Co mia³y znaczyæ ³amane gromnice,
nie wiem - lecz straszne by³o to rzucanie
(…)
- gdym siê w ty³ ¿achn±³ i zawadzi³ s³upa,
korona moja spad³a przed biskupa.
Oni to mieli za znak".
Nie wiadomo, czy ob³o¿enie ekskomunik± odby³o siê w taki w³a¶nie sposób, ale musia³o zrobiæ na królu ogromne wra¿enie. "Analogia z upokorzeniem Henryka IV w Canossie nasuwa³a siê sama przez siê" – pisze Marian Plezia. Król jednak, zamiast "i¶æ do Canossy", postanowi³ uciszyæ biskupa. Pisze dalej Plezia: "Jeste¶my sk³onni mniemaæ, ¿e wywodz±ca siê od Kad³ubka tradycja, która twierdzi, ¿e król pospieszy³ na Ska³kê i tam w³asnorêcznie zabi³ biskupa Stanis³awa, ma szanse prawdopodobieñstwa ze wzglêdu na charakter obra¿eñ widocznych na czaszce ofiary. Trzeba wszelako przyznaæ, ¿e gdyby wersja ta nie odpowiada³a prawdzie i gdyby Boles³aw poleci³ komukolwiek innemu u¶mierciæ biskupa, to nie zmieni³oby to w niczym ani moralnego, ani politycznego aspektu sprawy. Bezspornym faktem pozostaje, ¿e biskup Stanis³aw zgin±³ z rêki czy z rozkazu króla dnia 11 kwietnia 1079 r. Faktem pozostaje równie¿, gdy¿ stwierdzaj± go tym razem zgodnie wszystkie ¼ród³a wraz z Gallem, ¿e cia³o zabitego zosta³o z woli króla por±bane".
¦lady na czaszce ¶wiadcz± o tym, ¿e Stanis³aw zosta³ uderzony w ty³ g³owy. Tradycja mówi, ¿e sta³o siê to podczas odprawiania Mszy ¶wiêtej. Potem wywleczono biskupa z ko¶cio³a, por±bano i zostawiono na ¿er ptakom. Te jednak nie tylko nie tknê³y cia³a, ale nie pozwoli³y zbli¿yæ siê do niego wrogom. Wed³ug ¶redniowiecznej legendy by³y to or³y. Cz³onki mêczennika w cudowny sposób z³±czy³y siê na nowo, a lud zabra³ cia³o biskupa i ze czci± pochowa³.
¦wiêty Stanis³aw sta³ siê patronem Polski. By³ symbolem jej jedno¶ci, zarówno w ¶redniowieczu, kiedy kraj rozpad³ siê na dzielnice, jak podczas zaborów i pó¼niej. Wierzono, ¿e tak jak cia³o mêczennika w cudowny sposób siê zros³o, tak kiedy¶ "zro¶nie siê" Polska. Do jego grobu przybywali prosiæ o ratunek równie¿ ci, którzy czuli siê krzywdzeni przez w³adcê.
Król natomiast "zosta³ z Polski wyrzucony", jak napisa³ sto lat pó¼niej Gall Anonim w "Kronice polskiej". Pojecha³ na Wêgry szukaæ pomocy, ale jej nie znalaz³. Podobno zmar³ w klasztorze w Osjaku jako milcz±cy pokutnik. Rzeczywi¶cie jego korona spad³a pod stopy ¶wiêtego...
Pierwszym przedstawieniem Teatru Rapsodycznego by³
"Król-Duch" Juliusza S³owackiego. Karol Wojty³a gra³ w nim postaæ Boles³awa ¦mia³ego. Mia³ wtedy dwadzie¶cia jeden lat i zaskakuje jego dojrza³o¶æ w pracy nad rol± króla. S³owacki widzia³ Boles³awa ¦mia³ego jako cz³owieka pe³nego energii i poczucia si³y, niemal oszala³ego na punkcie w³adzy. Gdyby i¶æ ¶ci¶le tropem poety, nale¿a³oby zagraæ cz³owieka miotaj±cego siê po scenie, krzycz±cego i ci±gle zdyszanego od nieustannej walki ze wszystkimi. To jednocze¶nie kto¶ na progu upadku, kto miota siê: od rozpaczy i przera¿enia po nienawi¶æ i przemoc. Podczas pierwszego przedstawienia Karol Wojty³a, kreuj±c postaæ króla, poszed³ w tym kierunku. Ale ju¿ na drugim zagra³ zupe³nie innego cz³owieka. Gdy mu zarzucano brak profesjonalizmu odpowiedzia³, ¿e przemy¶la³ wszystko i zrozumia³, ¿e król siê spowiada. A spowied¼ wymaga skupienia i ciszy. Podobn± interpretacjê postaci Boles³awa ¦mia³ego mo¿na znale¼æ w dramacie Romana Brandstaettera pt. "Pokutnik z Osjaku", powsta³ym wiele lat pó¼niej.
