
Ewangelia Jezusa wg. ¶w. £ukasza
Rozdzia³y od 1 do 10 | Rozdzia³y od 10 do 20 | Rozdzia³y od 21 do 24
10 1 Nastêpnie wyznaczy³ Pan jeszcze innych siedemdziesiêciu dwóch i wys³a³ ich po dwóch przed sob± do ka¿dego miasta i miejscowo¶ci, dok±d sam przyj¶æ zamierza³. 2 Powiedzia³ te¿ do nich: ¿niwo wprawdzie wielkie, ale robotników ma³o; pro¶cie wiêc Pana ¿niwa, ¿eby wyprawi³ robotników na swoje ¿niwo. 3 Id¼cie, oto was posy³am jak owce miêdzy wilki. 4 Nie no¶cie z sob± trzosa ani torby, ani sanda³ów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! 5 Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! 6 Je¶li tam mieszka cz³owiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; je¶li nie, powróci do was. 7 W tym samym domu zostañcie, jedz±c i pij±c, co maj±: bo zas³uguje robotnik na swoj± zap³atê. Nie przechod¼cie z domu do domu. 8 Je¶li do jakiego miasta wejdziecie i przyjm± was, jedzcie, co wam podadz±; 9 uzdrawiajcie chorych, którzy tam s±, i mówcie im: Przybli¿y³o siê do was królestwo Bo¿e. 10 Lecz je¶li do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjm± was, wyjd¼cie na jego ulice i powiedzcie: 11 Nawet proch, który z waszego miasta przylgn±³ nam do nóg, strz±samy wam. Wszak¿e to wiedzcie, ¿e bliskie jest królestwo Bo¿e. 12 Powiadam wam: Sodomie l¿ej bêdzie w ów dzieñ ni¿ temu miastu. 13 Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie dzia³y siê cuda, które u was siê dokona³y, ju¿ dawno by siê nawróci³y, siedz±c w worze pokutnym i w popiele. 14 Tote¿ Tyrowi i Sydonowi l¿ej bêdzie na s±dzie ni¿eli wam. 15 A ty, Kafarnaum, czy a¿ do nieba masz byæ wyniesione? A¿ do otch³ani zejdziesz! 16 Kto was s³ucha, Mnie s³ucha, a kto wami gardzi, Mn± gardzi; lecz kto Mn± gardzi, gardzi Tym, który Mnie pos³a³. 17 Wróci³o siedemdziesiêciu dwóch z rado¶ci± mówi±c: Panie, przez wzgl±d na Twoje imiê, nawet z³e duchy nam siê poddaj±. 18 Wtedy rzek³ do nich: Widzia³em szatana, spadaj±cego z nieba jak b³yskawica. 19 Oto da³em wam w³adzê st±pania po wê¿ach i skorpionach, i po ca³ej potêdze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. 20 Jednak nie z tego siê cieszcie, ¿e duchy siê wam poddaj±, lecz cieszcie siê, ¿e wasze imiona zapisane s± w niebie. 21 W tej w³a¶nie chwili Jezus rozradowa³ siê w Duchu ¦wiêtym i rzek³: Wys³awiam Ciê, Ojcze, Panie nieba i ziemi, ¿e zakry³e¶ te rzeczy przed m±drymi i roztropnymi, a objawi³e¶ je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdy¿ takie by³o Twoje upodobanie. 22 Ojciec mój przekaza³ Mi wszystko. Nikt te¿ nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawiæ. 23 Potem zwróci³ siê do samych uczniów i rzek³: Szczê¶liwe oczy, które widz± to, co wy widzicie. 24 Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnê³o ujrzeæ to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i us³yszeæ, co s³yszycie, a nie us³yszeli. 25 A oto powsta³ jaki¶ uczony w Prawie i wystawiaj±c Go na próbê, zapyta³: Nauczycielu, co mam czyniæ, aby osi±gn±æ ¿ycie wieczne? 26 Jezus mu odpowiedzia³: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? 27 On rzek³: Bêdziesz mi³owa³ Pana, Boga swego, ca³ym swoim sercem, ca³± swoj± dusz±, ca³± swoj± moc± i ca³ym swoim umys³em; a swego bli¼niego jak siebie samego. 28 Jezus rzek³ do niego: Dobrze¶ odpowiedzia³. To czyñ, a bêdziesz ¿y³. 29 Lecz on, chc±c siê usprawiedliwiæ, zapyta³ Jezusa: A kto jest moim bli¼nim? 30 Jezus nawi±zuj±c do tego, rzek³: Pewien cz³owiek schodzi³ z Jerozolimy do Jerycha i wpad³ w rêce zbójców. Ci nie tylko ¿e go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pó³ umar³ego, odeszli. 31 Przypadkiem przechodzi³ t± drog± pewien kap³an; zobaczy³ go i min±³. 32 Tak samo lewita, gdy przyszed³ na to miejsce i zobaczy³ go, min±³. 33 Pewien za¶ Samarytanin, bêd±c w podró¿y, przechodzi³ równie¿ obok niego. Gdy go zobaczy³, wzruszy³ siê g³êboko: 34 podszed³ do niego i opatrzy³ mu rany, zalewaj±c je oliw± i winem; potem wsadzi³ go na swoje bydlê, zawióz³ do gospody i pielêgnowa³ go. 35 Nastêpnego za¶ dnia wyj±³ dwa denary, da³ gospodarzowi i rzek³: Miej o nim staranie, a je¶li co wiêcej wydasz, ja oddam tobie, gdy bêdê wraca³. 36 Który¿ z tych trzech okaza³ siê, wed³ug twego zdania, bli¼nim tego, który wpad³ w rêce zbójców? 37 On odpowiedzia³: Ten, który mu okaza³ mi³osierdzie. Jezus mu rzek³: Id¼, i ty czyñ podobnie! 38 W dalszej ich podró¿y przyszed³ do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjê³a Go do swego domu. 39 Mia³a ona siostrê, imieniem Maria, która siad³a u nóg Pana i przys³uchiwa³a siê Jego mowie. 40 Natomiast Marta uwija³a siê ko³o rozmaitych pos³ug. Przyst±pi³a wiêc do Niego i rzek³a: Panie, czy Ci to obojêtne, ¿e moja siostra zostawi³a mnie sam± przy us³ugiwaniu? Powiedz jej, ¿eby mi pomog³a. 41 A Pan jej odpowiedzia³: Marto, Marto, troszczysz siê i niepokoisz o wiele, 42 a potrzeba <ma³o albo> tylko jednego. Maria obra³a najlepsz± cz±stkê, której nie bêdzie pozbawiona.
