G³ogówG³ogowianiePublikuj w G³ogowskim serwisieG³ogów - informator miejskiKultura w mie¶cie G³ogówWiara w miescie G³ogówForum g³ogowskieG³ogowska Galeria MediówG³ogów Video - filmyKatalog og³oszeñ g³ogowskich, sprzedam kupiê, zamieniêBiznes G³ogowski, reklama, firmy G³ogówKontakt
24 maj 2012
Zarejestruj siê! | Zaloguj siê
Radio Rodzina Online

Wywiad Benedykta XVI Castel Gandolfo 5 sierpnia 2006 r.

Pytanie: We wrze¶niu Wasza ¦wi±tobliwo¶æ odwiedzi Niemcy, czy precyzyjniej mówi±c, Bawariê. "Papie¿ têskni za swoj± Ojczyn±" - mówili prowadz±c przygotowania papiescy wspó³pracownicy. Jakie tematy Ojciec ¦wiêty podejmie w trakcie swej wizyty; czy koncepcja "ojczyzny" nale¿y do warto¶ci, które Wasza ¦wi±tobliwo¶æ zechce zaproponowaæ w sposób szczególny?
Benedykt XVI: Oczywi¶cie. Powodem podró¿y jest to, ¿e w³a¶nie ja, jeszcze raz chcia³em zobaczyæ miejsca i ludzi, w¶ród których ros³em, którzy mnie naznaczyli i ukszta³towali moje ¿ycie. Chcê podziêkowaæ tym osobom. Tak¿e przekazaæ przes³anie, które wykracza poza moj± ziemiê, co jest konsekwencj± mojej pos³ugi. Tematy po prostu wskaza³y mi uroczysto¶ci liturgiczne. Tematem fundamentalnym jest to, ¿e my musimy odkryæ Boga, i to nie jakiego¶ tam Boga, ale Boga o ludzkim obliczu, poniewa¿ kiedy widzimy Jezusa Chrystusa, dostrzegamy Boga. Zaczynaj±c od tego, musimy odnale¼æ drogi, by spotkaæ siê ze sob± w rodzinach, miêdzy pokoleniami, a nastêpnie miêdzy kulturami i narodami; odnale¼æ drogi pojednania i pokojowego wspó³istnienia w tym ¶wiecie oraz drogi prowadz±ce ku przysz³o¶ci. Tych dróg w przysz³o¶æ nie odkryjemy, je¶li nie otrzymamy ¶wiat³a z góry. Nie wybra³em wiêc jakich¶ konkretnych tematów; mogê powiedzieæ, ¿e liturgia jest przewodniczk± w g³oszeniu fundamentalnego przes³ania wiary, wpisuj±cego siê oczywi¶cie w aktualn± sytuacjê, w której przede wszystkim pragniemy poszukiwaæ wspó³pracy miêdzy narodami i mo¿liwych dróg prowadz±cych do pojednania i pokoju.

Pytanie: Jako papie¿, odpowiada Ojciec ¦wiêty za Ko¶ció³ na ca³ym ¶wiecie. Jednak w sposób naturalny ta pielgrzymka skupia uwagê tak¿e na aktualnej sytuacji katolików w Niemczech. Obserwatorzy zgodni s±, ¿e obecnie panuje dobra atmosfera, tak¿e dziêki wyborowi Ojca ¦wiêtego. Stare problemy jednak pozosta³y, choæby dla przyk³adu: coraz mniej ludzi praktykuje, jest coraz mniej chrztów, a przede wszystkim Ko¶ció³ wywiera coraz mniejszy wp³yw na ¿ycie spo³eczne. Jak Wasza ¦wi±tobliwo¶æ ocenia aktualn± sytuacjê Ko¶cio³a katolickiego w Niemczech?

Benedykt XVI: Powiedzia³bym przede wszystkim, ¿e Niemcy nale¿± do Zachodu, nawet je¶li z charakterystycznym dla siebie kolorytem. A w dzisiejszym ¶wiecie zachodnim prze¿ywamy falê o¶wieceniowego radykalizmu czy te¿ laicko¶ci, jakkolwiek by¶my to nazwali. Wierzyæ jest coraz trudniej, poniewa¿ ¶wiat, w którym ¿yjemy jest ca³kowicie dzie³em naszych r±k i w nim - mo¿na powiedzieæ - Bóg, nie jawi siê ju¿ w sposób bezpo¶redni. Nie pijemy ze ¼ród³a, lecz z naczynia, który dostajemy ju¿ nape³nione, itd. Ludzie stworzyli sobie sami swój ¶wiat i znalezienie w nim Boga staje siê coraz trudniejsze. Nie jest to tylko charakterystyka Niemiec, ale co¶, z czym mamy do czynienia na ca³ym ¶wiecie, a szczególnie w ¶wiecie zachodnim. Z drugiej strony Zachód jest dzi¶ obecnie mocno do¶wiadczany przez inne kultury, w których pierwotny element religijny jest bardzo silny i s± one przera¿one oziêb³o¶ci±, jak± napotykaj± na Zachodzie w stosunku do Boga. Ta obecno¶æ sacrum w innych kulturach, nawet je¶li zagadkowa na wiele sposobów, ponownie dotyka ¶wiat zachodni, dotyka nas, którzy znajdujemy siê na skrzy¿owaniu wielu kultur. Tak¿e z g³êbi cz³owieka na Zachodzie i w Niemczech wznosi siê ponownie wo³anie o co¶ "wiêkszego". Widzimy, ¿e m³odzie¿ poszukuje tego "wiêcej", widzimy, ¿e w pewien sposób - jak to siê mówi - fenomen religijny powraca, nawet je¶li chodzi o niezbyt okre¶lone poszukiwania. Jednak w tym wszystkim Ko¶ció³ jest na nowo obecny, jako odpowied¼ oferuje siê wiarê. My¶lê, ¿e ta wizyta, tak samo jak ta w Kolonii, jest okazj± do tego, by pokazaæ jak piêkn± rzecz± jest wierzyæ, ¿e rado¶æ wielkiej powszechnej wspólnoty posiada moc poci±gaj±c±, ¿e za ni± kryje siê co¶ wa¿nego, ¿e wraz z nowymi ruchami poszukiwawczymi otwieraj± siê nowe mo¿liwo¶ci wiary, które zbli¿aj± jednych do drugich i s± czym¶ pozytywnym tak¿e dla spo³eczeñstwa jako ca³o¶ci.

