Wzór biblijnej polszczyzny
23 lipiec 2007 | Doda³: Admin - Malach | Ods³on 968
W 1599 r. ukazuje siê w krakowskiej Drukarni £azarzowej Biblia, To jest ksiêgi Starego i Nowego Testamentu, wed³ug £aciñskiego przek³adu starego, w ko¶ciele powszechnym przyjêtego, na Polski jêzyk znowu z pilno¶ci± prze³o¿one, z dok³adaniem tekstu ¿ydowskiego i Greckiego, i z wyk³adem Katolickim trudniejszych miejsc, do obrony wiary ¶wiêtej powszechnej przeciw kacerstwom tych czasów nale¿±cych (pisowniê wielkimi literami zachowujemy tu za stron± tytu³ow±). Fakt tego wydania Pisma ¦wiêtego stanie siê dla Ko¶cio³a katolickiego w Polsce pocz±tkiem pewnej epoki, trwaj±cej a¿ do XX wieku.
Nie bêdzie b³êdem twierdziæ, i¿ mo¿na j± nazwaæ er± Biblii ks. Jakuba Wujka, bo okre¶lany jego nazwiskiem przek³ad spe³ni rolê tekstu obowi±zuj±cego katolików pos³uguj±cych siê polszczyzn±. Wytyczy i utrwali wyobra¿enie o tym, jak po polsku brzmi s³owo Bo¿e i czym jest jêzyk sakralny. Bêdzie wzorem mowy pobo¿nej, ¶wiêtej i natchnionej przez Boga.
Ks. Wujek i jego poprzednicy
Praca nad przet³umaczeniem na jêzyk polski Pisma ¦wiêtego zajê³a ks. Jakubowi Wujkowi szczególniej kilkana¶cie ostatnich lat jego ¿ycia (zmar³ 410 lat temu, w 1597 r.), choæ wcze¶niej te¿ prze³o¿y³ w celach duszpasterskich sporo biblijnego tekstu. Nie by³a to praca ca³kiem pionierska, gdy¿ w oczywisty sposób wieñczy³a trud poprzedników, co jest jak najbardziej w³a¶ciwe w tym wypadku, a najzupe³niej oczywiste, je¶li chodzi o pogl±d na pisarsk± dzia³alno¶æ, charakterystyczn± dla renesansu. W tej epoce bowiem zupe³nie inaczej ni¿ dzi¶ traktowano sprawê autorstwa. Przypomnijmy wprawdzie: gdy dwa lata wcze¶niej ni¿ Bibliê ks. Wujka i w tej¿e samej oficynie drukarskiej Jan Kochanowski publikowa³ Psa³terz Dawidów, to w poprzedzaj±cej zbiór dedykacji dumnie samookre¶li³ siê wobec bpa Piotra Myszkowskiego:
„Ty¿e¶ mi serca doda³, ¿em siê rymy swymi
Wa¿y³ zetrzeæ z poety co znakomitszymi.
I wdar³em siê na ska³ê piêknej Kalijopy,
Gdzie dotychmiast nie by³o znaku polskiej stopy”.
Osi±gniêcie zareklamowa³ wiêc jako bezprecedensowe. Nie zmienia to faktu, i¿ dla kultury renesansu, a i pó¼niejszych wieków tak¿e, by³o naturalne, ¿e dokonanie mo¿e byæ rozpoznane tylko na tle ca³ej serii podobnych wysi³ków innych autorów. Wielu zatem szlifowa³o te same teksty – traktowane jako wspólna w³asno¶æ – próbowa³o ulepszaæ spu¶ciznê poprzedników, wybieraæ najcelniejsze po¶ród zastanych ju¿ rozwi±zañ. W takim ujêciu przek³ad nie stawa³ siê zastrze¿on± w³asno¶ci± okre¶lonego t³umacza, a podobnie te¿ traktowano nowe oryginalne dzie³a. Tym bardzie dotyczy³o to przek³adów biblijnych, z którymi zreszt± tak dzieje siê do dzi¶. Bo przecie¿ jest to tekst bêd±cy w³asno¶ci± Ko¶cio³a, otoczony jego wyj±tkow± trosk±, a nie zastrze¿onym dobrem osobistym jednostek.