11 1 Gdy Jezus przebywa³ w jakim¶ miejscu na modlitwie i skoñczy³ j±, rzek³ jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas siê modliæ, jak i Jan nauczy³ swoich uczniów. 2 A On rzek³ do nich: Kiedy siê modlicie, mówcie: Ojcze, niech siê ¶wiêci Twoje imiê; niech przyjdzie Twoje królestwo! 3 Naszego chleba powszedniego dawaj nam na ka¿dy dzieñ 4 i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy ka¿demu, kto nam zawini³; i nie dopu¶æ, by¶my ulegli pokusie. 5 Dalej mówi³ do nich: Kto¶ z was, maj±c przyjaciela, pójdzie do niego o pó³nocy i powie mu: Przyjacielu, u¿ycz mi trzy chleby, 6 bo mój przyjaciel przyszed³ do mnie z drogi, a nie mam, co mu podaæ. 7 Lecz tamten odpowie z wewn±trz: Nie naprzykrzaj mi siê! Drzwi s± ju¿ zamkniête i moje dzieci le¿± ze mn± w ³ó¿ku. Nie mogê wstaæ i daæ tobie. 8 Mówiê wam: Chocia¿by nie wsta³ i nie da³ z tego powodu, ¿e jest jego przyjacielem, to z powodu natrêctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. 9 Ja wam powiadam: Pro¶cie, a bêdzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; ko³aczcie, a otworz± wam. 10 Ka¿dy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a ko³acz±cemu otworz±. 11 Je¿eli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamieñ? Albo o rybê, czy zamiast ryby poda mu wê¿a? 12 Lub te¿ gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Je¶li wiêc wy, choæ ¼li jeste¶cie, umiecie dawaæ dobre dary swoim dzieciom, o ile¿ bardziej Ojciec z nieba da Ducha ¦wiêtego tym, którzy Go prosz±. 14 Raz wyrzuca³ z³ego ducha [u tego], który by³ niemy. A gdy z³y duch wyszed³, niemy zacz±³ mówiæ i t³umy by³y zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, w³adcê z³ych duchów, wyrzuca z³e duchy. 16 Inni za¶, chc±c Go wystawiæ na próbê, domagali siê od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znaj±c ich my¶li, rzek³ do nich: Ka¿de królestwo wewnêtrznie sk³ócone pustoszeje i dom na dom siê wali. 18 Je¶li wiêc i szatan z sob± jest sk³ócony, jak¿e siê ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, ¿e Ja przez Belzebuba wyrzucam z³e duchy. 19 Lecz je¶li Ja przez Belzebuba wyrzucam z³e duchy, to przez kogo je wyrzucaj± wasi synowie? Dlatego oni bêd± waszymi sêdziami. 20 A je¶li Ja palcem Bo¿ym wyrzucam z³e duchy, to istotnie przysz³o ju¿ do was królestwo Bo¿e. 21 Gdy mocarz uzbrojony strze¿e swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze ca³± broñ jego, na której polega³, i ³upy jego rozda. 23 Kto nie jest ze Mn±, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mn±, rozprasza. 24 Gdy duch nieczysty opu¶ci cz³owieka, b³±ka siê po miejscach bezwodnych, szukaj±c spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócê do swego domu, sk±d wyszed³em. 25 Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. 26 Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów z³o¶liwszych ni¿ on sam; wchodz± i mieszkaj± tam. I stan pó¼niejszy owego cz³owieka staje siê gorszy ni¿ poprzedni. 27 Gdy On to mówi³, jaka¶ kobieta z t³umu g³o¶no zawo³a³a do Niego: B³ogos³awione ³ono, które Ciê nosi³o, i piersi, które ssa³e¶. 28 Lecz On rzek³: Owszem, ale przecie¿ b³ogos³awieni ci, którzy s³uchaj± s³owa Bo¿ego i zachowuj± je. 29 A gdy t³umy siê gromadzi³y, zacz±³ mówiæ: To plemiê jest plemieniem przewrotnym. ¿±da znaku, ale ¿aden znak nie bêdzie mu dany, prócz znaku Jonasza. 30 Jak bowiem Jonasz by³ znakiem dla mieszkañców Niniwy, tak bêdzie Syn Cz³owieczy dla tego plemienia. 31 Królowa z Po³udnia powstanie na s±dzie przeciw ludziom tego plemienia i potêpi ich; poniewa¿ ona przyby³a z krañców ziemi s³uchaæ m±dro¶ci Salomona, a oto tu jest co¶ wiêcej ni¿ Salomon. 32 Ludzie z Niniwy powstan± na s±dzie przeciw temu plemieniu i potêpi± je; poniewa¿ oni dziêki nawo³ywaniu Jonasza siê nawrócili, a oto tu jest co¶ wiêcej ni¿ Jonasz. 33 Nikt nie zapala ¶wiat³a i nie stawia go w ukryciu ani pod korcem, lecz na ¶wieczniku, aby jego blask widzieli ci, którzy wchodz±. 34 ¦wiat³em cia³a jest twoje oko. Je¶li twoje oko jest zdrowe, ca³e twoje cia³o bêdzie w ¶wietle. lecz je¶li jest chore, cia³o twoje bêdzie równie¿ w ciemno¶ci. 35 Patrz wiêc, ¿eby ¶wiat³o, które jest w tobie, nie by³o ciemno¶ci±. 36 Je¶li zatem ca³e twoje cia³o bêdzie w ¶wietle, nie maj±c w sobie nic ciemnego, ca³e bêdzie w ¶wietle, jak gdyby ¶wiat³o o¶wieca³o ciê swym blaskiem. 37 Gdy jeszcze mówi³, zaprosi³ Go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszed³ wiêc i zaj±³ miejsce za sto³em. 38 Lecz faryzeusz, widz±c to, wyrazi³ zdziwienie, ¿e nie obmy³ wpierw r±k przed posi³kiem. 39 Na to rzek³ Pan do niego: W³a¶nie wy, faryzeusze, dbacie o czysto¶æ zewnêtrznej strony kielicha i misy, a wasze wnêtrze pe³ne jest zdzierstwa i niegodziwo¶ci. 40 Nierozumni! Czy¿ Stwórca zewnêtrznej strony nie uczyni³ tak¿e wnêtrza? 41 Raczej dajcie to, co jest wewn±trz, na ja³mu¿nê, a zaraz wszystko bêdzie dla was czyste. 42 Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesiêcinê z miêty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwo¶æ i mi³o¶æ Bo¿±. Tymczasem to nale¿a³o czyniæ, i tamtego nie opuszczaæ. 43 Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. 44 Biada wam, bo jeste¶cie jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodz±. 45 Wtedy odezwa³ siê do Niego jeden z uczonych w Prawie: Nauczycielu, tymi s³owami nam te¿ ubli¿asz. 46 On odpar³: I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wk³adacie na ludzi ciê¿ary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciê¿arów tych nie dotykacie. 47 Biada wam, poniewa¿ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. 48 A tak jeste¶cie ¶wiadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdy¿ oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. 49 Dlatego te¿ powiedzia³a M±dro¶æ Bo¿a: Po¶lê do nich proroków i aposto³ów, a z nich niektórych zabij± i prze¶ladowaæ bêd±. 50 Tak na tym plemieniu bêdzie pomszczona krew wszystkich proroków, która zosta³a przelana od stworzenia ¶wiata, 51 od krwi Abla a¿ do krwi Zachariasza, który zgin±³ miêdzy o³tarzem a przybytkiem. Tak, mówiê wam, na tym plemieniu bêdzie pomszczona. 52 Biada wam, uczonym w Prawie, bo wziêli¶cie klucze poznania; sami¶cie nie weszli, a przeszkodzili¶cie tym, którzy wej¶æ chcieli. 53 Gdy wyszed³ stamt±d, uczeni w Pi¶mie i faryzeusze poczêli gwa³townie nastawaæ na Niego i wypytywaæ Go o wiele rzeczy. 54 Czyhali przy tym, ¿eby go podchwyciæ na jakim¶ s³owie.
12 1 Kiedy wielotysiêczne t³umy zebra³y siê ko³o Niego, tak ¿e jedni cisnêli siê na drugich, zacz±³ mówiæ najpierw do swoich uczniów: Strze¿cie siê kwasu, to znaczy ob³udy faryzeuszów. 2 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wysz³o na jaw, ani nic tajemnego, co by siê nie sta³o wiadome. 3 Dlatego wszystko, co powiedzieli¶cie w mroku, w ¶wietle bêdzie s³yszane, a co¶cie w izbie szeptali do ucha, g³osiæ bêd± na dachach. 4 Lecz mówiê wam, przyjacio³om moim: Nie bójcie siê tych, którzy zabijaj± cia³o, a potem nic wiêcej uczyniæ nie mog±. 5 Poka¿ê wam, kogo siê macie obawiaæ: bójcie siê Tego, który po zabiciu ma moc wtr±ciæ do piek³a. Tak, mówiê wam: Tego siê bójcie! 6 Czy¿ nie sprzedaj± piêciu wróbli za dwa asy? A przecie¿ ¿aden z nich nie jest zapomniany w oczach Bo¿ych. 7 U was za¶ nawet w³osy na g³owie wszystkie s± policzone. Nie bójcie siê: jeste¶cie wa¿niejsi ni¿ wiele wróbli. 8 A powiadam wam: Kto siê przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna siê i Syn Cz³owieczy do niego wobec anio³ów Bo¿ych; 9 a kto siê Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprê siê i Ja wobec anio³ów Bo¿ych. 10 Ka¿demu, kto mówi jakie¶ s³owo przeciw Synowi Cz³owieczemu, bêdzie przebaczone, lecz temu, kto blu¼ni przeciw Duchowi ¦wiêtemu, nie bêdzie przebaczone. 11 Kiedy was ci±gaæ bêd± do synagog, urzêdów i w³adz, nie martwcie siê, w jaki sposób albo czym macie siê broniæ lub co mówiæ, 12 bo Duch ¦wiêty nauczy was w tej w³a¶nie godzinie, co nale¿y powiedzieæ. 13 Wtedy kto¶ z t³umu rzek³ do Niego: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, ¿eby siê podzieli³ ze mn± spadkiem. 14 Lecz On mu odpowiedzia³: Cz³owieku, któ¿ Miê ustanowi³ sêdzi± albo rozjemc± nad wami? 15 Powiedzia³ te¿ do nich: Uwa¿ajcie i strze¿cie siê wszelkiej chciwo¶ci, bo nawet gdy kto¶ op³ywa [we wszystko], ¿ycie jego nie jest zale¿ne od jego mienia. 16 I opowiedzia³ im przypowie¶æ: Pewnemu zamo¿nemu cz³owiekowi dobrze obrodzi³o pole. 17 I rozwa¿a³ sam w sobie: Co tu pocz±æ? Nie mam gdzie pomie¶ciæ moich zbiorów. 18 I rzek³: Tak zrobiê: zburzê moje spichlerze, a pobudujê wiêksze i tam zgromadzê ca³e zbo¿e i moje dobra. 