Pytanie: W ubieg³ym roku Wasza ¦wi±tobliwo¶æ spotka³ siê z m³odzie¿± w Kolonii. Jestem przekonany, ¿e Ojciec ¦wiêty do¶wiadczy³ tam, i¿ m³odzie¿ jest gotowa i otwarta, tak¿e papie¿ zosta³ tam bardzo dobrze przyjêty. Czy podczas tej zbli¿aj±cej siê podró¿y znajdzie siê specjalne przes³anie dla m³odych?

Benedykt XVI: Przede wszystkim powiedzia³bym, ¿e bardzo siê cieszê, i¿ s± m³odzi, którzy chc± siê spotykaæ, razem prze¿ywaæ wiarê i zrobiæ co¶ dobrego. Otwarto¶æ m³odzie¿y na dobro jest bardzo silna, wystarczy choæby pomy¶leæ o ró¿nych formach wolontariatu. Zaanga¿owanie w to, by osobi¶cie odpowiedzieæ na potrzeby tego ¶wiata jest rzecz± naprawdê wielk±. Pierwszym impulsem mo¿e wiêc byæ zachêta: Róbcie tak dalej! Szukajcie okazji do czynienia dobra! ¦wiat potrzebuje waszej chêci pomocy, potrzebuje tego zaanga¿owania! Nastêpne, szczególne s³owo mog³oby byæ takie: odwaga podejmowania ostatecznych decyzji! M³odzi s± bardzo hojni, jednak kiedy siê podejmuje ryzyko decyzji na ca³e ¿ycie, czy to ma³¿eñstwa czy kap³añstwa, odczuwa siê lêk. ¦wiat jest wci±¿ w dramatycznym ruchu: teraz mogê stale dysponowaæ moim ca³ym ¿yciem z jego niespodziankami: czy podejmuj±c ostateczn± decyzjê nie wi±¿ê przypadkiem mojej wolno¶ci, czy nie pozbawiam siê swobody decyzji? Obudzenie odwagi ¶mia³ego podejmowania definitywnych decyzji, które w rzeczywisto¶ci s± jedynymi umo¿liwiaj±cymi rozwój, kroczenie do przodu i osi±gniêcie w ¿yciu czego¶ wielkiego, tylko i wy³±cznie to nie niszczy naszej wolno¶ci, ale nadaje jej odpowiedni kierunek w przestrzeni. Zaryzykowaæ ten, mo¿na powiedzieæ, skok w ostateczno¶æ i dziêki temu otrzymaæ pe³niê ¿ycia; to jest to, co z rado¶ci± chcia³bym przekazaæ.

Pytanie: Ojcze ¦wiêty, pytanie dotycz±ce polityki zagranicznej. Nadzieje na przywrócenie pokoju na Bliskim Wschodzie w ostatnich tygodniach znacznie siê zmniejszy³y. Jak± rolê w rozwi±zaniu tej sytuacji mo¿e odegraæ Stolica Apostolska? W jaki sposób Wasza ¦wi±tobliwo¶æ osobi¶cie mo¿e wp³yn±æ na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie?

Benedykt XVI: Oczywi¶cie nie mamy politycznych mo¿liwo¶ci ani nie chcemy dla siebie ¿adnej w³adzy politycznej. Pragniemy jednak zaapelowaæ do chrze¶cijan i do wszystkich, którzy licz± siê w jakiej¶ mierze ze s³owami Stolicy ¦wiêtej, o zmobilizowanie wszelkich si³ uznaj±cych, ¿e wojna jest dla ka¿dego najgorszym rozwi±zaniem. Nikomu nie przynosi nic dobrego, nawet pozornym zwyciêzcom. Wiemy o tym bardzo dobrze w Europie po dwóch wojnach ¶wiatowych. Tym, czego wszyscy potrzebuj±, jest pokój. Istnieje silna wspólnota chrze¶cijañska w Libanie, s± chrze¶cijanie w¶ród Arabów, nie brakuje ich w Izraelu. A chrze¶cijanie z ca³ego ¶wiata anga¿uj± siê na rzecz tych drogich nam krajów. Istniej± si³y moralne, które gotowe s± daæ do zrozumienia, i¿ jedynym rozwi±zaniem jest to, ¿e musimy ¿yæ razem. Te si³y pragniemy zmobilizowaæ. Politycy musz± znale¼æ drogi, by nast±pi³o to jak najprêdzej, a przede wszystkim w sposób trwa³y.

Pytanie: Jako biskup Rzymu jest Wasza ¦wi±tobliwo¶æ nastêpc± ¶w. Piotra. Jak pos³uga Piotrowa powinna wygl±daæ w dzisiejszych czasach, jak wygl±da relacja miêdzy zasad± kolegialno¶ci a prymatem Piotrowym?

Benedykt XVI: Istnieje tu oczywi¶cie pewne napiêcie, ale i równowaga. I tak powinno byæ. Ró¿norodno¶æ i jedno¶æ powinny wci±¿ odnawiaæ wzajemne odniesienie, a to musi znajdowaæ wci±¿ na nowo odzwierciedlenie w zmieniaj±cych siê warunkach ¶wiata. Obecnie mamy do czynienia z now± "polifoni± kultur", w której Europa nie gra ju¿ pierwszych skrzypiec, ale wspólnoty chrze¶cijan ró¿nych kontynentów zdobywaj± swoje w³asne miejsce i nabieraj± w³asnych barw. Musimy wci±¿ na nowo uczyæ siê tej fuzji ró¿nych sk³adników. W tym celu rozwinêli¶my ró¿ne rodzaje narzêdzi; tak zwane wizyty "ad limina" biskupów, które zawsze istnia³y, a teraz s± lepiej wykorzystywane, by naprawdê spotkaæ siê ze wszystkimi instancjami Stolicy ¦wiêtej, a tak¿e ze mn±. Ja osobi¶cie rozmawiam z ka¿dym biskupem. Rozmawia³em ju¿ prawie ze wszystkimi biskupami Afryki i z wieloma biskupami Azji. Teraz przybêdzie Europa ¦rodkowa, Niemcy, Szwajcaria. My¶lê, ¿e w tych spotkaniach, w których centrum w szczerej wymianie my¶li styka siê z peryferiami, rozwija siê owa w³a¶ciwa relacja wzajemna, daj±ca siê opisaæ pojêciem "zrównowa¿onego napiêcia". Mamy te¿ inne narzêdzia, jak synod, konsystorz, których zamierzam regularnie u¿ywaæ, i które pragn±³bym jeszcze rozwin±æ. Chodzi o to, by nawet bez narzucania re¿imu obrad mo¿na by³o razem przedyskutowaæ aktualne problemy, poszukaæ rozwi±zañ. Z jednej strony wiemy, ¿e papie¿ ¿adn± miar± nie jest jakim¶ monarch± absolutnym, ale powinien - jak siê to mówi - uosabiaæ ogó³ z³±czony w s³uchaniu Chrystusa. Tym niemniej istnieje ¶wiadomo¶æ, ¿e potrzeba instancji jednocz±cej, która zarazem zapewni³aby niezale¿no¶æ od si³ politycznych, i ¿e "chrze¶cijañsko¶æ" nie powinna zbytnio uto¿samiaæ siê z narodowo¶ci±. Chodzi o tê w³a¶nie ¶wiadomo¶æ, która czuje potrzebê instancji wy¿szego rzêdu tworz±cej jedno¶æ w dynamicznej integracji ca³o¶ci, a z drugiej strony przyjmuje i wspiera ró¿norodno¶æ. Ta ¶wiadomo¶æ jest niezwykle silna. Dlatego s±dzê, ¿e naprawdê istnieje g³êbokie wewnêtrzne przekonanie do pos³ugi Piotrowej, które wyra¿a siê w pragnieniu dalszego jej rozwoju tak, aby odpowiedzieæ zarówno na wolê Bo¿±, jak i na potrzeby czasów.