W XVI w., pod wp³ywem religijnego i intelektualnego o¿ywienia(m.in. gwa³townego rozwoju filologii jêzyków staro¿ytnych), przygotowano a¿ kilka przek³adów Nowego Testamentu na polski, tak¿e pojedynczych ksi±g i Starego Testamentu. Podobnie stanie siê dopiero w XX w., lecz wtedy bêdzie to najczê¶ciej praca zespo³u biblistów, natomiast w Z³otym Wieku – pojedynczych autorów. ¯eby tylko ograniczyæ siê do wspomnienia polskojêzycznych edycji ca³ego Pisma ¦wiêtego (nie precyzujemy tu sprawy ró¿nych kanonów ksi±g uznawanych przez wyznania), wymieñmy: otwiera je katolicki przek³ad Leopolity (1561), nastêpnie kalwiñska, zwana „Bibli± brzesk±”, tak¿e „piñczowsk±” lub „radziwi³³owsk±” (1563) oraz ariañska Szymona Budnego, okre¶lana te¿ jako „nie¶wieska” (1572).
Wielo¶æ t³umaczeñ
Pierwszy znany nam w ca³o¶ci katolicki przek³ad Biblii na polszczyznê okaza³ siê niezbyt udany. Kalwiñski oraz Braci Polskich pojawi³y siê wkrótce. Z katolicyzmu na luteranizm, kalwinizm czy arianizm zaczêli przechodziæ niektórzy opiniotwórczy przedstawiciele naszego spo³eczeñstwa, a dostêp do dobrze przygotowanego tekstu Pisma ¦wiêtego nie by³ tu bez znaczenia. Ksiê¿om za¶ brakowa³o dobrych spolszczeñ s³owa Bo¿ego do kazañ i nauk. Byli zdani na w³asn± inwencjê i wiedzê. Z t± by³o ró¿nie. Co gorsza, wierny móg³ ten sam biblijny fragment otrzymywaæ co rusz w innym, nie zawsze to samo znacz±cym kszta³cie. A XVI w. to czas, gdy argumenty dotycz±ce s³uszno¶ci lub nies³uszno¶ci jakiego¶ stwierdzenia dotycz±cego tre¶ci wiary opiera³y siê nader czêsto na takim czy innym rozumieniu pojedynczych wyrazów. W sporach przewa¿a³y bowiem dowody o charakterze filologicznym, a przeciwnikom zarzucano najczê¶ciej b³êdne lub tendencyjne odczytywanie ¶wiêtych tekstów. Natomiast trudniejsze sprawy wyja¶nia³y komentarze i przypisy dodawane do s³owa Bo¿ego, zazwyczaj jednocze¶nie namiêtnie napastliwe w stosunku do przekonañ innych wyznañ. I co ciekawe, a w czasach nam wspó³czesnych rzadkie, komentarze i przypisy, ca³kiem obszerne, by³y do³±czane nie tylko do katolickich, ale i do protestanckich edycji Pisma ¦wiêtego.
Jezuicki t³umacz
Sytuacja w Ko¶ciele katolickim tu¿ po soborze trydenckim tak siê wykszta³ci³a, ¿e zgodê na nowy przek³ad Biblii na jêzyki narodowe trzeba by³o uzyskiwaæ u Stolicy Apostolskiej. Jezuici, powodowani rozprzestrzenianiem siê innych wyznañ w Rzeczypospolitej, w 1584 r. wyznaczyli ks. Jakuba Wujka do zadania przek³adu najpierw Nowego, a potem Starego Testamentu na polski, a on wystara³ siê w Rzymie o pozwolenie na to dzie³o.