19 I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na d³ugie lata z³o¿one; odpoczywaj, jedz, pij i u¿ywaj! 20 Lecz Bóg rzek³ do niego: G³upcze, jeszcze tej nocy za¿±daj± twojej duszy od ciebie; komu wiêc przypadnie to, co¶ przygotowa³? 21 Tak dzieje siê z ka¿dym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem. 22 Potem rzek³ do swoich uczniów: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie siê zbytnio o ¿ycie, co macie je¶æ, ani o cia³o, czym macie siê przyodziaæ. 23 ¿ycie bowiem wiêcej znaczy ni¿ pokarm, a cia³o wiêcej ni¿ odzienie. 24 Przypatrzcie siê krukom: nie siej± ani ¿n±; nie maj± piwnic ani spichrzów, a Bóg je ¿ywi. O ile¿ wa¿niejsi jeste¶cie wy ni¿ ptaki! 25 Któ¿ z was przy ca³ej swej trosce mo¿e choæby chwilê do³o¿yæ do wieku swego ¿ycia? 26 Je¶li wiêc nawet drobnej rzeczy [uczyniæ] nie mo¿ecie, to czemu zbytnio troszczycie siê o inne? 27 Przypatrzcie siê liliom, jak rosn±: nie pracuj± i nie przêd±. A powiadam wam: Nawet Salomon w ca³ym swym przepychu nie by³ tak ubrany jak jedna z nich. 28 Je¶li wiêc ziele na polu, które dzi¶ jest, a jutro do pieca bêdzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ile¿ bardziej was, ma³ej wiary! 29 I wy zatem nie pytajcie, co bêdziecie jedli i co bêdziecie pili, i nie b±d¼cie o to niespokojni! 30 O to wszystko bowiem zabiegaj± narody ¶wiata, lecz Ojciec wasz wie, ¿e tego potrzebujecie. 31 Starajcie siê raczej o Jego królestwo, a te rzeczy bêd± wam dodane. 32 Nie bój siê, ma³a trzódko, gdy¿ spodoba³o siê Ojcu waszemu daæ wam królestwo. 33 Sprzedajcie wasze mienie i dajcie ja³mu¿nê! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczej±, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie z³odziej siê nie dostaje ani mól nie niszczy. 34 Bo gdzie jest skarb wasz, tam bêdzie i serce wasze. 35 Niech bêd± przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! 36 A wy [b±d¼cie] podobni do ludzi, oczekuj±cych swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyæ, gdy nadejdzie i zako³acze. 37 Szczê¶liwi owi s³udzy, których pan zastanie czuwaj±cych, gdy nadejdzie. Zaprawdê, powiadam wam: Przepasze siê i ka¿e im zasi±¶æ do sto³u, a obchodz±c bêdzie im us³ugiwa³. 38 Czy o drugiej, czy o trzeciej stra¿y przyjd ie, szczê¶liwi oni, gdy ich tak zastanie. 39 A to rozumiejcie, ¿e gdyby gospodarz wiedzia³, o której godzinie z³odziej ma przyj¶æ, nie pozwoli³by w³amaæ siê do swego domu. 40 Wy te¿ b±d¼cie gotowi, gdy¿ o godzinie, której siê domy¶lacie, Syn Cz³owieczy przyjdzie. 41 Wtedy Piotr zapyta³: Panie, czy do nas mówisz tê przypowie¶æ, czy te¿ do wszystkich? 42 Pan odpowiedzia³: Któ¿ jest owym rz±dc± wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoj± s³u¿b±, ¿eby na czas wydzieli³ jej ¿ywno¶æ? 43 Szczê¶liwy ten s³uga, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynno¶ci. 44 Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad ca³ym swoim mieniem. 45 Lecz je¶li s³uga ów powie sobie w duszy: Mój pan oci±ga siê z powrotem, i zacznie biæ s³ugi i s³u¿±ce, a przy tym je¶æ, piæ i upijaæ siê, 46 to nadejdzie pan tego s³ugi w dniu, kiedy siê nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; ka¿e go æwiartowaæ i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. 47 S³uga, który zna wolê swego pana, a nic nie przygotowa³ i nie uczyni³ zgodnie z jego wol±, otrzyma wielk± ch³ostê. 48 Ten za¶, który nie zna jego woli i uczyni³ co¶ godnego kary, otrzyma ma³± ch³ostê. Komu wiele dano, od tego wiele wymagaæ siê bêdzie; a komu wiele zlecono, tym wiêcej od niego ¿±daæ bêd±. 49 Przyszed³em rzuciæ ogieñ na ziemiê i jak¿e bardzo pragnê, ¿eby on ju¿ zap³on±³. 50 Chrzest mam przyj±æ i jakiej doznajê udrêki, a¿ siê to stanie. 51 Czy my¶licie, ¿e przyszed³em daæ ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz roz³am. 52 Odt±d bowiem piêcioro bêdzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; te¶ciowa przeciw synowej, a synowa przeciw te¶ciowej. 54 Mówi³ tak¿e do t³umów: Gdy ujrzycie chmurê podnosz±c± siê na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I tak bywa. 55 A gdy wiatr wieje z po³udnia, powiadacie: Bêdzie upa³. I bywa. 56 Ob³udnicy, umiecie rozpoznawaæ wygl±d ziemi i nieba, a jak¿e obecnego czasu nie rozpoznajecie? 57 I dlaczego sami z siebie nie rozró¿niacie tego, co jest s³uszne? 58 Gdy idziesz do urzêdu ze swym przeciwnikiem, staraj siê w drodze doj¶æ z nim do zgody, by ciê nie poci±gn±³ do sêdziego; a sêdzia przekaza³by ciê dozorcy, dozorca za¶ wtr±ci³by ciê do wiêzienia. 59 Powiadam ci, nie wyjdziesz stamt±d, póki nie oddasz ostatniego pieni±¿ka.
13 1 W tym samym czasie przyszli niektórzy i donie¶li Mu o Galilejczykach, których krew Pi³at zmiesza³ z krwi± ich ofiar. 2 Jezus im odpowiedzia³: Czy¿ my¶licie, ¿e ci Galilejczycy byli wiêkszymi grzesznikami ni¿ inni mieszkañcy Galilei, ¿e to ucierpieli? 3 Bynajmniej, powiadam wam; lecz je¶li siê nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. 4 Albo my¶licie, ¿e owych osiemnastu, na których zwali³a siê wie¿a w Siloam i zabi³a ich, by³o wiêkszymi winowajcami ni¿ inni mieszkañcy Jerozolimy? 5 Bynajmniej, powiadam wam; lecz je¶li siê nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. 6 I opowiedzia³ im nastêpuj±c± przypowie¶æ: Pewien cz³owiek mia³ drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszed³ i szuka³ na nim owoców, ale nie znalaz³. 7 Rzek³ wiêc do ogrodnika: Oto ju¿ trzy lata, odk±d przychodzê i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajdujê. Wytnij je: po co jeszcze ziemiê wyja³awia? 8 Lecz on mu odpowiedzia³: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopiê je i ob³o¿ê nawozem; 9 mo¿e wyda owoc. A je¶li nie, w przysz³o¶ci mo¿esz je wyci±æ. 10 Naucza³ raz w szabat w jednej z synagog. 11 A by³a tam kobieta, która od osiemnastu lat mia³a ducha niemocy: by³a pochylona i w ¿aden sposób nie mog³a siê wyprostowaæ. 12 Gdy Jezus j± zobaczy³, przywo³a³ j± i rzek³ do niej: Niewiasto, jeste¶ wolna od swej niemocy. 13 W³o¿y³ na ni± rêce, a natychmiast wyprostowa³a siê i chwali³a Boga. 14 Lecz prze³o¿ony synagogi, oburzony tym, ¿e Jezus w szabat uzdrowi³, rzek³ do ludu: Jest sze¶æ dni, w których nale¿y pracowaæ. W te wiêc przychod¼cie i leczcie siê, a nie w dzieñ szabatu! 15 Pan mu odpowiedzia³: Ob³udnicy, czy¿ ka¿dy z was nie odwi±zuje w szabat wo³u lub os³a od ¿³obu i nie prowadzi, by go napoiæ? 16 A tej córki Abrahama, któr± szatan osiemna¶cie lat trzyma³ na uwiêzi, nie nale¿a³o uwolniæ od tych wiêzów w dzieñ szabatu? 17 Na te s³owa wstyd ogarn±³ wszystkich Jego przeciwników, a lud ca³y cieszy³ siê ze wszystkich wspania³ych czynów, dokonywanych przez Niego. 18 Mówi³ wiêc: Do czego podobne jest królestwo Bo¿e i z czym mam je porównaæ? 19 Podobne jest do ziarnka gorczycy, które kto¶ wzi±³ i posadzi³ w swoim ogrodzie. Wyros³o i sta³o siê wielkim drzewem, tak ¿e ptaki powietrzne gnie¼dzi³y siê na jego ga³êziach. 20 I mówi³ dalej: Z czym mam porównaæ królestwo Bo¿e? 21 Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wziê³ i w³o¿y³a w trzy miary m±ki, a¿ wszystko siê zakwasi³o. 22 Tak nauczaj±c, szed³ przez miasta i wsie i odbywa³ sw± podró¿ do Jerozolimy. 23 Raz kto¶ Go zapyta³: Panie, czy tylko nieliczni bêd± zbawieni? On rzek³ do nich: 24 Usi³ujcie wej¶æ przez ciasne drzwi; gdy¿ wielu, powiadam wam, bêdzie chcia³o wej¶æ, a nie bêd± mogli. 25 Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stoj±c na dworze, zaczniecie ko³ataæ do drzwi i wo³aæ: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, sk±d jeste¶cie. 26 Wtedy zaczniecie mówiæ: Przecie¿ jadali¶my i pili¶my z Tob±, i na ulicach naszych naucza³e¶. 27 Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, sk±d jeste¶cie. Odst±pcie ode Mnie wszyscy opuszczaj±cy siê niesprawiedliwo¶ci! 28 Tam bêdzie p³acz i zgrzytanie zêbów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bo¿ym, a siebie samych precz wyrzuconych. 29 Przyjd± ze wschodu i zachodu, z pó³nocy i po³udnia i si±d± za sto³em w królestwie Bo¿ym. 30 Tak oto s± ostatni, którzy bêd± pierwszymi, i s± pierwsi, którzy bêd± ostatnimi. 31 W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: Wyjd¼ i uchod¼ st±d, bo Herod chce Ciê zabiæ. 32 Lecz On im odpowiedzia³: Id¼cie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam z³e duchy i dokonujê uzdrowieñ dzi¶ i jutro, a trzeciego dnia bêdê u kresu. 33 Jednak dzi¶, jutro i pojutrze muszê byæ w drodze, bo rzecz niemo¿liwa, ¿eby prorok zgin±³ poza Jerozolim±. 34 Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie s± pos³ani. Ile razy chcia³em zgromadziæ twoje dzieci, jak ptak swoje pisklêta pod skrzyd³a, a nie chcieli¶cie. 35 Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, a¿ <nadejdzie czas, gdy> powiecie: B³ogos³awiony Ten, który przychodzi w imiê Pañskie.