Pytanie: Niemcy jako ojczyzna Reformacji s± w sposób oczywisty szczególnie naznaczone relacjami miêdzywyznaniowymi. Odniesienia ekumeniczne to rzeczywisto¶æ delikatna, napotykaj±ca coraz to nowe trudno¶ci. Jakie Wasza ¦wi±tobliwo¶æ widzi mo¿liwo¶ci, gdy chodzi o polepszenie stosunków z Ko¶cio³em ewangelickim, albo jakie trudno¶ci widzi na tej drodze?

Benedykt XVI: Mo¿e warto zwróciæ przede wszystkim uwagê na to, ¿e Ko¶ció³ ewangelicki reprezentuje znacz±c± ró¿norodno¶æ. W Niemczech mamy, je¶li siê nie mylê, trzy wiêksze wspólnoty: luterañsk±, reformowan± i Uniê Prusk±. Ponadto powstaj± liczne tak zwane wolne Ko¶cio³y, a w obrêbie Ko¶cio³a tradycyjnego ruchy takie, jak "Ko¶ció³ Wyznawców", itd. Chodzi wiêc o pewn± wielokszta³tn± rzeczywisto¶æ, z któr± powinni¶my rozpocz±æ dialog w poszukiwaniu jedno¶ci z szacunkiem dla wielo¶ci opinii i z któr± chcemy wspó³pracowaæ. My¶lê, ¿e pierwsz± rzecz± do zrobienia jest to, by¶my w naszym spo³eczeñstwie wszyscy razem zatroszczyli siê o przejrzysto¶æ najwa¿niejszych zasad etycznych, o to by je okre¶liæ i wprowadziæ w ¿ycie. W ten sposób uda siê zapewniæ etyczn± spoisto¶æ spo³eczeñstwu, bez której nie da siê zrealizowaæ ostatecznego celu polityki, to znaczy sprawiedliwo¶ci dla wszystkich, pomy¶lnego wspó³istnienia i pokoju. My¶lê, ¿e w tym kierunku ju¿ wiele siê dzieje, ¿e ju¿ znajdujemy siê naprawdê razem na wspólnym fundamencie chrze¶cijañstwa wobec wielkich wyzwañ moralnych. Oczywi¶cie chodzi te¿ o ¶wiadczenie o Bogu w ¶wiecie, który ma trudno¶æ w odnalezieniu Go, jak o tym ju¿ by³a mowa; o ukazywanie Boga w ludzkim obliczu Chrystusa; o zapewnienie ludziom dostêpu do tych ¼róde³, bez których moralno¶æ ja³owieje i traci punkt odniesienia; o dawanie rado¶ci, bo przecie¿ nie ¿yjemy sami na tym ¶wiecie. Tylko w ten sposób rodzi siê rado¶æ z wielko¶ci cz³owieka, który nie jest jakim¶ "bublem procesu ewolucji", ale obrazem Boga. Musimy dzia³aæ na tych dwóch, jak by to rzec, p³aszczyznach: tej dotycz±cej wielkich odniesieñ etycznych i tej, która ukazuje - poczynaj±c i kierunkuj±c siê ku owym warto¶ciom - obecno¶æ Boga, i to konkretnego Boga. Je¶li tego dokonamy i przede wszystkim je¶li we wszystkich naszych ¶rodowiskach postaramy siê unikn±æ prze¿ywania wiary na sposób partykularny, odnosz±c siê do jej najg³êbszych podstaw, wówczas byæ mo¿e nie dojdziemy tak szybko do zewnêtrznych oznak jedno¶ci, jednak bêdziemy dojrzewaæ do jedno¶ci wewnêtrznej, która z czasem - je¶li Bóg zechce - doprowadzi tak¿e do widzialnego zjednoczenia.

Pytanie: Przejd¼my do tematu rodziny. Ostatnio Wasza ¦wi±tobliwo¶æ uczestniczy³ w ¦wiatowym Spotkaniu Rodzin w Walencji. Kto uwa¿nie s³ucha³, zauwa¿y³ ¿e ani razu Ojciec ¦wiêty nie u¿y³ terminu "ma³¿eñstwo homoseksualne", nie mówi³ te¿ o aborcji czy antykoncepcji. Obserwatorzy powiedzieli sobie: jest to co¶ niezwykle ciekawego! Widocznie jego zamiarem jest g³oszenie wiary, a nie je¿d¿enie po ¶wiecie jako "aposto³ moralno¶ci". Czy Wasza ¦wi±tobliwo¶æ mo¿e to skomentowaæ?

