"Poezja ducha"
Poezja ducha wyzionęła dawno
wrażliwa może być jedynie skóra chroniona filtrem UV lecz sercu by kto ufał to wstyd
Izy jeżeli ronić to tylko na pokaz i to nad poplamioną bluzką z Benettona
o bogu lepiej milczeć lub pisać ukradkiem najlepiej nieprzychylnie i z małej litery
jeżeli być gotowym walczyć o Ideę to o kawałek plastiku w kieszeni
wyrzekać się stanowczo nadmiaru tęsknoty bacząc by się do sieci nie wkradł wirus wiary
i nie rozmawiać z sobą lecz tylko czatować niczym drapieżny pająk na przyjście ofiary
"Nieobecni"
To oni właśnie mają rację Pilnie wsłuchani w oddech ziemi Kiedy stajemy nad grobami Tak przemądrzali że aż niemi
To oni echem swoich kości Przypominają nam z ukrycia O wiecznym smutku który czeka Za roztrwonioną łaskę życia
Więc pozostańmy tutaj dłużej Wyrwani terrorowi rzeczy By postanowić że już nigdy Życie w nas śmierci nie zaprzeczy
"Prośby nieuleczalnie zdrowego"
Dziewczynko łysogłowa tak bardzo mi wstyd Za kolejny w mym życiu zmarnowany świt
Któraś jest samym bólem aż po kości szpik Ucisz we mnie jęk nudy i rozpaczy krzyk
A ty której nie stucha porażony mózg Zdejmij ze mnie głupotę rozgadanych ust
Bym nie raził bełkotem niepotrzebnych słów I potrzebę milczenia odkrył w sobie znów
Chłopcze ślepotą źrenic wędrujący w głąb Jasnością niewidzenia w moje oczy wstąp
Bo za dużo widziałem zapatrzony w to Co pozornie niewinne wciąga aż na dno
l ty który o kuli idziesz poprzez świat Upitemu wolnością pomóż wyjść zza krat
"Wspomnienie"
Sobotni wieczór: mama wyciąga z pieca chleb, woń jego czuję z oddali spędzając krowy z pastwiska; jest wielka zgoda, żaden nie wznosi się gniew, nie bolą nawet stopy ranione o ściernisko.
A w kuchni, gdzie Już woda na herbatę wrze, tato ostrzy na pasku wyszczerbioną brzytwę; jutro, jak zwykle, pójdzie na poranną mszę, by za skoszone zboże odmówić modlitwę.
Wszystko jest takie proste i wszystko ma sens, i odległy jest jeszcze szum globalnej sieci; przy budzie za wolnością nie szarpie się pies i z piasku na podwórku dom budują dzieci.
Powracam tam czasami, goniąc dawne sny i z twarzą poranioną ostrzem polsilvera patrzę na zachód słońca, ocierając łzy nad cichym pięknem, które tak szybko umiera.
"Złota jesień"fr Lecą bomby na Kabul drżą w posadach światy Ja stoję na balkonie i podlewam kwiaty
Z kawiarni naprzeciwko płynie zapach piwa Mułła z wieży ratusza do dżihadu wzywa
Dzieci bawią się w wojnę nie chybiają celu Zrzucając na przechodniów rakiety z papieru
Unosi się w powietrzu łagodna muzyka Z liśćmi kołują w tańcu bakterie wąglika
Niebo trwa nad blokami bez cienia obłoku... A jesień taka piękna była tego roku
"Asyż"
Tutaj wszystko staje się nadmiarem
kawa w termosie ciąży na sumieniu jak najzuchwalsza używka
kromka chleba oskarża o przesyt w jedzeniu
znoszona bluzka razi pychą posiadania
i buty zbyt wygodne palą ze wstydu za nieobrzękłe stopy
tylko miłość taka biedna ubrała włosiennicę i szuka się wśród ludzi
Upity Bóg
Gdzieś - prawei w środku Europy - Na ławce w parku, piwożłopy Wiodą uczony spór:
Jeden bełkocze - "Nie ma Boga I tylko coraz większa trwoga Spływa z zasłony chmur!"
A drugi - odnajdując wzrokiem Blask słońca skryty pod obłokiem - Zakrywa dłońmi twarz
I tak z olśnienia, a nie z lęku, W pokornym schyla się przyklęku I szepcze: "Ojcze nasz".
A niedaleko, w zgiełku świata, Szyderczy śmiech Wielkiego Brata Sączy do serca jad
I nie ma nawet zamyślenia Nad sensem wiary, czy zwątpienia, Jest tylko krzyk zza krat.
Gdzieś - prawie w środku Europy - Na ławce w parku, piwożłopy Szukają szczęścia dróg;
I nagle widzą, jak przy boku Przysiada, wsparty na obłoku, Upity z żalu Bóg.
Nieobecność
żonie
Wyjechałaś na krótko nawet ciało nie zdążyło zatęsknić za spełnieniem
Czy tylko odruchowo zalewam wrzątkiem drugą filiżankę kawy?
Pamięci świnki morskiej
Któraś odeszła tej nocy na zieloną trawkę niebytu
bez bólu żalu i zbędnego kwiku
stałem nad twoją klatką spity wolnością jak świnia
i żałowałem że jeszcze nie nadszedł czas
Rok po
który już raz odżywa na ekranie dłoń wzywająca pomocy białym ręcznikiem
i który już raz pochylam się bezradnie nad białą kartką papieru
11 09 2002
W przyszłości znajdzie się tu więcej wierszy.
Ostatnia Aktualizacja 03 września 2006; 1,298 Odsłon 
|