14 1 Gdy Jezus przyszed³ do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spo¿yæ posi³ek, oni Go ¶ledzili. 2 A oto zjawi³ siê przed Nim pewien cz³owiek chory na wodn± puchlinê. 3 Wtedy Jezus zapyta³ uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiaæ, czy te¿ nie? 4 Lecz oni milczeli. On za¶ dotkn±³ go, uzdrowi³ i odprawi³. 5 A do nich rzek³: Któ¿ z was, je¶li jego syn albo wó³ wpadnie do studni, nie wyci±gnie go zaraz, nawet w dzieñ szabatu? 6 I nie mogli mu na to odpowiedzieæ. 7 Potem opowiedzia³ zaproszonym przypowie¶æ, gdy zauwa¿y³, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówi³ do nich: 8 Je¶li ciê kto zaprosi na ucztê, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem kto¶ znakomitszy od ciebie nie by³ zaproszony przez niego. 9 Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosi³, i powie ci: Ust±p temu miejsca; i musia³by¶ ze wstydem zaj±æ ostatnie miejsce. 10 Lecz gdy bêdziesz zaproszony, id¼ i usi±d¼ na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesi±d¼ siê wy¿ej; i spotka ciê zaszczyt wobec wszystkich wspó³biesiadników. 11 Ka¿dy bowiem, kto siê wywy¿sza, bêdzie poni¿ony, a kto siê poni¿a, bêdzie wywy¿szony. 12 Do tego za¶, który Go zaprosi³, rzek³: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzê, nie zapraszaj swoich przyjació³ ani braci, ani krewnych, ani zamo¿nych s±siadów, aby ciê i oni nawzajem nie zaprosili, i mia³by¶ odp³atê. 13 Lecz kiedy urz±dzasz przyjêcie, zapro¶ ubogich, u³omnych, chromych i niewidomych. 14 A bêdziesz szczê¶liwy, poniewa¿ nie maj± czym tobie siê odwdziêczyæ; odp³atê bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. 15 S³ysz±c to, jeden ze wspó³biesiadników rzek³ do Niego: Szczê¶liwy jest ten, kto bêdzie ucztowa³ w królestwie Bo¿ym. 16 Jezus mu odpowiedzia³: Pewien cz³owiek wyprawi³ wielk± ucztê i zaprosi³ wielu. 17 Kiedy nadszed³ czas uczty, pos³a³ swego s³ugê, aby powiedzia³ zaproszonym: Przyjd¼cie, bo ju¿ wszystko jest gotowe. 18 Wtedy zaczêli siê wszyscy jednomy¶lnie wymawiaæ. Pierwszy kaza³ mu powiedzieæ: Kupi³em pole, muszê wyj¶æ, aby je obejrzeæ; proszê ciê, uwa¿aj mnie za usprawiedliwionego. 19 Drugi rzek³: Kupi³em piêæ par wo³ów i idê je wypróbowaæ; proszê ciê, uwa¿aj mnie za usprawiedliwionego. 20 Jeszcze inny rzek³: Po¶lubi³em ¿onê i dlatego nie mogê przyj¶æ. 21 S³uga powróci³ i oznajmi³ to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakaza³ s³udze: Wyjd¼ co prêdzej na ulice i zau³ki miasta i wprowad¼ tu ubogich, u³omnych, niewidomych i chromych. 22 S³uga oznajmi³: Panie, sta³o siê, jak rozkaza³e¶, a jeszcze jest miejsce. 23 Na to pan rzek³ do s³ugi: Wyjd¼ na drogi i miêdzy op³otki i zmuszaj do wej¶cia, aby mój dom by³ zape³niony. 24 Albowiem powiadam wam: ¿aden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty. 25 A sz³y z Nim wielkie t³umy. On zwróci³ siê i rzek³ do nich: 26 Je¶li kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawi¶ci swego ojca i matki, ¿ony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie mo¿e byæ moim uczniem. 27 Kto nie nosi swego krzy¿a, a idzie za Mn±, ten nie mo¿e byæ moim uczniem. 28 Bo któ¿ z was, chc±c zbudowaæ wie¿ê, nie usi±dzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykoñczenie? 29 Inaczej, gdyby za³o¿y³ fundament, a nie zdo³a³by wykoñczyæ, wszyscy, patrz±c na to, zaczêliby drwiæ z niego: 30 Ten cz³owiek zacz±³ budowaæ, a nie zdo³a³ wykoñczyæ. 31 Albo który król, maj±c wyruszyæ, aby stoczyæ bitwê z drugim królem, nie usi±dzie wpierw i nie rozwa¿y, czy w dziesiêæ tysiêcy ludzi mo¿e stawiæ czo³o temu, który z dwudziestoma tysi±cami nadci±ga przeciw niemu? 32 Je¶li nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. 33 Tak wiêc nikt z was, kto nie wyrzeka siê wszystkiego, co posiada, nie mo¿e byæ moim uczniem. 34 Dobra jest sól; lecz je¶li nawet sól smak swój utraci, to czym¿e j± zaprawiæ? 35 Nie nadaje siê ani do ziemi, ani do nawozu; precz siê j± wyrzuca. Kto ma uszy do s³uchania, niechaj s³ucha.