Benedykt XVI: Oczywi¶cie, ¿e tak. Przede wszystkim trzeba powiedzieæ, ¿e w obu wypadkach mia³em na ka¿de wyst±pienie po dwadzie¶cia minut. I je¶li kto¶ ma do dyspozycji tak ma³o czasu, nie mo¿e zaczynaæ od mówienia NIE. Przede wszystkim trzeba wiedzieæ, czego naprawdê chcemy, czy¿ nie? Chrze¶cijañstwo, katolicyzm nie s± zbiorem zakazów, ale czym¶ pozytywnym. Wa¿ne jest dostrze¿enie tego na nowo, poniewa¿ ta ¶wiadomo¶æ dzisiaj prawie zupe³nie zaginê³a. Mogli¶my us³yszeæ bardzo wiele na temat tego, czego nie wolno, teraz trzeba powiedzieæ: ale¿ my mamy co¶ pozytywnego do zaproponowania, ¿e kobieta i mê¿czyzna stworzeni s± jedno dla drugiego. ¯e hierarchia: seksualno¶æ, eros i agape wskazuje wymiary mi³o¶ci i ¿e na tym najpierw buduje siê ma³¿eñstwo jako spotkanie mê¿czyzny i kobiety pe³ne szczê¶cia i b³ogos³awieñstwa, a nastêpnie rodzinê, która gwarantuje kontynuacjê miêdzy pokoleniami, w której poszczególne pokolenia jednaj± siê miêdzy sob± i gdzie mog± spotykaæ siê tak¿e kultury. Przede wszystkim nale¿y wskazaæ to, czego pragniemy. W drugim rzêdzie nastêpnie mo¿na zobaczyæ, dlaczego pewnych rzeczy nie chcemy. Trzeba dostrzec i zastanowiæ siê nad tym, ¿e nie jest katolickim wynalazkiem to, i¿ mê¿czyzna i kobieta s± stworzeni dla siebie nawzajem, by ludzko¶æ mog³a dalej ¿yæ: wiedz± o tym wszystkie kultury. Je¶li chodzi o aborcjê, dotyczy ona nie szóstego, ale pi±tego przykazania: "Nie zabijaj!". To musimy uznaæ za oczywiste i zawsze musimy powtarzaæ: osoba ludzka powstaje w matczynym ³onie i jest ni± a¿ do ostatniego tchnienia. Cz³owiek zawsze musi byæ szanowany jako cz³owiek. To staje siê bardziej zrozumia³e, je¶li wcze¶niej wska¿e siê to, co pozytywne.

Pytanie: To pytanie nawi±zuje w jaki¶ sposób do wcze¶niejszego. Na ca³ym ¶wiecie wierz±cy oczekuj± od Ko¶cio³a odpowiedzi na najpilniejsze globalne problemy jak AIDS czy przeludnienie. Dlaczego Ko¶ció³ katolicki k³adzie nacisk na moralno¶æ zamiast podj±æ konkretne próby rozwi±zania kluczowych problemów ludzko¶ci, jak to siê dzieje chocia¿by na kontynencie afrykañskim?

Benedykt XVI: Tak, to jest problem: czy naprawdê tak wielki nacisk k³adziemy na moralno¶æ? Powiedzia³bym, i jestem tego coraz bardziej pewny po rozmowach z afrykañskimi biskupami, ¿e sprawie fundamentalnej, je¶li chodzi o postêp na tym polu jest na imiê edukacja, formacja. Postêp mo¿e byæ prawdziwy jedynie wtedy, je¶li s³u¿y ludzkiej osobie, je¶li sam cz³owiek wzrasta i to nie tylko w sensie wzrostu mo¿liwo¶ci technicznych, ale tak¿e w zakresie zdolno¶ci moralnych. I my¶lê, ¿e prawdziwym problemem w naszej sytuacji historycznej jest brak równowagi miêdzy nieprawdopodobnie szybkim wzrostem naszych mo¿liwo¶ci technicznych, a zdolno¶ciami moralnymi, które nie wzros³y w sposób proporcjonalny. Dlatego formacja osobowa jest prawdziw± recept±, powiedzia³bym kluczem do wszystkiego. I to tak¿e jest nasz± drog±. Ta formacja posiada mówi±c pokrótce dwa wymiary. Przede wszystkim oczywi¶cie musimy siê nauczyæ, uzyskaæ wiedzê, zdolno¶æ, know how, jak siê to mówi. W tym kierunku Europa, a w ostatnich dziesiêcioleciach tak¿e Ameryka uczyni³y bardzo wiele i to jest sprawa bardzo wa¿na. Ale je¶li szerzy siê tylko know how, je¶li siê naucza tylko jak budowaæ i u¿ywaæ maszyn, albo jak korzystaæ ze ¶rodków antykoncepcyjnych, wtedy nie mo¿na siê dziwiæ, ¿e w koñcu mamy do czynienia z wojnami czy z epidemi± AIDS. Albowiem potrzebujemy dwóch wymiarów: konieczne jest - je¶li tak mogê powiedzieæ - jednoczesne formowanie serca, przy pomocy którego cz³owiek zyskuje punkty odniesienia i uczy siê w³a¶ciwego korzystania z techniki. I w³a¶nie to staramy siê robiæ. W ca³ej Afryce a tak¿e w wielu krajach Azji posiadamy wielk± sieæ szkó³ wszelkich stopni, gdzie przede wszystkim mo¿na siê czego¶ nauczyæ, otrzymaæ prawdziw± znajomo¶æ rzeczy, zawodowe kwalifikacje, a dziêki temu dochodzi siê do niezale¿no¶ci i wolno¶ci. I w tych szko³ach staramy siê w³a¶nie nie tylko przekazywaæ know how, ale formowaæ osoby, które pragnê³yby siê jednaæ, które wiedzia³yby jak budowaæ a nie burzyæ, które posiada³yby niezbêdne punkty odniesienia by umieæ wspó³istnieæ. W przewa¿aj±cej czê¶ci Afryki relacje muzu³mañsko-chrze¶cijañskie s± wzorowe. Biskupi wraz z muzu³manami utworzyli wspólne komitety by zobaczyæ, jak wprowadzaæ pokój w sytuacjach konfliktu. A t± tak wa¿n± sieæ szkó³ doskonal±cych zawodowo i po ludzku uzupe³nia sieæ szpitali i o¶rodków opieki, która dociera do nawet najbardziej odleg³ych wiosek. I w wielu miejscach, tak¿e po wszystkich zniszczeniach wojennych, Ko¶ció³ stanowi jedyn± si³ê, która pozostaje nienaruszona. Taka jest rzeczywisto¶æ! I tam gdzie siê leczy, tak¿e z AIDS, tam z drugiej strony daje siê wychowanie, które pomaga ustanowiæ w³a¶ciwe relacje z innymi. Dlatego uwa¿am, ¿e powinno siê ukazywaæ ten prawdziwy obraz, zamiast wizji wy³±cznego rozsiewania wokó³ zakazów. W³a¶nie w Afryce du¿o siê robi na rzecz integrowania ró¿nych wymiarów formacji, tak aby sta³o siê mo¿liwe przezwyciê¿enie przemocy czy epidemii, do których nale¿y zaliczyæ tak¿e malariê i gru¼licê.