Warto przypominaæ zwi±zki Jana Paw³a II z polskimi romantykami: z Mickiewiczem, S³owackim, Norwidem. Zapomniani dzi¶ poeci, znienawidzeni przez uczniów w szkole (czy kto¶ jeszcze czyta z w³asnej i nieprzymuszonej woli S³owackiego?), s± czêsto kluczem do ¶wiata Jana Paw³a II.
biskup spotyka biskupa
Dwadzie¶cia kilka lat pó¼niej Karol Wojty³a zosta³ nastêpc± ¶w. Stanis³awa w Krakowie i "sprawa ¶wiêtego Stanis³awa" sta³a mu siê bliska w ca³kiem nowy sposób. W³o¿y³ wiele wysi³ku w jej dog³êbne wyja¶nienie. Pod jego patronatem odbywa³y siê sesje naukowe, jeszcze raz poddano analizie ¼ród³a, opisano czaszkê ¶wiêtego. W 1979 r. przypada³a dziewiêæsetna rocznica ¶mierci mêczennika. Karol Wojty³a przygotowywa³ uroczysto¶ci jubileuszowe jeszcze jako kardyna³, ale uczestniczy³ w nich ju¿ jako papie¿. Zanim jednak zosta³ papie¿em napisa³ jeszcze jeden d³ugi wiersz. Pisa³ go tu¿ przed konklawe, miêdzy 30 wrze¶nia a 2 pa¼dziernika 1978 r., i zatytu³owa³ "Stanis³aw". G. Weigel twierdzi, ¿e podczas rozmowy Jan Pawe³ II wyja¶ni³, ¿e pisz±c ten wiersz chcia³ sp³aciæ d³ug wobec Krakowa. Brzmi to trochê banalnie, gdy siê we¼mie pod uwagê tre¶æ wiersza i to, ¿e pisa³ go cz³owiek, który wiele razy w ¿yciu zmaga³ siê z tym tematem. Ale Papie¿ w wypowiedziach zawsze trochê marginalizowa³ swoj± poezjê. To zrozumia³e – wiersz jest wypowiedzi± bardzo osobist±, w wierszu mówi siê co¶, czego nie powie siê ani w encyklice, ani nawet w homilii.
"Stanis³aw" nie jest utworem ³atwym, ale ju¿ w pierwszym zdaniu dowiadujemy siê, dlaczego zosta³ napisany: "Pragnê opisaæ Ko¶ció³" . Dlaczego? Bo Ko¶ció³ zwi±za³ siê z "moj± ziemi±" – mówi autor. Zwi±zuj±c siê z "moj± ziemi±" zwi±za³ j± jednocze¶nie z niebem. A to, co zostanie zwi±zane na ziemi, bêdzie te¿ zwi±zane w niebie...
Warto zwróciæ uwagê na to, jak czêsto Karol Wojty³a u¿ywa s³owa "mój". Pisze: "moja ojczyzna, mój naród, mój Ko¶ció³". W poprzednim numerze LISTU, kiedy by³a mowa o "Promieniowaniu ojcostwa", by³a mowa równie¿ o s³owie "mój". Dla Wojty³y to s³owo nie jest symbolem zagarniania czego¶ i odbierania tego komu¶ innemu, ale symbolem wyboru. Mówi±c: "mój ojciec, moje dziecko, mój kraj, moje miasto" dajemy ¶wiadectwo, ¿e wybrali¶my.
"Pragnê opisaæ mój Ko¶ció³ w cz³owieku,
któremu dano imiê Stanis³aw".
Stanis³aw to imiê, w którym mie¶ci siê Ko¶ció³, imiê w którym "naród zosta³ ponownie ochrzczony". W jaki sposób? Odpowied¼ znajdziemy analizuj±c z autorem istotê konfliktu Boles³awa ¦mia³ego ze ¶w. Stanis³awem. Wed³ug niego spór miêdzy nimi dotyczy³ narodzin narodu. W jaki sposób ma zaistnieæ naród, który dopiero budzi siê do istnienia? Czy ma siê narodziæ z miecza, czy ze s³owa? Król uwa¿a³, ¿e z miecza, i rz±dzi³ tward± rêk±. Nie móg³ te¿ dopu¶ciæ do tego, ¿eby s³owo biskupa go karci³o. A biskup wierzy³, ¿e naród narodzi siê ze s³owa i ¿e s³owo nawróci równie¿ Boles³awa. Sta³o siê inaczej.
"S³owo nie nawróci³o, nawróci krew
- nie zd±¿y³ mo¿e pomy¶leæ biskup:
odwróæ ode mnie ten kielich".
I od tej chwili nasza wolno¶æ jest jak dwie szale wagi: na jednej jest miecz, który zabija, a na drugiej krew, która zbawia, nawraca, ocala. Miecz tych, którzy niszcz± naród, i krew mêczenników, którzy go ocalaj±. "Który ciê¿ar przewa¿y?" – pyta autor. Nie odpowiada wprost, mówi tylko, ¿e trzeba wzi±æ "w swoje rêce ZARYS nieuchronnego czasu".
S³owa te pisane by³y wtedy, kiedy o Polsce nie mo¿na by³o powiedzieæ, ¿e jest w pe³ni wolna, i nie mo¿na by³o przewidzieæ, kiedy znowu poleje siê krew, choæ nale¿a³o przypuszczaæ, ¿e siê poleje.
***
Srebrna trumna z relikwiami ¶w. Stanis³awa zdominowa³a Katedrê Wawelsk±. "Uklêknij, bo to jest miejsce ¶wiête" – mówi na jej widok jeden z bohaterów Wyspiañskiego. Szkoda, ¿e dzi¶ tak niewielu przychodzi to do g³owy.
ELA KONDERAK
Artyku³ pochodzi z miesiêcznika katolickiego List. 2006/1 Numer z podanym artyku³em mo¿na zamówiæ na stronie www.list.media.pl









































Odno¶niki