15 1 Zbli¿ali siê do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go s³uchaæ. 2 Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Pi¶mie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. 3 Opowiedzia³ im wtedy nastêpuj±c± przypowie¶æ: 4 Któ¿ z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedn± z nich, nie zostawia dziewiêædziesiêciu dziewiêciu na pustyni i nie idzie za zgubion±, a¿ j± znajdzie? 5 A gdy j± znajdzie, bierze z rado¶ci± na ramiona 6 i wraca do domu; sprasza przyjació³ i s±siadów i mówi im: Cieszcie siê ze mn±, bo znalaz³em owcê, która mi zginê³a. 7 Powiadam wam: Tak samo w niebie wiêksza bêdzie rado¶æ z jednego grzesznika, który siê nawraca, ni¿ z dziewiêædziesiêciu dziewiêciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebuj± nawrócenia. 8 Albo je¶li jaka¶ kobieta, maj±c dziesiêæ drachm, zgubi jedn± drachmê, czy¿ nie zapala ¶wiat³a, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, a¿ j± znajdzie. 9 A znalaz³szy j±, sprasza przyjació³ki i s±siadki i mówi: Cieszcie siê ze mn±, bo znalaz³am drachmê, któr± zgubi³am. 10 Tak samo, powiadam wam, rado¶æ powstaje u anio³ów Bo¿ych z jednego grzesznika, który siê nawraca. 11 Powiedzia³ te¿: Pewien cz³owiek mia³ dwóch synów. 12 M³odszy z nich rzek³ do ojca: Ojcze, daj mi czê¶æ maj±tku, która na mnie przypada. Podzieli³ wiêc maj±tek miêdzy nich. 13 Nied³ugo potem m³odszy syn, zabrawszy wszystko, odjecha³ w dalekie strony i tam roztrwoni³ swój maj±tek, ¿yj±c rozrzutnie. 14 A gdy wszystko wyda³, nasta³ ciê¿ki g³ód w owej krainie i on sam zacz±³ cierpieæ niedostatek. 15 Poszed³ i przysta³ do jednego z obywateli owej krainy, a ten pos³a³ go na swoje pola ¿eby pas³ ¶winie. 16 Pragn±³ on nape³niæ swój ¿o³±dek str±kami, którymi ¿ywi³y siê ¶winie, lecz nikt mu ich nie dawa³. 17 Wtedy zastanowi³ siê i rzek³: Ilu¿ to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z g³odu ginê. 18 Zabiorê siê i pójdê do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszy³em przeciw Bogu i wzglêdem ciebie; 19 ju¿ nie jestem godzien nazywaæ siê twoim synem: uczyñ miê choæby jednym z najemników. 20 Wybra³ siê wiêc i poszed³ do swojego ojca. A gdy by³ jeszcze daleko, ujrza³ go jego ojciec i wzruszy³ siê g³êboko; wybieg³ naprzeciw niego, rzuci³ mu siê na szyjê i uca³owa³ go. 21 A syn rzek³ do niego: Ojcze, zgrzeszy³em przeciw Bogu i wzglêdem ciebie, ju¿ nie jestem godzien nazywaæ siê twoim synem. 22 Lecz ojciec rzek³ do swoich s³ug: Przynie¶cie szybko najlepsz± szatê i ubierzcie go; dajcie mu te¿ pier¶cieñ na rêkê i sanda³y na nogi. 23 Przyprowad¼cie utuczone cielê i zabijcie: bêdziemy ucztowaæ i bawiæ siê, 24 poniewa¿ ten mój syn by³ umar³y, a znów o¿y³; zagin±³, a odnalaz³ siê. I zaczêli siê bawiæ. 25 Tymczasem starszy jego syn przebywa³ na polu. Gdy wraca³ i by³ blisko domu, us³ysza³ muzykê i tañce. 26 Przywo³a³ jednego ze s³ug i pyta³ go, co to ma znaczyæ. 27 Ten mu rzek³: Twój brat powróci³, a ojciec twój kaza³ zabiæ utuczone cielê, poniewa¿ odzyska³ go zdrowego. 28 Na to rozgniewa³ siê i nie chcia³ wej¶æ; wtedy ojciec jego wyszed³ i t³umaczy³ mu. 29 Lecz on odpowiedza³ ojcu: Oto tyle lat ci s³u¿ê i nigdy nie przekroczy³em twojego rozkazu; ale mnie nie da³e¶ nigdy ko¼lêcia, ¿ebym siê zabawi³ z przyjació³mi. 30 Skoro jednak wróci³ ten syn twój, który roztrwoni³ twój maj±tek z nierz±dnicami, kaza³e¶ zabiæ dla niego utuczone cielê. 31 Lecz on mu odpowiedzia³: Moje dziecko, ty zawsze jeste¶ przy mnie i wszystko moje do ciebie nale¿y. 32 A trzeba siê weseliæ i cieszyæ z tego, ¿e ten brat twój by³ umar³y, a znów o¿y³, zagin±³ a odnalaz³ siê.
16 1 Powiedzia³ te¿ do uczniów: Pewien bogaty cz³owiek mia³ rz±dcê, którego oskar¿ono przed nim, ¿e trwoni jego maj±tek. 2 Przywo³a³ go do siebie i rzek³ mu: Có¿ to s³yszê o tobie? Zdaj sprawê z twego zarz±du, bo ju¿ nie bêdziesz móg³ byæ rz±dc±. 3 Na to rz±dca rzek³ sam do siebie: Co ja pocznê, skoro mój pan pozbawia miê zarz±du? Kopaæ nie mogê, ¿ebraæ siê wstydzê. 4 Wiem, co uczyniê, ¿eby miê ludzie przyjêli do swoich domów, gdy bêdê usuniêty z zarz±du. 5 Przywo³a³ wiêc do siebie ka¿dego z d³u¿ników swego pana i zapyta³ pierwszego: Ile jeste¶ winien mojemu panu? 6 Ten odpowiedzia³: Sto beczek oliwy. On mu rzek³: We¼ swoje zobowi±zanie, siadaj prêdko i napisz: piêædziesi±t. 7 Nastêpnie pyta³ drugiego: A ty ile jeste¶ winien? Ten odrzek³: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: We¼ swoje zobowi±zanie i napisz: osiemdziesi±t. 8 Pan pochwali³ nieuczciwego rz±dcê, ¿e roztropnie post±pi³. Bo synowie tego ¶wiata roztropniejsi s± w stosunkach z lud¼mi podobnymi sobie ni¿ synowie ¶wiat³o¶ci. 9 Ja te¿ wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjació³ niegodziw± mamon±, aby gdy /wszystko/ siê skoñczy, przyjêto was do wiecznych przybytków. 10 Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej bêdzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy bêdzie. 11 Je¶li wiêc w zarz±dzie niegodziw± mamon± nie okazali¶cie siê wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? 12 Je¶li w zarz±dzie cudzym dobrem nie okazali¶cie siê wierni, kto wam da wasze? 13 ¿aden s³uga nie mo¿e dwom panom s³u¿yæ. Gdy¿ albo jednego bêdzie nienawidzi³, a drugiego mi³owa³; albo z tamtym bêdzie trzyma³, a tym wzgardzi. Nie mo¿ecie s³u¿yæ Bogu i mamonie. 14 S³uchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. 15 Powiedzia³ wiêc do nich: To wy w³a¶nie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi miêdzy lud¼mi, obrzydliwo¶ci± jest w oczach Bo¿ych. 16 A¿ do Jana siêga³o Prawo i Prorocy; odt±d g³osi siê Dobr± Nowinê o królestwie Bo¿ym, i ka¿dy gwa³tem wdziera siê do niego. 17 Lecz ³atwiej niebo i ziemia przemin±, ni¿ ¿eby jedna kreska mia³a odpa¶æ z Prawa. 18 Ka¿dy, kto oddala swoj± ¿onê, a bierze inn±, pope³nia cudzo³óstwo; i kto oddalon± przez mê¿a bierze za ¿onê, pope³nia cudzo³óstwo. 19 ¿y³ pewien cz³owiek bogaty, który ubiera³ siê w purpurê i bisior i dzieñ w dzieñ ¶wietnie siê bawi³. 20 U bramy jego pa³acu le¿a³ ¿ebrak okryty wrzodami, imieniem £azarz. 21 Pragn±³ on nasyciæ siê odpadkami ze sto³u bogacza; nadto i psy przychodzi³y i liza³y jego wrzody. 22 Umar³ ¿ebrak, i anio³owie zanie¶li go na ³ono Abrahama. Umar³ tak¿e bogacz i zosta³ pogrzebany. 23 Gdy w Otch³ani, pogr±¿ony w mêkach, podniós³ oczy, ujrza³ z daleka Abrahama i £azarza na jego ³onie. 24 I zawo³a³: Ojcze Abrahamie, ulituj siê nade mn± i po¶lij £azarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i och³odzi mój jêzyk, bo strasznie cierpiê w tym p³omieniu. 25 Lecz Abraham odrzek³: Wspomnij, synu, ¿e za ¿ycia otrzyma³e¶ swoje dobra, a £azarz przeciwnie, niedolê; teraz on tu doznaje pociechy, a ty mêki cierpisz. 26 A prócz tego miêdzy nami a wami zionie ogromna przepa¶æ, tak ¿e nikt, choæby chcia³, st±d do was przej¶æ nie mo¿e ani stamt±d do nas siê przedostaæ. 27 Tamten rzek³: Proszê ciê wiêc, ojcze, po¶lij go do domu mojego ojca. 28 Mam bowiem piêciu braci: niech ich przestrze¿e, ¿eby i oni nie przyszli na to miejsce mêki. 29 Lecz Abraham odpar³: Maj± Moj¿esza i Proroków, niech¿e ich s³uchaj±. 30 Nie, ojcze Abrahamie - odrzek³ tamten - lecz gdyby kto z umar³ych poszed³ do nich, to siê nawróc±. 31 Odpowiedzia³ mu: Je¶li Moj¿esza i Proroków nie s³uchaj±, to choæby kto z umar³ych powsta³, nie uwierz±.