Pytanie: Ojcze ¦wiêty, chrze¶cijañstwo rozszerzy³o siê na ¶wiecie poczynaj±c od Europy. Obecnie wielu uwa¿a, ¿e przysz³o¶æ Ko¶cio³a nale¿y do innych kontynentów, czy to prawda? Albo innymi s³owy, jaka przysz³o¶æ czeka chrze¶cijañstwo w Europie, gdzie wydaje siê ono sprowadzaæ do prywatnych pogl±dów wyznawanych przez mniejszo¶æ?

Benedykt XVI: Przede wszystkim chcia³bym tu wprowadziæ pewien ¶wiat³ocieñ. Tak naprawdê, jak wiadomo, chrze¶cijañstwo wyros³o na Bliskim Wschodzie i przez d³ugi czas jego g³ówny nurt rozwojowy pozostawa³ tam rozszerzaj±c siê na Azjê du¿o bardziej ni¿ my¶limy dzisiaj, po zmianach, jakie przyniós³ ze sob± islam. Z drugiej strony w³a¶nie z tego powodu o¶ chrze¶cijañstwa wyra¼nie siê przesunê³a ku Zachodowi i Europie, a Europa - i z tego jeste¶my dumni - wp³ynê³a nastêpnie na dalszy rozwój chrze¶cijañstwa, tak¿e w jego wielkich nurtach intelektualnych i kulturowych. Tym niemniej uwa¿am, ¿e wa¿ne jest pamiêtanie o chrze¶cijanach Wschodu. Istnieje bowiem ryzyko, ¿e ci, którzy od zawsze byli tam wa¿n± mniejszo¶ci± skutecznie wp³ywaj±c± na otaczaj±cy ¶wiat, teraz wyemigruj±. I to jest wielkie niebezpieczeñstwo, ¿e w³a¶nie te miejsca pochodzenia chrze¶cijañstwa zostan± pozbawione chrze¶cijan. My¶lê, ¿e musimy wiele im pomagaæ, aby mogli tam pozostaæ. Ale powróæmy do pytania. Europa sta³a siê oczywi¶cie centrum chrze¶cijañstwa i jego ruchu misyjnego. Dzisiaj to inne kontynenty, inne kultury z podobn± si³± buduj± dzieje ¶wiata. W ten sposób ro¶nie liczba g³osów w Ko¶ciele, i dobrze, ¿e tak jest. Dobrze, ¿e mog± dochodziæ do g³osu odmienne temperamenty i ró¿ne przymioty Afryki, Azji i Ameryki, w szczególno¶ci Ameryki £aciñskiej. Wszystkie te cechy s± oczywi¶cie naznaczone nie tylko s³owem chrze¶cijañstwa, ale tak¿e przes³aniem tego ¶wiata, które niesie - tak¿e na inne kontynenty - rozdzieraj±c± próbê, jakiej do¶wiadczyli¶my my sami. Wszyscy biskupi z innych stron ¶wiata opowiadaj±: wci±¿ potrzebujemy Europy, nawet je¶li Europa jest tylko jak±¶ czê¶ci± wiêkszej ca³o¶ci. Wci±¿ na nas spoczywa odpowiedzialno¶æ, pochodz±ca z do¶wiadczenia, z nauk teologicznych, które tu zosta³y rozwiniête, z naszego do¶wiadczenia liturgicznego, naszych tradycji, tak¿e z do¶wiadczeñ ekumenicznych, jakie zgromadzili¶my: to wszystko jest bardzo wa¿ne tak¿e dla innych kontynentów. Dlatego nie wolno nam dzi¶ siê poddawaæ, u¿alaj±c siê nad sob± i mówi±c: jeste¶my tylko mniejszo¶ci±, starajmy siê utrzymaæ przynajmniej w tej niewielkiej liczbie; ale powinni¶my zachowaæ ¿ywotny dynamizm, otworzyæ siê na wymianê, tak aby z zewn±trz zaczerpn±æ nowych si³. Dzisiaj mamy hinduskich i afrykañskich kap³anów zarówno w Europie jak i w Kanadzie, gdzie wielu ksiê¿y afrykañskich piêknie pracuje. To znaczy w³a¶nie dawaæ i otrzymywaæ. Ale je¶li w przysz³o¶ci wiêcej otrzymamy, powinni¶my tak¿e nadal z siebie dawaæ z rosn±c± odwag± i dynamizmem.

Pytanie: Ojcze ¦wiêty, ten temat zosta³ ju¿ poruszony. Nowoczesne spo³eczeñstwa nie kieruj± siê, je¶li chodzi o wa¿ne decyzje w polityce i nauce, warto¶ciami chrze¶cijañskimi, a Ko¶ció³, jak wiemy z badañ, uwa¿any jest raczej za czynnik napominaj±cy czy wrêcz hamuj±cy. Czy Ko¶ció³ nie powinien wyj¶æ z tych pozycji obronnych i pozytywniej spojrzeæ na siebie i swoj± przysz³o¶æ?

Benedykt XVI: Powiedzia³bym, ¿e naszym zadaniem jest uwypuklenie tego co uwa¿amy za pozytywne. I to przede wszystkim powinni¶my robiæ w dialogu z kulturami i religiami, poniewa¿ jak to ju¿ chyba powiedzia³em, kontynent afrykañski, dusza afrykañska, ale tak¿e dusza azjatycka, s± zmro¿one ch³odem naszej racjonalno¶ci. To wa¿ne by widziano, ¿e w nas jest co¶ wiêcej. I z drugiej strony jest wa¿ne, aby nasz zlaicyzowany ¶wiat zda³ sobie sprawê, ¿e chrze¶cijañska wiara nie jest jak±¶ przeszkod±, ale pomostem dialogu z innymi ¶wiatami. Nie s³uszny jest pogl±d, ¿e kultura czysto racjonalna, dziêki swojej tolerancji, ma ³atwiejszy przystêp do innych religii. Brakuje jej w znacznej mierze jakiego¶ "narz±du religijnego", a co za tym idzie punktu zaczepienia, od którego i ku któremu inni chcieliby wej¶æ w relacje. Dlatego powinni¶my i mo¿emy pokazaæ, ¿e w³a¶nie dla nowej miêdzykulturowo¶ci, w jakiej ¿yjemy czysta racjonalno¶æ pozbawiona Boga jest niewystarczaj±ca. Potrzeba szerszej racjonalno¶ci, która widzi Boga w harmonii z rozumem i która jest ¶wiadoma, ¿e chrze¶cijañska wiara rozwiniêta w Europie stanowi tak¿e ¶rodek jednocz±cy rozum i kulturê dla zintegrowania ich równie¿ z dzia³aniem w jednolitej i zrozumia³ej wizji. W tym znaczeniu my¶lê, ¿e stoi przed nami wielkie zadanie, to znaczy chodzi o ukazanie, ¿e S³owo, które posiadamy nie nale¿y do lamusa historii, ale jest niezbêdne w³a¶nie dzi¶.