Wybór osoby t³umacza by³ jak najbardziej uzasadniony, gdy¿ ów jezuita sprawdzi³ siê ju¿ jako znakomity autor licznych przek³adów fragmentów Pisma ¦wiêtego w publikowanych przez siebie ksi±¿kach z homiliami. Nowy Testament ukaza³ siê w Krakowie w 1593 r. (a z uproszczonymi komentarzami, po dok³adniejszej konfrontacji z Wulgat± – niemal to samo raz jeszcze w 1594). Ks. Wujek wykaza³ siê umiejêtno¶ciami najwy¿szej próby, doskona³± znajomo¶ci± najnowszej wiedzy biblistycznej i filologicznej. Tekst zaopatrzy³ w przypisy i komentarze o charakterze merytorycznym, wyja¶nienia realiów biblijnej rzeczywisto¶ci, informacje jêzykowe, doktrynalne, w tym czêsto polemiczne – przeciw „kacerstwom”, „heretykom dzisiejszym”, „nowowiernikom”, „nowokrzczeñcom”. W przek³adzie wychodzi³ równolegle od tekstu greckiego i ³aciñskiego. Przy wieloletniej pracy nad Starym Testamentem siêga³ do ¼róde³ w jêzyku hebrajskim. Tak przygotowane Psalmy opublikowa³ tak¿e w 1594 r.
Kiedy ju¿ trwa³ wysi³ek naszego jezuity przy spolszczeniu wszystkich ksi±g Objawienia, to pod patronatem papie¿a Klemensa VIII ukaza³a siê w roku 1592 poprawiona wersja Wulgaty, potocznie zwana „Klementyñsk±”, uwzglêdniaj±ca najnowsze osi±gniêcia w zakresie krytyki tekstu. A poniewa¿ w³a¶nie Wulgatê Sobór Trydencki okre¶li³ jako wersjê autentyczn±, urzêdow± dla Ko¶cio³a, autorytatywn±, to w parê dekad potem opublikowana Klementyna stanie siê wzorcem obowi±zuj±cym. Pozostawa³o zatem uzgodniæ przygotowany przek³ad z t± edycj±. Jednak sam ks. Wujek ju¿ nie dokoñczy³ tego zadania, mimo ¿e bra³ pod uwagê równie¿ ów nowy kontekst ¼ród³owy.
Pod lup± cenzorów
Jak wspomniano, ca³a Biblia sygnowana nazwiskiem Wujka jako t³umacza zosta³a wydana dopiero w 1599 r. Od 1596 nad tym biblijnym przek³adem pracowa³a specjalna komisja cenzorska, g³ównie w Poznaniu, m.in. z udzia³em superiora tutejszego kolegium zakonnego, ks. Stanis³awa Grodzickiego – st±d najczê¶ciej jest nazywana komisj± Grodzickiego.
Przez d³ugi czas uwa¿ano, ¿e radykalnie zmieni³a ona Wujkowy tekst, najczê¶ciej, ¿e wrêcz zepsu³a. Wprawdzie na pewne usprawiedliwienie cenzorów mo¿na przytoczyæ ówczesne pogl±dy na temat autorstwa. W ostatnich latach s±dzi siê jednak, ¿e korekty wprowadzone przez ten zespó³ nie by³y a¿ tak radykalne czy szkodliwe. Najgorsze polega³y na narzuceniu tekstowi dos³ownego kalkowania ³aciñskich konstrukcji jêzykowych Wulgaty, co nieraz prowadzi³o do niezrozumia³o¶ci frazy. Zreszt± nawet porównuj±c wersje Nowego Testamentu z 1593-1594 r. z wersj± z 1599 w koñcu nie wiemy, od kogo pochodz± poszczególne zmiany. Uderza jedynie, ¿e niektóre wcze¶niej zastosowane s³owa okazuj± siê bardziej trafne, ale i bywa - rzadziej – wrêcz przeciwnie.