17 1 Rzek³ znowu do swoich uczniów: Niepodobna, ¿eby nie przysz³y zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodz±. 2 By³oby lepiej dla niego, gdyby kamieñ m³yñski zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, ni¿ ¿eby mia³ byæ powodem grzechu jednego z tych ma³ych. Uwa¿ajcie na siebie. 3 Je¶li brat twój zawini, upomnij go; i je¶li ¿a³uje, przebacz mu. 4 I je¶liby siedem razy na dzieñ zawini³ przeciw tobie i siedem razy zwróci³by siê do ciebie, mówi±c: ¿a³ujê tego, przebacz mu. 5 Aposto³owie prosili Pana: Przymnó¿ nam wiary. 6 Pan rzek³: Gdyby¶cie mieli wiarê jak ziarnko gorczycy, powiedzieliby¶cie tej morwie: Wyrwij siê z korzeniem i przesad¼ siê w morze, a by³aby wam pos³uszna. 7 Kto z was, maj±c s³ugê, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójd¼ i si±d¼ do sto³u? 8 Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzê, przepasz siê i us³uguj mi, a¿ zjem i napijê siê, a potem ty bêdziesz jad³ i pi³? 9 Czy dziêkuje s³udze za to, ¿e wykona³ to, co mu polecono? 10 Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: S³udzy nieu¿yteczni jeste¶my; wykonali¶my to, co powinni¶my wykonaæ. 11 Zmierzaj±c do Jerozolimy przechodzi³ przez pogranicze Samarii i Galilei. 12 Gdy wchodzili do pewnej wsi, wysz³o naprzeciw Niego dziesiêciu trêdowatych. Zatrzymali siê z daleka 13 i g³o¶no zawo³ali: Jezusie, Mistrzu, ulituj siê nad nami. 14 Na ich widok rzek³ do nich: Id¼cie, poka¿cie siê kap³anom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. 15 Wtedy jeden z nich widz±c, ¿e jest uzdrowiony, wróci³ chwal±c Boga dono¶nym g³osem, 16 upad³ na twarz do nóg Jego i dziêkowa³ Mu. A by³ to Samarytanin. 17 Jezus za¶ rzek³: Czy nie dziesiêciu zosta³o oczyszczonych? Gdzie jest dziewiêciu? 18 ¿aden siê nie znalaz³, który by wróci³ i odda³ chwa³ê Bogu, tylko ten cudzoziemiec. 19 Do niego za¶ rzek³: Wstañ, id¼, twoja wiara ciê uzdrowi³a. 20 Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Bo¿e, odpowiedzia³ im: Królestwo Bo¿e nie przyjdzie dostrzegalnie; 21 i nie powiedz±: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Bo¿e po¶ród was jest. 22 Do uczniów za¶ rzek³: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeæ choæby jeden z dni Syna Cz³owieczego, a nie zobaczycie. 23 Powiedz± wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chod¼cie tam i nie biegnijcie za nimi. 24 Bo jak b³yskawica, gdy zab³y¶nie, ¶wieci od jednego krañca widnokrêgu a¿ do drugiego, tak bêdzie z Synem Cz³owieczym w dniu Jego. 25 Wpierw jednak musi wiele wycierpieæ i byæ odrzuconym przez to pokolenie. 26 Jak dzia³o siê za dni Noego, tak bêdzie równie¿ za dni Syna Cz³owieczego: 27 jedli i pili, ¿enili siê i za m±¿ wychodzi³y a¿ do dnia, kiedy Noe wszed³ do arki; nagle przyszed³ potop i wygubi³ wszystkich. 28 Podobnie jak dzia³o siê za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, 29 lecz w dniu, kiedy Lot wyszed³ z Sodomy, spad³ z nieba deszcz ognia i siarki i wygubi³ wszystkich; 30 tak samo bêdzie w dniu, kiedy Syn Cz³owieczy siê objawi. 31 W owym dniu kto bêdzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabraæ; a kto na polu, niech równie¿ nie wraca do siebie. 32 Przypomnijcie sobie ¿onê Lota. 33 Kto bêdzie siê stara³ zachowaæ swoje ¿ycie, straci je; a kto je straci, zachowa je. 34 Powiadam wam: Tej nocy dwóch bêdzie na jednym pos³aniu: jeden bêdzie wziêty, a drugi zostawiony. 35 Dwie bêd± mleæ razem: jedna bêdzie wziêta, a druga zostawiona. 36 Pytali Go: Gdzie, Panie? 37 On im odpowiedzia³: Gdzie jest padlina, tam zgromadz± siê i sêpy.
18 1 Powiedzia³ im te¿ przypowie¶æ o tym, ¿e zawsze powinni modliæ siê i nie ustawaæ: 2 W pewnym mie¶cie ¿y³ sêdzia, który Boga siê nie ba³ i nie liczy³ siê z lud¼mi. 3 W tym samym mie¶cie ¿y³a wdowa, która przychodzi³a do niego z pro¶b±: Obroñ mnie przed moim przeciwnikiem. 4 Przez pewien czas nie chcia³; lecz potem rzek³ do siebie: Chocia¿ Boga siê nie bojê ani z lud¼mi siê nie liczê, 5 to jednak, poniewa¿ naprzykrza mi siê ta wdowa, wezmê j± w obronê, ¿eby nie przychodzi³a bez koñca i nie zadrêcza³a mnie. 6 I Pan doda³: S³uchajcie, co ten niesprawiedliwy sêdzia mówi. 7 A Bóg, czy¿ nie we¼mie w obronê swoich wybranych, którzy dniem i noc± wo³aj± do Niego, i czy bêdzie zwleka³ w ich sprawie? 8 Powiadam wam, ¿e prêdko we¼mie ich w obronê. Czy jednak Syn Cz³owieczy znajdzie wiarê na ziemi, gdy przyjdzie? 9 Powiedzia³ te¿ do niektórych, co ufali sobie, ¿e s± sprawiedliwi, a innymi gardzili, tê przypowie¶æ: 10 Dwóch ludzi przysz³o do ¶wi±tyni, ¿eby siê modliæ, jeden faryzeusz a drugi celnik. 11 Faryzeusz stan±³ i tak w duszy siê modli³: Bo¿e, dziêkujê Ci, ¿e nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszu¶ci, cudzo³o¿nicy, albo jak i ten celnik. 12 Zachowujê post dwa razy w tygodniu, dajê dziesiêcinê ze wszystkiego, co nabywam. 13 Natomiast celnik sta³ z daleka i nie ¶mia³ nawet oczu wznie¶æ ku niebu, lecz bi³ siê w piersi i mówi³: Bo¿e, miej lito¶æ dla mnie, grzesznika. 14 Powiadam wam: Ten odszed³ do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Ka¿dy bowiem, kto siê wywy¿sza, bêdzie poni¿ony, a kto siê uni¿a, bêdzie wywy¿szony. 15 Przynosili Mu równie¿ niemowlêta, ¿eby na nie rêce w³o¿y³, lecz uczniowie, widz±c to, szorstko zabraniali im. 16 Jezus za¶ przywo³a³ je do siebie i rzek³: Pozwólcie dzieciom przychodziæ do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem nale¿y królestwo Bo¿e. 17 Zaprawdê, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bo¿ego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. 18 Zapyta³ Go pewien zwierzchnik: Nauczycielu dobry, co mam czyniæ, aby osi±gn±æ ¿ycie wieczne? 19 Jezus mu odpowiedzia³: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. 20 Znasz przykazania: Nie cudzo³ó¿, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fa³szywie, czcij swego ojca i matkê. 21 On odrzek³: Od m³odo¶ci przestrzega³em tego wszystkiego. 22 Jezus s³ysz±c to, rzek³ mu: Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a bêdziesz mia³ skarb w niebie; potem przyjd¼ i chod¼ ze Mn±. 23 Gdy to us³ysza³, mocno siê zasmuci³, gdy¿ by³ bardzo bogaty. 24 Jezus zobaczywszy go /takim/ rzek³: Jak trudno bogatym wej¶æ do królestwa Bo¿ego. 25 £atwiej jest wielb³±dowi przej¶æ przez ucho igielne, ni¿ bogatemu wej¶æ do królestwa Bo¿ego. 26 Zapytali ci, którzy to s³yszeli: Któ¿ wiêc mo¿e byæ zbawiony? 27 Jezus odpowiedzia³: Co niemo¿liwe jest u ludzi, mo¿liwe jest u Boga. 28 Wówczas Piotr rzek³: Oto my opu¶cili¶my swoj± w³asno¶æ i poszli¶my za Tob±. 29 On im odpowiedzia³: Zaprawdê, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo ¿ony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bo¿ego, ¿eby 30 nie otrzyma³ daleko wiêcej w tym czasie, a w wieku przysz³ym - ¿ycia wiecznego. 31 Potem wzi±³ Dwunastu i powiedzia³ do nich: Oto idziemy do Jerozolimy i spe³ni siê wszystko, co napisali prorocy o Synu Cz³owieczym. 32 Zostanie wydany w rêce pogan, bêdzie wyszydzony, zel¿ony i opluty; 33 ubiczuj± Go i zabij±, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. 34 Oni jednak nic z tego nie zrozumieli. Rzecz ta by³a zakryta przed nimi i nie pojmowali tego, o czym by³a mowa. 35 Kiedy zbli¿a³ siê do Jerycha, jaki¶ niewidomy siedzia³ przy drodze i ¿ebra³. 36 Gdy us³ysza³, ¿e t³um przeci±ga, dowiadywa³ siê, co siê dzieje. 37 Powiedzieli mu, ¿e Jezus z Nazaretu przechodzi. 38 Wtedy zacz±³ wo³aæ: Jezusie, Synu Dawida, ulituj siê nade mn±! 39 Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, ¿eby umilk³. Lecz on jeszcze g³o¶niej wo³a³: Jezusie, Synu Dawida, ulituj siê nade mn±! 40 Jezus przystan±³ i kaza³ przyprowadziæ go do siebie. A gdy siê zbli¿y³, zapyta³ go: 41 Co chcesz, abym ci uczyni³? Odpowiedzia³: Panie, ¿ebym przejrza³. 42 Jezus mu odrzek³: Przejrzyj, twoja wiara ciê uzdrowi³a. 43 Natychmiast przejrza³ i szed³ za Nim, wielbi±c Boga. Tak¿e ca³y lud, który to widzia³, odda³ chwa³ê Bogu.