Pytanie: Pomówmy o podró¿ach. Wasza ¦wi±tobliwo¶æ mieszka w Watykanie, mo¿e nieco odizolowany od ludzi i ¶wiata, dzieje siê tak nawet w Castel Gandolfo. Niebawem Ojciec ¦wiêty skoñczy 80 lat, czy Wasza ¦wi±tobliwo¶æ s±dzi, ¿e z pomoc± Bo¿± bêdzie móg³ jeszcze tyle pielgrzymowaæ? Czy s± jakie¶ podró¿e, które chcia³by odbyæ? Na przyk³ad do Ziemi ¦wiêtej, czy Brazylii...

Benedykt XVI: Prawdê rzek³szy nie jestem wcale taki samotny. Oczywi¶cie, ¿e s± - jakby to powiedzieæ - mury, które utrudniaj± przystêp, ale jest przecie¿ tak zwana "rodzina papieska", ka¿dego dnia wiele odwiedzin, szczególnie gdy jestem w Rzymie. Przyje¿d¿aj± biskupi, inne osoby, s± wizyty pañstwowe, odwiedziny osobisto¶ci, które chc± ze mn± prywatnie rozmawiaæ i to nie tylko o sprawach politycznych. W tym znaczeniu jest wiele spotkañ, które dziêki Bogu ca³y czas siê odbywaj±. I to wa¿ne, ¿eby siedziba nastêpcy Piotra by³a miejscem spotkania prawda? Od czasów Jana XXIII wahad³o wychyli³o siê te¿ w drug± stronê: to papie¿e zaczêli odbywaæ wizyty. Muszê powiedzieæ, ¿e nie czujê siê na si³ach planowaæ zbyt wielu d³ugich podró¿y. Ale tam gdzie siê da, gdzie powiedzmy istnieje prawdziwa potrzeba, tam chcia³bym jechaæ, z czêstotliwo¶ci±, na jak± mnie staæ. S± rzeczy ju¿ przewidziane: w przysz³ym roku w Brazylii jest Konferencja Ogólna Episkopatów Ameryki £aciñskiej i Karaibów i my¶lê, ¿e wa¿ne by³oby tam byæ maj±c na uwadze, ¿e jest to wydarzenie wa¿ne dla Ameryki Po³udniowej. Chodzi o umocnienie nadziei, któr± ¿yje ten region. Nastêpnie chcia³bym pojechaæ do Ziemi ¦wiêtej i mam nadziejê, ¿e j± odwiedzê w czasie pokoju. A co do reszty zobaczymy, co mi Opatrzno¶æ ze¶le.

Pytanie: Pozwolê sobie byæ nieustêpliwym. Austriacy tak¿e mówi± po niemiecku i oczekuj± Ojca ¦wiêtego w Mariazell.

Benedykt XVI: Owszem, zgodzi³em siê. Obieca³em to, ot tak, bez wiêkszego zastanowienia. To miejsce mi siê tak spodoba³o, ¿e powiedzia³em: tak, wrócê do Magna Mater Austriae. Oczywi¶cie ta odpowied¼ zaraz zosta³a uznana za obietnicê, któr± spe³niê i to spe³niê chêtnie.

Pytanie: Podziwiam Wasz± ¦wi±tobliwo¶æ ka¿dej ¶rody, gdy odbywa siê audiencja ogólna. Przychodzi 50 tysiêcy ludzi. To musi byæ mêcz±ce, nawet bardzo. Jak to siê da wytrzymaæ?

Dobry Bóg mi daje potrzebne si³y. A serdeczne przyjêcie dodaje odwagi.

Pytanie: Przed chwil± Wasza ¦wi±tobliwo¶æ opowiedzia³ o swej nie do koñca przemy¶lanej obietnicy. Czy to znaczy, ¿e pe³niona pos³uga i wymogi protoko³u nie odebra³y Ojcu ¦wiêtemu spontaniczno¶ci?

Benedykt XVI: W ka¿dym razie staram siê o to, by oprócz powinno¶ci zachowaæ tak¿e co¶ naprawdê osobistego.

Pytanie: Ojcze ¦wiêty w ró¿nych pos³ugach ko¶cio³a Katolickiego bardzo aktywne s± kobiety. Czy ich wk³ad nie powinien staæ siê bardziej widoczny tak¿e na bardziej odpowiedzialnych stanowiskach ko¶cielnych?

Benedykt XVI: Na ten temat oczywi¶cie wiele siê my¶li. Jak wiadomo uwa¿amy, ¿e nasza wiara, ustanowienie kolegium Aposto³ów, nas zobowi±zuj± i nie pozwalaj± nam udzielaæ ¶wiêceñ kap³añskich kobietom. Ale przecie¿ nie trzeba my¶leæ, ¿e jedynym sposobem, by co¶ znaczyæ w Ko¶ciele to byæ ksiêdzem. W dziejach Ko¶cio³a mamy do czynienia z wielk± liczb± zadañ i funkcji. Poczynaj±c od sióstr Ojców Ko¶cio³a, poprzez ¶redniowiecze, gdy wybitne niewiasty odgrywa³y decyduj±c± rolê, a¿ po epokê wspó³czesn±. Pomy¶lmy o Hildegardzie z Bingen, która mocno sprzeciwia³a siê biskupom i papie¿owi; o Katarzynie ze Sjeny i o Brygidzie Szwedzkiej. Tak¿e w naszych czasach kobiety powinny, a my wraz z nimi, szukaæ dla siebie odpowiedniego miejsca. Dzisiaj s± one obecne tak¿e w dykasteriach Stolicy ¦wiêtej. Ale istnieje pewien problem prawny, dotyczy on jurysdykcji czyli faktu, i¿ wed³ug prawa kanonicznego moc podejmowania decyzji prawnie wi±¿±cych przynale¿y do w³adzy ¶wiêceñ. A zatem z tego punktu widzenia mamy do czynienia z ograniczeniami. Ale uwa¿am, ¿e same kobiety dziêki swemu zapa³owi i sile, ze sw± przewag±, dziêki temu co nazwa³bym duchow± moc±, bêd± potrafi³y znale¼æ dla siebie miejsce. A my powinni¶my staraæ siê s³uchaæ Boga, aby¶my przypadkiem nie przeszkadzali w tym dziele, ale wprost przeciwnie cieszymy siê, ¿e czynnik kobiecy uzyska w Ko¶ciele nale¿ne mu miejsce poczynaj±c od Matki Bo¿ej i Marii Magdaleny.