Wujkowa praca
Ks. Wujek odniós³ swoje dzie³o do dokonañ poprzedników, inspiruj±c siê tym, co w protestanckich przek³adach by³o najbardziej udane, a polemicznie traktuj±c ich tendencje konfesyjne. Wykorzysta³ równie¿ t³umaczenia na jêzyk czeski, których wp³yw na polskie translacje bywa³ znaczny. Jako wybitny znawca nie tylko nauk biblijnych, ale tak¿e retoryki – zwano go wszak Semiciceronem - w³o¿y³ wiele trudu, o wiele wiêcej ni¿ inni staropolscy t³umacze, w nadanie wersetom piêkna i naturalno¶ci brzmienia, osi±ganego przez staranno¶æ szyku wyrazów i rozk³ad akcentów we frazie. W ten sposób poetyckie partie, szczególnie Starego Testamentu, zbli¿aj± siê u niego bardzo do ówczesnych schematów wiersza polskiego. Z tych powodów dla przysz³ych pokoleñ przek³ad ks. Wujka bêdzie wzorem nie tylko polszczyzny biblijnej, na¶ladowanej np. przez Mickiewicza i S³owackiego, ale kanonem piêkna dla sztuki s³owa.
Bli¿ej Boga
Jednak pamiêtajmy, ¿e tak dla XVI w., jak i dla pó¼niejszych stuleci pojmowanie Pisma ¦wiêtego w kategoriach tylko dzie³a literackiego nie by³o najistotniejsze (tak bêdzie dopiero pojmowane w laicyzuj±cym ujêciu od XVIII w.). Wa¿niejsze siê wydaje, ¿e polszczyzna Wujka sta³a siê dla Polaków ¼ród³em, z którego czerpali ³askê rozumienia Boga i wiarê. O celno¶ci przek³adu niech¿e ¶wiadczy fakt, ¿e w polskim protestantyzmie przez wieki pe³ni±ca podobn± co Wujkowy przek³ad funkcjê „Biblia gdañska”, wydana w 1632 r., w du¿ym stopniu czerpie w³a¶nie z pracy naszego Semicicerona. Dodajmy te¿ sprawiedliwie, ¿e w XIX w. polscy pisarze czê¶ciej w³a¶nie do niej nawi±zywali. By³a bowiem o wiele ³atwiej dostêpna, szczególnie ¿e rozpowszechnia³o j± na terenie zaboru Rosyjskie Towarzystwo Biblijne. Lecz i przek³ad ks. Wujka wydawali tak¿e wtedy protestanci, oczywi¶cie bez jego adnotacji, no i przede wszystkim bez tych ksi±g ze Starego Testamentu, których te wyznania nie traktowa³y jako natchnione
Tak zatem przez wieki Polacy za pomoc± Wujkowego jêzyka poznawali biblijne realia zarówno religii ¿ydowskiej, jak i pocz±tków chrze¶cijañstwa. W tym pierwszym wypadku dochodzi nieraz do typowego dla XVI w. na³o¿enia detali znanych wspó³cze¶nie na staro¿ytne. Np. ¦wi±tynia Jerozolimska jest nazywana „ko¶cio³em” (J 2, 19). T³umacz u¿ywa s³ów dobrze ju¿ zadomowionych w polszczy¼nie, a wiêc jest „bo¼nica” (Mk 1, 21), „folwark, który da³ Jakub Józefowi” (J 4, 5). Pi³at urzêduje na „ratuszu” (J 18, 33). Ks. Wujek woli „puszczê” (Pwt 2, 1; J 1, 13) zamiast mniej znanej Polakom „pustyni” (np. Wj 13, 19). „¯mijê” i „jaszczurkê” odró¿nia nie ze wzglêdu na biologiczne cechy, ale ekspresywn± warto¶æ ich nazw, potrzebn± np. do obelgi. Oczywi¶cie, znajdziemy w jego przek³adzie równie¿ takie cechy, które stan± siê charakterystyczne dla wyznania t³umacza. Nie bêdziemy wiêc czytaæ o „zanurzeniu”, jak chcieliby niektórzy tzw. arianie, ale o „chrzcie” (tak te¿ w „Biblii gdañskiej”). W odpowiednich miejscach bêdzie w tekstach „Ko¶ció³”, a nie „zwo³anie”, „zbór” czy „zgromadzenie”. Pozdrowienie Anielskie sk³ada siê z wyra¿enia „³aski pe³na”, nie np. „³ask± udarowana” (£k 1, 28), gdy¿ taka interpretacja jest podstaw± wnioskowania o tytu³ach i przywilejach Naj¶wiêtszej Dziewicy. Modlitwa Pañska koñczy siê na pro¶bie „Ale nas zbaw ode z³ego. Amen” (Mt 6, 13 – wg Wulgaty), a nie na s³owach „albowiem Twoje jest królestwo i moc...”, które s± w protestanckich edycjach. No, a przede wszystkim liczba ksi±g Biblii wynosi 72, tak jak to potwierdzi³ Sobór Trydencki Dekretem o kanonie Pisma ¦wiêtego.