19 1 Potem wszed³ do Jerycha i przechodzi³ przez miasto. 2 A /by³ tam/ pewien cz³owiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. 3 Chcia³ on koniecznie zobaczyæ Jezusa, kto to jest, ale nie móg³ z powodu t³umu, gdy¿ by³ niskiego wzrostu. 4 Pobieg³ wiêc naprzód i wspi±³ siê na sykomorê, aby móc Go ujrzeæ, tamtêdy bowiem mia³ przechodziæ. 5 Gdy Jezus przyszed³ na to miejsce, spojrza³ w górê i rzek³ do niego: Zacheuszu, zejd¼ prêdko, albowiem dzi¶ muszê siê zatrzymaæ w twoim domu. 6 Zeszed³ wiêc z po¶piechem i przyj±³ Go rozradowany. 7 A wszyscy, widz±c to, szemrali: Do grzesznika poszed³ w go¶cinê. 8 Lecz Zacheusz stan±³ i rzek³ do Pana: Panie, oto po³owê mego maj±tku dajê ubogim, a je¶li kogo w czym skrzywdzi³em, zwracam poczwórnie. 9 Na to Jezus rzek³ do niego: Dzi¶ zbawienie sta³o siê udzia³em tego domu, gdy¿ i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem Syn Cz³owieczy przyszed³ szukaæ i zbawiæ to, co zginê³o. 11 Gdy s³uchali tych rzeczy, doda³ jeszcze przypowie¶æ, dlatego ¿e by³ blisko Jerozolimy, a oni my¶leli, ¿e królestwo Bo¿e zaraz siê zjawi. 12 Mówi³ wiêc: Pewien cz³owiek szlachetnego rodu uda³ siê w kraj daleki, aby uzyskaæ dla siebie godno¶æ królewsk± i wróciæ. 13 Przywo³a³ wiêc dziesiêciu s³ug swoich, da³ im dziesiêæ min i rzek³ do nich: Zarabiajcie nimi, a¿ wrócê. 14 Ale jego wspó³obywatele nienawidzili go i wys³ali za nim poselstwo z o¶wiadczeniem: Nie chcemy, ¿eby ten królowa³ nad nami. 15 Gdy po otrzymaniu godno¶ci królewskiej wróci³, kaza³ przywo³aæ do siebie te s³ugi, którym da³ pieni±dze, aby siê dowiedzieæ, co ka¿dy zyska³. 16 Stawi³ siê wiêc pierwszy i rzek³: Panie, twoja mina przysporzy³a dziesiêæ min. 17 Odpowiedzia³ mu: Dobrze, s³ugo dobry; poniewa¿ w dobrej rzeczy okaza³e¶ siê wierny, sprawuj w³adzê nad dziesiêciu miastami. 18 Tak¿e drugi przyszed³ i rzek³: Panie, twoja mina przynios³a piêæ min. 19 Temu te¿ powiedzia³: I ty miej w³adzê nad piêciu miastami. 20 Nastêpny przyszed³ i rzek³: Panie, tu jest twoja mina, któr± trzyma³em zawiniêt± w chustce. 21 Lêka³em siê bowiem ciebie, bo jeste¶ cz³owiekiem surowym: chcesz braæ, czego¶ nie po³o¿y³, i ¿±æ, czego¶ nie posia³. 22 Odpowiedzia³ mu: Wed³ug s³ów twoich s±dzê ciê, z³y s³ugo. Wiedzia³e¶, ¿e jestem cz³owiekiem surowym: chcê braæ, gdzie nie po³o¿y³em, i ¿±æ, gdziem nie posia³. 23 Czemu wiêc nie da³e¶ moich pieniêdzy do banku? A ja po powrocie by³bym je z zyskiem odebra³. 24 Do obecnych za¶ rzek³: Odbierzcie mu minê i dajcie temu, który ma dziesiêæ min. 25 Odpowiedzieli mu: Panie, ma ju¿ dziesiêæ min. 26 Powiadam wam: Ka¿demu, kto ma, bêdzie dodane; a temu, kto nie ma, zabior± nawet to, co ma. 27 Tych za¶ przeciwników moich, którzy nie chcieli, ¿ebym panowa³ nad nimi, przyprowad¼cie tu i po¶cinajcie w moich oczach. 28 Po tych s³owach ruszy³ na przedzie, zd±¿aj±c do Jerozolimy. 29 Gdy przyszed³ w pobli¿e Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwn±, wys³a³ dwóch spo¶ród uczniów, 30 mówi±c: Id¼cie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodz±c do niej, znajdziecie o¶lê uwi±zane, którego jeszcze nikt nie dosiad³. Odwi±¿cie je i przyprowad¼cie tutaj. 31 A gdyby was kto pyta³: Dlaczego odwi±zujecie?, tak powiecie: Pan go potrzebuje. 32 Wys³ani poszli i znale¼li wszystko tak, jak im powiedzia³. 33 A gdy odwi±zywali o¶lê, zapytali ich jego w³a¶ciciele: Czemu odwi±zujecie o¶lê? 34 Odpowiedzieli: Pan go potrzebuje. 35 I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe p³aszcze, wsadzili na nie Jezusa. 36 Gdy jecha³, s³ali swe p³aszcze na drodze. 37 Zbli¿a³ siê ju¿ do zboczy Góry Oliwnej, kiedy ca³e mnóstwo uczniów poczê³o wielbiæ rado¶nie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. 38 I wo³ali g³o¶no: B³ogos³awiony Król, który przychodzi w imiê Pañskie. Pokój w niebie i chwa³a na wysoko¶ciach. 39 Lecz niektórzy faryzeusze spo¶ród t³umu rzekli do Niego: Nauczycielu, zabroñ tego swoim uczniom. 40 Odrzek³: Powiadam wam: Je¶li ci umilkn±, kamienie wo³aæ bêd±. 41 Gdy by³ ju¿ blisko, na widok miasta zap³aka³ nad nim 42 i rzek³: O gdyby¶ i ty pozna³o w ten dzieñ to, co s³u¿y pokojowi. Ale teraz zosta³o to zakryte przed twoimi oczami. 43 Bo przyjd± na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otocz± ciê wa³em, oblegn± ciê i ¶cisn± zewsz±d. 44 Powal± na ziemiê ciebie i twoje dzieci z tob± i nie zostawi± w tobie kamienia na kamieniu za to, ¿e¶ nie rozpozna³o czasu twojego nawiedzenia. 45 Potem wszed³ do ¶wi±tyni i zacz±³ wyrzucaæ sprzedaj±cych w niej. 46 Mówi³ do nich: Napisane jest: Mój dom bêdzie domem modlitwy, a wy uczynili¶cie z niego jaskiniê zbójców. 47 I naucza³ codziennie w ¶wi±tyni. Lecz arcykap³ani i uczeni w Pi¶mie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego ¿ycie. 48 Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczyniæ, ca³y lud bowiem s³ucha³ Go z zapartym tchem.