Pytanie: Ojcze ¦wiêty w ostatnich czasach mówi siê o nowej fascynacji katolicyzmem. Co stanowi o witalno¶ci i przysz³ych mo¿liwo¶ciach instytucji Ko¶cio³a, tak przecie¿ starej?

Benedykt XVI: Powiedzia³bym, ¿e ju¿ ca³y pontyfikat Jana Paw³a II zwróci³ uwagê ludzi i ich jako¶ zgromadzi³. To, co siê wydarzy³o w zwi±zku z jego ¶mierci± pozostaje czym¶ historycznie niezwyk³ym. Kiedy setki tysiêcy osób zdyscyplinowanie pod±¿a³y na Plac ¶w. Piotra, sta³y godzinami w kolejkach i zamiast mdleæ ze zmêczenia wytrzymywa³y, poruszone wewnêtrznym impulsem. A potem widzieli¶my to przy okazji inauguracji mojego pontyfikatu, czy w Kolonii. To piêkne, ¿e do¶wiadczenie wspólnoty staje siê jednoczesnym do¶wiadczeniem wiary, ¿e do¶wiadcza siê wspólnoty nie tylko w jakim¶ tam miejscu, ale ¿e do¶wiadczenie to staje siê ¿ywsze i daje katolicyzmowi ja¶niej±c± intensywno¶æ w³a¶nie tam gdzie s± miejsca wiary. Oczywi¶cie to musi trwaæ tak¿e w codziennym ¿yciu. Dwie rzeczy powinny i¶æ razem. Z jednej strony wielkie chwile, w których do¶wiadcza siê, ¿e dobrze jest byæ tutaj, ¿e Pan jest obecny, a my tworzymy wielk± wspólnotê pojednan± ponad wszelkimi granicami. Ale st±d trzeba oczywi¶cie czerpaæ zapa³, by wytrzymaæ podczas trudów pielgrzymowania przez codzienno¶æ i ¿yæ w odniesieniu do tych ¶wietlistych punktów, i zachêciæ innych, by do³±czyli do tej wspólnoty w drodze. Chcia³em skorzystaæ z okazji, by powiedzieæ: czujê siê zawstydzony tym wszystkim, co dzieje siê w ramach przygotowañ do mojej wizyty. Tym wszystkim, co ludzie robi±. Mój dom rodzinny zosta³ odmalowany, szko³a zawodowa odnowi³a p³ot, pracowa³ przy tym ewangelicki nauczyciel religii, a przecie¿ to s± tylko ma³e szczególiki. Ale s± znakiem tych wielkich rzeczy, które siê dziej±. Uwa¿am to za co¶ nadzwyczajnego, czego nie odnoszê do siebie samego, ale uznajê za znak woli uczestniczenia w tej wspólnocie wiary i s³u¿enia jedni drugim. Okazywanie tej solidarno¶ci i s³uchanie Bo¿ych natchnieñ w tym dziele jest to co¶, co mnie porusza i za co chcia³bym z ca³ego serca podziêkowaæ.

Pytanie: By³a mowa o do¶wiadczeniu wspólnoty. Ojciec ¦wiêty przyje¿d¿a teraz do Niemiec ju¿ po raz drugi po swoim wyborze. Po ¦wiatowym Dniu M³odzie¿y, a byæ mo¿e tak¿e po Mistrzostwach ¦wiata w pi³ce no¿nej atmosfera jest w pewnym sensie inna. Ma siê wra¿enie, ¿e Niemcy stali siê bardziej otwarci na ¶wiat, bardziej tolerancyjni, bardziej rado¶ni, czego Wasza ¦wi±tobliwo¶æ spodziewa siê jeszcze od nas Niemców?

Benedykt XVI: Powiedzia³bym, ¿e ju¿ od koñca II wojny ¶wiatowej zaczê³a siê pewna wewnêtrzna przemiana spo³eczeñstwa niemieckiego, tak¿e gdy chodzi o niemieck± mentalno¶æ. To wszystko zosta³o jeszcze wzmocnione przez powtórne zjednoczenie. W³±czyli¶my siê du¿o g³êbiej w ¶wiatow± spo³eczno¶æ i oczywi¶cie zostali¶my przemienieni przez jej mentalno¶æ. W ten sposób wychodz± na jaw tak¿e te aspekty niemieckiego charakteru, których inni wcze¶niej nie byli ¶wiadomi. A byæ mo¿e zbytnio uwa¿ano nas za zawsze zdyscyplinowanych i pow¶ci±gliwych, co byæ mo¿e mia³o nawet jakie¶ podstawy. Jednak je¶li teraz lepiej widaæ to, co wszyscy dostrzegaj±, to mi siê podoba: Niemcy s± nie tylko pow¶ci±gliwi, dok³adni, zdyscyplinowani, ale tak¿e spontaniczni, rado¶ci, go¶cinni. To bardzo piêkne. I tego bym ¿yczy³: niech te cnoty jeszcze bardziej wzrastaj± i niech stymuluje je i umacnia tak¿e chrze¶cijañska wiara.

Pytanie: Jan Pawe³ II og³osi³ b³ogos³awionymi i ¶wiêtymi wielk± liczbê chrze¶cijan. Niektórzy uwa¿aj±, ¿e zbyt wielk±. I tu moje pytanie: beatyfikacje i kanonizacje daj± Ko¶cio³owi co¶ nowego wtedy, je¶li te osoby mog± byæ uznane za prawdziwe wzory. Niemcy daj± stosunkowo niewielu b³ogos³awionych i ¶wiêtych w porównaniu z innymi krajami. Czy da siê co¶ zrobiæ, aby ten wymiar duszpasterstwa siê rozwin±³ i aby potrzeba beatyfikacji oraz kanonizacji da³a prawdziwy owoc duszpasterski?