Tu warto dodaæ ciekawostkê. Otó¿ nie tylko do tekstów kanonicznych ograniczy³ siê przek³ad polskiego Semicicerona. By mianowicie by³ jak najbardziej u¿yteczny w g³oszeniu wiary, zosta³ zaopatrzony jeszcze w aneks, zawieraj±cy wybrane dzie³a apokryficzne, „aby do koñca nie zaginê³y”, gdy¿ do nich szczególnie czêsto siêgano w Tradycji (zreszt± w prawos³awiu zaliczono je do kanonu tekstów natchnionych przez Boga). Na ten dodatek sk³adaj± siê Modlitwa Manassesa oraz 3 i 4 Ksiêga Ezdraszowa, prze³o¿one za niektórymi ³aciñskimi kodeksami. To dzi¶ zapomniane, a godne odnotowania dzie³o ks. Wujka – t³umacza.
Prymasowski marketing
Pogrobowe losy biblijnej pracy Semicicerona z dzisiejszego punktu widzenia mog± siê wydawaæ niezrozumia³e. Ówczesne pojêcie autorstwa, a tak¿e prze¿ywanie autorytetu ko¶cielnych zwierzchno¶ci, szczególnie przez jezuitów, czyni ca³± sprawê postêpowania cenzury o wiele bardziej wieloaspektow±. Lecz nie pozbawion± socjotechnicznych zamiarów, co niemal przypomina dzisiejsze dzia³ania marketingowe. Tym bardziej ¿e marketingiem zaj±³ siê autorytet z urzêdu, bo sam „Prymas Koronny i Pierwszy Ksi±¿ê”, abp Stanis³aw Karnkowski. To on zaopatrzy³ edycjê z 1599 r. w obszern± przedmowê. Wyja¶ni³ w niej idee przy¶wiecaj±ce t³umaczeniu, a tak naprawdê – przy¶wiecaj±ce korektom sporz±dzonym przez poznañsk± cenzurê. Ale przede wszystkim zinterpretowa³ ukazanie siê przek³adu Pisma ¦wiêtego jako cud Opatrzno¶ci w ¿yciu Ko¶cio³a powszechnego i Polski. Zreszt± trzeba przypomnieæ, ¿e zas³ugi tego prymasa s± tak¿e wiekopomne. Nie tylko bowiem u¿yczy³ swego autorytetu przek³adowi Biblii dla katolików, bo równie¿ uczyni³ to wobec krakowskiej edycji Katechizmu Rzymskiego, to jest nauki chrze¶cijañskiej za rozkazaniem Concilium Trydenckiego. Dopiero o obu tych ksi±¿kach wespó³, a wiêc o Biblii i katechizmie razem, mo¿emy stwierdziæ, ¿e to one scementowa³y na wieki fundamenty katolicyzmu w Polsce. Druga z nich ujednolici³a bowiem podstawowe nazwy pojêæ (nawiasem mówi±c – funkcjonowa³y potem ca³y czas dwa ró¿ne przek³ady katechizmu ró¿nych autorów).
