Wspomnienia sypią się
01 marzec 2009 | Dodał: kso | Odsłon 971
Kazimierz S. Ożóg: Na kolanach Jana z Głogowa dowcipnisie anonimowi pozostawili butelkę taniego wina. W połowie pełną. Wielu akt ten może oburzać, jednak wspaniale wpisuje się w poetykę tego dzieła, które jest jak tanie wino. A tanie wina są dobre, bo są dobre i tanie - jak tłumaczył mej grupie ongiś nasz legendarny mistrz wykładający logikę. Być może również tanie pomniki są dobre na tej samej zasadzie - przynajmniej w oczach niektórych. Ilekroć przechodzę Hohenzollernstrasse, mijając tę statuę, mam przerażenie w oczach.
Po części wynika ono z oczekiwania, cóż tym razem mistrz Jan będzie miał utrąconego. Ale to oczekiwanie jest efektem przerażenia nieco innego. Jak można coś, co z definicji ma być dobre i mądre, wieczne i piękne, robić z materiału taniego, narażonego na działalność wandali i czynniki atmosferyczne? Rozumiem, obok jest Nowa Sól, ze swoimi plastikowymi słoniami, żyrafami, posągami Charliego Chaplina i Jana Pawła II. Więc żywica polimerowa jest jakby znana i oswojona. Ale… Taniość i udawanie może czasem przynosić zyski i oszczędności, owszem to prawda. Całe nasze życie, w jego wytworach materialnych, polega na udawaniu kogoś innego i przekazywaniu otoczeniu informacji, które chcemy przekazać. Więc nosimy tanie zegarki, udające te drogie, zakładamy na uszy cyrkonie pięknie oprawione, bo wyglądają jak diamenty. Ale w momencie, gdy ta tandetność zaczyna przekraczać pewną granicę, robi się niebezpiecznie.
W Licheniu na ten przykład opaski spajające kolumny głównego portyku tylko udają brąz. Są z tworzywa sztucznego. Twórcy tego miejsca jakoś zapomnieli o wskazaniu dokumentów posoborowych na materiały trwałe i drogie, które winny być używanymi w budynkach kultu religijnego. Wznosimy je ku większej chwale bożej, w hołdzie Bogu najwyższemu. Pomniki przynależą do podobnej grupy wytworów. Każde oszczędzanie na hołdzie osobie niezwykłej, które będzie balansować na granicy skąpstwa, będzie naganne. Skoro staramy się w nagrobkach naszych najbliższych używać materiałów prawdziwych, trwałych - a więc drogich - dlaczego inaczej czynimy przy upamiętnianiu naszej historii?
Tłumaczenie, że nie było pieniędzy na odlew brązowy, nie jest tłumaczeniem. A na pewno nie jest tłumaczeniem mądrym. Wszak każdy wie, że oszczędny płaci dwa razy, a człowieka ubogiego nie stać na tandetę. I tak jest w przypadku bezlitośnie niszczonego pomnika Jana z Głogowa. Palec, palce, dłoń. Następna pewnie będzie głowa, bo to, co kiepskie budzi intuicyjny brak szacunku. Skutkuje on albo agresją, albo obojętnością, z którą mijamy kolejne kamienie pamiątkowe z przytroczonymi tablicami. Stają się nudne, mało interesujące, niepotrzebne.
Dlatego warto czasem wydać więcej pieniędzy. Skupić się nie na usuwaniu pomnika ku czci poległych milicjantów, ale na tym, by kolejne dzieła memoratywne były przemyślane i solidne. Dlatego może warto w końcu, po kilku miesiącach, z kopyta ruszyć z remontem pomnika Dzieci Głogowskich? Metalowy płot wokół niego ma w sobie tylko jeden plus - jest ażurowy, nie przeszkadza w podziwianiu wątpliwych wartości artystycznych tego dzieła, jednak przedłużający się brak aktywności w kierunku jego konserwacji (śnieg już stopniał), jest niepokojący.
I na koniec refleksja z innej beczki. Na katiuszę Dzieci Głogowskich patrzyłem wczoraj. Grupa młodych ludzi z radością bujała się na swoich deskorolkach po dostępnych płytach pomnika. Zamiast siedzieć pod blokiem i nudzić się, coś fajnego robią. Z wielkim wysiłkiem, bo widocznie miejsce im dedykowane w parku przy Budowlanych nie wystarcza. Może warto ten sygnał odczytać?
Kazimierz S. Ożóg








































Odnośniki