Benedykt XVI: Na pocz±tku tak¿e i mnie trochê siê wydawa³o, i¿ ta ogromna liczba beatyfikacji nas prawie "przygniata" i ¿e mo¿e trzeba by³o bardziej dobieraæ postaci, które ja¶niej przemawia³yby do naszych sumieñ. W ostatnim czasie doprowadzi³em do decentralizacji uroczysto¶ci beatyfikacyjnych, by za ka¿dym razem czyniæ te postaci bardziej widoczne w okre¶lonych miejscach, do których one przynale¿±. Byæ mo¿e ¶wiêty z Gwatemali nie interesuje nas w Niemczech, czy te¿ odwrotnie ten z Altõtting nie budzi zainteresowania w Los Angeles, i tak dalej, czy¿ tak siê nie dzieje? Ponadto jestem przekonany, ¿e ta decentralizacja idzie w zgodzie z kolegialno¶ci± episkopatu, z jego kolegialnymi strukturami i ¿e jest to doskona³a okazja by pokazaæ, i¿ poszczególne kraje maj± swoich ludzi, którzy w³a¶nie w danym kraju s± skuteczni. Zauwa¿y³em ponadto, ¿e te odbywaj±ce siê w ró¿nych miejscach beatyfikacje dotycz± ogromnej rzeszy ludzi, którzy mówi±: "Nareszcie to jest kto¶ z nas!", zwracaj± siê do niego, i on ich wspomaga. B³ogos³awiony nale¿y do nich, a my cieszymy siê, ¿e takich postaci jest bardzo wiele. I je¶li stopniowo tak¿e my, dziêki rozwojowi ¶wiatowej wspólnoty, poznamy ich lepiej, bêdzie to piêkne. Najwa¿niejsze jest jednak to, by tak¿e na tej p³aszczy¼nie istnia³a ró¿norodno¶æ, a co za tym idzie wa¿ne jest, by¶my tak¿e my w Niemczech nauczyli siê poznawaæ swoich b³ogos³awionych i cieszyæ siê nimi. Obok beatyfikacji mamy te¿ kanonizacje wielkich postaci, które s± wa¿ne dla ca³ego Ko¶cio³a. Powiedzia³bym, ¿e poszczególne konferencje biskupie powinny dokonaæ wyboru, musz± zobaczyæ, co jest odpowiednie dla nas, czy dana osoba ma naprawdê co¶ do powiedzenia, nastêpnie powinny wskazaæ te postaci - niezbyt liczne - które wywar³y g³êboki p³yw. Mo¿na dokonaæ tego poprzez katechezê, kazania, mo¿e warto by by³o pomy¶leæ o nakrêceniu filmu. Mogê wyobraziæ sobie piêkne filmy. Naturalnie ja znam tylko Ojców Ko¶cio³a: film o ¶w. Augustynie, tak¿e o ¶w. Grzegorzu z Nazjanzu i jego bardzo charakterystycznej postaci, jego nieustannym uciekaniu przed coraz wiêkszymi obowi±zkami, jakie na niego nak³adano, itd. Trzeba to przemy¶leæ: nie zawsze istniej± tylko z³e, wydarzenia na podstawie których krêcone s± filmy, istniej± tak¿e wspania³e postaci historyczne, które wcale nie s± nudne i s± bardzo aktualne. Czyli innymi s³owy, nie mo¿na przesadnie obci±¿aæ ludzi, ale trzeba im ukazaæ aktualne, wci±¿ inspiruj±ce postaci.

Pytanie: Czy chodzi tak¿e o zabawne historie? Jakie znaczenie w ¿yciu papie¿a odgrywa poczucie humoru ?

Benedykt XVI: (¶miech) Nie jestem cz³owiekiem, któremu ci±gle przychodz± do g³owy kawa³y. Jednak umiejêtno¶æ dostrzegania tak¿e zabawnej strony ¿ycia i jego radosnego wymiaru, i nie przyjmowanie wszystkiego z nadmiern± powag±, uwa¿am za co¶ bardzo wa¿nego, i powiedzia³bym nawet koniecznego, tak¿e w mojej pos³udze. Który¶ z pisarzy powiedzia³, ¿e anio³y mog± fruwaæ, poniewa¿ nie traktuj± siebie ze ¶mierteln± powag±. Tak¿e my mogliby¶my wiêcej fruwaæ gdyby¶my nie uznawali siebie za tak bardzo wa¿nych.

Pytanie: Kiedy pe³ni siê tak wa¿ne funkcje, jak chocia¿by bycie papie¿em, ca³y czas jest siê obserwowanym. Inni mówi± o Waszej ¦wi±tobliwo¶ci. Czytaj±c ró¿ne rzeczy uderzy³o mnie, i¿ wielu obserwatorów pisze, ¿e osobowo¶æ Papie¿a Benedykta ró¿ni siê od tej kard. Ratzingera. Je¶li mogê o to zapytaæ, jak Ojciec ¦wiêty postrzega samego siebie?

Benedykt XVI: Podzielono mnie na kawa³ki ju¿ wielokrotnie: na pocz±tkuj±cego profesora i tego z okresu przej¶ciowego, na pierwszego kardyna³a i tego pó¼niejszego. Teraz pojawia siê nowy podzia³. Oczywi¶cie wp³ywaj± na to okoliczno¶ci i sytuacja, a tak¿e ludzie, poniewa¿ pe³ni siê ró¿ne funkcje. Powiedzmy jednak w ten sposób: moje podstawowe cechy osobowo¶ci i idee podlega³y rozwojowi, jednak w tym, co zasadnicze pozosta³y niezmienne, i to mnie cieszy. Teraz uwidaczniaj± siê tak¿e aspekty, których wcze¶niej nie mo¿na by³o tak ³atwo dostrzec.

Pytanie: Czy mo¿na powiedzieæ, ¿e ta pos³uga podoba siê Waszej ¦wi±tobliwo¶ci, ¿e nie jest dla niego ciê¿arem?

Benedykt XVI: To mo¿e by³oby za du¿o powiedziane, poniewa¿ w rzeczywisto¶ci jest ona mêcz±ca, w ka¿dym razie szukam rado¶ci tak¿e w tym.

Dziêkujemy za rozmowê i czekamy na Wasz± ¦wi±tobliwo¶æ w Niemczech, w Bawarii. Do zobaczenia.

Wywiad dla Bayerischer Rundfunk (ARD), ZDF, Deutsche Welle i Radia Watykañskiego.

Radio Watykañskie
www.oecumene.radiovaticana.org/pol
Reklama w Malachu g³ogowskim serwisie informacyjnym Dom Mody Szyk - Garnitury, moda, g³ogów

REKLAMA
Informator Duszpasterski to bezp³atny dwutygodnik, który jest dostêpny w g³ogowskich Parafiach - Domy energooszczêdne
- Domki Pobierowo

ARTYKU£Y

Brak nowych artyku³ów

LINKI Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych linków

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni

Brak nowych mediów

Brak nowych komentarzy

Katalog og³oszeñ Z ostatnich 2 tygodni

Brak nowych og³oszeñ
G³ogów Towarzystwo Ziemi G³ogowskiejGóryMuzeum Archeologiczno - Historyczne w G³ogowieApostolatCzas Serca - Wydawnictwo DehonNiecodziennik BibliotecznyOpokaRadio Elka G³ogówRadio WatykañskieRuah