20 1 Pewnego dnia, kiedy naucza³ lud w ¶wi±tyni i g³osi³ Dobr± Nowinê, podeszli arcykap³ani i uczeni w Pi¶mie wraz ze starszymi 2 i zapytali Go: Powiedz nam, jakim prawem to czynisz albo kto Ci da³ tê w³adzê? 3 Odpowiedzia³ im: Ja te¿ zadam wam pytanie. Powiedzcie Mi: 4 Czy chrzest Janowy pochodzi³ z nieba, czy te¿ od ludzi? 5 Oni zastanawiali siê i mówili miêdzy sob±: Je¶li powiemy: z nieba, zarzuci nam: Dlaczego nie uwierzyli¶cie mu? 6 A je¶li powiemy: Od ludzi, ca³y lud nas ukamienuje, bo jest przekonany, ¿e Jan by³ prorokiem. 7 Odpowiedzieli wiêc, ¿e nie wiedz±, sk±d pochodzi³. 8 Wtedy Jezus im rzek³: To i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czyniê. 9 I zacz±³ mówiæ do ludu tê przypowie¶æ: Pewien cz³owiek za³o¿y³ winnicê, odda³ j± w dzier¿awê rolnikom i wyjecha³ na d³u¿szy czas. 10 W odpowiedniej porze wys³a³ s³ugê do rolników, aby mu oddali jego czê¶æ z plonu winnicy. Lecz rolnicy obili go i odes³ali z niczym. 11 Ponownie pos³a³ drugiego s³ugê. Lecz i tego obili, zniewa¿yli i odes³ali z niczym. 12 Pos³a³ jeszcze trzeciego; tego równie¿ pobili do krwi i wyrzucili. 13 Wówczas rzek³ pan winnicy: Co mam pocz±æ? Po¶lê mojego syna ukochanego, chyba go uszanuj±. 14 Lecz rolnicy, zobaczywszy go, naradzali siê miêdzy sob± mówi±c: To jest dziedzic, zabijmy go, a dziedzictwo stanie siê nasze. 15 I wyrzuciwszy go z winnicy, zabili. Co wiêc uczyni z nimi w³a¶ciciel winnicy? 16 Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicê da innym. Gdy to us³yszeli, zawo³ali: Nie, nigdy! 17 On za¶ spojrza³ na nich i rzek³: Có¿ wiêc znaczy to s³owo Pisma: W³a¶nie ten kamieñ, który odrzucili buduj±cy, sta³ siê g³owic± wêg³a? 18 Ka¿dy, kto upadnie na ten kamieñ, rozbije siê, a na kogo on spadnie, zmia¿d¿y go. 19 W tej samej godzinie uczeni w Pi¶mie i arcykap³ani chcieli koniecznie dostaæ Go w swoje rêce, lecz bali siê ludu. Zrozumieli bowiem, ¿e przeciwko nim skierowa³ tê przypowie¶æ. 20 ¦ledzili Go wiêc i nas³ali na Niego szpiegów. Ci udawali pobo¿nych i mieli podchwyciæ Go w mowie, aby Go wydaæ zwierzchno¶ci i w³adzy namiestnika. 21 Zapytali Go wiêc: Nauczycielu, wiemy, ¿e s³usznie mówisz i uczysz, i nie masz wzglêdu na osobê, lecz drogi Bo¿ej w prawdzie nauczasz. 22 Czy wolno nam p³aciæ podatek Cezarowi, czy nie? 23 On przejrza³ ich podstêp i rzek³ do nich: 24 Poka¿cie Mi denara. Czyj nosi obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. 25 Wówczas rzek³ do nich: Oddajcie wiêc Cezarowi to, co nale¿y do Cezara, a Bogu to, co nale¿y do Boga. 26 I nie mogli podchwyciæ Go w ¿adnym s³owie wobec ludu. Zmieszani Jego odpowiedzi±, zamilkli. 27 Wówczas podesz³o do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdz±, ¿e nie ma zmartwychwstania, i zagadnêli Go 28 w ten sposób: Nauczycielu, Moj¿esz tak nam przepisa³: Je¶li umrze czyj¶ brat, który mia³ ¿onê, a by³ bezdzietny, niech jego brat we¼mie wdowê i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu. 29 Otó¿ by³o siedmiu braci. Pierwszy wzi±³ ¿onê i umar³ bezdzietnie. 30 Wzi±³ j± drugi, 31 a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. 32 W koñcu umar³a ta kobieta. 33 Przy zmartwychwstaniu wiêc którego z nich bêdzie ¿on±? Wszyscy siedmiu bowiem mieli j± za ¿onê. 34 Jezus im odpowiedzia³: Dzieci tego ¶wiata ¿eni± siê i za m±¿ wychodz±. 35 Lecz ci, którzy uznani zostan± za godnych udzia³u w ¶wiecie przysz³ym i w powstaniu z martwych, ani siê ¿eniæ nie bêd±, ani za m±¿ wychodziæ. 36 Ju¿ bowiem umrzeæ nie mog±, gdy¿ s± równi anio³om i s± dzieæmi Bo¿ymi, bêd±c uczestnikami zmartwychwstania. 37 A ¿e umarli zmartwychwstaj±, to i Moj¿esz zaznaczy³ tam, gdzie jest mowa "O krzaku", gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. 38 Bóg nie jest [Bogiem] umar³ych, lecz ¿ywych; wszyscy bowiem dla niego ¿yj±. 39 Na to rzekli niektórzy z uczonych w Pi¶mie: Nauczycielu, dobrze¶ powiedzia³, 40 bo ju¿ o nic nie ¶mieli Go pytaæ. 41 Natomiast On rzek³ do nich: Jak mo¿na twierdziæ, ¿e Mesjasz jest synem Dawida? 42 Przecie¿ sam Dawid mówi w Ksiêdze Psalmów: Rzek³ Pan do Pana mego: Si±d¼ po prawicy mojej, 43 a¿ po³o¿ê nieprzyjació³ Twoich jako podnó¿ek pod Twoje stopy. 44 Dawid nazywa Go Panem: jak zatem mo¿e On byæ [tylko] jego synem? 45 Gdy ca³y lud siê przys³uchiwa³, rzek³ do swoich uczniów: 46 Strze¿cie siê uczonych w Pi¶mie, którzy z upodobaniem chodz± w pow³óczystych szatach, lubi± pozdrowienia na rynku, pierwsze krzes³a w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. 47 Objadaj± oni domy wdów i dla pozoru d³ugo siê modl±. Ci tym surowszy dostan± wyrok.
21 1 Gdy podniós³ oczy, zobaczy³, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. 2 Zobaczy³ te¿, jak uboga jaka¶ wdowa wrzuci³a tam dwa pieni±¿ki, 3 i rzek³: Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuci³a wiêcej ni¿ wszyscy inni. 4 Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarê z tego, co im zbywa³o; ta za¶ z niedostatku swego wrzuci³a wszystko, co mia³a na utrzymanie. 5 Gdy niektórzy mówili o ¶wi±tyni, ¿e jest przyozdobiona piêknymi kamieniami i darami, powiedzia³: 6 Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamieñ na kamieniu, który by nie by³ zwalony. 7 Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nast±pi? I jaki bêdzie znak, gdy siê to dziaæ zacznie? 8 Jezus odpowiedzia³: Strze¿cie siê, ¿eby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i bêd± mówiæ: Ja jestem oraz: Nadszed³ czas. Nie chod¼cie za nimi. 9 I nie trwo¿cie siê, gdy pos³yszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi siê staæ, ale nie zaraz nast±pi koniec. 10 Wtedy mówi³ do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. 11 Bêd± silne trzêsienia ziemi, a miejscami g³ód i zaraza; uka¿± siê straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. 12 Lecz przed tym wszystkim podnios± na was rêce i bêd± was prze¶ladowaæ. Wydadz± was do synagog i do wiêzieñ oraz z powodu mojego imienia wlec was bêd± do królów i namiestników. 13 Bêdzie to dla was sposobno¶æ do sk³adania ¶wiadectwa. 14 Postanówcie sobie w sercu nie obmy¶laæ naprzód swej obrony. 15 Ja bowiem dam wam wymowê i m±dro¶æ, której ¿aden z waszych prze¶ladowców nie bêdzie siê móg³ oprzeæ ani siê sprzeciwiæ. 16 A wydawaæ was bêd± nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o ¶mieræ przyprawi±. 17 I z powodu mojego imienia bêdziecie w nienawi¶ci u wszystkich. 18 Ale w³os z g³owy wam nie zginie. 19 Przez swoj± wytrwa³o¶æ ocalicie wasze ¿ycie. 20 Skoro ujrzycie Jerozolimê otoczon± przez wojska, wtedy wiedzcie, ¿e jej spustoszenie jest bliskie. 21 Wtedy ci, którzy bêd± w Judei, niech uciekaj± w góry; ci, którzy s± w mie¶cie, niech z niego uchodz±, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodz±! 22 Bêdzie to bowiem czas pomsty, aby siê spe³ni³o wszystko, co jest napisane. 23 Biada brzemiennym i karmi±cym w owe dni! Bêdzie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew na ten naród: 24 jedni polegn± od miecza, a drugich zapêdz± w niewolê miêdzy wszystkie narody. A Jerozolima bêdzie deptana przez pogan, a¿ czasy pogan przemin±. 25 Bêd± znaki na s³oñcu, ksiê¿ycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawa³nicy. 26 Ludzie mdleæ bêd± ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeñ zagra¿aj±cych ziemi. Albowiem moce niebios zostan± wstrz±¶niête. 27 Wtedy ujrz± Syna Cz³owieczego, nadchodz±cego w ob³oku z wielk± moc± i chwa³±. 28 A gdy siê to dziaæ zacznie, nabierzcie ducha i podnie¶cie g³owy, poniewa¿ zbli¿a siê wasze odkupienie. 29 I powiedzia³ im przypowie¶æ: Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. 30 Gdy widzicie, ¿e wypuszczaj± p±czki, sami poznajecie, ¿e ju¿ blisko jest lato. 31 Tak i wy, gdy ujrzycie, ¿e to siê dzieje, wiedzcie, i¿ blisko jest królestwo Bo¿e. 32 Zaprawdê, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, a¿ siê wszystko stanie. 33 Niebo i ziemia przemin±, ale moje s³owa nie przemin±. 34 Uwa¿ajcie na siebie, aby wasze serca nie by³y ociê¿a³e wskutek ob¿arstwa, pijañstwa i trosk doczesnych, ¿eby ten dzieñ nie przypad³ na was znienacka, 35 jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkaj± na ca³ej ziemi. 36 Czuwajcie wiêc i módlcie siê w ka¿dym czasie, aby¶cie mogli unikn±æ tego wszystkiego, co ma nast±piæ, i stan±æ przed Synem Cz³owieczym. 37 Przez dzieñ naucza³ Jezus w ¶wi±tyni, wieczorem za