Jezuiccy cenzorzy przek³adu Biblii te¿ dali swoj± przedmowê, zreszt± skompilowan± z jakim¶ tekstem wstêpnym samego ks. Wujka (bo na pocz±tku t³umacz mówi o swej pracy, u¿ywaj±c form 1 osoby gramatycznej, a dalsze s³owa ewidentnie nie s± ju¿ od niego). I oni te¿ wed³ug najlepszych wzorów ¿ywotów ¶wiêtych kreuj± osobê t³umacza na mê¿a przez Boga wybranego, herosa katolickich cnót, który przy pisaniu dzia³a³ samym „Duchem ¦wiêtym wzbudzony”.
Z Wujkiem przez wieki
O tej aurze cudownej inspiracji ¶wi±tobliwego mê¿a nieco zapomnia³y pó¼niejsze wieki. Sama za¶ ranga przek³adu ros³a niepomiernie. Ros³a nawet do tego stopnia, ¿e niektóre wydania Wujkowej Biblii w XIX w. zachowywa³y wszelkie osobliwo¶ci pisowni szesnastego stulecia i archaiczn± gramatykê, nawet gdy by³y ju¿ zupe³nie niezrozumia³e dla kogo¶, kto nie bada³ naukowo staropolszczyzny. Sprzyja³o temu mylne przekonanie, ¿e tak¿e owoce pracy ks. Wujka zosta³y urzêdowo potwierdzone przez samego papie¿a. Z kolei w latach miêdzywojennych XX stulecia zaczêto szesnastowieczny przek³ad zmieniaæ ju¿ nader dowolnie, przede wszystkim niszcz±c warto¶ci stylu jêzykowego (do podobnego szkodnictwa dosz³o i w naszej epoce).
Dodajmy jeszcze, ¿e poza specjalistami rzesze czytelników pewnie nie zdawa³y sobie sprawy z istnienia dwóch ró¿nych Wujkowych przek³adów Nowego Testamentu oraz Psalmów (nie licz±c jeszcze perykop z homilii). Kiedy Adam Mickiewicz koñczy³ III czê¶æ Dziadów, zaopatrzy³ je w motto z Ewangelii wed³ug ¶w. Mateusza w wersji pochodz±cej z 1593-1594 r., choæ wielokrotnie w swych dzie³ach nawi±zywa³ do przek³adu Starego Testamentu, a wiêc wersji z 1599. Nigdzie nie ma ¶ladu, ¿e wieszcz odró¿nia³ oba t³umaczenia, a badacze jego poezji te¿ siê nie poznali i przypuszczali, ¿e motto jest parafraz± tekstu Wujka, a nie cytatem.
Wzór niedo¶cigniony
Có¿ jeszcze mo¿na powiedzieæ z perspektywy tylu stuleci o owym przek³adzie? Mo¿e to, ¿e choæ brutalnie potraktowany przez kontynuatorów-wydawców, by³ dzie³em, któremu towarzyszy³a zas³uga dot±d nieporównywalna z ¿adnym innym tekstem w polszczy¼nie, z wyj±tkiem mo¿e modlitw codziennego pacierza. ¯aden bowiem nie by³ u¿ywany tak czêsto i obficie, tak d³ugo i przez tak wielu, jak to przypad³o Pismu ¦wiêtemu w t³umaczeniu ks. Jakuba Wujka. Autorom nie godzi siê nawet pomarzyæ o takim nadzwyczajnym owocu ich wysi³ków. Czy¿ mówienie o szczególnej ³asce nie nabiera w tym kontek¶cie g³êbszego sensu?
Grzegorz Kubski
Autor tekstu jest biblist± i polonist±. Pracuje z Zak³adzie Teorii Literatury Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jest cz³onkiem Stowarzyszenia Biblistów Polskich i Stowarzyszenia im. Romana Brandstaettera oraz wspó³pracownikiem Komisji Jêzyka Religijnego przy Radzie Jêzyka Polskiego PAN.
Przewodnik Katolicki nr 29 2007 r.









































Odno¶niki